Cześć.
Pomijając długi temat skąd ten schemat się wziął i co było pierwotnie do zrobienia pozostaje mi w tej chwili pytanie: jak na poniższym schemacie miałby działać sygnalizator działania kierunkowskazów??
Pomóżcie mi, bo w tej chwili nie wiem już czy to ja jestem jakiś niedorobiony, że nie rozumiem, czy na tym schemacie jest błąd?
Zaznaczyłem na schemacie wszystkie ważne elementy: u góry przerywacz, u dołu przełącznik kierunkowskazów, po bokach żarówki kierunków i sygnalizator z lewej u góry.
Na początek jakimś takim szaro różowym kablem prąd przepływa z przerywacza do przełącznika kierunków. Teraz dajmy na to, że włączamy lewy kierunkowskaz (równie dobrze może być prawy). Prąd zaczyna płynąć pomarańczowym przewodem do lewej przedniej żarówki i do masy, do lewej tylnej i do masy. I na razie jest OK.
Teraz pojawia się zagwozdka. W trzeciej gałęzi zostaje jeszcze wskaźnik działania kierunkowskazów na tablicy rozdzielczej. Na schemacie prąd który przez nią przepływa trafia do masy przez żarówki kierunkowskazów przeciwnego kierunku. Z tego co mi wbili do głowy w szkółce, to dwie żarówki pod rząd, to podwójny spadek napięcia i żadna z tych żaróweczek nie zaświeci (w końcu to nie choinka).
Więc jak do diaska miałby działać ten wskaźnik????
Mam jeszcze pytanie uzupełniające. Gdybym chciał zamontować dodatkowy (akustyczny) wskaźnik włączenia kierunku, to gdzie to lepiej zrobić: między przerywaczem a włącznikiem, czy równolegle do wskaźnika żaróweczki (przy założeniu że będzie ona działać)?
Pozdrawiam wszystkich i dzięki za pomoc.
Pomijając długi temat skąd ten schemat się wziął i co było pierwotnie do zrobienia pozostaje mi w tej chwili pytanie: jak na poniższym schemacie miałby działać sygnalizator działania kierunkowskazów??
Pomóżcie mi, bo w tej chwili nie wiem już czy to ja jestem jakiś niedorobiony, że nie rozumiem, czy na tym schemacie jest błąd?
Zaznaczyłem na schemacie wszystkie ważne elementy: u góry przerywacz, u dołu przełącznik kierunkowskazów, po bokach żarówki kierunków i sygnalizator z lewej u góry.
Na początek jakimś takim szaro różowym kablem prąd przepływa z przerywacza do przełącznika kierunków. Teraz dajmy na to, że włączamy lewy kierunkowskaz (równie dobrze może być prawy). Prąd zaczyna płynąć pomarańczowym przewodem do lewej przedniej żarówki i do masy, do lewej tylnej i do masy. I na razie jest OK.
Teraz pojawia się zagwozdka. W trzeciej gałęzi zostaje jeszcze wskaźnik działania kierunkowskazów na tablicy rozdzielczej. Na schemacie prąd który przez nią przepływa trafia do masy przez żarówki kierunkowskazów przeciwnego kierunku. Z tego co mi wbili do głowy w szkółce, to dwie żarówki pod rząd, to podwójny spadek napięcia i żadna z tych żaróweczek nie zaświeci (w końcu to nie choinka).
Więc jak do diaska miałby działać ten wskaźnik????
Mam jeszcze pytanie uzupełniające. Gdybym chciał zamontować dodatkowy (akustyczny) wskaźnik włączenia kierunku, to gdzie to lepiej zrobić: między przerywaczem a włącznikiem, czy równolegle do wskaźnika żaróweczki (przy założeniu że będzie ona działać)?
Pozdrawiam wszystkich i dzięki za pomoc.