Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
TermopastyTermopasty
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Lampa Diodowa z Butelki i tłuczonego szkła

26 Lis 2010 18:15 7121 6
  • Poziom 2  
    Witam

    Kolega zrobił sobie lampkę nocną z butelki.
    W butelce jest pełno tłuczonego szkła a wokół niego jest rozmieszczone 8 niebieskich diod.
    Całość jest zasilana zasilaczem 12V.
    Miał gdzieś schemat ale zgubił.
    ( w nocy super to wygląda )

    Wie ktoś może jak zrobić coś takiego?
    Lub posiada może ktoś do tego schemat?

    Prosił bym bardzo o dokładny opis jak to zrobić.

    Proszę o pomoc
    Pozdrawiam
  • TermopastyTermopasty
  • Poziom 36  
    Dioda LED, opornik, dwa przewody, przełącznik, bateria.
  • TermopastyTermopasty
  • Poziom 15  
    W dzisiejszych czasach, gdy w sklepach można kupić tani sprzęt elektroniczny z Azji: do realizacji większości takich projektów wykorzystuje się dostępne w sklepach urządzenia z diodami LED. Wybór zależy od inwencji wykonującego, jego pomysłowości i dostępu do urządzeń w miejscowych sklepach. Urządzeniami do takiej adaptacji mogą być: małe latarki diodowe /zawierające po kilka do kilkudziesięciu diod: można kupić już od 5 zł wzwyż/, rowerowe światła pozycyjne, kolorowe, migające i w różny sposób lub świecące w sposób ciągły lampy dekoracyjne do tuningu, samochodowe dodatkowe światła stop, czy inne zabawki lub gadżety. Wszystkie te urządzenia zawierają w swej konstrukcji elektroniczne płytki do zasilania diód LED tak aby emitowały światło o właściwej jasności. Owe gadżety często zawierają również programatory sekwencyjnego sterowania ich świeceniem w zaprogramowanej kolejności. Do zasilania takiej lampki wystarczy kupić także tani zasilacz sieciowy o napięciu potrzebnym do pracy naszego urządzenia lub ładowarkę do telefonu komórkowego w cenie 5 - 10 zł o odpowiednim napięciu odpowiadającym zasilaniu wybranego do naszych celów urządzenia. Jeśli będzie to urządzenie samochodowe takie jak np. dodatkowe światło stop: potrzebny będzie zasilacz 12-to woltowy lub posiadający wyjście zasilające z napięciem o takiej wartości. Natomiast jeśli jest to latarka zasilana trzema bateryjkami R 6 /popularne „paluszki”/: mnożymy ilość bateryjek przez 1,5 V i otrzymujemy napięcie potrzebne do doboru potrzebnego zasilacza. Rozbieramy takie urządzenie, wyjmujemy płytkę sterującą i w miejsce diód wlutowujemy kabelki w parach. Ile diód chcemy wykorzystać w naszej lampce tyle par kabelków trzeba wcześniej przygotować. Do przeciwnych końców przewodów dolutowujemy diody, które wylutowaliśmy i światełka są przygotowane do próby. Przed dolutowaniem diód nie zapomnijmy na kabelki nałożyć /po ok. 15 mm/ odcinki koszulki termokurczliwej, którą zabezpieczamy połączenia wyprowadzeń diód z przewodzikami. Aby koszulki nie zsuwały się: obkurczamy je na połączeniach za pomocą płomienia zapalniczki. Musimy pamiętać że diody muszą być tak samo podłączone jak uprzednio bo inaczej nie będą świecić ani mrugać. A więc te samo wyprowadzenie wylutowanej diody musi być podłączone do końca przewodu wlutowanego w miejsce owej końcówki. Dobrze jest sporządzić pary drucików w różnych kolorach co ułatwia ich odróżnienie. Jeśli nie odpowiada nam kolor emitowanego światła, będziemy musieli dokupić LED-y emitujące światło innej barwy. Całość umieszczamy w estetycznym pudełku, wykonujemy potrzebne otwory na: gniazdko podłączenia wtyku zasilacza, przycisk sterujący i wyprowadzenie kabelków z diodami. Aby płytka i inne elementy nie poruszały się luźno w pudełku - co grozi zwarciem i zniszczeniem całego wyniku naszej pracy - mocujemy je klejem topliwym do ścianek pudełka. Wyprowadzenia przewodów zakończonych diodami do umieszczenia ich w butelce owijamy kolorową taśmą izolacyjną i prawie gotowe. Oczywiście do lutowania musimy posiadać lutownicę z cienkim grotem, tinol /drut spoiwa cynowego z kalafonią wewnątrz/ kalafonię, szmatkę do czyszczenia grota lutownicy, nożyk do papieru do usuwania izolacji z przewodów i ewentualnej emalii oraz odsysacz do wylutowywania elementów.
    Jeśli chcemy mieć alternatywne źródło zasilania w postaci baterii, np. na biwaku: podłączamy wyjęty uprzednio z urządzenia koszyczek na baterie i umieszczamy go w pudełku. Jeśli połączenia wykonaliśmy prawidłowo, nie pozwieraliśmy ścieżek na płytce cyną w trakcie wylutowywania i wlutowania przewodów, nie uszkodziliśmy termicznie elementów elektronicznych na płytce oraz diód przy lutowaniu: układ będzie działał od razu. Diody umieszczamy w butelce lub kuflu /łatwiej nasypać tłuczonego szkła/ i lampka gotowa.
    Aby świecące diody wprowadzić do butelki nie szpecąc konstrukcji lampki; może być potrzebne usunięcie denka od butelki żeby wprowadzić przewody z diodami od dołu. Wspomnę więc jak to się robi w podręcznej pracowni. Cięcie butelek i rur szklanych przeprowadzamy sposobem termicznym. Butelkę w miejscu gdzie chcemy ją odciąć owijamy jednym zwojem drutu oporowego i jego końce podłączamy do źródła prądu o napięciu 1,5 do 6 V. Ja osobiście robiłem to z pomocą autotransformatora. Pozwalało mi to zawsze dobrać odpowiednie napięcie do posiadanego odcinka drutu oporowego. Niestety praca z autotransformatorem jest śmiertelnie niebezpieczna, ponieważ na jego wyjściach występuje napięcie 250 V prądu przemiennego i to w stosunku do wszystkich przedmiotów uziemionych takich jak kaloryfery, rury wodne, centralnego ogrzewania, gazowe a także podłoże zwłaszcza mokre. Przy niekorzystnej konfiguracji podłączenia do sieci – w momencie odłączenia przewodu neutralnego - na jednym z przewodów obwodu wyjściowego – występuje impuls napięciowy, którego wartość napięcia jest bardzo wysoka. W tym momencie - w stosunku do podłoża - napięcie wyjściowe autotransformatora dodaje się do napięcia sieci prądu przemiennego 250 V ! Aby robić to w sposób bezpieczny musimy zastosować jeszcze 100 – 200 watowy transformator, redukujący napięcie: z 250 V do napięcia bezpiecznego, za jakie uważa się 12 V prądu przemiennego. Dopiero do jego wtórnego uzwojenia podłączamy w sposób bezpieczny nasz drucik oporowy potrzebny do cięcia butelki. Manipulując pokrętłem autotransformatora nagrzewamy go do czerwoności, ciągle utrzymując go naprężonym. Następnie butelkę polewamy wodą wyciskając ją z nasączonej gąbki. Butelka pęka równiutko po linii nagrzania.
    Życzę aby Twoja lampka byłą lepsza i ładniejsza.
  • Poziom 36  
    wacekzgor napisał:
    Czasami może być potrzebne usunięcie denka od bytelki, więc muszę wspomnieć jak to się robi. Cięcie butelek, rur szklanych przeprowadzamy sposobem termicznym. Butelkę w miejscu gdzie chcemy ją odciąć owijamy jednym zwojem drutu oporowego, podłączamy jego końce do autotransformator i za pomocą prądu nagrzewamy go do czerwoności, ciągle utrzymując go naprężomym. Następnie butelkę polewamy wodą wyciskając ją z nasączonej gąbki. Butelka pęka równutko po linii nagrzania. Zyczę aby Twoja lampka bylą lepsza i ładniejsza.


    Dla bezpieczeństwa życia - może jednak transformator (izolacja od 230V AC, nie tylko obniżenie napięcia), a jeszcze lepiej zasilacz regulowany z zabezpieczeniami.
    PS: Słyszałem (od kilku osób) o sposobie "bezprądowym" na przecięcie szklanego naczynia - z płonącym sznurkiem nasączonym uprzednio w łatwopalnej cieczy (osobiście nie próbowałem). PS2: Coś się Koledze z klawiaturą chyba psuje, bo widzimy chyba nie efekty nagłego przełączenia wersji językowej albo przebłysków dysortografii...
  • Poziom 15  
    Przepraszam za błędy w pierwszej wersji tekstu mojej wypowiedzi. Miał to być krótki post, a wyszedł nieco za długi. Skracając do minimum wypowiedź zapomniałem przestrzec użytkowników przed niebezpieczeństwami, oraz poinformować o zagrożeniach związanych z używaniem autotransformatora, i tylko pobieżnie opisałem jedną metodę. Dziękuję użytkownikowi 'kondensator" za słuszne uwagi i sugestie. Błędy zostały usunięte a tekst przeredagowany z uwypukleniem sprawy bezpieczeńswa przy posługiwaniu się autotransformatorem. Szkoda tylko, że okno Forum przy wklejaniu nowego tekstu nie zachowało pogrubień czcionki które pierwotnie zastosowałem w tekście odnośnie bezpieczeństwa w pracy z autotransformatorem. Może uda się to jeszcze przeedytować. Dziękuję wszystkim którzy chcieli zapoznać się z moim poglądem na postawiony temat.
    Zyczę udanych eksperymentów, wspaniałych konstrukcji oraz ustrzeżenia się niebezpieczeństw wynikających z eksperymentów oraz pracy z prądem elektrycznym i urządzeniami przezeń zasilanych.