Przede wszystkim chciałbym się przywitać jako, że jestem tu nowy
.
A teraz do rzeczy.
Kupiłem sobie twinset niebieskich katod Revolteca (30cm) a, że lubię mieć wewnątrz obudowy wszystko czyściutko to postanowiłem zrobić sobie przedłużenia kabelków żeby móc schować inwerter w niewidocznej części obudowy. W tym celu kupiłem 2m miedzianego kabla (średnica +/- taka sama jak kabla revolteca), wtyczki 3 pinowe (rozstaw 2,54) i goldpiny żeby przedłużone kabelki połączyć z katodami.
Ogólnie rzecz biorąc wygląda to tak, że do inwertera podpięte są moje przedłużki, a do nich przez goldpiny katody. Problem polega na tym, że teraz końcówki katod nie świecą się. Tak więc pytanie czy moje kabelki są tak dobre jak moja wprawa w zabawie z elektroniką czy może inwerter (Revolteca, gniazda na dosyć nietypowe wtyki zmienione na kątowe 3pin) nie ma dość mocy żeby przez te dodatkowe 50cm przesłać prąd.
Jeśli coś jest niejasne to piszcie a spróbuję to jakoś sprecyzować.
A teraz do rzeczy.
Kupiłem sobie twinset niebieskich katod Revolteca (30cm) a, że lubię mieć wewnątrz obudowy wszystko czyściutko to postanowiłem zrobić sobie przedłużenia kabelków żeby móc schować inwerter w niewidocznej części obudowy. W tym celu kupiłem 2m miedzianego kabla (średnica +/- taka sama jak kabla revolteca), wtyczki 3 pinowe (rozstaw 2,54) i goldpiny żeby przedłużone kabelki połączyć z katodami.
Ogólnie rzecz biorąc wygląda to tak, że do inwertera podpięte są moje przedłużki, a do nich przez goldpiny katody. Problem polega na tym, że teraz końcówki katod nie świecą się. Tak więc pytanie czy moje kabelki są tak dobre jak moja wprawa w zabawie z elektroniką czy może inwerter (Revolteca, gniazda na dosyć nietypowe wtyki zmienione na kątowe 3pin) nie ma dość mocy żeby przez te dodatkowe 50cm przesłać prąd.
Jeśli coś jest niejasne to piszcie a spróbuję to jakoś sprecyzować.