Witam!
Już jakiś czas temu zabrałem się za maluszka, który stał na podwórku przez około 6 lat, w ogóle nie ruszany. Jest on w opłakanym stanie, ale nie o tym tutaj.
Męczę się teraz z silnikiem. Już od ponad godziny czytam tematy związane z zapłonem, bo tutaj jak na razie leży mój problem. Raz czytam, że podczas ustawiania zapłonu żaróweczkę podłączamy do wyjścia od aparatu i masy, a innym razem, do wyjścia od aparatu i +. Wydaje mi się że poprawny sposób to ten drugi, bo aparat zwiera cewkę z minusem, czy aby tak?
Kolejne pytanie to skąd na przerywaczu pojawia się iskra i dlaczego zapłon następuje podczas rozwarcia? Pewnie źle coś rozumiem ale na mój rozum podczas gdy przerywacz zostaje zwarty cewka dostaje "minus" co powoduje że na świecy pojawia się iskra.
Zapłonu jako tako na razie nie ustawiam, ale żeby odpalić silnik muszę naprawić układ zapłonowy. Cewka podłączana na sucho działa, iskra jest, lecz już podłączona przez aparat nie działa, dlatego próbuje zrozumieć zasadę działania tego ustrojstwa.
Już jakiś czas temu zabrałem się za maluszka, który stał na podwórku przez około 6 lat, w ogóle nie ruszany. Jest on w opłakanym stanie, ale nie o tym tutaj.
Męczę się teraz z silnikiem. Już od ponad godziny czytam tematy związane z zapłonem, bo tutaj jak na razie leży mój problem. Raz czytam, że podczas ustawiania zapłonu żaróweczkę podłączamy do wyjścia od aparatu i masy, a innym razem, do wyjścia od aparatu i +. Wydaje mi się że poprawny sposób to ten drugi, bo aparat zwiera cewkę z minusem, czy aby tak?
Kolejne pytanie to skąd na przerywaczu pojawia się iskra i dlaczego zapłon następuje podczas rozwarcia? Pewnie źle coś rozumiem ale na mój rozum podczas gdy przerywacz zostaje zwarty cewka dostaje "minus" co powoduje że na świecy pojawia się iskra.
Zapłonu jako tako na razie nie ustawiam, ale żeby odpalić silnik muszę naprawić układ zapłonowy. Cewka podłączana na sucho działa, iskra jest, lecz już podłączona przez aparat nie działa, dlatego próbuje zrozumieć zasadę działania tego ustrojstwa.