Witam.
Otóż programowaniem mikrokontrolerów (w moim przypadku programowanie to całkiem mocne słowo) zaintersowałem się kilka dni temu. Zlutowałem programator pod LPT i na początku kombinowałem z zapalaniem diod. Wszystko grało, potem zaprogramowałem mikrokontroler gotowym wsadem, ustawiłem fusebity i w oparciu o ten układ zbudowałem programator na USB (usbasp).
Tutaj przez pewien czas, też wszystko było ok, natomiast po którejś z kolei próbie wgrania programu zaczeły się schody. A mianowicie ustawiam dla b0 i b1 stany, by zaswiecic (na stałe) diode, a ona owszem, świeci, ale przerywa z dość dużą częstotliwością (mruga). Gdy wgrywam program i chcę by dioda mrugała - wtedy albo świeci na stałe, albo w ogóle nie świeci. Dodam jeszcze, że po tych dziwnych wydarzeniach, zaprogramowalem ten sam mikrokontroler programatorem pod LPT i jeden raz było dobrze. Wróciłem do programowania przez USB i problem znowu sie pojawił. Po nastepnej przesiadce na LPT objawy pozostały takie same i teraz niezależnie poprzez jaki port (programator) zaprogramuje atmega8 to albo szybko mruga, albo w ogole nie swieci.
Do LPT uzywalem ponyprog2000 natomiast do usbasp nie uzywalem avrdude tylko jakis chinski programik progisp167...
Sam obstawiam, że padł mikrokontroler(moze jakis fusebit przestawiony?). Może jakies porady, co by zapobiegać takim wydarzeniom ? Na tą chwile nie mam innej sprawnej atmegi co by sprawdzić czy to nie wina programatora...
Otóż programowaniem mikrokontrolerów (w moim przypadku programowanie to całkiem mocne słowo) zaintersowałem się kilka dni temu. Zlutowałem programator pod LPT i na początku kombinowałem z zapalaniem diod. Wszystko grało, potem zaprogramowałem mikrokontroler gotowym wsadem, ustawiłem fusebity i w oparciu o ten układ zbudowałem programator na USB (usbasp).
Tutaj przez pewien czas, też wszystko było ok, natomiast po którejś z kolei próbie wgrania programu zaczeły się schody. A mianowicie ustawiam dla b0 i b1 stany, by zaswiecic (na stałe) diode, a ona owszem, świeci, ale przerywa z dość dużą częstotliwością (mruga). Gdy wgrywam program i chcę by dioda mrugała - wtedy albo świeci na stałe, albo w ogóle nie świeci. Dodam jeszcze, że po tych dziwnych wydarzeniach, zaprogramowalem ten sam mikrokontroler programatorem pod LPT i jeden raz było dobrze. Wróciłem do programowania przez USB i problem znowu sie pojawił. Po nastepnej przesiadce na LPT objawy pozostały takie same i teraz niezależnie poprzez jaki port (programator) zaprogramuje atmega8 to albo szybko mruga, albo w ogole nie swieci.
Do LPT uzywalem ponyprog2000 natomiast do usbasp nie uzywalem avrdude tylko jakis chinski programik progisp167...
Sam obstawiam, że padł mikrokontroler(moze jakis fusebit przestawiony?). Może jakies porady, co by zapobiegać takim wydarzeniom ? Na tą chwile nie mam innej sprawnej atmegi co by sprawdzić czy to nie wina programatora...