Zaczne od tego że ten kto wpadnie na pomysł że taki temat był i żebym użył wyszukiwarki to niech się puknie w czoło i poszuka sam w tych 100 RÓżnych pseudoodpowiedziach na jedno pytanie (MAGICY!) Oczekuję odpowiedzi od osoby która z maluchem jest na "TY" a nie: ja kiedyś tak miałem.... Dobra. Witam, zawsze chorowałem na małego fiacika.Mam normalne auto do jeżdżenia ale Trafiła mi się okazja i kupiłem dodatkowo malucha z przebiegiem 45 tys km naprawdę w stanie igiełka. Wygląda jakby z taśmy zjechał (nic nie było kombinowane) Problem polega na tym że gdy go odpalę (pali od strzała) chodzi sobie.... lecz gdy tylko dodam gazu on próbuje zgasnąć jak puszcze to zaczyna chodzić, dodam że gdy wcisnę dosłownie lekko pedał gazu to samochód zacznie wchodzić na te obroty- tak jest przy zimnym. Przy ciepłym, nie gaśnie ale na początku go lekko jakby "zarzuci" i powoli zacznie się wdrapywać na te obroty(nie jest taki rześki). Jest słaby. v-max 105 km/h zachowuję się tak jakby ręczny trzymał
Dodam że dosyć mocno strzela w wydech po puszczeniu gazu. Kupiłem go od 80-letniego pana który nie jeździł nim 2 lata, a wcześniej... no wiadomo jak to tacy ludzie jeżdzą. Moje zdanie jest takie że mam OPÓŹNIONY zapłon poprzez rozciągnięcie łańcuszka rozrządu (zacząłem go słyszeć) i przez to zapłon poszedł do tyłu. Jakie jest wasze zdanie na ten temat?