Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Elektroda.pl
TermopastyTermopasty
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

C1-107 uszkodzony multimetr

GrandMasterT 29 Sep 2010 22:46 16800 66
  • #31
    GrandMasterT
    Level 24  
    Na wejściu integratora postawiłem znak zapytania, bo wczoraj były tam tylko szumy. Dziś przejrzałem te okolice (tu niestety na płytce najgęściej, prawie nic nie widać, oznaczenia elementów trzeba szukać analizując ścieżki). Nic tam specjalnego nie wypatrzyłem ale tak dla zasady przejechałem lutownicą ścieżki od układu i na pinie 2 pojawiło się coś takiego:

    C1-107 uszkodzony multimetr C1-107 uszkodzony multimetr

    Amplituda tej piły to ok. 80mVpp. Drugi oscylogram (ten gęściejszy) pokazuje, że piła jest kluczowana (co kilka takich grup wyskakuje stan niski na moment), niestety jak widać prawdopodobnie jest też momentami zniekształcona.

    1D9:
    1. oscylogram #1 przerywany cyklicznie długim stanem wysokim
    2,6. stan wysoki przerywany krótkim stanem niskim w momencie odświeżania cyfr (kiedy widać mignięcie ekranu)
    4. +5V
    5,13 = oscylogram #2
    7 n/c
    8 n/c
    9. cisza
    10 n/c
    11. masa
    12. nc

    Po lewo: oscylogram #1, po prawo #2

    C1-107 uszkodzony multimetr C1-107 uszkodzony multimetr

    1D11

    1. cisza
    2. = pin 2,6 1D9
    3. n/c
    4. +5V
    5,6,7,8,9,10 n/c
    11 masa
    12. oscylogram #3
    13. cisza
    14. n/c

    Oscylogram #, 1V/div

    C1-107 uszkodzony multimetr
  • TermopastyTermopasty
  • #32
    RitterX
    Level 38  
    To co przedstawiłeś zaczyna przypominać zasadę działania A/C z podwójnym całkowaniem. Zastrzeżenie do przebiegu trójkątnego jest takie, że jeśli jest mierzone napięcie to na wyjściu integratora powinien być przebieg trójkątny nad albo pod osią oznaczającą zero układu. Zauważ, że komparator ma wejście nieodwracające podłączone do masy układu A/C co oznacza, że pracuje jako komparator - detektor przejścia przez zero. Dzięki temu oprócz informacji o zakończeniu pomiaru jest jeszcze wysyłana informacja o znaku napięcia mierzonego. Jak się zabrałeś za tę część to zmierz jeszcze sygnały sterujące bramkami tranzystorów polowych oraz sprawdź czy reagują na impulsy sterujące. Jak dobry to go flamastrem po obudowie by się nie mylił.
  • #33
    GrandMasterT
    Level 24  
    Na wyjściu 1A7 jest sinusoida przesunięta względem środka masy o +80mV. Oprócz tego cyklicznie pojawia się tam impuls przypominający trójkąt o amplitudzie dodatniej połówki zasilania, prawdopodobnie jest to zsynchronizowane z rysowaniem na ekranie (moment kiedy ekran gaśnie). Za tym faktem zdaje się przemawiać to, że jeśli do wejścia 1A7 dołączę jakieś niewielkie napięcie, ekran jest wyłączany.

    Jakich problemów można się spodziewać przy sporej asymetrii zasilania ? Z niewyjaśnionych przyczyn mam +16.1 -14.7V. Jest to o tyle dziwne, że z transformatora napięcia przychodzą symetryczne względem punktu środkowego, kondensatory za mostkiem są takie same i nowe, a w tym punkcie właśnie pojawia się już spora asymetria sięgająca 4V. Sprawę ratują stabilizatory, jednak ten tranzystorowy w +15V nie działa zbyt dobrze (i jest jedynym którego nie zastąpiłem scalonym - nie mam pod ręką 7815).

    Jestem właśnie w trakcie pomiarów na tranzystorach, póki co nie widzę nic podejrzanego. W ogóle czym można ewentualnie zastąpić te tranzystory serii 2P30x ? Kopałem trochę po ruskich stronach, można je nawet kupić (u nich) ale zamienników nie znalazłem.

    Pomiary i testy tranzystorów niestety idą kiepsko bo w tej części płyty niewiele da się odczytać. Ratuję się zrobionym przed chwilą zdjęciem na którym strzałkami oznaczam elementy, powstaje w ten sposób swego rodzaju schemat montażowy.
  • TermopastyTermopasty
  • #34
    RitterX
    Level 38  
    Ten trójkąt na wyjściu 1A7 to pomiar a sinusoida pochodzi prawdopodobnie z zakłócenia typu przydźwięk.
    Jeśli chcesz przykładać napięcie to do lewego węzła gdzie rezystor 1R35 połączony jest z tranzystorami T1V12 T1V13, T1V14. Rezystor 1R35 jest częścią integratora i odpowiada za szybkość ładowania/rozładowania kondensatora 1C8. Czyli bez niego pomiar nie działa.
    Asymetria tego rzędu nie będzie skutkowała raczej niczym. Przetwornik zbudowany na 1A7 + 1A8 potrzebuje do pracy napięć nie przekraczających +/-10V. Konstruktorzy wiedzieli, że jakość napięć nie będzie najlepsza i dlatego woleli pozostawić bezpieczny margines.
    Właśnie dlatego napisałem o sprawdzeniu tranzystorów bo skoro układ ożył to jesteś je w stanie sprawdzić. Wiesz jakie kłopoty są z zakupem 7473 a te tranzystory to dopiero kłopot. A o dostępność tych tranzystorów, jeśli byłyby uszkodzone, mogłaby rozbić się naprawa multimetru.
    Czym je zastąpić?! Pracują one niczym klucze HEF4066 (CMOS) tylko, że CMOS 4066 działa do maksymalnie 18V a tutaj masz po między -15V a +15V, 30V różnicy. Można by się pokusić o zastąpienie, przynajmniej niektórych z nich, tranzystorami typu BS107, BSS123 czy podobnymi ale byłoby z tym trochę kłopotu. Dlatego uważaj na nie.
  • #35
    GrandMasterT
    Level 24  
    Na razie nie widzę nigdzie nic uszkodzonego, ale mam podejrzenia co do układu 1A5. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że nie działa, aczkolwiek nauczony doświadczeniem ze starannością montażu tego sprzętu najpierw posprawdzam okoliczne ścieżki.

    Taka ciekawostka - przebieg na 1R35 od strony tranzystorów:

    C1-107 uszkodzony multimetr

    Tak przy okazji, zastosowane oryginalnie układy UD1 mają jednak chyba nóżkę 1 pod cyckiem a nie obok - połączenia na druku na to wskazują. Ciekawy jest też układ 1A4 159HT1B - ciężko coś w goglach o nim znaleźć, znalazłem tylko informacje że jest z grubsza odpowiednikiem 2N4042.
  • #36
    RitterX
    Level 38  
    I taki ma być na wejściu do integratora czyli na lewym węźle 1R35.

    1A5 to zwykły wzmacniacz wejściowy, kondycjoner, o regulowanym wzmocnieniu. Ważne, że przełączniki odpowiadają za jego parametry tak by na integrator zawsze dostawał się sygnał +/- 2V czy jakoś tak. Podłączając do wejścia multimetru, przełączonego w tryb pomiaru napięcia, 0.1 napięcia maksymalnego stosownie do zakresu pomiarowego powinieneś zobaczyć jego powtórzenie z operacją wzmocnienia/stłumienia na wyjściu pin6. Jeśli będziesz regulował napięcie wejściowe to powinno też zmieniać się na wyjściu wzmacniacza. Sprawdź przełączniki bo przez to może nie działać.

    Chyba jestem ślepy... :D .Nigdzie nie dostrzegam 1A4!
  • #37
    GrandMasterT
    Level 24  
    No widzisz, ja też przecierałem oczy, a to chyba błędny opis na płycie. Ktoś mazakiem zapomniał dopisać "1" bo wedle połączeń to 1A14. Dodatkowo spłoszyła mnie metalowa 8-nóżkowa czapka, zanim przeczytałem opis myślałem, że to 1A5. To pewnie jakieś bardzo specjalne diody :D

    1A5 definitywnie nie działa. Podłączałem na jego wejścia po 2,5V z omomierza - na wyjściu nic się nie zmienia.
    Znacznie gorzej z tym, że dołączałem również 2,5V na wyjście 1A5 i nie widać żadnej zmiany w wyświetlanych "wynikach' pomiaru. Dziś już późno, jutro uruchomię częstościomierz, sprawdzę m.in. czy częstotliwość resetów na dekadach jest stała - pochodzi ona przecież z wewnętrznego zegara części cyfrowej. Jeśli ta częstotliwość będzie stała, zobaczę co częstościomierz powie o wejściu zliczającym dekady - być może jest tam jakaś niekompatybilność z wymaganiami TTL i "zwykły" 7490 (należy pamiętać, że będący w tym miejscu IE2 wyjąłem jako niesprawny) gubi impulsy, aczkolwiek jest to mało prawdopodobne i pomiar wtedy chyba wyglądałby inaczej ? Gorzej jeśli rzeczywiście 7490 coś gubi, w końcu tak naprawdę nie wiadomo co dokładnie siedzi w strukturze IE2 - może to nieco szybszy układ.

    Częstościomierz posiada m.in. wejście zliczające TTL 1:1 prosto na dekady i na wejściu siedzi SN8490 tak więc w dużym stopniu jest to praktycznie to samo co w układzie multimetru. Oprócz tego jest drugie z wzmacniaczem i stopniem kształtowania na 74S132, tak więc od biedy będę mógł sprawdzić czy błędy pomiaru przypadkiem nie są wynikiem niedopasowania sygnału z transformatorka do wejścia dekady.

    Żeby sprawnie przetestować tranzystory muszę jednak poszukać jakiegoś schematu montażowego - do paru innych oscyloskopów widziałem, może i do tego się znajdzie.
    Przy okazji znalazłem kolejny brakujący przewód - między płytą przełącznika zakresów a multimetrem. Bladego pojęcia jednak nie mam, który to może być - na płytce przełączników przy punkcie lutowniczym jakiś napis jest - coś jakby 18, ale niewyraźne. Muszę więc znaleźć schemat tamtej płytki i patrzeć po druku.

    C1-107 uszkodzony multimetr


    *Prawdopodobnie* brakuje połączenia 18->3 z tym że tego nieszczęsnego punktu 3 nigdzie nie widzę.

    EDIT: Podłączyłem częstościomierz - cykl pomiarowy ustawiony na taktowanie zewnętrzne, zegar taktujący wziąłem z płyty multimetru, impulsy zliczane z wejścia 14 7490. W ten sposób częstościomierz liczy to samo co multimetr, tylko bierze co 4-ty pomiar - pozostałe impulsy używane są do bramkowania samego częstościomierza. Teraz to dopiero jest zagadka. Częstościomierz najpierw zlicza jakąś liczbę po czym w ułamku sekundy dolicza równiutko tysiąc. Ostatecznie liczba ta zgadza się chyba z wyświetlaną na multimetrze.W jednym cyklu zegarowym płytki multimetru pomiar przychodzi dwa razy, najpierw liczba, przerwa, potem ten dodatkowy tysiąc.

    Zastanawiam się w jaki sposób "dorabiany" jest ten tysiąc. Taktowanie jest z trafa 1T1, czyżby to (i ten równy tysiąc) oznaczało, że multiwibrator jest ok ?
    Częstotliwość, jak widać na filmie, jest wysoka - dodatkowy tysiąc wskakuje w mgnieniu oka, przy 1kHz byłoby spokojnie widać ruch na 3-ciej cyfrze od prawej.



    Link


    C1-107 uszkodzony multimetr

    Częstościomierz wpięty w reset pierwszego 7490 i jego wejście dolicza cyklicznie do 6500-7000.
  • #38
    RitterX
    Level 38  
    1 na najbardziej znaczącym miejscu jest robiona na liczniku 7473. Nie za bardzo pamiętam ale w C1-112 było 0 gdy wynik nie był w pełnym zakresie. Z tym, że C1-112 ma zakres +/-2500 czyli znak - i 2 to oddzielne segmenty. W C1-107 masz jeden wspólny -1... . Ale tak czy owak najpierw powinien wyświetlać na najstarszej 0.
    Jeśli masz w częstotliwościomierzu opcję licznika z wyzwalaniem to podepnij na wejście dekad licznik a wyzwalanie do resetu. Wtedy będziesz wiedział czy trzyma liczba zliczanych impulsów.
    Liczba impulsów, czyli szerokość zakresu, jest regulowana potencjometrami dołączonymi do tranzystorów T 1V12 i 1V14. Możesz ruszyć po zaznaczeniu pierwotnego położenia jednym i sprawdzić co się zmieni.
  • #39
    GrandMasterT
    Level 24  
    Już tak robiłem - podczas pomiaru z synchronizacją z resetu dekady częstościomierz w miarę stabilnie zlicza między 6500 a 7000. Co więcej, reaguje na dotykanie wejścia 1A5 - "pomiar" znacznie spada, nawet do okolic 1000, podejrzewam że to 6500-7500 to wzmocnione zakłócenia.

    Multimetr ten prawdopodobnie wyświetla + z przodu gdy zakres jest przekroczony. Aczkolwiek w tym momencie zgaduję, wiem tylko że potrafi wyświetlic "+" - podłączając zewnętrzne kluczowanie bodajże na 1T5 wyskakiwał mi + z przodu.

    W kwestii rezystorów 1R27,34 i 37 są to wieloobrotowe potencjometry precyzyjne, z boku jest śrubka która pewnie w środku czymś obraca - zaznaczyć nie bardzo się da, ale sądzę że to nawet nigdy nie było poprawnie ustawione (bo jak skoro nie było 1A8?) więc będę kręcił.

    EDIT: Zakresy są totalnie rozstrojone. Pokręciłem jednym z potencjometrów w lewo aż częstościomierz pokazywał ok. 1000 - w tym momencie wskazania częstościomierza i multimetru zaczęły się pokrywać. Czyli wcześniejsze dzikie skoki to po prostu przepełnienia licznika.

    Wygląda na to, że impulsy które wcześniej mierzyłem czyli losowa liczba + 1000 to były impulsy zliczane + impulsy określające długość pomiaru (1000). W zależności jak mi się zsynchronizuje częstościomierz z płytą i sygnałem taktującym są 4 możliwości: X+1000, 1000+X, X, 1000.

    EDIT2: +/- 2V na R37 i R32 nie da rady ustawić choćbym pękł, bo tam tyle nie ma nawet od "gorącej" strony potencjometrów. Na obu jest ok. 1.2V i wynika to zapewne z tego, że włączone są tam diody zenera na których wspólnym punkcie jest potencjał masy.
  • #40
    RitterX
    Level 38  
    Potencjometry mają w środku przekładnię ślimakową. Kiedyś rozebrałem taki. A co do kręcenia to jest to tak, że zaznaczasz położenie a następnie wykonujesz licząc określoną liczbę pełnych obrotów. Ewentualnie zapisujesz.
    Mój opis działania regulowanych źródeł odniesienia nie był do końca ścisły. Chodziło mi raczej o ideę. Szerokość ramki jaką wygeneruje komparator jest zależna od tego jak długo będzie się rozładowywał do zera kondensator integratora przez jego rezystor wejściowy. Czyli czas przełączenia komparatora zależy od stałej czasowej ale także od wartości napięcia komparatora. Można tak dobrać liczbę podziału dekad jak i częstotliwość generatora wzorcowego by 1.000V napięcia referencyjnego odpowiadało wskazanie 1000 impulsów i przy dzielniku bez preskalera 1000mV na wyświetlaczu. Ale to nie jest warunek bezwzględny. Dla innej stałej czasowej i innej wartości dzielnika należy ustawić inną, stosowną wartość.
    W czasie gdy będziesz już kalibrował multimetr dołączysz do wejścia napięcie wzorcowe 1999mV i ustawisz potencjometr regulacyjny -Uref tak by na wyświetlaczu było 1999mV. Następnie zrobisz to samo dla wejściowego napięcia ujemnego tym razem regulując potencjometrem Uref.
    Zmieniając położenie suwaków potencjometrów powinieneś mieć możliwość na wpływanie na szerokość impulsów kluczujących z integratora a co za tym idzie liczbę impulsów na dekadach.
  • #41
    GrandMasterT
    Level 24  
    Niestety nie potrafię tego ogarnąć, więc stan ogólny na razie się nie zmienił.
    W jaki sposób zmusić go do pokazania zera (w jakiej sytuacji powinien pokazać zero ?) - może zwarcie do masy gdzieś na wyjściu 1A5 ?
    Poustawiałem rezystorami +1 i -1V, zresztą dużo kręcić nie musiałem bo tak z grubsza były ustawione. Częstościomierz niestety nadal zlicza grubo ponad 4500, czyli zakres pomiaru dekady ciągle jest przekroczony.


    Osobną kwestią jest to, że przy przekroczeniu zakresu nie "zapala" plusa. Czy aby nie jest to wina braku jednego z układów 7478 ? Na to mi wygląda, ale wolę się upewnić.

    Udało mi się znaleźć parę układów 7400 SMD które będą pasować - co prawda CMOS ale kompatybilne z poziomem TTL. W międzyczasie okazało się jednak, że nie będą potrzebne, bo wszystkie bramki chyba sprawne. Problem mam natomiast ze znalezieniem 7478 w jakiejkolwiek akceptowalnej odmianie - czyli SMD, właściwa kolejność wyprowadzeń i akceptacja poziomów i napięcia zasilania typowych TTL.

    EDIT:
    W chwili wolnego czasu z ciekawości zrobiłem pomiary 134ЛБ1A. Rzeczywiście, jak to już zostało gdzieś tu w tym wątku wspomniane, wygląda to jak jakiś 74L00 (aczkolwiek nie wiem czy takie były w ogóle produkowane). Pobór prądu przy przełączaniu jest sporo niższy od zwykłego 7400, niższy jest także prąd wejściowy. Natomiast czas przełączania (mierzyłem metodą porównawczą, po prostu porównując z SN7400) ponad dwukrotnie gorszy, prawdopodobnie rezystory na wyjściu mają wyższe wartości. Być może celowo zostały zastosowane takie układy - mniejsze prądy przy przełączaniu to jednak mniejsze zakłócenia na zasilaniu, co w sprzęcie pomiarowym może mieć znaczenie. Tym bardziej, że nie ma tutaj absolutnie żadnych kondensatorów na zasilaniu układów TTL, a czym skutkuje ich brak przekonałem się dłubiąc przy częstościomierzu.

    Otrzymałem też 2szt 74H78 we flatpaku, wymontowane z poburzowej płyty od PC, spróbuję je przetestować i jeśli będą sprawne, wstawić.

    EDIT2: Pytanie z serii kluczowych: jaka powinna być częstotliwość multiwibratora ?
    Pisałem kiedyśtam wcześniej o 200kHz przebiegu, dużo się nie pomyliłem. Po wymuszeniu włączenia multiwibratora (wymuszam stan na wejściu bramki która nim steruje) częstotliwość w krótkich przedziałach czasu jest stabilna (rozrzut mniej niż 0.5% w kolejnych pomiarach - pomiar z nogi 14 pierwszego 7490), niestety w trakcie wygrzewania mocno się zmienia - minutę po włączeniu jest 189,5kHz, 30 minut po włączeniu 193,1kHz i dalej powoli rośnie. Podejrzewam że po termicznym ustabilizowaniu się wszystkiego powinno wyjść te 200kHz.
  • #42
    RitterX
    Level 38  
    Częstotliwość multiwibratora to f=1/((ln2*1R42*1C14)+(ln2*1R47*1C12)). Celowo rozpisałem wzór na dwie oddzielne stałe czasowe byś mógł określić czasy faz a co za tym idzie współczynnik wypełnienia. Czas stanu L będzie 2. razy krótszy od stanu H. Na dole poprzedniej strony policzyłem parametry elementów zastępczego multiwibratora na NE555.
    Znak nie może być robiony w sekcji dekad bowiem liczba impulsów dal pomiaru dodatniej i ujemnej wartości takiego samego napięcia jest jednakowa. O znaku informuje rodzaj zbocza kończącego fazę pomiaru - rozładowania pojemności integratora na skutek wymuszenia od źródła referencyjnego. Do przekazania informacji o znaku służą bramki podłączone do wyjścia komparatora i transformator 1T4.
  • #43
    GrandMasterT
    Level 24  
    Dziś wygrzałem sprzęt przez dwie godziny do przeprowadzenia pomiarów (zarówno sam multimetr, jak i częstościomierz).

    Częstotliwość resetów na dekadach zliczana jest na przemian jako 1.66 lub 1.67Hz, co sugeruje, że oscylator w części cyfrowej pracuje stabilnie.
    Częstotliwość multiwibratora po wygrzaniu wynosi 202730 +/- ok. 10Hz przy kolejnych pomiarach, zaraz z ciekawości policzę ile powinno być teoretycznie.

    Zanim zacznę kombinować z kalibracją, chciałbym ustalić co jest grane ze znakami. Po przełączeniu na pomiar prądu stałego cały czas świeci się "-" z przodu i oczywiście brak jest sygnalizacji przekroczenia zakresu. Coś tutaj nie działa jak należy, ponieważ o ile wiem - przy przekroczeniu zakresu powinno się chyba wyświetlić 1999 i zliczanie ma się zatrzymać.

    Dziś odezwał się do mnie ktoś kto również próbował pozbierać do kupy taki multimetr, tylko pod koniec lat 90-tych. Przysłał spis układów jakie oryginalnie były na płycie, porównałem ze swoją. W miejscu 1A8 w jego płycie był 544UD1 bez dodatkowej litery. Fabrycznie brakowało K198HT3, to chyba jakaś paczka tranzystorów. Garść cyfrowych i analogowych układów - pozostałości z tej płyty - idzie do mnie właśnie pocztą, jak dobrze pójdzie jutro będę miał oryginalne TB14, zmontuję na szybko jakiś układ pomiarowy żeby ustalić czy są sprawne i co to dokładnie jest w środku, może jednak wstawienie obu przerzutników oszczędzi mi problemów przy dalszym diagnozowaniu usterek.

    Zrobiłem dziś trochę pomiarów, jednak te ruskie uklady trochę różnią się od normalnych.
    134ИE2 prawdopodobnie nie ma ścisłego odpowiednika, byłby nim zapewne 54L90 tylko takiego układu nie ma.
    134TB14 to prawdopodobnie (jeszcze nie skończyłem dłubania) 54L78, charakterystyczna jest kolejność wyprowadzeń.
    Cechą wspólną tych układów jest brak na wejściach diod zabezpieczających przed ujemnym napięciem, nie ma jej też w 134ЛБ1A.

    EDIT: Wstawiłem 1D9=TB14; potwierdzam tym samym że jedynym ścisłym odpowiednikiem K134TB14 jest 54L78, inne układy to montaż na pająku.

    Z przodu teraz pali się zero w razie potrzeby, tylko z jakiegoś powodu brakuje w nim spodniej kreski, ale to znajdę później - wcześniej spodu brakowało też w ostatnim zerze i było po prostu zwarcie między nóżkami w jednym z 134ŁA4, pewnie i tu jest, zresztą widzę prawdopodobnie zwarcie między 6 a 7 nogą 3D13. Teraz zero z przodu zamienia się w 1 w razie potrzeby, czyli multimetr zaczął wyświetlać liczbę z zakresu 0000-1999, ale licznik dalej się przepełnia.

    Dostałem też ten nieszczęsny UD1 w wersji bez litery i dwie sztuki UD1b, ciekawe czy te układy z jak by nie patrzeć FETem na wejściu w ogóle nadają się do czegoś przechowywane luzem, bez zwierania nóżek ? Swoje tak przechowywałem (na zasadzie nie wiem co to jest = wsypane do pudełka) i jak widać było; jeden się chyba zepsuł. Nie wiem czy tego MAA741 ruszać czy też niech sobie zostanie jeśli wszystko będzie z nim poprawnie działać.

    EDIT2: Wstawiłem drugi TB14, teraz jest jeszcze ciekawiej :D Na pierwszej pozycji moga palić się 3 rzeczy: 0, 1 albo П, to co brałem za zero bez denka to ten symbol. Czyżby to było przekroczenie zakresu ?
    Dodatkowo multimetr jako całość jakby nieco się ogarnął, po włączeniu coś tam nawet jakby próbuje pokazywać, ale po chwili odjeżdża gdzieś daleko i cały czas świeci się przekroczenie. W tym momencie najlepszą metodą zgaszenia 'P' jest dotknięcie palcami obudowy 1A8 (obudowa połączona z minusem zasilania) i rezystora 100k przed integratorem; wtedy pomiar się uspokaja i pokazuje jakieś rozsądne wartości.
    Samo dotykanie rezystora powoduje, że wyświetlane wartości przestają skakać jak głupie i mniej więcej zliczane jest cały czas to samo. Nie wiem teraz gdzie kopać, trochę mi to wygląda jakby wzmacniacz wejściowy wzmacniał jakieś śmieci.

    EDIT3: Po stronie wtórnej trafa 1T4 dzieją się dosłownie cuda na kiju.

    W stanie spoczynku jest tam cały czas +2.7V i wyświetlany jest minus.

    Jeśli jednak podepnę tam częstościomierz, wejście TTL, nadal jest +2,7V ale wyświetlany jest +, impulsów żadnych na tym etapie nie ma.

    Natomiast jeśli do anody drugiej diody - wypr. 2 1A13 podłączę w tym samym czasie oscyloskop [sonda 1:1 1M 25pF], znak znów zmienia się na "-" ale tym razem jest to jakiś uczciwszy "-", bo częstościomierz zaczyna zliczać impulsy za trafem 1T4.
    Dodam, że po stronie pierwotnej impulsy przed kondensatorem 1C16 są, za kondensatorem też, ale jakieś słabowite - może kondensator należałoby wymienić ?

    EDIT4: Problem 7490 SMD już rozwiązałem.... Przyciąłem nogi zwykłego układu, te które na płytce były połączone razem - połączyłem pod spodem żeby było mniej przewodów i wykorzystałem izolowane druciki z taśmy 80pin HDD. Po przylutowaniu podgiąłem pod układ, przycisnąłem i kapnąłem kroplę lakieru.

    Zauważyłem też, że temperaturowa niestabilność multiwibratora wcale nie ma tak dużego wpływu na pomiar jak by się wydawało. Jeśli częstotliwość spada, to automatycznie wydłuża się faza ładowania (1000 impulsów), przez co i faza rozładowania będzie dłuższa (= więcej impulsów zliczonych).

    EDIT5: wydaje mi się, że naprawiłem wyświetlanie znaku poprzez wymianę podwójnej diody za transformatorem, nie jestem pewien - bo nie widać napisów na elemencie oblanym lakierem, ale chyba była wstawiona dioda złego typu lub po prostu uszkodzona. Poprawiłem też symetrię rezystorów 10k żeby w środkowym punkcie uzyskać wartość bliższą 2,5V; jak na transformatorkach w innej części układu. Podczas pomiarów impulsów na 1T4 miałem problemy ponieważ są one tak strome i krótkie, że mój cyfrowy oscyloskop po prostu ich nie zauważa; zastępczą metodą okazał się pomiar za bramką którą to trafo steruje - z odłączonym trafem na wyjściu bramki utrzymuje się stan niski, z podłączonym są impulsy, więc najprawdopodobniej w okolicy 1T4 wszystko jest już w porządku. Zostawiam część cyfrową w spokoju, jako że tutaj najprawdopodobniej wszystko już działa - pozostaje zobaczyć co tam nie gra na wejściu.
  • #44
    RitterX
    Level 38  
    Odwaliłeś kawał roboty. Póki co zostawiłbym uA741 jak jest. Wzmacniacze z tranzystorami FET na wejściu powinny być dobre. To nie CMOS-y, które łatwo uszkodzić.
    Impulsy na 1T4 powinny być krótkie. Jak rozumiem masz napięcie na pin1 1T4 czyli środkowy odczep na stronie pierwotnej?
    Sprawa strony pierwotnej jest dosyć prosta. Masz tam kilka oddzielnych zespołów, które są konfigurowane przełącznikami.
    Wzmacniacz 1A1 + tranzystor T1V2 tworzą przełączane źródło prądowe do pomiaru rezystancji. Czyli jak przełączysz na zakres pomiaru rezystancji i podłączysz do wejścia rezystor to na nim powinno być napięcie proporcjonalne do jego wartości. Możesz zmierzyć na rezystorze. Aby ustalić prawie na pewno, że wszystko działa poprawnie powinieneś zrobić następujący test. Na zakresie np. 2KR podłączyć rezystor 1KR a następnie 510R. Jeśli na 510R będzie połowa napięcia tego co na 1KR to prawie na pewno źródło prądowe działa poprawnie. Jeśli po przełączeniu na zakres 20K powtórzysz test z rezystorami 10KR i 5.1KR i napięcia będą takie jak poprzednio to możesz uznać, że źródło prądowe działa właściwie.

    Wzmacniacz 1A2 i okolice na jego wyjściu to prostownik zamieniający wartość napięcia przemiennego na odpowiadającą wartość średnią a ta za pomocą potencjometru jest skalowana na wartość skuteczna. Wartość wyprostowana napięcia wraca do układu poprzez rezystor 1R18. Czyli tutaj jest stosunkowo prosto wszystko posprawdzać. Wpuszczasz sinusoidę o określonym napięciu szczytowym Up a na wyjściu 1R18 powinieneś mieć wartość Up/SQRT(2) czyli skuteczną.

    Najgorzej jest ze sprawdzeniem 1A5 czyli wzmacniacza wstępnego - kondycjonera. Jego zadanie to zapewnienie odpowiedniej rezystancji wejściowej i wstępne regulowane wzmocnienie. Trzeba najpierw sprawdzić czy wzmacniacz działa. Jeśli po podłączeniu rezystora, najlepiej połowa zakresu pomiarowego, na wejście i ustawieniu pomiaru rezystancji, przy sprawdzonym już źródle prądowym, uzyskasz napięcie na wyjściu 1A5 w jakimś sensownym zakresie czyli około 1V to znaczy, ze wzmacniacz działa, jeśli nie to albo jest to wina wzmacniacza albo dziwactw T1V9 i T1V10.
    Możesz też spróbować go sprawdzić na zakresie pomiaru napięcia stałego przyłączając regulowane źródło rzędu 1.5V.
  • #45
    GrandMasterT
    Level 24  
    Okolice trafa 1T4 działają już prawdopodobnie poprawnie, tak więc na razie zostawiam tę kwestię w spokoju.
    Napięcia zgadzają się ze schematem i przychodzące impulsy przełączają bramkę, więc wygląda to ok.

    Przy okazji pomiarów wokół trafa 1T4 zauważyłem, że nie da się tutaj zastąpić ruskich układów bezpośrednio standardowymi, bez dopasowania elementów. Jako układy serii L nie mają diód na wejściu: równoległej i szeregowej z emiterem wejściowego tranzystora; także rezystor w obwodzie tranzystora ma ponad 10-krotnie większą wartość. Siłą rzeczy oznacza to, że przy pracy z transformatorkiem separującym jak w tym wypadku, są znacznie bardziej czułe od układów serii standardowej i to widać: K134Łb1A reaguje ze standardowym transformatorkiem 1nF po stronie pierwotnej transformatora; tymczasem dla "zwykłego" 7400 pojemność ta musi być ponad dwukrotnie wyższa (2,2nF nie wystarcza, 3,3 już tak), w przeciwnym wypadku amplituda impulsu nie jest wstanie osiągnąć niskiego stanu TTL i układ nie reaguje. Zapewne najlepszymi zamiennikami byłyby tu układy LS.

    Wracając do części analogowej: coś tu jeszcze mocno nie gra.
    Za wcześnie na przełączanie mierzonych wartości, z tegi powodu, że przełączanie to nic nie zmienia. Pomiar R wyświetla to samo co pomiar prądu zmiennego, pomiar prądu stałego wyświetla jeszcze znak. Zacząłem więc badać 1A5, jako węzeł łączący te wszystkie obwody.
    Wygląda na to, że sam wzmacniacz pracuje - podłączyłem mu na wejście 2 +2V, na wyjściu pojawia się wtedy -15,3V, z tym że działanie tego wzmacniacza jest jakby kluczowane, ponieważ -15,3V nie pojawia się na stałe, tylko jako przebieg prostokątny. Zastanawiam się teraz skąd to kluczowanie, bo jakby nie patrzeć na wejściu 3 jest masa, a bezpośrednio na wejściu 2 nie widziałem żadnych przebiegów, tylko szumy.
    Podłączenie ujemnego napięcia powoduje pojawienie się dodatniego na wyjściu oraz gasi cyfry na ekranie (znikają gdy napięcie jest podłączone).
    Dodam jeszcze, że zachowanie całości jest nieco dziwne. Po włączeniu wyświetlane wartości oscylują w pobliżu zera; ale wystarczy cokolwiek ruszyć w okolicach wejścia i wskakuje przekroczenie zakresu, które w zasadzie nie mija już do wyłączenia.

    EDIT: Dziś nie miałem zbyt wiele czasu, posiedziałem nad sprzęcikiem może z pół godziny. Wydaje mi się, że problem złego działania przetwornika nie leży w 1A5, tylko gdzieś między 1A5 a 1A7. Czy pomiędzy pomiarami napięcie na wejściu 1A7 przypadkiem nie powinno wynosić 0V ? Utrzymuje się tam ciągle niewielkie dodatnie napięcie; być może to daje rezultaty w postaci błędnych pomiarów.
    Nie widać żadnej reakcji na przyciąganie wyjścia 1A5 do masy, pomiary cały czas są "dzikie". W jaki sposób zmusić go do pokazania zera (kiedy powinien pokazać zero?) ? Myślę że dopóki nie zobaczę stabilnego zera, reszty przetwornika nie da się uruchomić.


    Znalazłem coś takiego w jednym z "Elektronik Hobby":

    Zamienniki rosyjskich wzmacniaczy operacyjnych:
    C1-107 uszkodzony multimetr
  • #46
    RitterX
    Level 38  
    Niewielkie napięcie na 1A7 to wynik korekty zera czyli działania T1V17 + 1C9 || 1R54.
    We wpisie [30.09.2010 21:28] Masz przebieg z wejścia integratora. Taki jak powinien być. Ujemny schodek to czas gdy integrator ładuje swój kondensator 1C8 przez rezystor 1R35 do wartości mierzonego napięcia. Rozładowanie, następny - dodatni schodek, musi być poprzez podłączenie naładowanego 1C8, do napięcia referencyjnego ustawianego 1R34 lub 1R37, o odwrotnej polaryzacji w stosunku do napięcia mierzonego. Inaczej nie byłoby możliwe rozładowanie. W czasie dodatniego schodka dekady zliczają impulsy z multiwibratora kluczowanego komparatorem 1A8. Nie dziwi mnie, że na ten czas znikają cyfry z ekranu. Inaczej przy długiej poświacie lampy nie można byłoby odróżnić cyfr - problem środkowych segmentów.
    W przypadku pomiaru napięcia o odwrotnej polaryzacji schodki będą odwrócone względem osi czasu.
    Po między pomiarami - schodkami jest czas na autozerowanie czyli doładowanie/rozładowanie kondensatora 1C9 przez T1V17 przy zwartym do zera wejściu 1A7 przez T1V15. Dla mnie najciekawsza jest rola T1V8, który robi ze wzmacniacza 1A5 wtórnik na czas autozerowania. Może być to związane z niezerową rezystancją ~300R włączonego w tym czasie T1V15.

    Jeśli masz gdzieś wymusić zero to na węźle 1R10 +1C5 - styk 2 przełącznika. Wymuszanie 0 na wyjściu pin6 wzmacniacza 1A5 w najgorszym wypadku zakończy się jego uszkodzeniem.

    Przy szukaniu zamienników używałem radzieckiej książki z parametrami wzmacniaczy i ichnimi tabelami zamienników. Jak bym miał zamieniać np. K544UD1B to raczej nie na CA3130. Wzmacniacze z wejściami MOS we wczesnych projektach miały kiepskie napięcie niezrównoważenia. Lepiej użyć dużo nowocześniejszego TS272 lub podobnego. W tym układzie praktycznie każdy wzmacniacz operacyjny z wejściem złożonym z takiej samej pary różnicowej jak oryginał spełni swoje zadanie. Parametry wzmacniaczy made in USSR są o epokę gorsze od popularnych wzmacniaczy obecnie. Dlatego większym kłopotem jak się zdaje jest możliwość zainstalowania współczesnego wzmacniacza w miejsce oryginału.

    EDIT:
    1A7 i 1A8 najlepiej jak by były z wejściami N-FET albo CMOS ale to nie zmienia faktu, że na węźle T1V13 + 1R35 nie powinno występować napięcie większe jak kilka woltów. Nie więcej jak największa, skrajna wartość napięcia na 1R34 lub 1R37. Tego można być pewnym. Dlatego, że w metodzie podwójnego całkowania rozładowanie kondensatora 1C8 przez 1R35 odbędzie się w maksymalnie w czasie równym czasowi ładowania napięciem mierzonym. Dla maksymalnego napięcia zakresu schodek pod osią czasu musi być wtedy równy, temu nad osią. Inaczej nie zadziałałby komparator przełączany w zerze, który kończy fazę pomiaru.

    Tam gdzie w układzie jest połączenie układ analogowy - układ cyfrowy powinny być bramki Schmitta np. 74HC132. To by znacznie podniosło stabilność pracy układu. Bramki czy przerzutniki powinny mieć niewykorzystane wejścia podłączone do zasilania lub masy zwykle przez rezystor 1kR. W zależności od konfiguracji układu. Cóż mogę powiedzieć na "wiszące w powietrzu". Chyba tylko, że niegodnym niedościgłego geniuszu towarzyszy radzieckich.
    Szpilki po za okresem gdy próbkuje przetwornik czyli w czasie dolnego i górnego schodka są bez znaczenia i prawdę mówiąc nie bardzo mam pojęcie skąd się biorą. Jak dla mnie może być to efekt działania autozerowania, które doładowuje kondensator 1C9 impulsami.
    Miliwolty na wejściu przetwornika to stanowczo za mało do przepełnienia dekad.
  • #47
    GrandMasterT
    Level 24  
    Stan na 1A5 wymuszałem w rozsądny sposób - po prostu lekko obciążając wejście, co moim zdaniem powinno zostać odzwierciedlone przez wyświetlaną liczbę. Niestety nic z tego....

    Wymuszanie zera na węźle 1C5/1R10 w ogóle nic nie daje, stąd przypuszczam, że właściwy problem leży gdzieś w okolicach 1A7/1A8.

    Być może MAA741 jest za wolny i bramka za nim wpada w oscylacje ze względu na zbyt małą stromość przebiegu ? Oglądałem dokładnie przebieg na wyjściu 1A8, według mnie zbocza są zbyt łagodne jak na wymogi TTL. Normalne bramki - 7400 i jej szybkie wersje - są na to dość odporne, niemniej problem teoretycznie może wystąpić. Zwłaszcza że układy z serii L są chyba bardziej wrażliwe.

    Problem jednak leży chyba gdzieś w okolicach 1A8 i bramki za nim. Otóż na wyjściu 1A8 sygnał to prostokąt 31Vpp z nakładającym się z niższą częstotliwością drugim prostokątem 15Vpp (dodatnia połówka).
    Ten drugi prostokąt to musi być pomiar - wyraźnie reaguje na dotykanie wejścia 1A7, również 1A5, zmianą długości cyklu.

    [8V/div]
    C1-107 uszkodzony multimetr

    Środkowa część to ta, która reaguje na dotyk - wydłuża się i/lub skraca. Co to w takim razie jest to po bokach ? W każdym razie - za rezystorem 47k tego już nie ma, cały ten balast jest wycinany w jakiś sposób, prawdopodobnie w momencie włączania multiwibratora.

    Quote:

    nie zmienia faktu, że na węźle T1V13 + 1R35 nie powinno występować napięcie większe jak kilka woltów. Nie więcej jak największa, skrajna wartość napięcia na 1R34 lub 1R37.


    Napięcie w tym punkcie to pojedyncze miliwolty prądu stałego, składowa zmienna zaś to jedynie zabrane z otoczenia i zasilania szumy, również pojedyncze miliwolty.

    Interesujące jest to, że nogi 3 i 6 1D7 wiszą w powietrzu, a mimo to bramki zdają się pracować całkiem poprawnie, mimo że na tych wejściach są jakieś stany nieustalone z dużymi tętnieniami zależnymi od stanu wyjścia.

    Wygląda na to, że teraz dla odmiany brak impulsów za 1T5, dziwne bo to praktycznie ten sam obwód co 1T4.... Odlutowałem 1T5 po stronie pierwotnej i nic się nie zmienia; trafo i kondensator niby dobre. Spróbuję wstawić nowy kondensator i obniżyć napięcie na środkowym punkcie uzwojeń wtórnych z 2,5 do 2V, może to coś pomoże.


    EDIT: Eh spędziłem kupę czasu nad analizowaniem co się dzieje w okolicy 1T5.
    Trafo podłączone jest do bramki tutaj:

    C1-107 uszkodzony multimetr

    Sterowanie na trafie jest, ale bramka nie reaguje. Podniosłem do góry nóżkę 6, gaśnie wtedy wyświetlany cały czas minus. Bramka niby jest sprawna bo reaguje poprawnie na stany niskie/wysokie, przy czym przy podłączeniu do masy nóżki 6 na wyjściu nie ma żadnego przebiegu, mimo że *teoretycznie* na wejściu powinien być. Chyba jednak bez nawinięcia testowego transformatorka się nie obejdzie, mam już wizję - najmniejszy okrągły rdzeń jaki dam radę znaleźć (mam chyba takie ciut tylko większe od oryginalnego) + wrzeciono zrobione ze ślimaka stacji dyskietek, na którym powinno dać się upchnąć wystarczająco dużo drutu 0.08.
    Czy trafa 1T4/1T5 spełniają jakąkolwiek rolę poza wyświetlaniem znaku ? Zasadniczo odłączenie trafa 1T4 powoduje zaświecenie plusa, odłączenie 1T5 - minusa. Minus pali się cały czas nawet gdy przy kombinowaniu mierzona wartość prawdopodobnie przechodzi przez zero, więc jednak coś tu jeszcze jest nie tak.

    Wpadłem na pomysł, żeby ręcznie oscyloskopem odczytać czas trwania impulsu pomiarowego na wyjściu 1A8, ponieważ częstotliwość multiwibratora jest znana, można z tego wyliczyć co powinien pokazać wyświetlacz i porównać z tym, co pokazuje. Nie wyjdzie idealnie, ale przynajmniej rząd wielkości powinien się zgadzać - jeśli z obliczeń wyjdzie 500 a multimetr pokaże przekroczenie zakresu, to już będzie można wyciągać jakieś wnioski.

    Od jakiegoś czasu multimetr chwilami zachowuje się nieco rozsądniej - np. pokazuje przekroczenie zakresu na wszystkich zakresach za wyjątkiem najwyższego, gdzie pokazuje liczbę rzędu 1000-1200. Chwilami nawet pokazuje rozsądne rzeczy, ale tylko po to, żeby za moment dostać szału i wyswietlana wartość skacze w granicach +/- 50% albo więcej.
    Główny problem w chwili obecnej leży w ustaleniu gdzie szukać uszkodzenia, bo wszystko osobno niby działa, a razem nie.

    Połowa nowego trafka 1T5 już schnie. Malutki toroidalny rdzeń 8mm, będzie 2x280 zwojów - tyle maksymalnie wejdzie mi uwzględniając dwie warstwy lakieru transformatorowego między uzwojeniami. Oryginalne ruskie trafko na oko będzie miało podobną liczbę zwojów. Jeśli lakier szybko wyschnie to może jeszcze dziś wieczorem nawinę drugą połówkę.

    EDITktóryśtam z rzędu: wykonałem przybliżony pomiar czasu trwania impulsu na wyjściu 1A8. Dla oscylogramu jak wyżej wychodzi mi około 28ms. 200kHz/0.028 = 5600 i jest to w zakresie podawanym przez częstościomierz podłączony do wejścia dekad.
    W czasie krótko po włączeniu gdy multimetr pokazuje jeszcze w miarę rozsądne wartości, przebieg na wyjściu 1A8 ma ten dodatni impuls praktycznie niewidoczny, za to jest duży ujemny impuls (również -15V) którego długość także się zmienia. Kompletnie tego nie rozumiem.

    C1-107 uszkodzony multimetr

    Wyliczona częstotliwość multiwibratora wychodzi mi 195kHz więc rzeczywista mniej więcej się zgadza.


    Przeczytałem kolejny raz prawie cały temat starając się zrozumieć jak działa przetwornik. Chodziło mi po głowie że coś jest nie tak z kolejnymi fazami pomiaru - zacząłem kopać po bramkach w okolicy 1T3 i 1T2, znalazłem pęknięcie w ścieżce między 1V20 a bramką 1D8. Poprawienie połączenia dało tyle, że teraz multimetr zachowuje się inaczej. Dotykając jednym palcem do wejścia 1A5 a drugim do +15V zasilacza multimetru, widzę jak stopniowo mierzone napięcie rośnie aż do przekroczenia zakresu. Jeśli w tym momencie puszczę +15V a dotknę do -15V, widzę jak mierzona wartość spada najpierw do 0 a później znów rośnie aż do przekroczenia zakresu. Pozostawiony w spokoju multimetr czasami pokazuje zero, ale nadal zdarzają mu się wybryki w postaci nagłych wyskoków, ponadto "naładowanie" wejścia 1A5 powoduje, że taki pomiar wisi bardzo długo.

    Znak przy tym się nie zmienia, cały czas świeci minus. Sądzę, że trzeba to jakoś doprowadzić do porządku bo tutaj chyba wszystko jest powiązane ze sobą. Rozważam zamianę transformatorów 1T5 i 1T4 na transoptory TIL117 bo mam takie pod ręką, nie wiem tylko czy wyjście bramki wystarczy do wysterowania diody.

    I kolejny EDIT:
    Czy na wejściu 1A7 powinna być przez cały czas piła ok 70mVpp przerywana kluczowaniem (prawdopodobnie pomiarem) ? Ta piła przenosi się na wyjście jako zniekształcona sinusoida i prawdopodobnie dalej przez 1A8 jako te dziwne przebiegi po bokach pomiaru. Ta piła przychodzi chyba od strony 1R35, w każdym razie przed nim też jest.

    Oglądałem też schodki przed 1R35 - zależnie od napięcia przyłożonego do wejścia 1A5 pierwszy schodek jest albo dodatni, albo ujemny, jego amplituda zmienia się z napięciem przyłożonym do wejścia. Drugi schodek natomiast zawsze ma taką samą amplitudę i niestety jest ona stała, wynosi 0.8V, natomiast zmienia się znak (odwrotność pierwszego schodka) i długość.
  • #48
    RitterX
    Level 38  
    Najpierw sprawa przetwornika. Pierwszy schodek odpowiada za ładowanie kondensatora 1C8 integratora 1A5 przez jego rezystor 1R35. Ten czas jest zawsze stały. A to oznacza, że kondensator naładuje się do napięcia U mniejszego od Umax. czyli maksymalnego zakresu. Drugi schodek ma różną długość bo w tym cyklu kondensator 1C8 jest rozładowywany przez rezystor 1R35 poprzez dołączenie go do napięcia referencyjnego o przeciwnym znaku do napięcia mierzonego. Napięcie Uref jest realizowane jako potencjał na suwaku potencjometru 1R34 lub 1R37. Czas rozładowania do zera 1C35 jest proporcjonalny do wartości do jakiej został naładowany w poprzednim cyklu. Przejście przez zero powoduje zadziałanie komparatora 1A7 i zakończenie cyklu pomiarowego. Czyli jeśli zostanie 1C35 naładowany do małej wartości napięcia to w krótkim czasie zostanie rozładowany przez wymuszenie Uref czyli komparator wyzwoli działanie multiwibratora na krótki czas a co za tym idzie będzie mało impulsów strobujących dekady. Przy wyższym napięciu naładowania 1C35 dłużej będzie się rozładowywał a co za tym idzie komparator na dłużej uruchomi multiwibrator co będzie skutkowało większą ilością impulsów.

    Trzeba sprawdzić czy bramka sobie poradzi z wysterowaniem diody. Jeśli nie to na wyjście bramki dajesz 5...10kR a ten do bazy np. BC547. Kolektor do +5V, do emitera rezystor ograniczający prąd 330R i diodę transoptora anodą (pin1) do rezystora a katodą do masy (pin2).
    Zajrzałem właśnie do pewnego niemieckiego poradnika i tam podają, że seria 74L ma maksymalny prąd wyjściowy =<4mA czyli sama bramka raczej nie pociągnie 10mA optymalnych dla TIL117. Nie będzie się także nadawał do zamiany trafo przy dekadach gdyż ma ograniczenie częstotliwości pracy do 80kHz.
  • #49
    GrandMasterT
    Level 24  
    Trafo przy dekadach działa bez zarzutu, to ostatnie trafo które w tym momencie bym ruszał. 1T2 i 1T3 również działają, po odpięciu strony pierwotnej 1T2 gaśnie ekran, po odpięciu 1T3 wyświetlane są same zera.

    Moje wątpliwości budzą jedynie 1T4 i 1T5, coś tu mocno nie gra i nie dysponuję sprzętem do zdiagnozowania problemu - przydałby się drugi porządny oscyloskop, 7105 Vellemana nie radzi sobie z szybko narastającymi i zanikającymi impulsami, więc nie wiem czy za trafem nie ma impulsów, czy oscyloskop ich nie widzi. Mam jeszcze Mini-4, ale boję się używać na sprzętach włączanych do gniazdka - ma odczuwalną upływność izolacji transformatora. Co prawda C1-107 ma dobre trafo, ale wolę dmuchać na zimne.

    Skoro wszystko przed 1A7/1A8 działa, część cyfrowa działa, to problem leży albo w tych dwóch wzmacniaczach, albo w synchronizacji cykli pomiarowych między częścią analogową i cyfrową. Zabieram się za wymianę 1C9 z braku lepszego pomysłu; dojrzewam też do podjęcia decyzji o wymianie MAA741 na jeden z UD1 których mam jeszcze kilka sztuk.

    EDIT: Znalazłem PDFa od 153УД1 [niektóre z UD1 w multimetrze są takie, inne K544). Psikus Rosjan, rzeczywiście ma nóżkę pierwszą pod cyckiem:

    C1-107 uszkodzony multimetr

    Szukam teraz podobnych danych dla 544 i 574 żeby nie uwalić nowych po wlutowaniu. K153UD1 nie wejdzie w miejsce K544UD1 ponieważ według PDFa ma niższe dopuszczalne napięcie zasilania.

    Zamiast w ciemno wymieniać wzmacniacz 1A8 na inny, przyjrzałem się dziś działaniu ukladu 1A5 i temu co się dzieje na wejściu 1A7, przed rezytorem 100k.
    Jeśli dotykam bezpośrednio do wejścia 1A5, na 1R35 szpilka ładująca osiąga nawet ok. 8V. Widać doskonale zmiany wysokości przy zmianie stanu na wejściu 1A5, wszystko tutaj wygląda jak najbardziej w porządku. Może oprócz tego, że jakimś cudem 1A5 zapamiętuje pomiar - tzn "doładuję" mu wejście z +15V i potrafi się to utrzymywać kilkanaście minut, żeby zjechać z powrotem w okolice zera, muszę rozładować wejście do masy.
    Szybko znalazłem też pewną nieprawidłowość:
    Nawet przy całkowitym braku impulsu ładującego - wejście podłączone do masy przez rezystor 1M - pojawia się czasami impuls rozładowujący i multimetr nigdy nie pokazuje zera. Skąd może się on brać ?
    Widać, że nie licząc tego praktycznie cała reszta zdaje się działać poprawnie - gdy ten dziwny impuls zanika (a czasami się to zdarza, ma losową długość), multimetr ładnie pokazuje zero.

    EDIT2: Chyba znalazłem jedną z przyczyn problemu: zwarcie do masy plusa kondensatora 1C9, czyli pozbawienie układu automatycznego zerowania, powoduje że multimetr zachowuje się stabilnie. Podczas pomiaru skacze tylko ostatnia cyfra, niestety zakres oczywiście jest cały czas przekroczony. Znika też dziwna piła na wejściu 1A7 i znikają te "poboczne" przebiegi na wyjściu 1A8. Reakcja całości na doprowadzane napięcia jest.
    Tylko jak to rozwiązać, żeby pozostało jak teraz, a jednocześnie żeby działała korekcja zera ?

    Chyba uszkodzony jest 1V17 lub brakuje na nim sterowania - teoretycznie przecież kondensator 1C9 powinien się podładowywać do pewnej wartości napięcia, w praktyce widziałem tam zawsze tylko tą piłę o niewielkiej amplitudzie. Kondensator jest nowy.

    Z innych obserwacji: po włączeniu zero układu pomiarowego musi się przesuwać, bo pokazywana (na przekroczeniu zakresu) wartość rośnie aż się w pewnym momencie stabilizuje. Od tego momentu multimetr pokazuje już cały czas to samo (o ile wejście jest zwarte do masy). Po rozwarciu 1C9 oczywiście znów szaleje.

    EDIT: Ponieważ wiadomo już, że największy problem obecnie leży w układzie regulacji zera, zdecydowałem się wymienić elektrolit (dobrej jakości, nowy :!:) na kondensator tantalowy. Niestety jedyny jaki miałem to 2,2µF. Po podstawieniu wiele się zmienia w pracy całego układu. Napięcie wskazywane przy wejściu zwartym do masy wynosi 80mV, niestety od czasu do czasu zdarza mu się skoczyć nagle do 150-180. Być może można to zwalić na jakieś zakłócenia. w dalszym etapie prac nad tym spróbuję dodać dodatkowe dwa elektrolity gdzieś w "elektrycznym środku" ścieżek prowadżących napięcia po płycie.

    Pojawiła się reakcja na podłączanie napięć do wejść - już nie bezpośrednio do 1A5 ale do wejść z boku oscyloskopu. Podłączenie omomierza [2,5V] do wejścia pomiaru prądu na każdym zakresie powoduje przekroczenie zakresu. Prawdopodobnie uszkodzony jest dzielnik pomiarowy, to na razie zostawiam bo naprawienie tego to bułka z masłem.
    Zakresy napięciowe nie reagują. Być może jest to problem brakującego połączenia którego do tej pory nie udało mi się naprawić ze względu na nieczytelność schematu, dziś się tym zajmę.
    Póki co prosiłbym o jakiejś wskazówki - jak w dalszym stopniu poprawić działanie automatyki regulującej zero. Czy pojemność C9 jest krytyczna ? Może jednak należałoby wymienić 1A8 na coś z ruskich UD1, być może 741 jest w tym miejscu po prostu zbyt dobry. Czytałem trochę jakieś ruskie forum (używając translatora gogli) - przy zmianie wzmacniaczy UD1 na inne, m.in. µA741 zalecali w pierwszej kolejności pozbycie się wszelkich kompensacji.

    Zastanawiam się czy przypadkiem wejście MAA741 nie wnosi zbyt dużego obciążenia w węzeł wyjście 1A7-1C8. Piła która pojawia się z kondensatorem elektrolitycznym (i w mniejszym stopniu tantalowym) wygląda jakby coś liniowo rozładowywało pojemność. Przymierzam się do próby wstawienia w końcu jakiegoś UD1, ale najpierw będzie test poza układem, żeby ustalić sprawność układów i zweryfikować kolejność wyprowdzeń, bo jak na razie w dwóch miejscach widziałem dwie różne wersje które przeczą sobie zarówno w kwestii kolejności wyprowadzeń na obudowie, jak połączeń z układu do wyprowadzeń.
  • #50
    GrandMasterT
    Level 24  
    Przed chwilą udało mi się uruchomić przetwornik i działa prawdopodobnie w 100%.
    Przeglądałem dziś ruskie fora żeby ustalić kolejność wyprowadzeń w К574УД1А, Б i B.
    Prawidłowa kolejność jest taka:

    C1-107 uszkodzony multimetr

    Uwaga: w niektórych PDFach kolejność nóżek liczona jest inaczej, tzn. "jedynka" jest pod cyckiem, a na schematach w sieci można znaleźć nóżki opisane według tych danych, dlatego uszkodziłem wcześniej jeden układ mając sprzeczne dane - rzut jak na rys. wyżej a opis według drugiej wersji.

    Uwaga2: 574УД1 to nie to samo co 574УД1+literki, a KP574 różni się od K574 obudową i kolejnością wyprowadzeń !



    Zmiany po zamianie MAA741 na 574УД1А:

    - autozerowanie działa poprawnie, multimetr "stoi w miejscu" i odchyla się od zera maksymalnie 7µV, po wygrzaniu i z wejściem podłączonym do masy [mam tam na razie wlutowany rezystor 1M żeby mi nie wisiało w powietrzu] pokazuje cały czas 0.007.

    - zaczął działać zakres omomierza - pokazuje cały czas 989, jeszcze nie sprawdzalem czy reaguje na rezystancję

    - na zakresie prądu zmiennego pokazuje głupoty, tzn zero nie ustawia się poprawnie.

    Wygląda na to, że omomiarka jest w tym momencie najsprawniejszą częścią multimetru. Nie znając procedury kalibracji, sprawdziłem co pokazuje na każdym kolejnym zakresie - na najwyższym pokazywał 989, na wszystkich przekroczenie i dziwne cyferki. W tym momencie przypomniało mi się, że przecież mam podpięty do wejścia cały czas rezystor 1M dla którego wartość 989k jest realistyczna ! Wywaliłem więc ten rezystor i wyciągnąłem z szuflady wzorcowy 1M 0.1%- podłączyłem do wejścia i multimetr pokazuje równo 1000 :D Wręcz niesamowity przyrząd, tyle lat leżał praktycznie zniszczony a dla całego kompletu rezystorów wzorcowych, na odpowiednich zakresach* pokazuje wręcz idealne wartości, czasami pojawia się odchyłka na ostatniej cyfrze.

    * - na nieodpowiednich zakresach pokazuje ciut dziwne rzeczy, przykładowo pomiar rezystora 1,98k na zakresie 2M pokazuje 9k.
    Przy przekroczeniu zakresu omomiarki lub bez rezystora pokazuje П i dziwne cyferki, zapewne tak samo zachowywał się C1-112 ?

    Na chwilę obecną pozostały jeszcze 3 problemy:

    - nadal nie działa wykrywanie znaku napięcia dla prądu stałego. Cały czas pali się minus. Zastępcze trafo 1T5 nawinięte, ale jeszcze lakier nie wysechł, jak dobrze pójdzie jutro będę mógł sprawdzić.
    - nie ma przejścia z wejścia na obudowie, przez dzielniki na zakres pomiarowy prądu stałego. Prawdopodobnie brakuje przewodu który powinien przyjść z dzielników pomiarowych na przełącznik AC/DC.
    - złe wskazania przy pomiarze prądu zmiennego.
  • #51
    RitterX
    Level 38  
    No to poczyniłeś spore postępy. Nigdy nie twierdziłem, że 741 jest optymalny ale do sprawdzenia lepszy taki niż żaden. Złe wskazania na zakresie AC to wina albo prostownika na 1A2, ewentualnie również uszkodzony wzmacniacz :-(, albo regulacji 1R6, 1R13. Sama regulacja wydaje się w tym przypadku prosta. Podłączasz na odpowiednim zakresie źródło np. ~1V/50Hz z potencjometru podpiętego pod transformator. Mierzysz miernikiem na wejściu. Następnie za 1R18 wartość wyprostowanego napięcia. Kręcąc potencjometrami sprawdzasz czy napięcie na 1R18 reaguje na zmiany. Jeśli tak to wzmacniacz powinien być dobry. Jeśli nie to trzeba niestety wymienić.

    Jeśli działa omomierz to znaczy, że i przetwornik także. Jak pisałem omomierz jest pod względem konstrukcyjnym doskonały w prostocie - przełączane źródło prądowe. Dobrze słyszeć, że przynajmniej w jego obrębie niczego nie trzeba wymieniać póki co. Opisany przez ciebie przypadek dużego błędu pomiarowego małej rezystancji na wysokim zakresie pomiarowym nie powinien mieć tutaj miejsca. Chyba, że mierzący A/C w okolicach zera traci dokładność. Dla pewności sprawdź to podłączając z mierzonym rezystorem miernik w trybie woltomierza. Jeśli napięcie nie pokrywa się z tym co wynika z działania źródła prądowego to znaczy, że jednak pomiar psuje źródło jeśli pokrywa to błąd jest w przetworniku A/C.
    Kondensator w autozerowaniu lepszy będzie tantalowy. Wymiana nie wpłynie na pogorszenie działania. Podejrzewam, że tantalowy może być 10uF.

    Przekroczenie zakresu w C1-112 to albo EEEE albo ПППП.

    Resztę dopiszę jak zastanowię się nad tym co zamieściłeś.
  • #52
    GrandMasterT
    Level 24  
    RitterX wrote:
    Chyba, że mierzący A/C w okolicach zera traci dokładność. Dla pewności sprawdź to podłączając z mierzonym rezystorem miernik w trybie woltomierza. Jeśli napięcie nie pokrywa się z tym co wynika z działania źródła prądowego to znaczy, że jednak pomiar psuje źródło jeśli pokrywa to błąd jest w przetworniku A/C.


    Chyba wiem z czego to wynika: z zera DC. Zero nie jest równym zerem, po wygrzaniu zawsze zatrzymuje się na dwóch wartościach: 7 lub 20 zależnie od zakresu (pomijam kwestię kropki). Wygląda to tak, że przełączając zakresy woltomierza przy zwartym wejściu pokazuje on na przemian 0007,0020,0007 itd. Nie wiem skąd się biorą te wartości, są one stałe, ale na pewno wpływają też na pomiar R - stąd się bierze właśnie błąd pomiarowy przy zmianie zakresu - jeśli akurat jest to zakres na którym ten "offset" wynosi 20, błąd jest dość duży.

    Co ciekawe, te stałe wartości dodawane do zera zmieniają się po przełączeniu miernika z prądu stałego na zmiennym. Tam gdzie na DC jest 7, na AC jest 20 i na odwrót. Z czego to może wynikać ?

    Pomiar AC chyba naprawiłem, chcąc ruszyć 1R6 w celu regulacji musiałem dość mocno przycisnąć żeby puścił lakier, potencjometr wpadł wtedy głębiej w druk bo przylutowany był tylko z jednej strony. Poprawiłem to i teraz pomiar AC ma zero, nawet w miarę poprawnie mierzy - sprawdzałem podłączając "wzorcową" baterię 1,5V za kondensatorem wejściowym (pomiar AC ma odseparowaną składową stałą). Różnica pomiędzy oscyloskopem a poprawnie skalibrowanym V640 wynosi w chwili obecnej kilkanaście mV, a nic jeszcze nie było regulowane.

    Tak przy okazji - impedancja wejściowa przyrządu jest ogromna. Po podłączeniu naładowanego kondensatora napięcie spada w tempie 1 tysięcznej wolta co kilka sekund.

    Update:

    Drogą dedukcji przywróciłem brakujące połączenie. Ponieważ w tym miejscu na płycie oznaczenie było nieczytelne, wydrukowałem schemat i po kolei patrzyłem które połączenia na pewno są i skreślałem je na kartce. W ten sposób pod koniec zostały mi 3 połączenia, drogą dalszej dedukcji wybrałem najbardziej prawdopodobne i zakres DC ożył. Zmniejszył się też "offset" dodawany do pomiaru, wynosi teraz 7-8µV na każdym zakresie. Zmalała impedancja wejściowa i multimetr nie głupieje gdy wejścia wiszą w powietrzu - zapewne na brakującym przewodzie jest jakieś obciążenie dzielników pomiarowych.
    W takim stanie teoretycznie multimetr jest sprawny, ponieważ wystarczy odejmować te 0,008 (ile trzeba odjąć widać po zwarciu wejścia do masy), ale może da się to jakoś skorygować ?

    Praktycznie jedyna usterka jaka pozostała to kwestia złego pokazywania znaku (cały czas minus), przy czym problem zaczyna się prawdopodobnie w okolicach trafa 1T5 (lub 1T4), ale dziś już nie mam siły zabierać się za wymianę trafa.

    Pozostaje teraz kwestia kalibracji: czy konieczne jest podłączanie napięcia +/-2V; czy wystarczy peerkami od regulacji ujemnego/dodatniego napięcia porównawczego ustawić odpowiednią wartość po podłączeniu do wejścia źródłą o znanym napięciu ?
  • #53
    Damian17733
    Level 12  
    Przyłączam się do tematu u mnie prawie to samo się robi...
  • #54
    GrandMasterT
    Level 24  
    Skupiłem obecne prace nad przywróceniem działąnia rozpoznawania polaryzacji. Niestety nie wiem czy przy dodatnim napięciu powinien zapalić się "+" (na pewno multimetr potrafi go wyświetlic) czy po prostu nic. W chwili obecnej cały czas wyświetla się "-". Trafko podstawiłem ale poprawy nie ma. Moje trafko 280+280 zwojów totalnie miażdży oryginał siłą przenoszonych impulsów, nadal są niezwykle strome ale widać je też na oscyloskopie, czyli przenoszona energia jest znacznie większa.

    Zastanawiam się teraz czy mamy tutaj do czynienia z dwoma znakami tzn "-" i "+" czy też może są to po prostu kreski pozioma i pionowa: "-" włączony cały czas, a "|" zapalane w razie potrzeby żeby zrobić "+". Byłoby to przecież bardzo proste rozwiązanie wymagające tylko jednego transformatorka. Tylko w takim układzie 1T5 byłby chyba niepotrzebny. W każdym razie po wymuszeniu stanu wysokiego za 1T4 z minusa robi się plus.

    Interesujące jest to, że po odpięciu 1T5 i 1T4 świeci się cały czas "+" ale gaśnie przy włączeniu zakresu prądu zmiennego lub omomiarki (zresztą "-" też gaśnie). Oznacza to zapewne że sterowanie znakiem jest jeszcze gdzieś, ewentualnie znak wyłączany jest przyciskiem.

    Czy niewielkie napięcie rzędu pojedynczych µV "dodawane" do każdego zakresu może być wynikiem braku kalibracji ? W czasie moich wcześniejszych działań pokręciłem przecież rezystorami, rezystor dodatniego napięcia ustawiłem z powrotem jak był (co widać, bo napięcia się zgadzają); w kręceniu ujemnym musiało mi się coś pomylić :D bo ujemne napięcia są zawyżone ok. 25%.

    EDIT: Hm dziwne. Z odpiętym trafem 1T5 zapala się plus przy podłączeniu dodatniego napięcia, w pozostałych przypadkach świeci się minus. Czy trafo 1T5 przypadkiem nie służy do tego, żeby multimetr wyświetający idealnie "0" nie pokazywał znaku ?
  • #55
    RitterX
    Level 38  
    W układzie komutacji cyklu pomiarowego sygnał dwustanowy z komparatora 1A8 przekazywany na bramki 1D7.1 i 1D7.2. Te odpowiadają za przełączenie dwóch przerzutników RS zbudowanych na 1D10.1 + 1D102 i 1D10.3 + 1D10.4. Przerzutniki RS zbudowane na bramkach NAND są zanegowanymi przerzutnikami czyli pobudzeniem do działania jest impuls H->L->H. Po to są dwa bowiem jeden odpowiada za tryb pracy dla pomiaru napięcia dodatniego a drugi ujemnego. Załączają one odpowiednie stany na bramkach tranzystorów polowych T1V12, T1V14 podających na wejście A/C dodatnie bądź ujemne napięcie referencyjne. Bramka 1D7.3 jest niejako sumatorem impulsów wyzwalających i służy do pobudzania przerzutnika RS 1D8.3 + 1D8.4 odpowiedzialnego za bramkowanie multiwibratora.Stąd wynika, że za znak muszą odpowiadać sygnały z przerzutników RS 1D10.1 + 1D102 i 1D10.3 + 1D10.4. Jest jedynie jeden przerzutnik RS 1D10.3 + 1D10.4 połączony bezpośrednio z transformatorem 1T4. Do jego wyjścia podłączone są dwa kondensatory 1C15 i 1C19.Znak jest albo wyłączony albo wyłączony a wtedy przyjmuje wartości [+] lub [-] inaczej się nie da. Bowiem znak musi trafić do modułu multipleksera by zostać wyświetlonym. Plus jest dorabiany jako pionowa kreska do minusa. Czyli trafia na przerzutnik 3D15.1 w module multipleksera (o ile dobrze odczytałem ze schematu). ścieżkę sygnału znaku można sprawdzić stosunkowo prosto poprzez podanie L (zewrzeć do masy) lub H (+5V) po wtórnej stronie trafo. Sprawa wartości autozerowania nie jest prosta. W teorii gdy przetwornik jest przełączony w ten tryb zwarte są tranzystory T1V18 i T1V17. T1V17 odpowiada za połączenie wyjścia przetwornika w jego wejściem nieodwracającym gdy wejście odwracające jest podłączone do masy przetwornika. Jeśli na wejściu odwracającym przetwornika będzie pewien potencjał w czasie zerowania to zerowanie przebiegnie nie prawidłowo bo do wartości tego potencjału. A to dlatego, że otwarty T1V17 powoduje naładowanie 1C9 do potencjału jaki będzie na wejściu (2) przetwornika. Tu pojawia się kolejny problem. Jeśli integrator 1A7 ma duże napięcie niezrównoważenia to będzie ono wpływało na jakość autozerowania. Bowiem w zakresie napięcia niezrównoważenia przetwornik będzie "głuchy" na autozerowanie. Jest jeszcze jeden problem. Jeśli w czasie autozerowania na wejściu przetwornika, przed 1R35, będzie potencjał 2V (2000mV) to przy założeniu, że włączony tranzystor 2P301A ma typowo rezystancję rzędu 300R mamy na wejściu (2) potencjał rzędu 6mV, do którego będzie dążył układ autozerowania. Autozerowanie to autozerowanie i tego błędu nie da się usunąć nastawami 1R34 i 1R37.Piła na 1C9 jest zupełnie normalnym stanem. Za rozładowanie 1C9 odpowiada włączony równolegle rezystor 1R54 100kR. Jeśli miałbym coś zmieniać to usunąłbym ten rezystor a szeregowo z T1V17 podłączył rezystor rzędu 10kR celem spowolnienia ładowania/rozładowania co by ulżyło w pracy także T1V17.
    Teraz sprawa kalibracji. Kalibracja na połowie napięcia zakresu a nie pełnym wpływa na dokładność całego zakresu. Przy kalibracji w połowie zakresu błąd na jego końcu będzie większy.
    Wracając do problemu z dużym błędem pomiarowym małej rezystancji na zakresie dużej to można jednoznacznie napisać, że jest to błąd spowodowany złym zerowaniem. Na zakresie pomiaru dużej rezystancji, źródło wytwarza mały prąd tak by dla maksymalnej rezystancji na mierzonym rezystorze było 2000mV. Dla zakresu 2MR i napięcia maksymalnego na rezystorze pomiarowym 2000mV mamy prąd 1uA - wydajność źródła prądowego dla tego zakresu. Czyli na rezystorze 1.98kR będzie napięcie 1.98mV a jak dodamy do tego np. 6mV błąd zerowania, to będziemy mieli 7.98mV czyli multimetr wyświetli 7.98kR!
    Przyznam, że nie pamiętam jak było ze znakiem w sytuacji gdy pomiar wskazywał 0000. Ale analizując układ dochodzę do przekonania, że znak wcale nie znika dla tej wartości. W module multipleksera nie ma komparatora wartości 0000, który by usuwał na ten czas znak.
  • #56
    GrandMasterT
    Level 24  
    Zrozumiałem już jak generowany jest znak, bo siedziałem chyba z godzinę nad schematem z drugim oscyloskopem w ręce, jednak nadal nie rozumiem pewnej rzeczy.
    Gdy odłączę od trafa 1T5 stronę pierwotną, znak gaśnie - zupełnie jak przy przełączeniu przełącznika, co jest zrozumiałe.

    Tak więc trafo 1T5 prawdopodobnie jedynie zapala minus gdy przychodzi na to czas, a trafo 1T4 może jedynie zapalić pionową kreskę.
    Jest jednak pewna nieprawidłowość.
    Jeśli strona wtórna trafa 1T5 jest podłączona, to minus pali się cały czas i plus się nie zapala. Natomiast po odłączeniu transformatora po stronie wtórnej minus nadal się świeci kiedy potrzeba (w zakresie napięć ujemnych i być może zera) natomiast plus się zapala i w zasadzie działa to chyba tak jak powinno.

    Dlatego nie rozumiem do końca roli transformatora 1T5 ani tym bardziej co takiego może on zmieniać, że układ nie jest w stanie wygenerować plusa. Przecież teoretycznie wystarczy zastąpić ten transformator rezystorem żeby minus palił się zawsze i nic to nie zmieni w działaniu układu.


    W kwestii błędu autozerowania - zobaczę co będzie po zamknięciu obudowy, bo wydaje mi się że w dużym stopniu wpływają na to zebrane z otoczenia zakłócenia. Samo zbliżenie reki do przetworników powoduje, że błąd się zmniejsza, a gdy podpiąłem na chwilę inny, uziemiony oscyloskop do masy oscyloskopu (a więc i obudowy) przez moment miałem nawet 0,001.
  • #57
    RitterX
    Level 38  
    Ważna sprawa. Sposób połączenia mas przetwornika A/C z modułem multipleksera i reszty oscyloskopu. Dla ograniczenia zakłóceń należy obie masy połączyć kondensatorem rzędu 4.7nF...22nF. Z powodu jakości izolacji galwanicznej powinien być to kondensator z oznaczeniem X2 albo inny pochodzący z jakiegoś zasilacza impulsowego. Tak by zakłócenia z masy przetwornika spływały do masy oscyloskopu. Można pokusić się o dołożenie kondensatorów blokujących w obrębie A/C.
    Gaszenie plusa/minusa np. trybie pomiaru rezystancji jest dla mnie póki co zagadką a to dlatego, że na schemacie mam ucięte oznaczenia połączeń z przełącznikami.
  • #58
    GrandMasterT
    Level 24  
    Masy są połączone kondensatorem oryginalnie, jest to wielki kondensator foliowy na napięcie 2kV. O obecności tego kondensatora wiedziałem od momentu gdy jakoś na początku dłubania pousuwałem zwarcia w druku i masy mi się rozpięły, przy pierwszym pomiarze widać było jak potencjał się przesuwa i coś się ładuje.

    Kwestia wyłączania znaku jest bardzo prosta:

    C1-107 uszkodzony multimetr

    To "a" przy wyłączniku to masa części analogowej.

    Problemów ze znakiem nadal nie rozwiązałem. Zbieram póki co dane i pomiary żeby coś wywnioskować. W zasadzie są 3 przypadki:

    1) Oba trafa wlutowane - świeci cały czas minus, znak się wyłącza przy przełączaniu na R lub AC, plus nigdy się nie zapala.

    2) Strona pierwotna 1T5 wylutowana - znak nie zapala się nigdy.

    3) Strona wtórna 1T5 wylutowana - znak pojawia się na DC, nie pojawia się na AC/R, zapala się minus lub plus zgodnie z przyłożonym napięciem.

    Nie mogę tego pojąć - jak to jest że z odpiętym trafem 1T5 niby wszystko działa, a po podpięciu siedzi ten nieszczęsny minus. Wygląda mi to tak, jakby trafo jednak nie przenosiło impulsów i na wejściu bramki siedzi cały czas stan wysoki.
    W desperacji odlutowałem 3 nóżki bramki za trafem 1T5 (układ 3D20 nóżki 5-7) i wlutowałem na pająku zwykłego 7400. Żadnej zmiany. Podłączyłem więc do obu wejść 7400 wyjście z transformatorka - w ten sposób na wyjściu powinien pojawiać się stan wysoki w momencie kiedy trafo pociąga potencjał do stanu niskiego - nic takiego nie ma miejsca. Nawet po wlutowaniu peerka w miejsce rezystora i wyregulowaniu napięcia na środku pomiędzy transformatorkami na 1,5V. Pozostaje mi chyba jedynie sprawdzić diody. Sprawdzałem z dwoma transformatorkami, oryginalnym i tym swoim.
  • #59
    RitterX
    Level 38  
    Jak działa bez 1T5 to po co go montować? Trochę magi w układzie z USSR być musi :-P. Obawiam się, że bez prostego próbnika stanów logicznych problemu nie rozwiążesz. Wystarczy nawet taki na 74()123 + 74()132. Tak by oprócz stanów logicznych wyłapywał impulsy i je sygnalizował. 3D20.2 to przerzutnik i raczej nie zmotywujesz go do pracy stałym stanem logicznym. Dla transformatora 1T4 i 1T5 istnieje ciągle alternatywa pod postacią wszczepienia na próbę transoptorów tak jak rozważaliśmy kilka postów wcześniej.
  • #60
    GrandMasterT
    Level 24  
    Zostawiłbym bez 1T5, ale boję się, że gdzieś będzie jakiś haczyk.

    Próbnik stanów logicznych mam, jednak nic on za trafem nie wykazuje, podobnie jak podłączona tam pojedyncza bramka NAND - skoro wejścia bramki są głuche na sygnał z transformatora, to przecież przerzutnik też nie zadziała.
    Zastanawiam się czy to nie jest przypadkiem tak, że bramka od strony pomiarowej - ta która połączona jest z przełącznikiem i wyłącza ewentualnie znak - zgłasza do części cyfrowej przez trafo 1T5 konieczność wyświetlenia znaku i zapala się wtedy minus jako "stały" znak oraz ewentualnie dostawiany jest +.
    W takim wypadku rzeczywiście bez trafa 1T5 można byłoby się obyć, teoretycznie minus świeciłby się wtedy cały czas, ale w praktyce znak jest wyłączany całkowicie jeszcze gdzieś w innym miejscu układu.
    Dziś zrobię ostatnie podejście, jeśli nie uda się tego rozwiązać - jedno wyprowadzenie 1T5 będzie wisieć w powietrzu.
    Spróbuję jeszcze m.in. z bramką NAND z FETem na wejściu, może będzie bardziej czuła na impulsy z trafa.

    EDIT: Jednak jeszcze się nie poddaję :D

    Wczoraj trochę powalczyłem, w końcu wyszło mi na to, że po prostu niezależnie od zastosowanego trafa impulsy nie przedostają się na stronę wtórną z jakiegoś powodu. Trudno się mówi, trafo odlutowane i wstawiłem zwykły transoptor 817 od jakiegoś zasilacza.
    Bez dodatkowego tranzystora ani rezystorów, bramka na pewno się nie uszkodzi - większość bramek jest odporna nawet na zwarcie co najmniej jednego wyjścia, a tutaj mamy średnie wypełnienie na poziomie ułamka %, więc spokojnie można przekroczyć znacznie parametry wszystkiego i nic się nie stanie. Zresztą przekroczyć się nie da, bo nawet w bramkach serii szybkiej rezystor ograniczający prąd w stanie wysokim ma sporą wartość.

    Transoptor działa bezproblemowo, ale minus nadal się świeci cały czas, więc przyczyna leży gdzieś indziej. Zauważyłem, za to coś dziwnego w logice wokół 3D20, próbuję właśnie ustalić co jest nie tak. Najwyżej zakończy się drugim transoptorem.

    EDIT: No i multimetr chyba naprawiony. Po lekkiej korekcie napięcia między trafami 1T4 i 1T5 [zmieniło się po wylutowaniu trafa] wszystko wydaje się działać poprawnie. Zostaje przelutować pająki w ostateczne wersje i kalibrować.

    Tak wygląda ostatecznie układ zastępczy za trafo 1T5. Kondensator jest potrzebny żeby transoptor włączał się przy impulsach z bramki, ale nie włączał się gdy wyjście bramki wisi w stanie wysokim, co ma miejsce gdy włączony jest pomiar R lub AC. Z kondensatorem 10µ nie jest idealnie, bo po przełączeniu się na prąd stały znak zapala się z opóźnieniem ok. 0,5s, ale przecież nikt z tego nie będzie strzelał.

    C1-107 uszkodzony multimetr

    EDIT: Zastanawiam się, po co niby rozdzielone masy multimetru i oscyloskopu, skoro przy gnieździe wejściowym przewód łączył masę gniazda BNC z masą gniazd pomiarowych. Połączenie wyglądało mi na oryginalne, ale na wszelki wypadek wyciąłem ten przewód. Co ciekawe, bezpiecznik multimetru jest od strony masy.

    EDIT: Zakresy DC z łatwością dały się skalibrować, na kalibrację w ogóle nie ma wpływu to, że multimetr z wejściem wiszącym w powietrzu pokazuje cośtam na końcu.
    AC jeszcze nie ustawiałem, natomiast pomiar R sam się ustawił z grubsza po kalibracji DC, pewnie dlatego że 1R13 teoretycznie nie kręcony (tzn kręciłem ale później "odkręciłem").


    Mam jeszcze takie pytanie: do czego służy potencjometr 47R za wyjściem 1A5 ? Ustawiony jest w lewym skrajnym położeniu. Podobnie 1R6 pod 1A2 na schemacie (to ten który "wpadł" mi przy próbie regulacji).
    1R13 jak rozumiem to kalibracja AC i przy okazji R, bo oba zakresy korzystają z tego samego wzmacniacza. Czy w takim razie wystarczy sprawdzić wskazania R w kilku punktach żeby uzyskać zadowalający pomiar AC ?