Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Elektroda.pl
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Lampa Diodowa z Butelki i tłuczonego szkła

repset 26 Nov 2010 18:15 7313 6
  • #1
    repset
    Level 2  
    Witam

    Kolega zrobił sobie lampkę nocną z butelki.
    W butelce jest pełno tłuczonego szkła a wokół niego jest rozmieszczone 8 niebieskich diod.
    Całość jest zasilana zasilaczem 12V.
    Miał gdzieś schemat ale zgubił.
    ( w nocy super to wygląda )

    Wie ktoś może jak zrobić coś takiego?
    Lub posiada może ktoś do tego schemat?

    Prosił bym bardzo o dokładny opis jak to zrobić.

    Proszę o pomoc
    Pozdrawiam
    [28-30.06.2022, targi] PowerUP EXPO 2022 - zasilanie w elektronice. Zarejestruj się za darmo
  • #2
    bmserwis
    Level 36  
    Dioda LED, opornik, dwa przewody, przełącznik, bateria.
  • #4
    wacekzgor
    Level 15  
    W dzisiejszych czasach, gdy w sklepach można kupić tani sprzęt elektroniczny z Azji: do realizacji większości takich projektów wykorzystuje się dostępne w sklepach urządzenia z diodami LED. Wybór zależy od inwencji wykonującego, jego pomysłowości i dostępu do urządzeń w miejscowych sklepach. Urządzeniami do takiej adaptacji mogą być: małe latarki diodowe /zawierające po kilka do kilkudziesięciu diod: można kupić już od 5 zł wzwyż/, rowerowe światła pozycyjne, kolorowe, migające i w różny sposób lub świecące w sposób ciągły lampy dekoracyjne do tuningu, samochodowe dodatkowe światła stop, czy inne zabawki lub gadżety. Wszystkie te urządzenia zawierają w swej konstrukcji elektroniczne płytki do zasilania diód LED tak aby emitowały światło o właściwej jasności. Owe gadżety często zawierają również programatory sekwencyjnego sterowania ich świeceniem w zaprogramowanej kolejności. Do zasilania takiej lampki wystarczy kupić także tani zasilacz sieciowy o napięciu potrzebnym do pracy naszego urządzenia lub ładowarkę do telefonu komórkowego w cenie 5 - 10 zł o odpowiednim napięciu odpowiadającym zasilaniu wybranego do naszych celów urządzenia. Jeśli będzie to urządzenie samochodowe takie jak np. dodatkowe światło stop: potrzebny będzie zasilacz 12-to woltowy lub posiadający wyjście zasilające z napięciem o takiej wartości. Natomiast jeśli jest to latarka zasilana trzema bateryjkami R 6 /popularne „paluszki”/: mnożymy ilość bateryjek przez 1,5 V i otrzymujemy napięcie potrzebne do doboru potrzebnego zasilacza. Rozbieramy takie urządzenie, wyjmujemy płytkę sterującą i w miejsce diód wlutowujemy kabelki w parach. Ile diód chcemy wykorzystać w naszej lampce tyle par kabelków trzeba wcześniej przygotować. Do przeciwnych końców przewodów dolutowujemy diody, które wylutowaliśmy i światełka są przygotowane do próby. Przed dolutowaniem diód nie zapomnijmy na kabelki nałożyć /po ok. 15 mm/ odcinki koszulki termokurczliwej, którą zabezpieczamy połączenia wyprowadzeń diód z przewodzikami. Aby koszulki nie zsuwały się: obkurczamy je na połączeniach za pomocą płomienia zapalniczki. Musimy pamiętać że diody muszą być tak samo podłączone jak uprzednio bo inaczej nie będą świecić ani mrugać. A więc te samo wyprowadzenie wylutowanej diody musi być podłączone do końca przewodu wlutowanego w miejsce owej końcówki. Dobrze jest sporządzić pary drucików w różnych kolorach co ułatwia ich odróżnienie. Jeśli nie odpowiada nam kolor emitowanego światła, będziemy musieli dokupić LED-y emitujące światło innej barwy. Całość umieszczamy w estetycznym pudełku, wykonujemy potrzebne otwory na: gniazdko podłączenia wtyku zasilacza, przycisk sterujący i wyprowadzenie kabelków z diodami. Aby płytka i inne elementy nie poruszały się luźno w pudełku - co grozi zwarciem i zniszczeniem całego wyniku naszej pracy - mocujemy je klejem topliwym do ścianek pudełka. Wyprowadzenia przewodów zakończonych diodami do umieszczenia ich w butelce owijamy kolorową taśmą izolacyjną i prawie gotowe. Oczywiście do lutowania musimy posiadać lutownicę z cienkim grotem, tinol /drut spoiwa cynowego z kalafonią wewnątrz/ kalafonię, szmatkę do czyszczenia grota lutownicy, nożyk do papieru do usuwania izolacji z przewodów i ewentualnej emalii oraz odsysacz do wylutowywania elementów.
    Jeśli chcemy mieć alternatywne źródło zasilania w postaci baterii, np. na biwaku: podłączamy wyjęty uprzednio z urządzenia koszyczek na baterie i umieszczamy go w pudełku. Jeśli połączenia wykonaliśmy prawidłowo, nie pozwieraliśmy ścieżek na płytce cyną w trakcie wylutowywania i wlutowania przewodów, nie uszkodziliśmy termicznie elementów elektronicznych na płytce oraz diód przy lutowaniu: układ będzie działał od razu. Diody umieszczamy w butelce lub kuflu /łatwiej nasypać tłuczonego szkła/ i lampka gotowa.
    Aby świecące diody wprowadzić do butelki nie szpecąc konstrukcji lampki; może być potrzebne usunięcie denka od butelki żeby wprowadzić przewody z diodami od dołu. Wspomnę więc jak to się robi w podręcznej pracowni. Cięcie butelek i rur szklanych przeprowadzamy sposobem termicznym. Butelkę w miejscu gdzie chcemy ją odciąć owijamy jednym zwojem drutu oporowego i jego końce podłączamy do źródła prądu o napięciu 1,5 do 6 V. Ja osobiście robiłem to z pomocą autotransformatora. Pozwalało mi to zawsze dobrać odpowiednie napięcie do posiadanego odcinka drutu oporowego. Niestety praca z autotransformatorem jest śmiertelnie niebezpieczna, ponieważ na jego wyjściach występuje napięcie 250 V prądu przemiennego i to w stosunku do wszystkich przedmiotów uziemionych takich jak kaloryfery, rury wodne, centralnego ogrzewania, gazowe a także podłoże zwłaszcza mokre. Przy niekorzystnej konfiguracji podłączenia do sieci – w momencie odłączenia przewodu neutralnego - na jednym z przewodów obwodu wyjściowego – występuje impuls napięciowy, którego wartość napięcia jest bardzo wysoka. W tym momencie - w stosunku do podłoża - napięcie wyjściowe autotransformatora dodaje się do napięcia sieci prądu przemiennego 250 V ! Aby robić to w sposób bezpieczny musimy zastosować jeszcze 100 – 200 watowy transformator, redukujący napięcie: z 250 V do napięcia bezpiecznego, za jakie uważa się 12 V prądu przemiennego. Dopiero do jego wtórnego uzwojenia podłączamy w sposób bezpieczny nasz drucik oporowy potrzebny do cięcia butelki. Manipulując pokrętłem autotransformatora nagrzewamy go do czerwoności, ciągle utrzymując go naprężonym. Następnie butelkę polewamy wodą wyciskając ją z nasączonej gąbki. Butelka pęka równiutko po linii nagrzania.
    Życzę aby Twoja lampka byłą lepsza i ładniejsza.
  • #5
    kondensator
    Level 36  
    wacekzgor wrote:
    Czasami może być potrzebne usunięcie denka od bytelki, więc muszę wspomnieć jak to się robi. Cięcie butelek, rur szklanych przeprowadzamy sposobem termicznym. Butelkę w miejscu gdzie chcemy ją odciąć owijamy jednym zwojem drutu oporowego, podłączamy jego końce do autotransformator i za pomocą prądu nagrzewamy go do czerwoności, ciągle utrzymując go naprężomym. Następnie butelkę polewamy wodą wyciskając ją z nasączonej gąbki. Butelka pęka równutko po linii nagrzania. Zyczę aby Twoja lampka bylą lepsza i ładniejsza.


    Dla bezpieczeństwa życia - może jednak transformator (izolacja od 230V AC, nie tylko obniżenie napięcia), a jeszcze lepiej zasilacz regulowany z zabezpieczeniami.
    PS: Słyszałem (od kilku osób) o sposobie "bezprądowym" na przecięcie szklanego naczynia - z płonącym sznurkiem nasączonym uprzednio w łatwopalnej cieczy (osobiście nie próbowałem). PS2: Coś się Koledze z klawiaturą chyba psuje, bo widzimy chyba nie efekty nagłego przełączenia wersji językowej albo przebłysków dysortografii...
  • #6
    wacekzgor
    Level 15  
    Przepraszam za błędy w pierwszej wersji tekstu mojej wypowiedzi. Miał to być krótki post, a wyszedł nieco za długi. Skracając do minimum wypowiedź zapomniałem przestrzec użytkowników przed niebezpieczeństwami, oraz poinformować o zagrożeniach związanych z używaniem autotransformatora, i tylko pobieżnie opisałem jedną metodę. Dziękuję użytkownikowi 'kondensator" za słuszne uwagi i sugestie. Błędy zostały usunięte a tekst przeredagowany z uwypukleniem sprawy bezpieczeńswa przy posługiwaniu się autotransformatorem. Szkoda tylko, że okno Forum przy wklejaniu nowego tekstu nie zachowało pogrubień czcionki które pierwotnie zastosowałem w tekście odnośnie bezpieczeństwa w pracy z autotransformatorem. Może uda się to jeszcze przeedytować. Dziękuję wszystkim którzy chcieli zapoznać się z moim poglądem na postawiony temat.
    Zyczę udanych eksperymentów, wspaniałych konstrukcji oraz ustrzeżenia się niebezpieczeństw wynikających z eksperymentów oraz pracy z prądem elektrycznym i urządzeniami przezeń zasilanych.