Witam.
Posiadam Sharana z roku 98 1.9 TDI 110 km AFN, auto ma przejechane 320 tys km.
W ostatnim czasie mam problem z autem, mianowicie w lato tego problemu nie było(bo było ciepło), ale kiedy spadła temperatura poniżej 10 stopni to się zaczęło.
Opis zdarzenia:
wstaję rano, idę do garażu odpalam samochód, zamykam garaż no i ruszam daje mu obroty na 2000 i nagle silnik gaśnie, próbuje kręcić - kręcę - kręcę, odpala tak jakby na 3 cylindrach, z tyłu kupa dymu rzuca silnikiem jak cholera.
Jechać nie mogę czekam, jakieś 2 minuty, praca silnika się normuje i wtedy powoli ruszam (ale nie przekraczam 2000 tyś obrotów), kiedy auto złapie trochę temperatury nic absolutnie się nie dzieje.
Mogę jeździć cały dzień i wszystko ok, ale kiedy auto konkretnie ostygnie znowu to samo
ps. kontrola vagiem nic nie pokazała, wymieniłem świece, czujnik temp., filtry, zmieniłem stację CPN i nadal to samo
Dodaję film - http://yokass.wrzuta.pl/film/0ec76lfgunD/sharan_1.9_tdi
Posiadam Sharana z roku 98 1.9 TDI 110 km AFN, auto ma przejechane 320 tys km.
W ostatnim czasie mam problem z autem, mianowicie w lato tego problemu nie było(bo było ciepło), ale kiedy spadła temperatura poniżej 10 stopni to się zaczęło.
Opis zdarzenia:
wstaję rano, idę do garażu odpalam samochód, zamykam garaż no i ruszam daje mu obroty na 2000 i nagle silnik gaśnie, próbuje kręcić - kręcę - kręcę, odpala tak jakby na 3 cylindrach, z tyłu kupa dymu rzuca silnikiem jak cholera.
Jechać nie mogę czekam, jakieś 2 minuty, praca silnika się normuje i wtedy powoli ruszam (ale nie przekraczam 2000 tyś obrotów), kiedy auto złapie trochę temperatury nic absolutnie się nie dzieje.
Mogę jeździć cały dzień i wszystko ok, ale kiedy auto konkretnie ostygnie znowu to samo
Dodaję film - http://yokass.wrzuta.pl/film/0ec76lfgunD/sharan_1.9_tdi