Witam wszystkich! Słuchajcie mam wielki problem z maluchem a nie znam się kompletnie na mechanice. Kupiłem malucha z 91 roku no i mam w nim wielki problem z ssaniem. Włączam ssanie przekręcam kluczyk, pyk odpala od razu, tylko że jak już się silnik rozgrzeje i chce wyłączyć ssanie spuszczam po mału no i jedzie. ALE! Dojeżdżam np do skrzyżowania czy do jakiś świateł wciskam sprzęgło, zaczynam hamować i wtedy mi gaśnie. A już prawie zawsze jak chcę dojechać do świateł np na luzie to nie ma opcji bo zgaśnie. To nie zdarza się za każdym razem ale dosyć/bardzo często. Chcę coś z tym zrobić bo przecież jakbym jeździł nim cały czas na ssaniu to by mi porzerał benzyne hektolitrami. Od tygodnia siędzę na różnych forach i szukam podobnych problemów tylko moi drodzy jak ktoś pisze wyczyść dyszę taką taką, podkłądke wyreguluj zapłon itd to jest to dla mnie czarna magia. Bardzo bym prosił o pomoc co ja mam w takiej sytuacji zrobić? Czy jechać do mechanika na wyczyszczenie gaźnika bo może jakiś syf tam jest czy jechać najlepiej na szrot kupić nowy gaźnik i jechać do mechanika na wymianę? BARDZO PROSZĘ O POMOC. Jakby był ktoś uprzejmy napisać co mam zrobić w takiej sytuacji i mniej więcej ile naprawa by mnie wyniosła? (a jak załóżmy już będzie te ssanie zrobione to ile trzeba trzymać MNIEJ WIĘCEJ malucha na ssaniu? Spuszczać ssanie w trakcie jazdy czy jak stoi najlepiej?) BŁAGAM O POMOC! Prosiłbym najlepiej o takie proste wytłumaczenie jak chłop świni na rozstajnych drogach.