Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Szybko przepalające się żarówki

gemitech 16 Wrz 2004 04:39 40919 36
  • #1 16 Wrz 2004 04:39
    gemitech
    Poziom 13  

    Witam!
    Problem jest tego typu: na suficie w pomieszczeniu, w którym znajduje się biblioteka są zamontowane 24 lampy wyposażone w standardowe żarówki 220V/40W. Podzielone są one na oddzielnie załączane trzy sekcje (9, 6 i 9 lamp). I problem taki jak w temacie. Żarówki padają jedna po drugiej w bardzo krótkim czasie. W ciągu 4 miesięcy z 24 szt. zostały dwie sprawne. Przedwczoraj wymieniłem wszystkie spalone i dzisiaj już jedna padła. Z tego co zauważyłem to przepalają się w momencie załączania. Z wykształcenia jestem elektronikiem, lecz to bardziej sprawa związana z energetyką, więc proszę o rady czym to może być spowodowane.

    3 29
  • #2 16 Wrz 2004 04:54
    qbis19
    Poziom 20  

    Podłącze sie do tego pytania bo zauważyłem dwa takie przypadki ,dziwne a wrecz bardzo dziwne.
    U rodziców przed klatką jest zamontowane oświetlenie ,klasyczna zarówka 40W/220V ,która pada bardzo często co dziwniejsze kilka lat temu była wymieniana instalacja w całym bloku oraz oprawy a zarowka jak padała wcześniej tak pada i teraz np. dziś w innych klatkach klosze lamp obwieszone są pajęczynami bo zarowki swiecą tam od lat te same a tu ciagle jest wymieniana.
    Druga sprawa dotyczy instalacji 24V w klatce budynku w którym mieszkam .Na każdym piętrze zarówki są wręcz czarne ze starości a u mnie na parterze pada praktycznie co tydzien .Także trudnie się elektronika i ciekawią mnie te fakty .Co ma aż taki wpływ na żarówki i ich trwałość????

    4
  • #3 16 Wrz 2004 08:26
    grzeskk
    Poziom 30  

    żarówki przepalają się przeważnie podczas włączania ponieważ zimny żarnik na kilkakrotnie mniejszą rezystancję niż gorący i prąd początkowy jest sporo większy od nominalnego. powodem częstego palenia się zarówek może być częste ich załączanie, słaby kontakt w oprawie lub kiepski włącznik- generalnie coś co powoduje iskrzenie podczas włączania i kilkukrotny "rozruch" wtedy może zbyt długo płynie większy prąd i przepala żarnik. pewnym rozwiązaniem jest włączenie termistora NTC w szereg z żarówką, gdy niepłynie przez niego prąd jest zimny i ma pewną rezystancję gdy prąd popłynie on nagrzewa się i zmniejsza opór a przez to zapewnia miękki start żarówce
    Pozdrawiam

    0
  • #4 16 Wrz 2004 08:31
    hefid
    VIP Zasłużony dla elektroda

    Jakość żarówek 40W pozostawia wiele do życzenia. To samo zauważyłem u siebie na klatce schodowej.
    Mierzyłem napięcie i nie odbiega od normy. Co ciekawsze, żarówka 25W świeci w czasie 3-4 razy dłuższym niż 40W / obie włączane jednocześnie, obok siebie i tym samym wyłącznikiem /. Może trzeba kupować innego producenta.

    0
  • #5 16 Wrz 2004 10:26
    Kapusta
    Poziom 17  

    Może to tak, jak z powielaczami w Elektronach 380 - jak raz wymienisz dziesięcioletni, to potem już wymieniasz co dwa miesiące, bo teraz wstawiają chyba diody 1N4007 :D (ja wkładam TPN31 - przynajmniej jest gwarancja 8) ).

    Stare są dobre: wino, skrzypce i żarówki. Pomału zaczyna to dotyczyć i samochodów. :lol:

    0
  • #6 16 Wrz 2004 18:18
    Piotr36
    Poziom 17  

    Problem z żarówkami zaobserwowałem też u siebie w pracy. Na dużej hali jest oświetlenie świetlówkami, ale aby uzupełnić widmo światła dodano kilka opraw ze zwykłymi żarówkami 100W. dodam, że żarówki są narażone na wstrząsy.
    Okazało się, że były dwie partie żarówek. Jedna produkcji byłej NRD - wymieniłem cały karton /100 szt./ w ciągu miesiąca. Druga była produkcji byłego ZSRR - te były nie do zniszczenia. Świeciły grubo ponad rok. Gdy ich zabrakło "przerabialiśmy" Polam i Tungsram - tak samo do kitu.
    Po wymianie instalacji elektrycznej jest trochę lepiej, ale i tak średnio w tygodniu wymienia się 2, 3 sztuki.
    Tak więc z moich doświadczeń wynika, że dużo zależy od producenta - a tym samym od jakości wykonania. Myślę też, że nie ma znaczenia moc żarówki danego producenta. Na pewno wpływ na żywotność ma sprawność instalacji elektryczej, a zwłaszcza włączników i opraw.

    Warto jeszcze zauważyć, że dość często w starszych instalacjach elektrycznych są luźne przewody w puszkach połączeniowych i przy zapalaniu światła występuje iskrzenie mogące uśmiercać każdą żarówkę.

    gemitech sprawdź jeszcze styk połączeń w puszce - być może tam tkwi przyczyna.

    0
  • #7 16 Wrz 2004 20:35
    gemitech
    Poziom 13  

    Dzięki za radę Piotr36, sprawdzę puszki. Swoją drogą to zauważyłem że takie dziwne zachowanie żarówek ma miejsce wtedy, gdy jest ich dużo naraz podłączonych. Zastanawiam się czy nie pomogła by trochę wymiana 24 żarówek 40W na 10 X 100W.
    Jeszcze jedno pytanie: jak zachowywały by się w takim przypadku żarówki energooszczędne. Są one wyposażone w końcu w elektroniczne układy kontroli pracy. Może one wytrzymywałyby dłużej?

    0
  • #8 16 Wrz 2004 22:12
    Piotr36
    Poziom 17  

    Jeśli chodzi o żarówki energooszczędne, to w zasadzie są to swego rodzaju świetlówki z elektronicznym zapłonnikiem i układem elektronicznym ustalającym warunki pracy takiej żarówki. Skomplikowanie tego układu przekłada się na trwałość, parametry świecenia w czasie no i cenę. Myślę, że w tym przypadku warto spróbować. Może nie wszystkie od razu, ale ważne jest to, żeby w danej gałęzi pracowały one same. Proponuję więc wymienić gałąź np. tę z 6 szt. i sprawdzić jak to się ma do rzeczywistości. Oczywiście przedtem trzeba sprawdzić połączenia w puszkach.

    I jeszcze jedna ważna rzecz - sprzedawcy tego często nie mówią.
    Otóż istnieją żarówki energooszczędne do normalnego użytkowania tzn. takiego jak zwykłe żarówki, czyli często zapalane i gaszone; oraz żarówki które przy takim użytkowaniu wykańczają się w bardzo krótkim czasie - są przeznaczone do hal i biur. Niestety za te pierwsze trzeba trochę więcej zapłacić, ale myślę że warto /przynajmniej w domu/.
    Do bibliteki można użyć z powodzenie tych drugich.
    Powodzenia!!!

    2
  • #9 16 Wrz 2004 22:20
    _Tomaszz
    Poziom 16  

    Do PIOTR36
    Ja wsadziłem w miejscach newralgicznych (wstrząsy) specjalne żarówki, tzw trakcyjne. Dają trochę mniej światła przy tej samej mocy i mają barwę bardzej żółtą od zwykłych. Są oczywiście kilkukrotnie droższe, ale dłuuuuugo świecą.

    1
  • #10 16 Wrz 2004 22:36
    Mieczysław
    Poziom 21  

    Witam.
    Ja kiedyś kupiłem żarówki o przedłużonej żywotności. Świeciły znacznie krócej niż zwykłe 8O

    0
  • #11 17 Wrz 2004 21:48
    gmp
    Poziom 19  

    Z tego co ja zauwazylem, zarowki przepalaj sie najczescie gdy sa bez opraw i jest duzy przeplyw powietrza np winda lub niektore podwieszane sufity.

    1
  • #12 18 Wrz 2004 09:26
    Piotr36
    Poziom 17  

    insz.talator to są żarówki na wyższe napięcie i dlatego świecą dłużej i dlatego dają bardziej żółte światło.

    Jest jeszcze jedna metoda przedłużenia życia żarówek, ale w zasadzie nadaje się na korytarze, do wind itp. - na pewno nie do czytania.
    Wystarczy wstawić w szereg z żarówką diodę prostowniczą i ewentualnie żarówkę zbocznikować kondensatorem, aby wyeliminować uciążliwe mruganie/choć do końca się nie da/. Żarówka świeci tylko w dodatniej połówce sinusoidy, świeci troszeczkę słabiej, ale trwałość się wydłuża i to znacznie.
    Warto spróbować!

    0
  • #13 27 Lut 2005 01:33
    witek17
    Poziom 17  

    przyczyną są prądy nieustalone w momencie włączenia, dosyć zawiła teoria, włączenie żarówki o zimnym włoknie i małej rezystancji powoduje coś w rodzaju "prawie zwarcia", nie będę tłumaczyć bo to bez wzorów i wykresów niemożliwe, są książki od tego, zastosuj włącznik w zerze na triaku z płynnym dochodzeniem do mocy maksymalnej (sądze że 0.5 sekundy wystarczy), po osiągnięciu mocy maksymalnej powinien załączać się stycznik, zakładam że żarówki włączasz grupami - wtedy takie rozwiązanie jest opłacalne

    0
  • #14 27 Lut 2005 11:32
    zuhjk
    Poziom 21  

    Przy wymianach instalacji miałem przypadki żarówek bardzo długowiecznych. Jedna taka była w piwnicy w bloku i miała ponad 25 lat coś ok 30. Wierzyć się nie chce, ale pracowała od początku istnienia bloku. Była to żarówka produkcji germany. Następny przypadek widziałem w mieszkaniu prywatnym, coś tak 40 lat. W jednej instalacji na 24 V co 5 mieś przepalały się wszystkie żarówki ale tylko na jednym obwodzie na korytarzu w piwnicy. Bach i 8 przepalonych. Zmniejszyłem trochę napięcie zasilania i na razie jest spokój.

    1
  • #15 28 Lut 2005 00:48
    Yaro126
    Poziom 20  

    Witam
    Czy ktoś mógłby zamieścić schemat układu, o którym pisze Witek17?
    Rozwiązałby on problem z halogenami w łazience u mojego kumpla, które siadają nawet do 3 na miesiąc...
    Z góry dzięki....Pozdrawiam!!!

    1
  • #16 28 Lut 2005 08:17
    grzeskk
    Poziom 30  

    ja u siebie zastosowałem termistor NTC 10om, w chwili włączenia ogranicza prąd następnie się nagrzewa zmniejsza rezystancję i żarówka świeci normalnie, a załączana jest miękko.

    2
  • #17 28 Lut 2005 08:36
    piórko
    Poziom 30  

    Myślę, że można zastosować układ miękkiego startu taki jak do transformatorów toroidalnych dużej mocy. Cena około 20zł, powinny być w sklepach z transformatorami albo hurtowni elektrycznej.

    1
  • #18 04 Mar 2005 08:16
    seba_x
    Poziom 31  

    u mnie przepalają się wszystkie żarówki , jaką bym nie wkręcił (zwykłe i energooszczędne) , czy układ miękiego startu nadaje się do żarówek energooszczędnych ?

    0
  • #19 05 Mar 2005 22:54
    zuhjk
    Poziom 21  

    Układ miękkiego startu nie może być stosowany do żarówek energooszcz ędnych.

    1
  • #20 06 Mar 2005 00:28
    RSP
    Poziom 27  

    Kolega „seba_x” może mieć inny problem , chociaż któregoś z was też to może dotyczyć. Zdarza się w instalacjach trójfazowych że przewód „N” przy WLZ niespecjalnie kontaktuje efekt jest taki że jak ktoś do gniazdka podłączonego do jednej fazy włączy np. czajnik 1000W to w gniazdkach włączonych do innych faz robi się 250V – 270V . Efekty można sobie wyobrazić. Co do żarówek energooszczędnych to mogą być mieszane ze zwykłymi , ani jednym ani drugim to nie przeszkadza . W wypadku przełączników podświetlanych neonówką większość żarówek energooszczędnych będzie mrugać , trzeba w kostce lampy założyć opornik 100Kom 1W. Pomysł z załączaniem w zerze jest dobry i powinien pomóc. Stare iskrzące włączniki mogą pomagać w przepalaniu żarówek. Natomiast co do trwałości żarówek to producenci się do tego nie przyznają , ale podobno stare żarówki były wypełniane jakimiś śladowymi ilościami gazów obojętnych chemicznie . To podobno powodowało większą trwałość i było chyba związane z trudnościami w uzyskaniu idealnej próżni. Trzeba by zapytać jakiegoś emeryta z fabryki żarówek.

    0
  • #21 07 Mar 2005 12:29
    krzychol66
    Poziom 24  

    RSP napisał:
    Kolega „seba_x” może mieć inny problem , chociaż któregoś z was też to może dotyczyć. Zdarza się w instalacjach trójfazowych że przewód „N” przy WLZ niespecjalnie kontaktuje efekt jest taki że jak ktoś do gniazdka podłączonego do jednej fazy włączy np. czajnik 1000W to w gniazdkach włączonych do innych faz robi się 250V – 270V . Efekty można sobie wyobrazić.
    Co racja to racja.
    Ale jeżeli tak by było, to skokowe zmiany jasności świecenia żarówek powinny byc widoczne gołym okiem.
    Tak czy inaczej - coś te żarówki musi "załatwiać":
    - albo skoki napięcia
    - albo iskrzenie styków
    - albo drgania konstrukcji.
    Cytat:

    Co do żarówek energooszczędnych to mogą być mieszane ze zwykłymi , ani jednym ani drugim to nie przeszkadza .
    Może nawet byłoby lepiej - zważywszy na to, że widmo żarówek uzupełnia widmo świetlówek kompaktowych.
    Cytat:

    Natomiast co do trwałości żarówek to producenci się do tego nie przyznają , ale podobno stare żarówki były wypełniane jakimiś śladowymi ilościami gazów obojętnych chemicznie . To podobno powodowało większą trwałość i było chyba związane z trudnościami w uzyskaniu idealnej próżni. Trzeba by zapytać jakiegoś emeryta z fabryki żarówek.

    O ile pamiętam, to żarówki małej mocy (25 i 40W) były próżniowe, a większej mocy - gazowane (gazy szlachetne) (z pamięci za: Masny, Teresiak: "Przemiany energii elektrycznej", WNT 1987). Teraz chyba też?
    ---
    Poprawka po sprawdzeniu:
    próżniowe były tylko 25W; reszta zazwyczaj była gazowana. Gazem był na ogół argon z domieszką azotu. Gazowanie powodowało skutki uboczne w postaci zwiększonych strat cieplnych.
    ---
    Również za tą pozycją: standardowe żarówki głównego szeregu były projektowane na średni czas świecenia 1000h w warunkach znamionowych. Tzn. po 1000h połowa żarówek była przepalona...

    0
  • #22 07 Mar 2005 13:56
    goscu
    Poziom 16  

    Za komuny to nawet żarówki były lepsze. Osobiście stosuje żarówki 60 W. W maszynach gdzie są one narażone na wibracje zazwyczaj stosuję 24V. Są trochę trwalsze bo mają grubszy żarnik.
    100 W to bym nawet nie wkręcał. Bardzo szybko się przepalają. Nie wiem czy widzieliście ale w żarówkach produkowanych za czasów komuny żarnik był podtrzymywany kilkoma drucikami. Teraz tych drucików jest mniej. Że nie wspomnę o wielkości bańki.
    Jakie czasy takie żarówki.
    Proponuje używać prawidłowej terminologii , a nie jak kobieta ze spożywczego. Nie mówi się " Żarówka energooszczędna" tylko świetlówka kompaktowa.

    Nie chciałem dawać nowej odpowiedzi bo nic nie wnoszę do tematu.
    ZAMELKA nie masz racji.
    żarówka to określenie doteczące lampy żarowej. A więc źródła światła pochodzącego od rozgranego żarnika.
    Świetlówka to określenie dotyczące lampy jarzyniowej gdzie mamy do czynienia ze zjawiskiem jarzenia się gazu.

    1
  • #23 08 Mar 2005 19:03
    ZEMELKA
    Poziom 13  

    Chociaż nie studiowałem żarówkologii ani nie jestem prof. Miodkiem to jednak wydaje mi się, że termin "świetlówka kompaktowa" dotyczy rodzaju obudowy(właściwie połączenie świetlówki i pozostałych elementów w jedną całość), natomiast termin "żarówka energooszczędna" dotyczy zmiejszonej ilości energii pobieranej w stosunku do klasycznej żarówki. Ponieważ żarówki energooszczędne są najczęściej świetlówkami kompaktowymi, dlatego potocznie używa się zamiennie obu nazw.
    Pozdrowienia.

    0
  • #24 08 Mar 2005 22:41
    W.P.
    Specjalista - zasilacze komputerowe

    A ja pamiętam z czasów szkoły opis doświadczenia polegającego na określeniu żywotności żarówek. Było tam m. in. o napięciu i czasie:

    1,1 U - 26 godzin
    U - 800 godzin
    0.9 U - 4000 godzin

    Włączyłbym tam szeregowo rezystor. Pojawia się wówczas problem z wydzielaną mocą, odpowiednią izolacją (musi być bezpieczne) - ale to jest do rozwiązania.

    Rezystancja żarówki wzrasta po włączeniu ok. 10 krotnie. Zatem rezystor w jej szeregu zmniejsza "uderzenie" prądu tuż po włączeniu.

    0
  • #25 09 Mar 2005 10:04
    krzychol66
    Poziom 24  

    ZEMELKA napisał:
    Chociaż nie studiowałem żarówkologii ani nie jestem prof. Miodkiem to jednak wydaje mi się, że termin "świetlówka kompaktowa" dotyczy rodzaju obudowy(właściwie połączenie świetlówki i pozostałych elementów w jedną całość),
    Ściśle mówiąc - o rodzaju obudowy informuje Cię słowo "kompaktowa".
    A słowo "świetlówka" informuje Cię o rodzaju źródła światła (rura wyładowcza niskociśnieniowa) i własnościach widma z tejże lampy uzyskanego.
    Cytat:

    natomiast termin "żarówka energooszczędna" dotyczy zmiejszonej ilości energii pobieranej w stosunku do klasycznej żarówki. Ponieważ żarówki energooszczędne są najczęściej świetlówkami kompaktowymi, dlatego potocznie używa się zamiennie obu nazw.

    Nie. "Żarówka energooszczędna" jest błędną technicznie nazwą świetlówki kompaktowej ukutą w celach marketingowych aby podkreślić, że nadaje się bez przeróbki instalacji elektrycznej do stosowania zamiast żarówki i że stosując ją można oszczędzać energię elektryczną.
    Żarówki z niej nigdy nie będzie, bo źródłem światła nie jest żarnik.
    Ponadto nazwa wprowadza w błąd również laików, bo widmo świetlówki kompaktowej jest w istotny sposób różne od widma żarówki, w związku z czym nie można założyć pełnej zamienności obu lamp.
    Świetlówka kompaktowa nigdy nie będzie nadawała się do zastosowań w miejscach, w których potrzebne jest dokładne rozróżnienie barw.

    Dodano po 1 [godziny] 22 [minuty]:

    goscu napisał:
    Za komuny to nawet żarówki były lepsze.

    To nie tak.
    Za komuny to nawet napięcie było niższe ;)
    Co miało niesamowity wpływ na trwałość żarówek.
    U Masnego i Teresiaka wyczytałem wczoraj taki oto wzór na czas pracy żarówki:
    (t/tn) = (U/Un)**x
    gdzie t = czas życia żarówki
    tn = jw. nominalny (1000h)
    U = rzeczywiste napięcie pracy
    Un = jw nominalne (np. 220V)
    ** = symbol potęgowania
    x = wykładnik potęgi.

    Otóż rzeczony x mieści się mniej więcej w przedziale od -11 do -15 !!!
    Co to praktycznie oznacza?
    Ano to, że jeżeli żarówkę o Un=220V zasilimy napięciem U=230V to (przy x =-12) będzie ona świeciła zaledwie ok. 500 h zamiast 1000h!
    A jak do tych 230V dodamy jeszcze 10, to żarówka będzie świeciła tylko 350 h!
    Za to, jeżeli żarówka pracowałaby stale na 220V-10%=198V, to jej trwałość wzrosłaby do 3500h!
    Oczywiście, kosztem sprawności.
    Zwróć uwagę, że żarówkę rozpatrujemy tą samą. Zmianie ulega tylko norma na napięcie zasilające (230 zamiast 220V; niedużo, prawda? ;) ) i jakośc zasilania (brak trwałych spadków napięcia, możliwość pojawienia się również wzrostów napięcia powyżej nominału).

    0
  • #26 09 Mar 2005 15:11
    goscu
    Poziom 16  

    Za komuny były lepsze żarówki i już.
    krzychol66, masz racje co do wpływu napiecia na trwałość żarówki. Jest przeogromna. Ale zauważ ze teraz żarówki produkuje sie na 230V i pracują w sieci 230V (teoretcznie). Na marginesie dodam ci jeszcze że u mnie jest napięcie ok 210-222V, a jak ktoś spawa na ulicy to spada do ok 197V, co jest już niezgodne z normami ale powinno podnieść trwałość żarówki.
    Za komuny były lepsze zarówki i już ( patrz przykład żarówek z ZSRR).
    Aby uśwadomić jakie znaczenie ma napięcie na trwałośc żarówki podam przykład. W miejscach gdzie szafy elektryczne (ich wnętrze)są narażone na możliwość skraplania się pary wodnej, stosuje od lat pewna metodę. Stałe podgrzewanie wnętrza szafy za pomocą dwóch żarówek połaczonych szeregowo.Pracuja wtedy na obniżonym napięciu ale mnie chodzi o ciepło przez nie wydzielane. Podgrzewam tak wnętrze skrzynki z licznikiem energii cieplnej i żarówki tam zastosowane (2 x 40W) świeca nieprzerwanie 4 lata (non stop !!). A to dłużej niż teoretyczne 1000godzin.

    0
  • #27 10 Mar 2005 22:31
    RSP
    Poziom 27  

    Kilkanaście miesięcy temu zdarzyło mi się popełnić taki układ. Biała dioda LED podłączona do włącznika oświetlenia , dzwonka itp. ( niektóre dzwonki nie chcą „współpracować”) . Dioda zamontowana jest w taki sposób że świeci „pod nogi”, efektem tego jest oświetlenie kilku schodków i drzwi. Ilość światła jest mniej więcej taka jak w księżycową noc. Praktycznie można się poruszać bez zapalania światła. Oporniki 1k 0,5W powinny być węglowe , chociaż ja założyłem MŁT i przeżyły do dziś. W mostku niestety muszą być dwie zenerki ( 5,1V do 6,8V obojętne ) bo LED nie przeżyje włączenia. Dodam tylko że przy podłączaniu tego układu należy zachować wszelkie środki ostrożności jakie obowiązują przy montowaniu czegokolwiek pod napięciem 230V. A i wyłącznik też powinien być „wodoodporny” jeśli istnieje niebezpieczeństwo zalania go przez deszcz itp. Oczywiście nie biorę odpowiedzialności za ewentualne porażenia związane z wadliwym czy nieprzemyślanym wykonaniem.
    A tak na marginesie do mojego poprzedniego postu wiem co piszą książki o żarówkach i nie tylko. Właśnie te 15W , 25W i 40W żarówki w pewnym okresie też podobno były napełniane jakimiś śladowymi ilościami gazów , po prostu nastąpiła zmiana w technologii która miała podnosić trwałość i wprowadzać jakieś usprawnienia w technologii. Później producenci podobno się z tego wycofali . Może to tylko mit nie wiem nie mam jak sprawdzić .

    0
  • #28 24 Wrz 2005 16:14
    Viszna
    Poziom 12  

    Witam!
    Przeczytałem cały wątek i niestety nie nzalazłem odpowiedzi na mój problem, a mam taką oto sytuację:
    Sufit podwieszany, było 25 lamp halogenowych z żarówkami made in china w ciągu miesiąca wszystkie zostały po kolei wymienione tym razem na "podobno" porządne (30zł za szt.) OSRAM'y. Kolejna "fala" wymian tym razem na PHILIPS'y które wg sprzedawcy z hurtowni elekrycznej miały być lepsze niż OSRAM'y i tu ten sam efekt -wytrzymały dłużej bo około 2-3miesięcy.
    Nadeszło lato nie używalo się tyle oświetlenia w sklepie -wszystko było OK. Nadeszła jesień żarówki jak na zamówienie zaczęły się przepalać -zacząłem wymieniać halogeny na obudowy wpuszczane w sufit podwieszany na zwykłe żarówki ale powkręcałem energooszczędne żarówki -no cóż wytrzymują średnio 2-3misiące.
    Zaczynam się martwić bo zbliża się jesień a gość z hurtowni elektrycznej gdzie kupowałem energooszczędne świetlówki nie chce mnie już widzieć. Bo kupiłem oczywiście firmowe świetlówki które mają 10 lat gwarancji, a wszystkie były już wymienione co najmniej 2 razy (łącznie z 50razy reklamowałem towar :D ).
    Dodam tylko, że:
    - instalacja elektryczna jest nowa (od skrzynki z licznikiem -robiona przez elektryka, który zna się na swojej pracy)
    - wszystkie puszki i łącza były sprawdzane przez 2-ch różnych elektryków i WSZYTSKO JEST OK.
    Czy ktoś z Was ma jakiś "nawet szalony" pomysł jak rozwiązać ten problem?
    Będąc informatykiem z zawodu już się nawet zastanawiałem, żeby podłączyć UPS'a w sieć i dopiero od niego oświetlenie (porządny UPS ma układ filtracji napięcia więc sądzę że to by rozwiązało sprawę, musiałby wytrzymać obciążenie rzędu 600W) -ale to już chyba ostateczność -aczkolwiek jak przestaną mi uznawać gwarancje na te świetlówki to nie wiem czy nie będzie to tańsze rowziązanie niż kupować 25 żarówek rocznie po ok20-30zł za szt.
    Gość z hurtowni mówi że jestem jedynym klientem który ma taki problem z żarówkami -inni owszem od czasu do czasu 1-2 reklamacje, a budują dużo większe instalacje oświetleniowe.

    pozdrawiam
    Viszna

    0
  • #29 27 Wrz 2005 16:49
    krzkomar
    Poziom 25  

    Mam w pokoju żyrandol 8 żarówek 40W, żarówki połączone w 2 sekcje po 4 żarówki. Miałem taki sam problem, bo żarówki (te małe) padały w nim co chwila. Postanowiłem temu zaradzić i kupiłem triakowy regulator jasności świecenia (taki montowany zamiast wyłącznika - model pamiętający jeszcze czasy PRL-u), a w żyrandolu połączyłem obie sekcje żarówek razem na stałe. Od tej pory problem przepalania się żarówek zniknął, a w żyrandolu jeszcze jest kilka żarówek pamiętających tę wymianę (ok 2lata) - regulator zazwyczaj jest "skręcony" na połowę.

    0
  • #30 27 Wrz 2005 22:16
    W.P.
    Specjalista - zasilacze komputerowe

    Mój problem z przepalającymi się żarówkami także zakończył się z chwilą zainstalowania takiego regulatora (potocznie ściemniacza).
    5 żarówek 75W pamięta 1994 rok.

    1