Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

fiat 126p/maluch problem z odpaleniem :(

olaf91 28 Lis 2010 01:53 5115 6
  • #1 28 Lis 2010 01:53
    olaf91
    Poziom 8  

    Hej! Witam ponownie wszystkich. Kolejny problem w moim maluszku :( Robi się zimno na dworzu i rozumiem że no nie zawsze mój 19 letni fiacik odpali mi za pierwszym razem ale ogólnie słuchajcie. Po nocy np. wsiadam ssanie włączam, przekręcam kluczykiem silnik coś tam zakręci że aż przykro słuchać i nic, drugi raz zakręcam go no i na dwoje babka wróżyła albo odpali albo nie. Jeśli nie próbuje za 3 razem a za 3 razem odzywa się tylko rozrusznik. Wtedy opuszczam ssanie wychodzę otwieram silnik opuszczam ssanie palcem bo mi nie zawsze odbija, siadam znowu podnoszę ssanie i wtedy odpali. Ale ogólnie te pierwsze przekręcenie go żeby odpalił jest po prostu straszne! Ten silnik brzmi po prostu strasznie! Słuchajcie może to być wina świec? Samochód ma przejechane 50 tys km na orginalnych świecach z 1991 roku. Wymienić może by je należało co? Czy jakby świece zostały wymienione na nowe i kable równierz lepiej by ten maluszek odpalał? Chciałbym jeszcze wyczyścić w nim gaźnik filtr paliwa i powietrza. Ile to wszystko by mnie kosztowało mniej więcej? Świece, kable, czyszczenie filtrów i gaźnika? Dodam że chciałbym go oddać do mechanika na te "zabiegi" bo nie znam się na mechanice a nie chce grzebać żeby bardziej czegoś nie spieprzyć... Bardzo bym prosił o odpowiedź :)

    Dodano po 2 [minuty]:

    dodam jeszcze że ostatnio kolega wymieniał mi w nim rozrusznik bo mój mi padł ale stan tego założonego na miejsce starego podobno jest i tak no nie najlepszy. Może to też po części wina tego rozrusznika?

    0 6
  • Pomocny post
    #2 28 Lis 2010 02:05
    Rafik4
    Poziom 26  

    Oddaj brykę do mechanika, sprawdzi, wymieni co trzeba (filtry się wymienia a nie czyści), świece tanie i tylko dwie, to z torbami Cię nie puści, zajrzy do rozrusznika, nowe tulejki to koszt kilku złotych. Polecam, nie taki diabeł straszny. :D

    0
  • #3 28 Lis 2010 21:03
    olaf91
    Poziom 8  

    No dziękuję bardzo za odpowiedź :) To chyba wina przede wszystkim tego rozrusznika. Dzisiaj rano kręciłem i kręciłem dopiero za 6 bodajże razem odpalił. Dojechałem do siebie do szkoły. Z poł godziny posiedziałem w szkole to max. Siadam żeby go odpalić silnik się już ani razu nie odezwał, rozrusznik nie zakręcił. Przy przekręcaniu kluczyka kontrolki się zaświeciły i lekko przygasły także ewidentnie to rozrusznik bo tak miałem ostatnio jak mi się sypnął. No ale w każdym razie wróciłem do szkoły zadzwoniłem po kolegów żeby pomogli mi go popchnąć żeby odpalił. Minęło może pół godziny. Już mieliśmy go pchać ale coś mnie podkusiło żeby spróbować go normalnie odpalić. Przekręcam kluczyk: wrrrrrrrrrrum!!! za pierwszym razem bez ssania. I już dzisiaj więcej problemów z odpalaniem nie miałem. Cykał za pierwszym razem. Może to bendix albo tulejki w rozruszniku nie? W każdym razie muszę go oddać do mechanika. Dziękuje jeszcze raz za pomoc :)

    0
  • Pomocny post
    #4 28 Lis 2010 21:15
    Zico63
    Poziom 37  

    To nawet mogą się kończyć szczotki i zależnie od tego jak zatrzyma się wirnik po poprzedniem odpalaniu, stykają lub nie - bo komutator nigdy nie jest idealnie równy! Rozrusznik to polecam oddać komuś do naprawy, natomiast takie drobiazgi jak wymiana filtra, świec, kabli czy nawet przedmuchanie dyszy wolnych obrotów w gaźniku - Kolega zrobi sam spokojnie!
    I te świece (już po 30 000km miały iść do kosza!) jak i filtr czy kable - wymienić!
    Do tego akumulator też nie jest w najlepszej formie, jak wskazują objawy. Ale jego zweryfikują środowe mrozy.

    0
  • #5 01 Gru 2010 00:29
    olaf91
    Poziom 8  

    No niestety środowe mrozy nie zweryfikują akumulatora. We wtorek rozrusznik mi padł chyba na dobre. We wtorek rano miałem straszny problem z odpaleniem maluszka po nocy. Kręcił, kręcił ale nie chciał zaskoczyć. (co chwile taki dziwny dźwięk z rozrusznika było słychać; sąsiad powiedział że to bendix) Dopiero z n-tym razem w końcu odpalił. Potem musiałem troche pojeździć do miasta i po mieście i nie było już problemu z odpalaniem. Cykał za pierwszym razem. Wróciłem do domu i na 16 miałem do pracy. Wchodzę do malucha żeby ruszyć w drogę, przekręcam kluczyk a tu tylko takie charakterystyczne pykanie z rozrusznika było słychać. Kilka razy spróbowałem ten rozrusznik tylko po pykał i nie odpalił ani nie zakręcił. Pojechałem do pracy autobusem, wróciłem, spróbowałem go odpalić... nic, tylko te pukanie. Wyciągnąłem akumulator, silnik obłożyłem kartonami żeby tak nie zmarzł i maluszek stoi na parkingu. Nie mam pojęcia co teraz zrobić... Czy zapchać malucha do jakiegoś mechanika czy na złom po rozrusznik, czy wykręcić rozrusznik i oddać do naprawy. Oh ten fiat 126p... Jak go nie kochać :P

    Dodano po 2 [minuty]:

    myślicie że ten problem z odpalaniem był spowodowany tym rozrusznikiem? Jak np wymienie ten rozrusznik na jakiś dobry, wymienie filtry świece kable istnieje możliwość że maluszek będzie odpalał po mroźnej nocy za pierwszym razem czy raczej za dużo wymagam od życia :P ??

    0
  • #6 01 Gru 2010 00:35
    Sztomel
    Poziom 34  

    akumulator sprawdzisz podpinając inny sprawny w jego miejsce - jeśli rozrusznik będzie trzymał to nawet nowy aku nie pomoże, profilaktycznie poodkręcaj wszelkie kable idące do rozrusznika oraz do masy i oczyść ich końcówki.

    0
  • #7 17 Gru 2010 20:34
    Andrzejrkaczorek
    Poziom 9  

    posiadam maluszka rocznik 93, ale za parę dni już go oddam na szrot (blacharka skorodowana). Mam go od nowości już 17 i pół roku, nigdy mnie nie zawiódł. Zawsze palił super choć spalanie było na poziomie 6,5 litra lub troszkę mniej. Przez ostatnie 10 lat wstawiłem elektroniczny zapłon, miałem go przez prawie 2 lata, kupiony od Rosjan na targowisku. Autko po założeniu dostało przeokropnego kopa, obroty poszły w górę że zaczęło prawie wyć, musiałem zmniejszyć ilość benzyny dostarczanej do gaźnika. Zapalało cudownie od pierwszego razu i po dosłownie 1 minucie wyłączałem ssanie także zimą przy dużych mrozach i już samo nie zgasło. Silnik pracował płynniej i o dziwo mogłem np. jechać normalnie na 4 biegu po mieście nawet z prędkością 30 na godzinę, co wcześniej rzadko udawało się na 3 biegu gdyż silnik szarpał autkiem. Niestety po 2 latach spalił się ten zapłon a innego nie miałem, i wyczytałem gdzieś 4-5 lat temu w internecie o wkładaniu świec trój elektrodowych firmy brisk. Kupiłem takie i założyłem choć miały dłuższy gwint. Zmierzyłem tylko suwmiarką odległość najmniejszą od tłoka i podłożyłem 2 pierścienie od świec. Efekt ten sam co z zapłonem elektronicznym spalanie na poziomie 4 litrów latem i ok 5 zimą. I na koniec, autko gaszę zawsze ssaniem.

    0