Witam.
Kupiłem 2miesiąc temu skuter wyprodukowany w 1997r , skuter został sprowadzony w 2008 roku taką tez ma datę pierwszej rejestracji. Dzisiaj się zebrałem w sobie i poszedłem do urzędu w celu przerejestrowania , wszystko szło dobrze gdy nagle pani urzędniczka wyskoczyła z badaniem techniczynm mojego pojazdu powiedziała ze muszę zrobić te badanie, ja nie orientawszy się w ustawach ani w prawie pojechałem do domu gdzie przeczytałem http://www.bip.powiatgliwicki.finn.pl/index.jsp?bipkod=/013/093
Z tego zrozumiałem ze moją sytuację opisuje sytuacja "3)jeżeli data w rubryce B JEST PO 2007.09.22-badanie należy wykonać przed upływem 3 lat od daty pierwszej rejestracji."
Się zdenerwowałem trochę bo na to wychodzi ze mam jeszcze rok na badanie, wróciłem do urzędu przedstawiłem problem, na początku dwoje urzędników nie przyznawało mi racji drążyłem temat w zaparte i w końcu urzędnik wziął w ręce jakieś księgi i przeczytal dokładnie ustawy wtedy zbaranial i kazal mi przyjsc następnego dnia do dyrektora.
I teraz moje pytanie kto źle interpretuje prawo ja czy urząd i czy jest sens jutro iść do tegoż dyrektora i robić tam sajgon?
Kupiłem 2miesiąc temu skuter wyprodukowany w 1997r , skuter został sprowadzony w 2008 roku taką tez ma datę pierwszej rejestracji. Dzisiaj się zebrałem w sobie i poszedłem do urzędu w celu przerejestrowania , wszystko szło dobrze gdy nagle pani urzędniczka wyskoczyła z badaniem techniczynm mojego pojazdu powiedziała ze muszę zrobić te badanie, ja nie orientawszy się w ustawach ani w prawie pojechałem do domu gdzie przeczytałem http://www.bip.powiatgliwicki.finn.pl/index.jsp?bipkod=/013/093
Z tego zrozumiałem ze moją sytuację opisuje sytuacja "3)jeżeli data w rubryce B JEST PO 2007.09.22-badanie należy wykonać przed upływem 3 lat od daty pierwszej rejestracji."
Się zdenerwowałem trochę bo na to wychodzi ze mam jeszcze rok na badanie, wróciłem do urzędu przedstawiłem problem, na początku dwoje urzędników nie przyznawało mi racji drążyłem temat w zaparte i w końcu urzędnik wziął w ręce jakieś księgi i przeczytal dokładnie ustawy wtedy zbaranial i kazal mi przyjsc następnego dnia do dyrektora.
I teraz moje pytanie kto źle interpretuje prawo ja czy urząd i czy jest sens jutro iść do tegoż dyrektora i robić tam sajgon?