Witam serdecznie,
Mam ogromny problem ze wzmacniaczem wymienionym w temacie. Jestem świeży w tym temacie i potrzebuję pomocy bardziej doświadczonych osób.
Puściłem + bezpośrednio z akumulatora, przed wzmacniaczem dając bezpiecznik 30A. Na wzmacniaczu jest 15A.
Masę dałem z budy auta. REM dałem poprzez zmostowanie +. Nie bawiłem się póki co w kabel anteny bo chciałem sprawdzić czy to wszystko gra.
Po następującym podłączeniu zapaliła się czerwona dioda power (jedyna dioda na tym wzmacniaczu).
Przystąpiłem do podłączenia głośnika (niestety niezidentyfikowana tuba basowa marki Pioneer, poprzedni właściciel ręczył, że będzie grać z tym wzmacniaczem, jeszcze jej nie otwierałem i nie sprawdzałem co w środku siedzi, ponieważ mam inny problem, o którym za chwilę). Głośnik zagrał, ale nie bez problemów. Nie za pierwszym razem "załapał". Zaczęły mi strzelać snopy iskier przy podłączaniu głośnika, ale się udało i koło 2-3 min grał. Następnie wyłączyłem wszystko i poodłączałem, ponieważ był już późny wieczór i postanowiłem zająć się tym następnego dnia.
Podczas zabawy rozładowałem akumulator (musiał być na granicy zera) i podłączyłem go pod prostownik (nie wiem czy to istotne) i zacząłem zabawę w bagażniku.
Podłączyłem wszystko tak jak wcześniej, tyle, że głośnik nie chciał grać. Po którejś z rzędu próbie dioda power zgasła. Odłączyłem zasilanie i podłączyłem ponownie, dioda zaczęła mrugać w odstępach około 2 sek (czytałem na podobny temat już na forum, ale nie znalazłem rozwiązania), i w rytmie zapalania się diody głośnik wydawał "stuk".
Poodłączałem znowu wszystko. Podałem + i - i w momencie podania REM wywalił mi bezpiecznik na wzmacniaczu i poczułem smród.
Rozkręciłem i znalazłem w środku coś takiego:
Wymieniłem oba "białe klocki" (oporniki, tak ? ^^) oraz jeden malutki podłużny taki jak ten osmalony pomiędzy nimi, który pękł w pół i latał we wnętrzu
Ponowiłem próby. Pierwsze co poszedł bezpiecznik na wzmacniaczu.
Wnerwiłem się i zamiast bezpiecznika dałem gruby przewód miedziany i czekałem co się zacznie palić...
Za pierwszą próbą nic się nie działo. Za drugą poszedł dymek przy drugiej parze białych World Trade Center i teraz wyglądają na osmalone. Jutro je wymienię.
Tu pojawiają się moje pytania: co oznacza migająca dioda power oraz co powoduje takie reakcje wzmacniacza?
Dzięki z góry za podpowiedzi,
Amator
Mam ogromny problem ze wzmacniaczem wymienionym w temacie. Jestem świeży w tym temacie i potrzebuję pomocy bardziej doświadczonych osób.
Puściłem + bezpośrednio z akumulatora, przed wzmacniaczem dając bezpiecznik 30A. Na wzmacniaczu jest 15A.
Masę dałem z budy auta. REM dałem poprzez zmostowanie +. Nie bawiłem się póki co w kabel anteny bo chciałem sprawdzić czy to wszystko gra.
Po następującym podłączeniu zapaliła się czerwona dioda power (jedyna dioda na tym wzmacniaczu).
Przystąpiłem do podłączenia głośnika (niestety niezidentyfikowana tuba basowa marki Pioneer, poprzedni właściciel ręczył, że będzie grać z tym wzmacniaczem, jeszcze jej nie otwierałem i nie sprawdzałem co w środku siedzi, ponieważ mam inny problem, o którym za chwilę). Głośnik zagrał, ale nie bez problemów. Nie za pierwszym razem "załapał". Zaczęły mi strzelać snopy iskier przy podłączaniu głośnika, ale się udało i koło 2-3 min grał. Następnie wyłączyłem wszystko i poodłączałem, ponieważ był już późny wieczór i postanowiłem zająć się tym następnego dnia.
Podczas zabawy rozładowałem akumulator (musiał być na granicy zera) i podłączyłem go pod prostownik (nie wiem czy to istotne) i zacząłem zabawę w bagażniku.
Podłączyłem wszystko tak jak wcześniej, tyle, że głośnik nie chciał grać. Po którejś z rzędu próbie dioda power zgasła. Odłączyłem zasilanie i podłączyłem ponownie, dioda zaczęła mrugać w odstępach około 2 sek (czytałem na podobny temat już na forum, ale nie znalazłem rozwiązania), i w rytmie zapalania się diody głośnik wydawał "stuk".
Poodłączałem znowu wszystko. Podałem + i - i w momencie podania REM wywalił mi bezpiecznik na wzmacniaczu i poczułem smród.
Rozkręciłem i znalazłem w środku coś takiego:
Wymieniłem oba "białe klocki" (oporniki, tak ? ^^) oraz jeden malutki podłużny taki jak ten osmalony pomiędzy nimi, który pękł w pół i latał we wnętrzu
Ponowiłem próby. Pierwsze co poszedł bezpiecznik na wzmacniaczu.
Wnerwiłem się i zamiast bezpiecznika dałem gruby przewód miedziany i czekałem co się zacznie palić...
Za pierwszą próbą nic się nie działo. Za drugą poszedł dymek przy drugiej parze białych World Trade Center i teraz wyglądają na osmalone. Jutro je wymienię.
Tu pojawiają się moje pytania: co oznacza migająca dioda power oraz co powoduje takie reakcje wzmacniacza?
Dzięki z góry za podpowiedzi,
Amator