Witam,
mam problem z moim fordem 1.6 16v EFI, otóż będąc w trasie autko nagle zgasło na rondzie i już nie chciało odpalić.
Po wielu próbach udało się odpalić, po czym zorientowałem się, że jedzie tylko na 2 cylindry.
Zajechałem na szrot, na 2 cylindrach nie było iskry, więc sprawdziłem na dwóch innych cewkach,
ale było to samo, dlatego wróciłem do domu na 2 garach ( ok. 50 km).
Odstawiłem autko do mechanika ( na pych, bo normalnie już nie palił ) i zająłem się lekturą forum.
Po tygodniu mechanik dalej nie wiedział co dolega autku, więc kupiłem nowy sterownik o takich samych numerach i po wymianie escort zapalił od razu,
z tym że pracował tylko na 3 cylindrach. Wymieniłem świece na nowe motorcraftu - nie pomogło.
Okazało się, że jeden z kabli WN przebija, po wymianie na nowy zaczął elegancko śmigać.
Pojechałem znów w trasę, ale po przejechaniu ok. 10 km zaczęła się znów zabawa.
Escort zaczął buczeć, a przy dodawaniu gazu dławił się i w ogóle nie miał mocy w
przedziale 2-3 tyś obrotów na każdym biegu,
do tego na postoju falowały obroty w granicach 800-1200.
Jakoś wróciłem do domu i znów zacząłem czytać forum.
Przeczytałem, że na falowanie i dławienie może mieć wpływ zepsuta przepustnica,
więc odpiąłem ją i zresetowałem sterownik, wykonałem procedurę przywracania, ale nic to nie dało.
Proszę o porady, co mogę w tej sytuacji zrobić, bo żaden mechanik nie jest mi wstanie teraz pomóc, skoro teoretycznie najlepszy zawiódł.
Edit:
Mechanik grzebał jeszcze w silniku pod pokrywą, więc może coś spartaczył?
Edit2:
Przypomniało mi się, że oprócz kabla WN poszły jeszcze żarówki w przednim reflektorze z prawej i w tylnym z lewej. Do tego zaobserwowałem, że po włączeniu świateł mijania samochód chodzi jeszcze gorzej (obroty spadają z 1tyś na 800), więc może gdzieś jest jakieś zwarcie i zabiera moc?
mam problem z moim fordem 1.6 16v EFI, otóż będąc w trasie autko nagle zgasło na rondzie i już nie chciało odpalić.
Po wielu próbach udało się odpalić, po czym zorientowałem się, że jedzie tylko na 2 cylindry.
Zajechałem na szrot, na 2 cylindrach nie było iskry, więc sprawdziłem na dwóch innych cewkach,
ale było to samo, dlatego wróciłem do domu na 2 garach ( ok. 50 km).
Odstawiłem autko do mechanika ( na pych, bo normalnie już nie palił ) i zająłem się lekturą forum.
Po tygodniu mechanik dalej nie wiedział co dolega autku, więc kupiłem nowy sterownik o takich samych numerach i po wymianie escort zapalił od razu,
z tym że pracował tylko na 3 cylindrach. Wymieniłem świece na nowe motorcraftu - nie pomogło.
Okazało się, że jeden z kabli WN przebija, po wymianie na nowy zaczął elegancko śmigać.
Pojechałem znów w trasę, ale po przejechaniu ok. 10 km zaczęła się znów zabawa.
Escort zaczął buczeć, a przy dodawaniu gazu dławił się i w ogóle nie miał mocy w
przedziale 2-3 tyś obrotów na każdym biegu,
do tego na postoju falowały obroty w granicach 800-1200.
Jakoś wróciłem do domu i znów zacząłem czytać forum.
Przeczytałem, że na falowanie i dławienie może mieć wpływ zepsuta przepustnica,
więc odpiąłem ją i zresetowałem sterownik, wykonałem procedurę przywracania, ale nic to nie dało.
Proszę o porady, co mogę w tej sytuacji zrobić, bo żaden mechanik nie jest mi wstanie teraz pomóc, skoro teoretycznie najlepszy zawiódł.
Edit:
Mechanik grzebał jeszcze w silniku pod pokrywą, więc może coś spartaczył?
Edit2:
Przypomniało mi się, że oprócz kabla WN poszły jeszcze żarówki w przednim reflektorze z prawej i w tylnym z lewej. Do tego zaobserwowałem, że po włączeniu świateł mijania samochód chodzi jeszcze gorzej (obroty spadają z 1tyś na 800), więc może gdzieś jest jakieś zwarcie i zabiera moc?