Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Wyszukiwarki naszych partnerów

Wyszukaj w ofercie 200 tys. produktów TME
Europejski lider sprzedaży techniki i elektroniki.
Proszę, dodaj wyjątek elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

C-360-3p- praca rozładowuje akumulatory

robbert88 02 Wrz 2010 00:49 11131 18
  • #1 02 Wrz 2010 00:49
    robbert88
    Poziom 9  

    Witam, problem dotyczy ciągnika mojego ojca i trwa już od jakiegoś czasu, jednak w końcu pasowałoby coś z tym zrobić. Przedstawia się on następująco:
    - przy założonych nowych akumulatorach Ursus c-360-3p prawidłowo odpala tylko przez jakiś rok,
    - z biegiem czasu można zauważyć, że praca w polu sprawia, że całkiem sprawne jeszcze przed wyjazdem akumulatory rozładowują się, tzn. im cięższa praca i większe obroty, tym większe prawdopodobieństwo, że po zgaszeniu silnika ciągnik nie odpali ponownie ( jest to odczuwalne zwłaszcza w przypadku orki, która teoretycznie powinna doładować akumulatory),
    - nieodpalanie polega na tym, że rozrusznik próbuje się rozkręcić przez ułamek sekundy, jednak "nie ma siły" (przy w miarę silnych akumulatorach) lub też na kompletnym braku reakcji (przy późniejszych próbach lub też słabszych już akumulatorach),
    - podładowanie prostownikiem pozwala ponownie odpalić silnik prawidłowo i wystarcza na kilka godzin, aż do czasu ponownego rozładowania się ( w przypadku prac lekkich lub transportu jest to czas o wiele dłuższy),
    - ciągnik można również bez problemów odpalić "na pociąg".

    Dodam, że po udanej próbie odpalenia, kontrolka ładowania gaśnie po przekroczeniu odpowiednio dużych obrotów, a akumulatory są zawsze z Centry, więc raczej nie powinny się tak często zużywać (po 2 latach są praktycznie bezużyteczne bez prostownika).
    Obecnie sytuacja z akumulatorami jest już na tyle krytyczna, że w jednym z nich woda gotuje się w 2 celach.
    W ciągniku zamontowana jest prądnica (choć niektóre 3p miały już w standardzie alternator) i mechaniczny regulator napięcia.

    Niektórzy twierdzą, że problem powinna rozwiązać już wymiana tego regulatora na nowy i nie ukrywam, że dla nas byłoby to rozwiązanie najprostsze. Czy wg was powyższe objawy faktycznie wskazywałyby na to i w jaki sposób można upewnić się, że wymiana tej części pomoże :?:

    Ponadto, w większości podobnych tematów na forum zaleca się wymianę prądnicy na alternator, głównie pochodzenia samochodowego. Jednak wszystkie dobrze opisane sytuacje dotyczą ursusa c-360 a nie c-360-3p. Czy montaż alternatora do 3p wymaga tylu samo przeróbek co do zwykłej c-360, czy też są jakieś modele samochodów, z których alternatory pasują od razu? A może trzeba od razu kupić nowy oryginalny alternator do 360-3p :?:

    Mam nadzieję, że przedstawiłem problem dość zrozumiale, gdyż nie jestem zbyt biegły w sprawach elektronicznych. Liczę na równie przystępne odpowiedzi i opinie.
    Będę wdzięczny za wszelką pomoc.

  • #2 02 Wrz 2010 08:09
    Dowódca baterii
    Poziom 16  

    robbert88 napisał:

    Dodam, że po udanej próbie odpalenia, kontrolka ładowania gaśnie po przekroczeniu odpowiednio dużych obrotów, a akumulatory są zawsze z Centry, więc raczej nie powinny się tak często zużywać (po 2 latach są praktycznie bezużyteczne bez prostownika).
    Obecnie sytuacja z akumulatorami jest już na tyle krytyczna, że w jednym z nich woda gotuje się w 2 celach.
    W ciągniku zamontowana jest prądnica (choć niektóre 3p miały już w standardzie alternator) i mechaniczny regulator napięcia.

    Niektórzy twierdzą, że problem powinna rozwiązać już wymiana tego regulatora na nowy i nie ukrywam, że dla nas byłoby to rozwiązanie najprostsze. Czy wg was powyższe objawy faktycznie wskazywałyby na to i w jaki sposób można upewnić się, że wymiana tej części pomoże :?:


    Woda w akumulatorach nie ma prawa się gotować. To że kontrolka gaśnie nie znaczy że ładowanie jest prawidłowe. Przy rozregulowanym regulatorze mechanicznym napięcie ładowania może przekraczać 14,5V, kontrolka zgaśnie gdyż ładowanie będzie tyle że za wysokie i szkodliwe dla akumulatora. Często dolewasz wodę?

  • #3 02 Wrz 2010 19:23
    robbert88
    Poziom 9  

    Dowódca baterii napisał:

    Często dolewasz wodę?


    Jakoś 1 raz do roku, z tym, że ciągnik pracuje w rzeczywistości dość mało ( gospodarstwo liczy tylko ok. 8 ha i jest też c-330, które jest używane we wszelkich sytuacjach, gdzie nie jest wymagana większa moc).

    Odnośnie wcześniejszego pytania o załączane maszyny czy urządzenia to są to tylko: pług, brony, kultywator, siewnik, orkan no i oczywiście przyczepy, więc tym bardziej one nie powodują problemu.
    Zdaję sobie sprawę, że konieczne jest dokonanie tych pomiarów miernikiem i zamierzam to zrobić w najbliższej przyszłości.
    Dzięki za dotychczasowe wskazówki, gdyż w połączeniu ze znalezionymi przeze mnie w innych wątkach informacjami zwiększyły już one moją orientację w tym temacie.

  • #4 02 Wrz 2010 21:07
    Grzegorz_madera
    Poziom 30  

    Widzę, że nie masz zbyt dużej wiedzy w dziedzinie elektromechaniki, to nam trochę utrudni znalezienie rozwiązania Twojego problemu. Na początek tak jak już poprzednicy stwierdzili niezbędne są pomiary napięć. Następnie wizualna ocena elementów układu ładowania (prądnica, regulator). Jeżeli już zdecydujesz się na wymianę prądnicy na alternator to najlepiej pasuje A 124 od poloneza. Koło pasowe pasuje do paska 13 mm. Mocowanie na dwie łapy ułatwia montaż (chociaż u siebie mam alternator na jedną łapę, jego zamocowanie wymagało tylko dospawania płaskownika z otworem 8 mm do istniejącego uchwytu prądnicy i dorobienie napinacza). Za montażem alternatora przemawiają też względy finansowe. Nowy regulator prądnicy to koszt 70 PLN, do tego szczotki i ewentualnie łożyska prądnicy, czyli razem około 100 PLN. Oczywiście to jest wariant najbardziej optymistyczny, ponieważ jeżeli uszkodzony będzie wirnik to koszty drastycznie wzrosną. A używany alternator A 124 można kupić za 50 zł, ze sprawnym regulatorem i szczotkami, które jeszcze popracują kilkaset mth. Nawet gdyby trzeba było wymienić regulator, szczotki i łożyska, to koszt nieznacznie przekroczy 100 PLN przy robociźnie własnej. Jeżeli będziesz zainteresowany, to mogę Ci podać link do aukcji na znanym portalu, gdzie są regenerowane alternatory za 140 zł z przesyłką, z 12 miesięczną gwarancją od sprawdzonego sprzedawcy. Ale najpierw poczekajmy na wyniki pomiarów prądnicy.

  • #5 03 Wrz 2010 00:56
    YR1
    Poziom 23  

    O ile wiem to w w/w ciągniku jest regulator napięcia mechaniczny, który to bardzo często pada. Zasada działania takiego regulatora jest podobna do "termika" do silnika elektrycznego lub termostatu ze starej lodówki. Jak już wcześniej ktoś napisał: alternator od poldka i normalny elektroniczny regulator napięcia to jest idealne rozwiązanie. Jeszcze kwestia samego okablowania. Instalacje "gotowe" kupowane w sklepach za 80PLN są made in China, zakładanie ich jest porażką. Lepiej pociągnąć zwykłe przewody LGY made in Poland i mieć pewność, że okablowanie jest OK. Co do przewodów rozrusznik, alternator (prądnica) najlepiej dać to w peszlach (z braku laku mogą być zwykłe szlauchy).
    Instalacja elektryczna w starych maszynach rolniczych (nie Radzieckich) jest prosta jak budowa cepa i nie powinna sprawić problemów osobie mającej elementarne pojęcie o fizyce najmniejszych problemów, stosując się do zasady - 10 x pomyśl, 1 x zrób.
    Dobrze, odpowiedź na pytanie.
    Sprawdź, czy w trakcie pracy żaden przewód nie ociera o części ciągnika, tam zasilanie jest na korpusie, masa leci kablami.
    Sprawdź jak w trakcie jazdy zachowuje się siodło, czy nie robi jakichś dziwnych zwarć na akumulatorach.
    Zwróć szczególną uwagę na tylne elementy instalacji: lampy, gniazdo i przewody, które lecą pod błotnikami.

  • #6 03 Wrz 2010 07:30
    mczapski
    Poziom 38  

    Tylu bzdur ile tutaj wypisano trudno szukać w innych miejscach. Kolega gilus1 jak widać jest znanym ekspertem w sprawie maszyn rolniczych, ale jego zakres stosowania ogranicza się do pługa. Radzę zapoznać się z szeroką gamą współczesnych maszyn rolniczych. Ciekawe jak według niego funkcjonują bez zasilania maszyny natkane komputerami, sterownikami, czujnikami itp? Na takim poziomie nie sposób prowadzić dyskusji. Stąd moja prośba do pytającego. Jeśli chcesz cokolwiek uzyskać z założonego tematu zacznij pomiary i podaj do wiadomości. Pomiary nie są skomplikowane a naprawa prądnicy możliwa przeważnie. Jak wspominałem wymiana prądnicy na alternator możliwa, ale też trzeba pokombinować z przerabianiem mocowania i napinaczem. I niestety nie jest tak całkiem słodko bowiem tradycyjny alternator samochodowy nie jest zbyt odporny na silne zanieczyszczenie podczas prac rolnych. Efektem zwiększone zużycie, lecz tak musi być.

    Moderowany przez robokop:

    Panie mczapski, o ile naprawa prądnicy jest faktycznie możliwa, o tyle w obecnych czasach jest ekonomicznie nieuzasadniona. Ponadto kolegi dywagacje na temat elektroniki w ciągnikach, są nie na miejscu w przypadku Ursusa C360. Zamocowanie alternatora np. z Poloneza nie wymaga praktycznie żadnych daleko idących przeróbek - rozwiercenia uchwytu na fi 10 mm i prostego przerobienia napinacza. Insynuowanie zmniejszonej trwałość alternatora samochodowego w ciągniku jest równierz nie na miejscu.

  • #7 03 Wrz 2010 15:02
    seweryn7701
    Poziom 30  

    Trochę kolego poleciałeś do przodu z tą elektroniką w ciągniku którego konstrukcja ma prawie 50 lat i prawie nic przez pół wieku w nim nie zmienili. Jej silnik do pracy nie potrzebuje prądy, a ja osobiście znam tylko dwie maszyny które można do tego ciągnika podłączyć a potrzebują prąd i to też nie każda... nowoczesny opryskiwacz i owijarka.
    We współczesnych ciągnikach montują alternatory i nie posiadają one żadnych specjalnych osłon na kurz i brud.
    Tak że pisząc ostatni post zmarnowałeś swój czas i nasz bo nic on nie wnosi a wprowadza innych w błąd.
    Resztę prawdy powiedział wcześniej moderator.

  • #8 03 Wrz 2010 21:37
    robbert88
    Poziom 9  

    W ciągniku założone są 2 akumulatory 6V 165 Ah.
    Dzisiaj dokonałem pomiarów i tak:
    - napięcie w aku przy zgaszonym silniku: 6,1 V
    - j/w + światła: 6,0 V
    - zaraz po włączeniu silnika i na wolnych obrotach: 6,2 V
    - na średnich obrotach: ok. 6,25 V
    - po zwiększeniu obrotów na 2000 zaczyna nieustannie rosnąć i podczas pomiaru doszło do 7,1 V
    - j/w + obciążenie światłami: 6,6 V.
    Sprawdzałem też okablowanie i wygląda ok, prądnica także nie grzeje się.

  • #9 03 Wrz 2010 22:56
    Grzegorz_madera
    Poziom 30  

    Dlaczego mierzysz na jednym akumulatorze? Mierz na zacisku rozrusznika. Zrób jeszcze pomiary na wyjściu regulatora oraz na wyjściu prądnicy. Napięcia ładowania, które podałeś są trochę za niskie. Przy dużych obrotach bez obciążenia można przyjąć, że jest w normie (7,1x2=14,2V), jednak pod obciążeniem trochę mało (13,2V), powinno być 13,8-14,4V. Wykonaj jeszcze jeden pomiar. Mianowicie odłącz klemę "+" od akumulatora i włącz szeregowo amperomierz. Wszystkie odbiorniki prądu mają być wyłączone. Podaj jaki prąd wskazuje miernik.

  • #10 04 Wrz 2010 08:09
    mczapski
    Poziom 38  

    Dzięki temu, że moderator ulokował mój pierwszy post w koszu człowiek nie bardzo wie co i gdzie mierzyć. Chociaż pomiar na poszczególnych akumulatorach też może okazać się przydatny. Ale już ten pomiar pozwala kierować podejrzenia na usterkę. Czyli trochę wskazania na zużyty rozrusznik oraz na jeden z akumulatorów. Pewnie to będzie ten z gotującymi celami. Jak na prądnicę to na jednym akumulatorze napięcia nie są złe. Dla zwiększenia wiarygodności pomiary należałoby jeszcze dokonać przy pracującym rozruszniku. Czyli pomiar napięcia całkowitego na zacisku rozrusznika/zacisku akumulatora (12 V) a następnie na poszczególnych akumulatorach. W zasadzie napięcie całkowite nie powinno spaść poniżej 9 V i odpowiednio na każdym akumulatorze do 4,5 V. Oczywiście pomiary przy pracującym rozruszniku wykonujemy szybko i sprawnie.

  • #11 04 Wrz 2010 12:38
    robbert88
    Poziom 9  

    Ok, dzisiaj już ogarnąłem to bardziej i mam też bardziej wyraziste wyniki pomiaru (może też ze względu na fakt, że do wczoraj ciągnik nie był odpalany przez dobry tydzień):
    - na wyłączonym silniku podobnie jak wczoraj tj. ok. 6,1 V na każdym aku i 12,3 V na rozruszniku,
    - na wolnych obrotach na obydwu aku podobnie czyli też ok. 6,1 V, na rozruszniku też ok 12,2 V, prądnica 11,9 V, regulator 11,8 V,
    - na wysokich obrotach na aku "zdrowszym" doszło tak gdzieś do 7,5 V a na tym, gdzie gotowała się woda (z tym, że dzisiaj już gotowania nie zaobserwowałem) do 7,6 V a napięcie rosło tam zdecydowanie szybciej niż na tym drugim (albo to tylko moje subiektywne odczucie),
    - na wysokich obrotach na rozruszniku 15,2 V
    - na wysokich obrotach na wyjściu regulatora dochodzi do 15,4 V
    - na wysokich obrotach na wyjściu prądnicy doszło do 16,1 V
    - przy włączonych światłach zawsze ok. 1 V mniej.

    Gdyby ciągnik pracował jeszcze dłużej (bo chodził tylko przez około 5-10 min na tych bardzo wysokich obrotach) to raczej na pewno wartości by jeszcze delikatnie wzrosły, bo tendencja była wzrostowa, ale malejąca w tempie wykładniczym. Uruchomiony był jednak tylko na potrzeby tych pomiarów.

    Jeżeli chodzi o ten drugi pomiar (amperomierzem) to wskazał on 0,00, a więc jak się domyślam, prąd nie ginie na zgaszonym silniku.

    Czy na podstawie powyższych wartości można już stwierdzić, że regulator jest do wymiany, skoro przepuszcza zbyt duże napięcie? Co ciekawe, po tych kilkuminutowych pomiarach, ciągnik po chwili odpalał poprawnie sam, ale wg mnie to dlatego, że aku nie zdążyły jeszcze zostać przeładowane, bo w przypadku dłuższego chodzenia na wysokich obrotach (np 2 h w orce) nie ma najmniejszych szans na odpalenie.

  • #12 04 Wrz 2010 12:54
    Grzegorz_madera
    Poziom 30  

    Wychodzi na to, że napięcie ładowania jest zbyt wysokie. Odkręć pokrywę regulatora, Drobnym papierem ściernym (wiem, nie powinno się czyścić papierem tylko pilnikiem iglakiem, jednak nie chcę żeby naruszył ustawienie szczelin między stykami w regulatorze) przeczyść styki i przy pracującym silniku ustaw napięcie ładowania na 14,4V bez obciążenia. Wcześniej sprawdź stan szczotek w prądnicy i ewentualnie wyczyść komutator. Do takiej regulacji akumulatory powinny być dobrze naładowane. Wyniki Twoich pomiarów wskazują, że nie masz dużych spadków napięć w instalacji i jeżeli regulator nie jest mocno zużyty to możliwe, że ustawienie napięcia rozwiąże problem.

  • #13 05 Wrz 2010 07:54
    mczapski
    Poziom 38  

    Czyli, że pogląd na sytuację zmienia się czego trochę spodziewałem się. Ogólnie mówiąc zalecałbym przegląd i konserwację prądnicy, regulatora i rozrusznika. Czyli czystość, stan szczotek, styków i łożyskowań. Być może regulacja na regulatorze, ale tutaj jednak warto mieć wiedzę aby nie narobić sobie szkód. W razie czego nowy elektroniczny regulator można zastosować, gdzie nie trzeba regulować. I jeszcze jedna uwaga. Kolega robbert88 trochę źle zinterpretował pomiar prądu. Doradzający raczej miał na myśli pomiar prądu ładowania, czyli odłączenie przewodu prądowego od prądnicy i podłączenie przez amperomierz (szeregowo). Uzyskamy pogląd na to co daje z siebie prądnica i zarazem pobiera instalacja (głównie akumulatory).
    Ciężkie lub niemożliwe rozruchy mogą być spowodowane także wzrostem ciśnienia w cylindrach nagrzanego silnika oraz spadkiem sprawności nagrzanego rozrusznika.
    I dalej uważam, że warto dokonać pomiarów instalacji pod obciążeniem.

  • #14 12 Wrz 2010 02:26
    SP8JZ
    Poziom 33  

    Wybaczcie Panowie, że wtrącę parę swoich groszy. Grzegorz zapomniałeś wspomnieć, aby grzebiąc w regulatorze najlepiej odłączyć klemy, bo prądnica może już nigdy nie zagadać :!: Nie da się wyczyścić styków nie robiąc zwarcia na styku od ładowania. Kolego Maczapski - my nie chowamy wiedzy do szuflady, więc lojalnie trza napisać, co wyżej następuje. Jeśli wszystko jest OK łożyska itp można się pobawić, ale Panowie o jakim regulatorze elektronicznym mówicie??? Przepraszam, może czegoś nie wiem, czy chodzi o rp-126? Oosobiście jadę na szrot, biorę alternator i prądnica ląduje na śmieciach. Szroty czekają na prądnicowców z otwartymi ramionami. Proszę o nie wystawianie mi ostrzeżenia, bo mam nieco inne spojrzenie od kolegów. Kilka tulejek, łapa najlepiej nowa koszt 7zł śruby 8/8 10/10 tak jak napisał moderator rozwiercić i uważać, aby nie uszkodzić gwintu w bloku. Przy wyborze alternatora (oprócz koła, mocowania) trzeba spojrzeć na kierunek chłodzenia wiatraka i to wszystko, a najlepiej....niemiecki, choć polonez jest niczego sobie to wtedy idzie zewnętrzny łatwo dostępny RNA-2 (RA-2) Jeżpol 9d. Alternator najlepiej z regulatorem-szczotkotrzymaczem typu Bosh wzbudzany kontrolką i sprawa bezawaryjności załatwiona. Nie widzę żadnych minusów oprócz godzinnej zabawy, dorobienia grubego kabla do rozrusznika. Jedyny minus to chyba kiepska podstawka kontrolki, więc fabryczna out. Żarówkę od wzbudzenia wymieniam na 4W (ta wyższa), bo czasem sporadycznie regulator nie chce rozmawiać z żarówką 2W. Według mnie bzdury wypisujecie, zakładałem takie alternatory 10 lat temu i wszystkie chodzą do dzisiaj i akumulatory mają jak u pana Boga za piecem. Na koniec biorę amperomierz, woltomierz i papa.
    Komplet naprawczy i tulejki w rozruszniku możesz sobie zrobić

    PS. Dostępne dzisiaj w sklepach tanie regulatory, to jest kompletna paranoja, totalna prowizorka, kupa plastiku i luzy jak w 30 letnim maluchu. I w razie czego radzę rozkręcać tak, aby w razie reklamacji sprzedawca przyjął reklamację.
    Tak poza konkursem proszę wstrzymajcie się z tymi mało pochlebnymi opiniami, bo pomimo kilku wpadek konstruktorów Ursus to jedna z niewielu naszych narodowych pozostałości najlepszej myśli technicznej to nie tylko w skali krajowej. Komputerki, świecidełka, gównowtryski są dobre dla lalusiów w krawatach a i tak po latach nowoczesna elektronika sypie się szybciej od jej serwisowania

  • #15 12 Wrz 2010 08:01
    mczapski
    Poziom 38  

    No cóż. Napiszę jescze raz. Niniejszy temat jest doskonałym przykładem jak jesteśmy zadufani. Wygląda na to, że każdy uważa, iż ma jedyną swoją rację a inne nie liczą się zupełnie. Stan taki potwierdza również brak potrzeby czytania do końca i zrozumienia o czym ten inny pisze. Na wszelki wypadek należy naskoczyć na potencjalnego przeciwnika. Trochę nie rozumiem osób wypowiadających się autorytatywnie, ale jednak obok głównego tematu.
    Owszem bywają elektroniczne regulatory do prądnic. Robbert88 doszedł do wniosku, że jego prądnica owszem dostarcza prąd do instalacji. Wygląda na to, że nie ma chęci ponosić kosztów dokąd nie będzie musiał. Z mechaniką/elektryką nie jest zbyt zaprzyjaźniony. I chciałby samodzielnie rozwiązać problem.
    Wsztstkie ciągniki rolnicze, u osób, które są mi znane mają już dawno zamontowane alternatory przeze mnie lub przy mojej poradzie. Ale mimo to nie uważam, że koniecznie należy człowieka gwałcić bo tak ja uważam, chociaż także uznaję wyższość tego urządzenia. Skąd wiecie jakim zapleczem technicznym dysponuje pytający? To co przeciętny obeznany z mechaniką uważa za warunki standardowe dla innych jest abstrakcją.
    Ponieważ człowiek chce uzdrowić istniejącą instalację to jednak może warto na tym się koncentrować. Kiedy zapyta o sposób zamiany prądnicy na alternator to rady będą na miejscu. Można równie dobrze poradzić zakup nowego ciągnika.
    Ursus nigdy nie produkował regulatorów napięcia. Raczej były to wyrobu Elmot'u. Do wesji eksportowych instalowano wyroby Bosch'a.

  • #16 12 Wrz 2010 08:12
    SP8JZ
    Poziom 33  

    Kolego maczapski, ciężko jest dojść do wniosku skazania prądnicy na śmierć mnie również. Zwłaszcza, że jej nie widzimy i nie wiadomo w jakim jest stanie. Kiedy dostaję robotę do zrobienia, Ty pewnie też, czas gra na niekorzyść obu stron. Szybciej i bardziej niezawodnie wstawić alternator. Najważniejszym i kluczowym powódem takiej sytuacji jest po prostu brak profesjonalnych regulatorów na rynku. Podobnie jak nie ma już oryginalnych wałów korbowych. Wkurza mnie bardzo stopień partactwa regulatorów dostępnych u rzemieślników partaczy i dlatego jestem tego zdania. Mam nadzieję, że zgodzisz się przynajmniej w jednej kwestii - regulator ma być full profesjonal z full profesjonalnego materiału tak jak to robił Ursus, a nie sprężyneczek-gówieneczek (za przeproszeniem) i ludzie w dobrym szanowanym sklepie nie wiedzą, że kupują gówienka (za przeproszeniem) już nie mówię o tych wołających o pomstę do nieba niepełnosprytnych instalacjach, z których to konektory odpadają same z siebie. Faktem jest profesjonalizm wykonania oryginału, sam niedawno zrobiłem sobie pomiar profilaktyczny w swoim C360 i po otworzeniu puszki regulatora prądnicy po 30 kilku latach przecierałem oczy ze zdumienia. U kolegi najprawdopodobniej jest co ratować do zrobienia w kilka minut, bez żadnych zbędnych kosztów i wszystko przemawia za odkształceniem się kotwicy. Jest jeden warunek: dobry elektryk z bagażem doświadczenia, bo m.in. sam początek procedury jest wielce ryzykowny.

    PS. Napiszcie wreszcie koledze, że po przekroczeniu ok 14 V kotwica od ładowania powinna puścić. Jeśli nie puszcza, znaczy coś nie gra

  • #17 12 Wrz 2010 10:17
    Grzegorz_madera
    Poziom 30  

    SP8JZ napisał:

    PS. Napiszcie wreszcie koledze, że po przekroczeniu ok 14 V kotwica od ładowania powinna puścić. Jeśli nie puszcza, znaczy coś nie gra


    Możesz to bardziej rozwinąć? Bo nie za bardzo zrozumiałem.

  • #18 12 Wrz 2010 10:48
    SP8JZ
    Poziom 33  

    Chodzi o to, że p20d jest obcowzbudna czy o to że styk może wibrować? No tak łapiesz mnie za słówka i masz rację. Sprawdziłbym jeszcze różnicę potencjałów obudowa regulatora-prądnica. Z tego, co pamiętam to kontrolka jest podłączona do wzbudzenia, a uzwojenie wzbudzenia ze szczotką prądową, chyba że coś przekręciłem

 Szukaj w ofercie
Zamknij 
Wyszukaj w ofercie 200 tys. produktów TME