Witam!
Matiz VAN 0.8 pewnego dnia podczas gdy silnik działał zaświecił lekko kontrolkę akumulatora. Gdyby nie wieczór to pewnie bym tego nie zauważył. Wróciłem do domu i auto poszło spać. Na drugi dzień auto zapaliło za drugim razem i pojechało (ok 4km) Podczas jazdy świeciła kontrolka akumulatora i po chwili zapaliła się też kontrolka CHECK. Przełączyłem światła na tzw krótkie. Lampki zgasły ale zapaliły sie po chwili. Auto zaczęło ledwo jechać tak jakby po smole jechało. Silnik zaczął robić tyr tyr pyyyyr i przy tym pyyyr czuć było niespaloną do końca benzynę. Wieczorem już nie odpalił. Naładowałem akumulator i powtórzyłem to jeszcze raz. Auto zrobiło dokładnie to samo. Żarówki ledwo świeciły, wycieraczki działały skokowo, auto jechało jakby brakowało iskry w cylindrach. CHECK świecił.
Sprawdziłem kody błedów: 1500, 1510.
1500 - klimy nie mam więc nie ma problemu
- DTC 1510 - obwód wyjściowy przekaźnika głównego - kontrola obwodu
- DTC 1510 - obwód wyjściowy przekaźnika głównego zawarty do akumulatora
Sprawdziłem przekaźniki w skrzynce nad akumulatorem, pozamieniałem je miejscami, w końcu wymieniłem na nowe.
Dalej to samo.
Amperomierz wskazuje:
- przy wyłączonej stacyjce 3.9mA
- przy włączonej stacyjce 3.28A
Woltomierz (nowo naładowany akumulator ) 13.8V
Zapaliłem autko - 1.56V - po 5min stania i pyrkania na luzie 13,8V po 7 minutach 12.08V i tak już zostało.
Auto znowu zaczęło pyrkać i smrodzić niespaloną benzyna.
PS. Jak auto było już rozładowane z błędem komputera, podmieniłem akumulator z innego auta (mocny akumulator z diesla) matiz też miał kłopoty z zapaleniem. Tzn raz palił raz nie i zachowywał się podobnie. Generalnie tak wracałem do domu że przez okno miałem wyprowadzone kable które spinały akumulator z kabiny z tym w silniku. Światła i wycieraczki ledwo działały.
Matiz ma 136tys km i dziury w progach.
Czy warto to jeszcze naprawiać? Za co się chwycić?
Matiz VAN 0.8 pewnego dnia podczas gdy silnik działał zaświecił lekko kontrolkę akumulatora. Gdyby nie wieczór to pewnie bym tego nie zauważył. Wróciłem do domu i auto poszło spać. Na drugi dzień auto zapaliło za drugim razem i pojechało (ok 4km) Podczas jazdy świeciła kontrolka akumulatora i po chwili zapaliła się też kontrolka CHECK. Przełączyłem światła na tzw krótkie. Lampki zgasły ale zapaliły sie po chwili. Auto zaczęło ledwo jechać tak jakby po smole jechało. Silnik zaczął robić tyr tyr pyyyyr i przy tym pyyyr czuć było niespaloną do końca benzynę. Wieczorem już nie odpalił. Naładowałem akumulator i powtórzyłem to jeszcze raz. Auto zrobiło dokładnie to samo. Żarówki ledwo świeciły, wycieraczki działały skokowo, auto jechało jakby brakowało iskry w cylindrach. CHECK świecił.
Sprawdziłem kody błedów: 1500, 1510.
1500 - klimy nie mam więc nie ma problemu
- DTC 1510 - obwód wyjściowy przekaźnika głównego - kontrola obwodu
- DTC 1510 - obwód wyjściowy przekaźnika głównego zawarty do akumulatora
Sprawdziłem przekaźniki w skrzynce nad akumulatorem, pozamieniałem je miejscami, w końcu wymieniłem na nowe.
Dalej to samo.
Amperomierz wskazuje:
- przy wyłączonej stacyjce 3.9mA
- przy włączonej stacyjce 3.28A
Woltomierz (nowo naładowany akumulator ) 13.8V
Zapaliłem autko - 1.56V - po 5min stania i pyrkania na luzie 13,8V po 7 minutach 12.08V i tak już zostało.
Auto znowu zaczęło pyrkać i smrodzić niespaloną benzyna.
PS. Jak auto było już rozładowane z błędem komputera, podmieniłem akumulator z innego auta (mocny akumulator z diesla) matiz też miał kłopoty z zapaleniem. Tzn raz palił raz nie i zachowywał się podobnie. Generalnie tak wracałem do domu że przez okno miałem wyprowadzone kable które spinały akumulator z kabiny z tym w silniku. Światła i wycieraczki ledwo działały.
Matiz ma 136tys km i dziury w progach.
Czy warto to jeszcze naprawiać? Za co się chwycić?