Dobra, zacznę od początku.
Samochód Corsa B 1997 rok, typ silnika x12sz, rotor (trzy cylindry), pojemność 980 ccm benzyna. Samochód posiada immobilajzer. Niestety nie posiada obrotomierza.
Pełny opis usterki - silnik nie chce się uruchomić.
Objaw - rozrusznik kreci, ale silnik nie chce się uruchomić.
Wykonane czynności diagnostyczne: 1.próba odpalenia samochodu na pych, a raczej ciąg przez inny samochód (nieudana). Chyba mogę podciągnać pod ta kategorie?
2. Obejrzenie elektryki, w celu sprawdzenia czy jakiś kabel się nie odpiął. Wszystkie kable są podpięte, nic się nie wysunęło ani poluźniło.
3. Sprawdzenie bezpieczników w kostce bezpiecznikowej znajdującej się pod kierownica po lewej stronie. Wszystkie bezpieczniki są dobre.
4. Sprawdzenie czy jest iskra (jest - na wszelki wypadek wymieniłem świece na nowe).
5. Sprawdzenie czy pompa podaje paliwo - dokonane w sposób "węchowy". Po prostu czuć paliwem podczas próby uruchomienia silnika. Oprócz tego po przekręceniu kluczyka w stacyjce na 2 stopień słychać tez dźwięk "ziiiiiii" (jak pompa podaje paliwo do cylindrów przed zapłonem).
6. Próba sprawdzenia kodów błędów "drucikowo". Niestety, nie udało się (może w tym modelu nie ma takiej możliwości?)
Samochód przez 2 lata mieli rodzice. Przez ten czas w samochodzie wymieniono końcówki drążka kierowniczego i wszystkie płyny. Poza tym nie miał nigdy żadnej awarii. To jest mój pierwszy samochód. W dzień awarii jechałem jakieś 25 km na rezerwie. Podjechałem wiec pod stacje na której zawsze tankowali moi rodzice (nie podam nazwy - bez kryptoreklamy). Następnie przejechałem około 30 km, podjechałem pod dom, zgasiłem silnik. Kilka godzin później wsiadłem do samochodu, chciałem go uruchomić i klops.
Samochód Corsa B 1997 rok, typ silnika x12sz, rotor (trzy cylindry), pojemność 980 ccm benzyna. Samochód posiada immobilajzer. Niestety nie posiada obrotomierza.
Pełny opis usterki - silnik nie chce się uruchomić.
Objaw - rozrusznik kreci, ale silnik nie chce się uruchomić.
Wykonane czynności diagnostyczne: 1.próba odpalenia samochodu na pych, a raczej ciąg przez inny samochód (nieudana). Chyba mogę podciągnać pod ta kategorie?
2. Obejrzenie elektryki, w celu sprawdzenia czy jakiś kabel się nie odpiął. Wszystkie kable są podpięte, nic się nie wysunęło ani poluźniło.
3. Sprawdzenie bezpieczników w kostce bezpiecznikowej znajdującej się pod kierownica po lewej stronie. Wszystkie bezpieczniki są dobre.
4. Sprawdzenie czy jest iskra (jest - na wszelki wypadek wymieniłem świece na nowe).
5. Sprawdzenie czy pompa podaje paliwo - dokonane w sposób "węchowy". Po prostu czuć paliwem podczas próby uruchomienia silnika. Oprócz tego po przekręceniu kluczyka w stacyjce na 2 stopień słychać tez dźwięk "ziiiiiii" (jak pompa podaje paliwo do cylindrów przed zapłonem).
6. Próba sprawdzenia kodów błędów "drucikowo". Niestety, nie udało się (może w tym modelu nie ma takiej możliwości?)
Samochód przez 2 lata mieli rodzice. Przez ten czas w samochodzie wymieniono końcówki drążka kierowniczego i wszystkie płyny. Poza tym nie miał nigdy żadnej awarii. To jest mój pierwszy samochód. W dzień awarii jechałem jakieś 25 km na rezerwie. Podjechałem wiec pod stacje na której zawsze tankowali moi rodzice (nie podam nazwy - bez kryptoreklamy). Następnie przejechałem około 30 km, podjechałem pod dom, zgasiłem silnik. Kilka godzin później wsiadłem do samochodu, chciałem go uruchomić i klops.