Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Kupno auta: jaki diesel do 6000zł?

xarol 20 Wrz 2010 09:13 11326 37
  • #1 20 Wrz 2010 09:13
    xarol
    Poziom 10  

    Witam!

    Chcę kupić auto z silnikiem diesla, do kwoty 6000zł MAX. Nie mam wielkich wymagań - chcę aby było oszczędne pod względem eksploatacji no i w miarę bezawaryjne. Nie ma dla mnie znaczenia turbo czy wolnossący, nie zależy mi na wielkiej mocy, nie musi być koniecznie mały ani duży, także pełna dowolność w zasadzie. Aha, silnik max. do 2000cm3 - ze względu na opłaty... No i oczywiście, jeśli zaproponujecie benzynę, która pali 5-6 litrów, to też może być :) Gazownia odpada.

    Brałem pod uwagę głównie takie opcje:

    VW Passat B4 (1.9 90KM)
    VW Golf III (1.9 90KM)
    VW Polo 6N1 SDI (1.9D, 67KM chyba?)
    Toyota Corolla E10 (2.0D, 72KM chyba?)

    Co myślicie o moich, no i rzecz jasna jakie są Wasze propozycje?

    Pozdrawiam!

    0 29
  • #2 20 Wrz 2010 09:25
    robokop
    Moderator Samochody

    xarol napisał:


    Chcę kupić auto z silnikiem diesla, do kwoty 6000zł MAX. Nie mam wielkich wymagań - chcę aby było oszczędne pod względem eksploatacji no i w miarę bezawaryjne.

    Brałem pod uwagę głównie takie opcje:

    VW Passat B4 (1.9 90KM)
    VW Golf III (1.9 90KM)
    VW Polo 6N1 SDI (1.9D, 67KM chyba?)
    Toyota Corolla E10 (2.0D, 72KM chyba?)

    Powodzenia w zakupie w/wym. życzę, szczególnie jeśli ma być bezawaryjne. Dorzuć jeszcze ze 2 - 3 tysiące i będziesz mógł szukać powyższych aut.

    0
  • #3 20 Wrz 2010 14:52
    skorpion1272
    Poziom 18  

    Sam ostatnio szukałem samochodu i trochę się naoglądałem. Na Passata nie ma co liczyć za te pieniądze. Golfa Mk3 kupisz, ale z początku produkcji i z silnikiem D/Td a nie TDI. Polo też z początku produkcji. Corolla- nie interesowałem się to nic nie powiem na jej temat.

    0
  • #4 20 Wrz 2010 17:00
    siewcu
    Poziom 33  

    Japońskie diesle z tamtego okresu bym odpuścił. Dlaczego LPG odpada ? Bo "niszczy silnik" ?

    0
  • #5 20 Wrz 2010 17:31
    xarol
    Poziom 10  

    Nie. Dlatego że miałem już dokładnie 4 auta, wszystkie na gaz i z każdym miałem problem. Wiem - pech. Ale już się tak zraziłem, że nie chcę. To 1. 2: prosiłem, abyście podali swoje propozycje, na razie tylko przeczytałem, że tamtych nie kupię. A jakie w takim razie kupię?

    0
  • #6 21 Wrz 2010 10:02
    jonas
    Poziom 19  

    Citroen Saxo 1.5D, Citroen Xsara 1.9D, Skoda Felicja 1.9D, Ford Mondeo 1.8 TD.

    Szukałem niedawno klekota do 5000, wytypowałem te samochody. Na szczęście kupno się odwlecze lub w ogóle przestanie być aktualne, bo za te pieniądze to jednak wytrzepańce są.

    O VW zapomnij - niezrozumiały kult, jakim otacza się te przeciętne pod wieloma względami samochody, winduje cenę byle obszarpanego egzemplarza zadziwiająco wysoko.

    0
  • #7 22 Wrz 2010 18:59
    Maki225
    Poziom 9  

    proponuje reno clio mialem takie i bylem zadowolony,jesli chodzi osilniczek bez. proponuje forda ka male autko ale pali tez naprawde malo okolo 5 l na 100 lub seicento okolo 5,5 l pali sporting przy normalnej jezdzie albo punto tanie czesci a golfa raczej nie kupisz w dobrym stanie. osobiscie wolalbym bez. niz diesla bo nie wiadomo nigdy czy w zimie zapali.

    1
  • #8 22 Wrz 2010 21:24
    Zico63
    Poziom 37  

    Można by odpowiedzieć: do motopompy.
    Z całym szacunkiem, krótkiej i treściwej odpowiedzi udzielił już Kolega Robokop, i tego musi się Kolega trzymać: za 6 tys. kupi się Diesla w takim stanie, ze będzie musiało się dać kolejne 6.000 a i tak potem nie będzie taki jak za 12000 :cry: No, chyba że w rodzinie od kogoś...
    Albo "odpuścić" temat albo wysupłać dodatkowy fundusz.
    A VW nie są takie złe: każdy naprawi, każdy zdiagnozuje, tylko jeździć!

    0
  • #9 23 Wrz 2010 20:09
    skorpion1272
    Poziom 18  

    No tak macie rację, kupienie starszego diesla to loteria, nigdy nie wiadomo na co się trafi. Lepiej kup benzynę, lub trochę dozbieraj i kup diesla. Jak już pisałem ostatnio szukałem auta w podobnej cenie i na diesla nie ma co liczyć. Np. za ładnego Golfa Mk3 trzeba dać ok. 8 tyś.

    0
  • #10 23 Wrz 2010 20:25
    andrzej lukaszewicz
    Poziom 38  

    Ja bym wolał stara benzyna i zagazować niz starego diesla. Bo jesli masz pecha to będziesz go miał . A może to nie pech tylko braki w poprawności eksploatowania auta. Znam takich pechowców, co naprawiaja dopiero gdy auto stanie. Ja jeżdżę 15 lat na gazie i nie ciągnie mnie do diesla, bo taniej, ciszej i jak padnie turbo, to za tą kasę dwa silniki do benzyny kupię.
    Przyjrzyj się cytrynie xantii z 1,9D 70KM lub TD 90KM i trwały jak stare TDI- czasem można kupić zadbany egzęmplaż, choćby dzięki obiegowej opini o francuskich autach, choć to auto bije jakością, komfortem i wyposażeniem starego passata, - buda w mocnym ocynku. Auto wymaga pewnej wiedzy i kultury tecznicznej przy eksploatacji, ale w Łodzi bez problemu znajdziesz dobry i tani warsztat z ludźmi znającymi sie na rzeczy. Nic lepszego i tańszego nie kupisz...Wystarczy się przemóc i kupić - to jeden z najlepszych i niezawodnych francuzów.

    0
  • #11 24 Wrz 2010 12:25
    morganus
    Poziom 2  

    To i ja dorzuce cos od siebie, tez stanalem przed tym wyborem, kupowalem auto max za 7tys. Myslalem naprawde dlugo, diesle od razu odrzucilem. sa drozsze w zakupie a diesla nikt nie kupuje kto malo jezdzi. W koncu poszedlem po rozum do glowy i stwierdzilem ze bede szukal auta od pierwszego wlasciciela z czarnymi tablicami rejestracyjnymi :] auto mialo spelniac kilka wymogow, mialo miec wspomaganie, abs i poduszke powietrzna :] Doszedlem do wniosku ze w tej cenie jedynym autem ktore moze spelniac te wymagania jest daewoo lanos, i takiego szukalem, na rynku jest sporo takich samochodow. Mi sie udalo kupic lanosa z rocznika '99 z 69 tys przebiegu, 3 drzwiowy z brzydkimi czarnymi zderzakami ktore dodatkowo jeszcze wyblakly. Dostalem opony zimowe i bylo w nim zamontowane radio pajoniera :] Dlaczego lanos ? Bo ma ocynkowaną blache, jest w miare niezawodny, prosty w budowie i czesci do niego nie brakuje, pali sporo bo w miescie jakies 9 a zima 10, ale jak sie wstawi gaz to moze byc taniej, ja nie wstawialem i slusznie bo sie okazalo ze w ciagu roku zrobilem 6 tys km :] W ciagu roku eksploatacji, padla cewka zaplonowa koszt z wymiana 300zł, a sam wymienialem rozrzad, w sumie dodatkowo wydalem 1000 zł na eksploatacje oprocz paliwa. Prosty samochod z w miare mocnym 1,5 silniczkiem dziala i sprawuje sie swietnie, bede sprzedawal niedlugo, mam nadzieje ze 6tys dostane :] moze jest ktos zainteresowany, ma teraz 75 tys przebieguu i wymieniony rozrzad rok temu :]

    0
  • #12 26 Wrz 2010 16:38
    annubis17
    Poziom 14  

    andrzej lukaszewicz napisał:
    Ja bym wolał stara benzyna i zagazować niz starego diesla. Bo jesli masz pecha to będziesz go miał . A może to nie pech tylko braki w poprawności eksploatowania auta. Znam takich pechowców, co naprawiaja dopiero gdy auto stanie. Ja jeżdżę 15 lat na gazie i nie ciągnie mnie do diesla, bo taniej, ciszej i jak padnie turbo, to za tą kasę dwa silniki do benzyny kupię.
    Przyjrzyj się cytrynie xantii z 1,9D 70KM lub TD 90KM i trwały jak stare TDI- czasem można kupić zadbany egzęmplaż, choćby dzięki obiegowej opini o francuskich autach, choć to auto bije jakością, komfortem i wyposażeniem starego passata, - buda w mocnym ocynku. Auto wymaga pewnej wiedzy i kultury tecznicznej przy eksploatacji, ale w Łodzi bez problemu znajdziesz dobry i tani warsztat z ludźmi znającymi sie na rzeczy. Nic lepszego i tańszego nie kupisz...Wystarczy się przemóc i kupić - to jeden z najlepszych i niezawodnych francuzów.

    1.9D to bym odradzał. Malutko pali, to fakt, wytrzymały, to fakt, ale osiągi =, osiągi, osiągi. No i bez turbo to bardzo ciężko znaleźć :) Najlepszy wybór to 1.9TD lub 2.1TD. Choć proponowałbym ten pierwszy. A zadbana hydraulika nie ma prawa się zepsuć ;) Chociaż nawet i w stanie agonalnym będzie działać bez awarii :) Moja do tej pory z 93r. jeździ cytrynka:) Pomimo przebiegu grubo ponad 500tys. I najważniejsze że NIGDY mnie nie zawiódł. Lałem i jeździłem.

    0
  • #13 23 Paź 2010 12:58
    takilukasz
    Poziom 10  

    ludzie, jak nie których słucham to, aż nie wiem co mi się robi... mam golfa I 1.5D 79r w zimę odpala praktycznie bez problemu. Golf III 1.9D 94r tak samo. Bierz III 1.9D, kłopotów nie będziesz miał

    0
  • #14 23 Paź 2010 13:20
    annubis17
    Poziom 14  

    Bierz wieś wagena u którego elektryczne wycieraczki to najbardziej rozwinięta technologia i luksus w standardzie

    0
  • #15 23 Paź 2010 16:38
    takilukasz
    Poziom 10  

    nieee, weźmie jakiegoś japońca w którym cena jakiejś pierdoły kilkukrotnie przewyższa cenę auta.
    niemieckie auta są najlepsze.

    0
  • #16 23 Paź 2010 17:35
    burza11
    Poziom 13  

    takilukasz napisał:
    nieee, weźmie jakiegoś japońca w którym cena jakiejś pierdoły kilkukrotnie przewyższa cenę auta.
    niemieckie auta są najlepsze.


    Niemieckie auta to przereklamowane cuda, niestety, co do części podam przyklad:
    Amor Kayaba Civic - 150zl
    Golf - 210zł
    wytrzymałość 100 000km
    Amor NOName civic - niedostępny
    golf - 50zł
    wytrzymałość 10 000km
    dla tego ludzie twierdzą że częsci do japońca są drogie, jest to nieprawda, poprostu do japońców nie ma tanich zaminników o fatalnej jakości.
    za 5 tys kupujesz Civic'a z 96r 1.5 vtec 5d, albo Golfa III TDI y przebiegiem 600 tys.km. VW z tych lat znam lepiej niż własną kieszeń, mógl bym o nich książke napisać i wiem że szalu nie ma, zero komfortu itp, jak coś to jedynie VW diesel, to jeszcze Niemcom wyszło jakoś a ze wszystkich polecam Polo 1.9 SDI, daje rade dosyć nieźle (buda ciężka nie jest), wykonanie wnętrza jak na VW zadowalające i dobra blacha, brat miał taką sztuke i kupił za 3,5 tys do rejestracji, nie wiele kosztowała bo była porysowana dokoła, Polo śmiga do tej poty jak głupia a spalanie żadne. Drugi argument czemu Polo to fakt (jeśli to będzie kiedyś sprowadzane) że niemiec nie kupił polo do zapieprzania po autostradach po 160km/h i robienia 120000tys rocznie bo do tego zapewne wybral by Passata który bardziej się nadaje do tych warunków,
    Także szukaj polo, chociaż obawiam się że 5tys to troszke za mało ale jeśli dobrZe poszukasz to znajdziesz, najlepiej sprowadzonego około 2 lata temu, (wtedy jeszcze było co wybierać u niemca bo teraz wleką co jest a betoniarka ze szpachlą chodzi 24/24)
    O Golfie TDI 1z zapomnij, 90% to zmęczone życiem dziadki, no i blacha fatalna, progi, klapa, końcówki przedich błotników, kielichy itp itd, można by pisać i pisać, golf jest mocno przereklamowany a technika jego wykonania jest conajmniej ze średniowiecza.

    Dodano po 7 [minuty]:

    mjonczyk napisał:
    Citroen Saxo 1.5D, Citroen Xsara 1.9D, Skoda Felicja 1.9D, Ford Mondeo 1.8 TD.

    Szukałem niedawno klekota do 5000, wytypowałem te samochody. Na szczęście kupno się odwlecze lub w ogóle przestanie być aktualne, bo za te pieniądze to jednak wytrzepańce są.

    O VW zapomnij - niezrozumiały kult, jakim otacza się te przeciętne pod wieloma względami samochody, winduje cenę byle obszarpanego egzemplarza zadziwiająco wysoko.


    Saxo i Felka jeszcze dają rade ale mondeo 1.8td to nie jest godnym polecenia autem ze względu na motor, naprawde dużo pali jeśli się jeździ dynamicznie a uruchomić go w zime wymaga czasem niezłych umiejętności, wersja endura ma problem z nastawnikiem kąta wyprzedzenia wtrysku którego nie jest łatwo kupić.
    A o VW kolega ma racje.

    0
  • #17 23 Paź 2010 18:58
    cirrostrato
    Poziom 36  

    takilukasz napisał:
    nieee, weźmie jakiegoś japońca w którym cena jakiejś pierdoły kilkukrotnie przewyższa cenę auta.
    niemieckie auta są najlepsze.
    Kilkanaście dni temu (wcześniej pisałem) syn kupił Mazdę626 2.0l diesel 2001r kombi do wożenia wózka syna (to trzecia Madzia w rodzinie, czwarta urodziła mi wnuka w czwartek...), wymiana rozrządu (japończyk), pompy wody(japończyk), oleju z kompletem filtrów i paru jeszcze duperelek plus robocizna zamknęła się w 1600zł (cenę całości podniosła niespodziewana regeneracja rozrusznika za 250zł, rano od razu nie kontaktował, ale teraz jest gwarancja na rok)...nie wiem co sądzić o autku, stan bez uwag, absolutnie nie bity, karoseria prawie ideał (plamka rdzy przy lewej górnej krawędzi przedniej szyby), silnik chodzi rewelacyjnie (nawet w warsztacie ludziska podziwiali), suchy, samochód wygląda na serwisowany do końca, na liczniku 165tys(tu nie wiem..) ale wymiana rozrządu nie była od razu konieczna, wygląda , że jeszcze 40-50tys by dał radę, pompa wody też mogła podziałać. Czego można żądać jeszcze za ok. 15500zł w tej klasie w autku sprowadzonym, przeglądniętym i zarejestrowanym? Mazda kupiona w Elblągu, gość zapewniał, że więcej japończyka raczej nie sprowadzi, tereny ,,poniemieckie'' i niemca w słabym stanie łatwiej opylić niż zadbanego japończyka, takie stereotypowe myślenie...

    0
  • #18 24 Paź 2010 10:24
    siewcu
    Poziom 33  

    No tak, bo skoro się zbierze banda na internecie i wszędzie pisze, że co to japońske to złe, niedobre i drogie w utrzymaniu a potem ludzie się naczytają to nie dziw, że nikt nie chce innych niż VAG kupować.

    0
  • #19 24 Paź 2010 11:58
    takilukasz
    Poziom 10  

    tylko, że japoniec przejedzie dajmy na to 300tys km o ile tyle przejedzie, a taki VW czy Mercedes przejedzie 500tys i ludzie się śmieją, że te auta są jeszcze na dotarciu. prostota niemieckich aut to coś pięknego, wszystko naprawisz "młotkiem i przecinakiem".

    0
  • #20 24 Paź 2010 12:21
    siewcu
    Poziom 33  

    Śmieszne to jest, z japońców się zawsze śmiali, że po kilkuset tysiącach są dopiero na dotarciu, a nie z vw ani mercedesa. Ale cóż, trzeba dopasować conieco do swojej ideologii :)

    0
  • #21 24 Paź 2010 13:38
    burza11
    Poziom 13  

    takilukasz napisał:
    tylko, że japoniec przejedzie dajmy na to 300tys km o ile tyle przejedzie, a taki VW czy Mercedes przejedzie 500tys i ludzie się śmieją, że te auta są jeszcze na dotarciu. prostota niemieckich aut to coś pięknego, wszystko naprawisz "młotkiem i przecinakiem".


    Prosze przyjacielu jeśli nie wiesz co mówisz to naprawde nie pisz, bo zaniżasz poziom, czy jednym lub drugim zrobiłeś sam taki dystans jak podałeś? Mitsubishi Galant robi bez problemu 600tys km, problem zaczął się gdy mysza wlazła do rozrządu i on przeskoczył.
    MÓWIMY O JAPOŃCACH HONDA MITSUBISHI ITP a nie o korei i pochodnych choć też są dobre, wogóle mówiąc, miałem Civic'a przez rok, kręciłem non stop do odcinki na każdym biegu i hulała jak zła, zero stuków itp, Golf III ABF wytrzymał 2 m-ce i głowica do roboty, kopcił na iebiesko mimo to że miał mniej przejechane niż mój następny wóz czyli Honda, druga sprawa, Mój Civic był z 97r, miał ponad 250tys, a motor wyglądał jak nowy naprawde, wszystkie śróby, koła pasowe, blaszki itp jeszcze złote, bez korozji, bez wycieków, każda śróba oryginalnie zaplombowana.
    Volkswagenów miałem stos a Hondy dopiero dwie i wybieram Honde bez dwóch zdań.
    A co do mercedresa to za 6 tys kupisz właśnie z przebiegiem 600tys w którym koła odpadają, byłem świadkiem takiego zdarzenia, kumpel kupił 190 tke niby w pięknym stanie a po kilku ostrych jazdach wyrwał siękielich, amor wpadł do kkomory silnika aż maske pogięło .
    Kolega jeżdzi służbowm Swiftem 95r, 1.3 lpg zwykły, auto fakt ubogie ale przeżyło już dwa lata jazdy rodem z WRC, na każdym biegu z wydechu strzela, (nie nie nie dławi się, to odcinka), przeżywa katy nie z tej ziemi a mimo to mój kolega mówi że jest najpewniejszy tego wozu,
    Mój brat miał golfa 1.8 90km, igła normalnie, wystarczyła jedna trasa 45km kręcony do odcinki, od tej pory popychacze zaczęły stukać i ratowało go lubro 15w40.
    Co do części jeszcze jedna kwestia, Jakpończyk jest niezawodny lub zepsuje się czasem a VAG ma tanie części bo sięnon stop pieprzą i idzie masa części z tąd masa firm wybiera produkcje części do VAG bo jest na nie duże zapotrzebowanie.
    Co do prostoty, przykład:
    nie raz zdarzyło mi się wymieniać rozdzielacz stacyjki, potocznie kostke, w Golfie trzeba kolumne zdemontować żeby to zrobić, 4h sprawnej roboty a w Civicu uszkodziłem sobie kostke przez zwarcie kabli od radia, słało się to w czasie jazdy, na poboczu rozebrałem jedynie obudowe kolumny, zdemontowałem kostke która jest w widocznym i łatwo dostępnym miejscu, rozebralem ją (vag nie ma takiej opcji) wyczyścilem styki wszystko złożyłem i jeździ na tej kostce do tej pory

    Ludzie naprawde japończyki są lepsze, przekonałem się na nie jednym i nie dwóch przykładach

    0
  • #22 24 Paź 2010 14:31
    andrzej lukaszewicz
    Poziom 38  

    Popieram w 200%, sam mam 15-letnia sigmę i widze, jak niektórym zatwardziałym fanom szmelcwagenów koparka opada, jak się ze mną przejadą. Cisza, komfort, wygoda, niezłe osiągi ( jak na mase 1600kg!!) - jeśli ktoś uważa , że auta niemieckie sa mocne to zapraszam na oględziny sigmy- przeciwieństwo obiegowych opini - auto na prawdziwy rynek motoryzacyjny- USA i Australia...Trwałe, wygodne i bezawaryjne, i naprawde to auto sie nie psuje, a części eksploatacyjne 2-3X tańsze od audi z tego rocznika...a cena...2X niższa.

    0
  • #23 24 Paź 2010 14:46
    annubis17
    Poziom 14  

    andrzej lukaszewicz napisał:
    Popieram w 200%, sam mam 15-letnia sigmę i widze, jak niektórym zatwardziałym fanom szmelcwagenów koparka opada, jak się ze mną przejadą. Cisza, komfort, wygoda, niezłe osiągi ( jak na mase 1600kg!!) - jeśli ktoś uważa , że auta niemieckie sa mocne to zapraszam na oględziny sigmy- przeciwieństwo obiegowych opini - auto na prawdziwy rynek motoryzacyjny- USA i Australia...Trwałe, wygodne i bezawaryjne, i naprawde to auto sie nie psuje, a części eksploatacyjne 2-3X tańsze od audi z tego rocznika...a cena...2X niższa.

    Wadą niemców jest zacofanie technologiczne, zerowa wygoda, o elektryce można pomarzyć a cena z kosmosu. Wadą japońców jest jedynie cena, bo nie oszukujmy się, japońce wcale nie są takie takie. Można znaleźć tańsze i wcale nie gorsze modele, jedynie owiade zła sławą marki, przez co niedoceniane i tanie.

    0
  • #24 24 Paź 2010 14:56
    siewcu
    Poziom 33  

    Widzę, że w końcu jest ktoś, kto ma podobne podejście do tematu... Fakt, może i części nie są zawsze tańsze, za to japońce psują się rzadziej - a summa summarum można kupić 5x filtr do golfa za grosze, a kupić jeden filtr do japońca(oczywiście jakiś porządny), który wytrzyma więcej(a nawet gdyby, to i tak w finalnym rozrachunku wyjdzie taniej). A jak się dowiedziałem, że amortyzator do Mercedesa może kosztować 2000zł(SZTUKA!), usiadłem z wrażenia...

    0
  • #25 24 Paź 2010 18:37
    cirrostrato
    Poziom 36  

    takilukasz napisał:
    tylko, że japoniec przejedzie dajmy na to 300tys km o ile tyle przejedzie, a taki VW czy Mercedes przejedzie 500tys i ludzie się śmieją, że te auta są jeszcze na dotarciu. prostota niemieckich aut to coś pięknego, wszystko naprawisz "młotkiem i przecinakiem".
    Mam Mazdę 626 2.0D z 2000r z przebiegiem (upieram się że autentyczny choć na liczniku ma sporo mniej ..) 260tys, chłopak mam 323C 1,4 benzyna 1995r z przebiegiem 170tys i teraz dokupił te kombi, koledzy też mają Mazdy, obiecuję uroczyście co kolejne 50tys pisać, jak się zabawki sprawują. Dziś jechałem swoją i syna (wnuk już w domu..) i naprawdę nie mam uwag. Kupić zadbanego japończyka (i każdego innego) naprawdę trudno, koledzy syna kupowali takie zabawki, że włos stawał na głowie, teraz często jeżdżę z nimi na zakupy z ,,dobrą poradą'' i wyłapuję od ręki złomy (mój młodszy syn już potrafi ocenić stan karoserii , bitego demaskuje prawie od ręki..) ale ostateczną decyzję (z jej skutkami) podejmuje zawsze kupujący. Dodatkowo nie liczy się tylko możliwy do uzyskania przebieg (np. 500tys km), dla mnie komfort i pewna elegancja sprawowania się autka ma ogromne znaczenie, nie stać mnie na samochód fabrycznie nowy ale ostatnio coraz więcej znajomych prosi aby im doradzić jak kupić dobry używany 6-10 letni pojazd za 15-20% ceny nowego. Młotkiem i przecinakiem Mazdy nie da rady naprawić, ceny części w zamiennikach niskie ale mój serwisant ma w głowie wartości nieprzeliczalne na pieniądze.

    0
  • #26 24 Paź 2010 19:55
    jonas
    Poziom 19  

    takilukasz napisał:
    tylko, że japoniec przejedzie dajmy na to 300tys km o ile tyle przejedzie, a taki VW czy Mercedes przejedzie 500tys i ludzie się śmieją, że te auta są jeszcze na dotarciu. prostota niemieckich aut to coś pięknego, wszystko naprawisz "młotkiem i przecinakiem".

    Tak było kiedyś, w latach 80. i 90. i dawno przestało być prawdą. Jednak na mocy tego mitu handlarze upychają naiwniakom zajeżdżony złom, wyceniany zadziwiająco wysoko jak na to, co oferuje - silnik (przestarzały i paliwożerny, vide 1.4 60 KM w Polo), koła, karoserię, w bogatszych wersjach szyby sterowane elektrycznie, ale to już jest "wypas". Polecam porównać VW Passata i Lancię Lybrę za te same pieniądze, segment aut ten sam. I bez docinków, że włoskie jest kiepskie, bo gdyby było, to Włosi braliby technologię od Niemców, a jest dokładnie odwrotnie - pompowtryski w TDI, system Common Rail, niedługo przyjdzie pora na MultiAir.

    Poza tym wolałbym, jeśli by już do tego przyszło, żeby moje auto naprawiał mechanik, nie kowal z młotkiem i przecinakiem.

    No i jak to jest, bezawaryjne z półmilionowymi przebiegami, a trzeba naprawiać? Ejże :>

    0
  • #27 24 Paź 2010 20:11
    andrzej lukaszewicz
    Poziom 38  

    annubis17 napisał:
    andrzej lukaszewicz napisał:
    Popieram w 200%, sam mam 15-letnia sigmę i widze, jak niektórym zatwardziałym fanom szmelcwagenów koparka opada, jak się ze mną przejadą. Cisza, komfort, wygoda, niezłe osiągi ( jak na mase 1600kg!!) - jeśli ktoś uważa , że auta niemieckie sa mocne to zapraszam na oględziny sigmy- przeciwieństwo obiegowych opini - auto na prawdziwy rynek motoryzacyjny- USA i Australia...Trwałe, wygodne i bezawaryjne, i naprawde to auto sie nie psuje, a części eksploatacyjne 2-3X tańsze od audi z tego rocznika...a cena...2X niższa.

    Wadą niemców jest zacofanie technologiczne, zerowa wygoda, o elektryce można pomarzyć a cena z kosmosu. Wadą japońców jest jedynie cena, bo nie oszukujmy się, japońce wcale nie są takie takie. Można znaleźć tańsze i wcale nie gorsze modele, jedynie owiade zła sławą marki, przez co niedoceniane i tanie.


    Nie sa tanie, ale z reguły sa tego warte.

    Dodano po 4 [minuty]:

    mjonczyk napisał:
    takilukasz napisał:
    tylko, że japoniec przejedzie dajmy na to 300tys km o ile tyle przejedzie, a taki VW czy Mercedes przejedzie 500tys i ludzie się śmieją, że te auta są jeszcze na dotarciu. prostota niemieckich aut to coś pięknego, wszystko naprawisz "młotkiem i przecinakiem".

    Tak było kiedyś, w latach 80. i 90. i dawno przestało być prawdą. Jednak na mocy tego mitu handlarze upychają naiwniakom zajeżdżony złom, wyceniany zadziwiająco wysoko jak na to, co oferuje - silnik (przestarzały i paliwożerny, vide 1.4 60 KM w Polo), koła, karoserię, w bogatszych wersjach szyby sterowane elektrycznie, ale to już jest "wypas". Polecam porównać VW Passata i Lancię Lybrę za te same pieniądze, segment aut ten sam. I bez docinków, że włoskie jest kiepskie, bo gdyby było, to Włosi braliby technologię od Niemców, a jest dokładnie odwrotnie - pompowtryski w TDI, system Common Rail, niedługo przyjdzie pora na MultiAir.

    Poza tym wolałbym, jeśli by już do tego przyszło, żeby moje auto naprawiał mechanik, nie kowal z młotkiem i przecinakiem.

    No i jak to jest, bezawaryjne z półmilionowymi przebiegami, a trzeba naprawiać? Ejże :>

    Nie wiem dlaczego libra jest porównywana do passata, bo jest to auto o klasę niższe ( odpowiednikiem byłaby kappa), ale ma o 2 klasy wyższe wyposażenie, wyciszenie, a o cenie to juz nie ma co wspominać.. Passat przy librze to kawał tłuka , a libra - autko z klasą, dla tych co maja własne zdanie.

    0
  • #28 24 Paź 2010 20:59
    takilukasz
    Poziom 10  

    bo jak ktoś nie ma głowy do jeżdżenia to niech sobie kupi taczke na żelaznym kółku. mój Golf I 79r 1.5D co rok wymiana filtrów, a rozrząd jak przyjdzie pora, żadnych napraw, Golf III tak samo, tylko elementy eksploatacyjne i nic poza tym. tylko lać paliwo, którego spala tyle ile kot napłakał i jeździć. to co napisałem nt napraw to się tyczy jakiś ludzi z głową. a nie głąbów pokroju mjonczyka którzy z byle pierdołą lecą do warsztatu. nawet młotek może się zepsuć chociaż za bardzo nie ma co...
    burza11- sam wymieniałem kostkę w Golfie III, nie trzeba wykręcać kolumny, wystarczy trochę pomyślunku. a to, że są na dotarciu to akurat tyczy się niemieckich aut...

    0
  • #29 24 Paź 2010 21:12
    jonas
    Poziom 19  

    takilukasz napisał:
    bo jak ktoś nie ma głowy do jeżdżenia to niech sobie kupi taczke na żelaznym kółku. mój Golf I 79r 1.5D co rok wymiana filtrów, a rozrząd jak przyjdzie pora, żadnych napraw, Golf III tak samo, tylko elementy eksploatacyjne i nic poza tym. tylko lać paliwo, którego spala tyle ile kot napłakał i jeździć. to co napisałem nt napraw to się tyczy jakiś ludzi z głową. a nie głąbów pokroju mjonczyka którzy z byle pierdołą lecą do warsztatu.

    I po co te nerwy kolego?
    Ja w warsztacie ze swoim Seicento byłem trzy razy w ciągu czterech lat - na wymianę paska rozrządu, lewego przedniego wahacza i jak padł mi immobilizer w kluczyku. Hamulce, przerdzewiały bak, filtry, klocki, olej, wszystko robimy z teściem na kanale w garażu i to nie młotkiem i przecinakiem, tylko odpowiednimi narzędziami.
    Ile kilometrów rocznie robisz tymi Golfami, tak z ciekawości?

    Nawiasem mówiąc 79 rocznik to już prawie youngtimer. Nie myślałeś nad żółtymi blachami?

    0
  • #30 24 Paź 2010 21:14
    takilukasz
    Poziom 10  

    siewcu napisał:
    Śmieszne to jest, z japońców się zawsze śmiali, że po kilkuset tysiącach są dopiero na dotarciu, a nie z vw ani mercedesa. Ale cóż, trzeba dopasować conieco do swojej ideologii :)

    dobrze, że sam napisałeś o tej ideologii bo chociaż wiadomo dlaczego podważasz moje zdanie ;>

    0