moje zdanie jest taki:
jeśli grot <żądło> był<o> odpowiedni, a grot <to co trzyma drucik od lutowania> był czysty <nie zaśniedziały>, to problem "tkwił" w zwarciu w grocie <pomiędzy dwoma szynami> - normalnie powinna tam być przekładka preszpanowa albo podobna na całej długości grota, jeśli jej nie było, lub była przesunięta tudzież uszkodzona, to całą moc szła na grot i wtórne uzwojenie transformatora, natomiast żądło nic nie otrzymywało i nie grzało. skutkiem tego było zagrzanie się trafa - czyli też obudowy i rączki, ni grzanie żądła i w ostateczności buczenie rozgrzanego trafa. W tym momencie posprawdzaj czy nic się nie nadtopiło np taki kawałek teflony na grocie, czy jest cała przekładka preszpanowa pomiędzy wyjściem trafa, co do buczenia rozebrać lutownicę poprawić trafo żeby się nie ruszało, może pomoże, ale wątpię, gdyż w tym momencie są już poluzowane zwoje zarówno wtórnego jak i pierwotnego uzwojenia transformatora.
buczenie lutownicy transformatorowej jest już standardem, przyzwyczajaj się xD.
moja rada:
przeczyść papierkiem ściernym grot w miejscu przykręcenia żądła, szczególnie w rowkach pod śrubami, utrzymuj to miejsce w porządku, czyste żądło <drucik> to podstawa...
Dodano po 3 [minuty]:
co do drucika:
zalecana średnica to około 1mm, długość od końca śrubki do kropli cyny około 25mm do 30mm, czyli potrzebujesz drucik 5 cm do 6 cm <zgięty w połowie> xD
pozdrawiam;)