za 3 razem miałem założoną metalową uszczelkę.Nie wiem czy w tym wszystkim na te problemy z uszczelką nie miał wpływ problem z układem chłodzenia(dwukrotna wymiana czujnika temp. przy chłodnicy,trzykrotna wymiana termostatu obecny puszcza na ok.92st.c a wiatrak włącza się przy 95-99)i odwieczny problem z puchnięciem węży.przez te problemy samochód dwa razy złapał 110st.c.już zaczynam tracić do niego cierpliwość.Już czterech próbowało coś z nim zrobić.Pierwszy wymienił czujnik temp., termostat,dał głowice do planowania założył uszczelkę po czym przy odbiorze auta stwierdzili iż pierwszej nie dało dopasować i założyli następną po próbie stwierdzili iż dalej się leje i ..podkleili dziurę silikonem???, oraz stwierdzili iż może być problem z blokiem .Drugi regulował zawory,wymienił termostat,odpowietrzył układ chłodzenia, korek od zbiorniczka wyrównawczego wymienił i stwierdził iż powinno wszystko grać za 2dni osiągnął temperaturę 110. zdemontowałem ze znajomym termostat. Do zimy bez niego jeździłem.Trzeci w grudniu wymienił tylko uszczelkę, założył mi na zimę termostat odpowietrzył układ(był sprawny-tak uważał) po miesiącu poszła uszczelka i tak przez zimę jeździłem przy dłuższych trasach lekko odkręcałem korek zbiorniczka aby nie było ciśnienia temperatura z reguły była w 92-95 wiatrak się nie włączał ,więc trzeba było obserwować temperaturę w nieraz stanąć do wychłodzenia. Na wiosnę znów demontaż termostatu. W sierpniu czwarty mechanik -planowanie głowicy ,założenie metalowej uszczelki,wiatrak i termostat zaczynają pracować w zakresach temperatur jakie podałem na początku wszystko zaczęło wreszcie dobrze pracować.Około 25 września wywala uszczelkę,puchną węże,nalot pod korkiem- ostatnio coraz więcej,na bagnecie także.Malo jeżdżę nim ok. max.100km tyg.I co wy na to???