Samochód: Fiat Uno rok 99 110tys. udokumentowanego przebiegu silnik 1.0 fire benzyna
Samochód kupował Ojciec 5 dni temu, był u mechanika przy kupnie, mechanik był zachwycony stanem technicznym pojazdu
Wczoraj po powrocie z uczelni zauważyłem że świeci mi sie kontrolka alarmowa (zbyt duża temp silnika). Spojrzałem uważnie przed domem -para/dym wydobywał sie spod maski. Otwarłem maskę - trochę pary dymu/z silnika i dużo pary ze zbiornika wyrównawczego płynu do chłodnicy, oprócz tego płyn był rozpryskany naokoło zbiornika.
Wieczorem z ojcem dolaliśmy płynu (ok 2 litry weszły) uruchomiliśmy silnik, przejechaliśmy kawałek, postaliśmy w miejscu, - płyn zaczął wyciekać spod podwozia. Otwarliśmy maskę znowu to samo a chłodnica nie włączyła wentylatora. Doszliśmy do wniosku że zrobimy zworkę tak by wentylator chodził cały czas. Dolaliśmy płynu ponownie.
Dziś rano ręcznie włączyłem chłodnicę, pojechałem do pracy - przy wjeździe na parking znowu dostrzegłem świecącą się kontolkę - ale tym razem płyn nie wyciekał. po pracy spojrzałem do zbiornika wyrównawczego - znowu było go ekstremalnie mało (ale nic nie nakapało pod samochód) dolałem płynu ponownie. pojechałem do domu. Znowu ten sam problem - ostatnie 2 kilometry kontrolka się świeciła i znowu płyn był rozpryskany naokoło.
Wygląda to w ten sposób jakby pojemność układu chłodzenia się zmieniała, czasami silnik pobiera ten płyn, innym razem przeciwnie i odpływająca część sie nie mieści w zbiorniku wyrównawczym i wybija.
Dodatkowe informacje:
płyn w zbiorniku ma inny kolor (z zielonego zmienia sie w brązowy i są tam takie czarne małe "śmietki"
silnik 2 razy juz mi śmierdział spalenizną (wczoraj wieczorem i dzisiaj rano po trasie -do pracy)
trasy dom-uczelnia dom-praca to odpowiednio 11 i 15 KM
nie "żyłuje" go jeżdżę na niskim obrotach
Chłodnica jest ciepła (czyli płyn do niej prawdopodobnie dopływa, przynajmniej częściowo)
Proszę o wasze diagnozy.
Samochód kupował Ojciec 5 dni temu, był u mechanika przy kupnie, mechanik był zachwycony stanem technicznym pojazdu
Wczoraj po powrocie z uczelni zauważyłem że świeci mi sie kontrolka alarmowa (zbyt duża temp silnika). Spojrzałem uważnie przed domem -para/dym wydobywał sie spod maski. Otwarłem maskę - trochę pary dymu/z silnika i dużo pary ze zbiornika wyrównawczego płynu do chłodnicy, oprócz tego płyn był rozpryskany naokoło zbiornika.
Wieczorem z ojcem dolaliśmy płynu (ok 2 litry weszły) uruchomiliśmy silnik, przejechaliśmy kawałek, postaliśmy w miejscu, - płyn zaczął wyciekać spod podwozia. Otwarliśmy maskę znowu to samo a chłodnica nie włączyła wentylatora. Doszliśmy do wniosku że zrobimy zworkę tak by wentylator chodził cały czas. Dolaliśmy płynu ponownie.
Dziś rano ręcznie włączyłem chłodnicę, pojechałem do pracy - przy wjeździe na parking znowu dostrzegłem świecącą się kontolkę - ale tym razem płyn nie wyciekał. po pracy spojrzałem do zbiornika wyrównawczego - znowu było go ekstremalnie mało (ale nic nie nakapało pod samochód) dolałem płynu ponownie. pojechałem do domu. Znowu ten sam problem - ostatnie 2 kilometry kontrolka się świeciła i znowu płyn był rozpryskany naokoło.
Wygląda to w ten sposób jakby pojemność układu chłodzenia się zmieniała, czasami silnik pobiera ten płyn, innym razem przeciwnie i odpływająca część sie nie mieści w zbiorniku wyrównawczym i wybija.
Dodatkowe informacje:
płyn w zbiorniku ma inny kolor (z zielonego zmienia sie w brązowy i są tam takie czarne małe "śmietki"
silnik 2 razy juz mi śmierdział spalenizną (wczoraj wieczorem i dzisiaj rano po trasie -do pracy)
trasy dom-uczelnia dom-praca to odpowiednio 11 i 15 KM
nie "żyłuje" go jeżdżę na niskim obrotach
Chłodnica jest ciepła (czyli płyn do niej prawdopodobnie dopływa, przynajmniej częściowo)
Proszę o wasze diagnozy.