Tak się zastanawiam czy dobrze że "takie gieniusze" naprawiają samochody. I wychodzi mi że dobrze, dzięki nim można po kliencie jechać do woli.
Przykład z dzisiejszego dnia - przyprowadzają fiata uno na holu, oczywiście od innego mechanika. Objaw - brak pracy pompy paliwa, mechanik założył nową i nadal nic, stwierdził natomiast że do pompy nie dochodzi napięcie.
Robota - czas do 3 minut, przyczyna - "walnięty" bezpiecznik.
Wycena 100 zł i szczęśliwa mina posiadacza auta że ktoś sobie z nim poradził.
A więc mechanicy - brać się ostro za elektrykę, dzięki wam mnie żyje się lepiej.
Przykład z wczoraj - samochód był w ASO i wycena roboty plus części niecały tysiąc zł. Usterka - brak otwarcia tylnej klapy. Robota - jedna godzina, przyczyna - przerwane przewody w przelotce. Wycena - 200 zł i klient niesamowicie szczęśliwy że tak tanio.