Bez urazy Panda
Problem magnesowania wirnika bardzo mi się podoba. 8O
Jest to niewątpliwie skuteczne w prądnicach, agregatach i turbozespołach prądotwórczych bo tam ma znaczenie magnetyzm szczątkowy.
Natomiast alternator to maszyna obcowzbudna - nie wystartuje z magnetyzmu szczątkowego, musi dostać napięcie i do tego celu służy kontrolka ładowania (dlatego to jest żarówka większa od innych w tablicy). Jak już wcześniej wspomniano jest połączona z (+) akku i diodami wzbudzenia. Po "wystartowaniu" alternatora diody wzbudzenia przez regler zasilają wirnik i wyniku wyrównania potencjałów lampka gaśnie. Zdarza się, że przy dużym prądzie ładowania w nocy widać lekkie żażenie lampki. Masa deski wskaźników w tym przypadku zupełnie nie ma nic do rzeczy.
W rozwiązaniach alternatorów 6-diodowych bez diod wzbudzenia (np. stare fiaty 125p i Żuki, o ile się nie mylę też jedna z włoskich wersji alternatora do 126p) stosowano amperomierze niespolaryzowane a jeżeli była kontrolka to do jej gaszenia stosowany był przekaźnik ze stykami NC, który był podłączony do wyprowadzonego środka gwiazdy uzwojenia stojana, ale w tym układzie połączeń regulator podawał na wirnik napięcie z akku.
Pomimo,że alternator zaczynał wcześniej ładować niż 9-diodowy to rozwiązanie było nieekonomiczne ponieważ jeżeli przy niskich obrotach alternator nie ładował to i tak na wirnik było podawane napięcie z akku.
Ogólny bilans energii był ujemny - nie dość , że alternator nie ładował to jeszcze obciążał akumulator.
Tej wady pozbawione są alternatory 9-diodowe .
Jak napisał
Zbysław lampka gaśnie przy wyrównaniu się napięć i nie sygnalizuje również jeżeli ładowanie jest zbyt małe lub zbyt duże i dlatego najlepszy byłby amperomierz oraz (lub) wskaźnik napięcia akumulatora.

cris52
Za świecenie (migotanie) lampki może być odpowiedzialna słaba masa alternatora lub nawet zły styk przewodu (+) rozrusznika, bo zazwyczaj tam jest podłączone wyjście alternatora.