Witam
"Po raz kolejny zima zaskoczyła drogowców(...)" takimi słowami zostałem przywitany budzikiem radiowym o 6.20. -Pomyślałem: "...jak co roku zresztą". Jeszcze nie wiedziałem, co zobaczę za oknem i że śniegu jest po kolana, a fakt że właśnie przejechał pług, który wepchnął półmetrową falę śniegu pod koła samochodów na parkingu, zupełnie mnie dobił i zniechęcił.
Po poniedziałkowych opadach śniegu oraz po interwencji, "rozpycharek" śniegu (a właściwie ich braku), coraz poważniej myślę nad zakupem i użytkowaniem łańcuchów. Mieszkam w mieście z ok. 60 tyś. obywateli. Drogi w mieście nie należą do super odśnieżanych i zsypywanych, przez co ubija się całkiem pokaźna dodatkowa warstwa śniegowo-lodowej nawierzchni. Jestem ostrożnym kierowcą, mam dobry samochód (nissan qq), używam opon zimowych, mam wykupione full ac, ale mimo to moje przemyślenia są na tyle desperackie, że wolę zapłacić ten mandat, a w zamian nie skasować ani sobie, ani komuś auta czy kogoś nie potrącić. Nie mówię tu o bezmyślnym nałożeniu łańcuchów i jeżdżeniu przez cały sezon tylko o sporadycznych przypadkach takich jak ostatnio. Zresztą, do tej pory, tylko niektóre ulice - w sumie tylko ich fragmenty - świecą czernią asfaltu.
Mam kilka wątpliwości: Jak polski kodeks ma się do łańcuchów w mieście, gdy jest rzeczywiście skorupa lodu. Jak udowodnić policjantowi wyższość łańcuchów w realiach nad kodeksem (bo kodeks to spis reguł w ładnie oprawionej książeczce) oraz oraz ile kosztuje mandat od "zatwardziałego służbisty".
Znalazłem kilka fajnych rozwiązań, które wydają się być przyjazne zarówno dla mnie bo: szybki de/montaż, nie za bardzo rzucają się w oczy i dla drogi, bo są w miarę gładkie i jej nie uszkodzą. Może ktoś z was ma podobne podejście do jazdy zimowej, albo nawet używa któregoś z rozwiązań, lub ma rozwiązanie inne całkiem ciekawe.
Część z was może nie zgodzić się ze mną, ale uważam też, że wydatek 800-1500 zł jest do zaakceptowania. Ta kwota staje się być żadną, w momencie gdy za kolizję przyjdzie nam zapłacić kilka tysięcy.
http://opomarket.pl/produkt/13826/lancuch-trak-215.html
http://www.tylkomarkowe.pl/produkt-pewag-spikes-spider-compact-1-17452.html
http://www.tylkomarkowe.pl/produkt-pewag-spikes-spider-sport-xs-17453.html
http://www.tylkomarkowe.pl/produkt-thule-k-summit-k11-17511.html
http://allegro.pl/lancuchy-picoya-ideal-black-samonapinacz-krakow-i1345126757.html
Najbardziej odpowiada mi to! ale wyczytałem, że to jest patent za 6tyś eruo.
http://www.youtube.com/user/grrunf#p/a/u/0/f2DHR-ZVI3M
"Po raz kolejny zima zaskoczyła drogowców(...)" takimi słowami zostałem przywitany budzikiem radiowym o 6.20. -Pomyślałem: "...jak co roku zresztą". Jeszcze nie wiedziałem, co zobaczę za oknem i że śniegu jest po kolana, a fakt że właśnie przejechał pług, który wepchnął półmetrową falę śniegu pod koła samochodów na parkingu, zupełnie mnie dobił i zniechęcił.
Po poniedziałkowych opadach śniegu oraz po interwencji, "rozpycharek" śniegu (a właściwie ich braku), coraz poważniej myślę nad zakupem i użytkowaniem łańcuchów. Mieszkam w mieście z ok. 60 tyś. obywateli. Drogi w mieście nie należą do super odśnieżanych i zsypywanych, przez co ubija się całkiem pokaźna dodatkowa warstwa śniegowo-lodowej nawierzchni. Jestem ostrożnym kierowcą, mam dobry samochód (nissan qq), używam opon zimowych, mam wykupione full ac, ale mimo to moje przemyślenia są na tyle desperackie, że wolę zapłacić ten mandat, a w zamian nie skasować ani sobie, ani komuś auta czy kogoś nie potrącić. Nie mówię tu o bezmyślnym nałożeniu łańcuchów i jeżdżeniu przez cały sezon tylko o sporadycznych przypadkach takich jak ostatnio. Zresztą, do tej pory, tylko niektóre ulice - w sumie tylko ich fragmenty - świecą czernią asfaltu.
Mam kilka wątpliwości: Jak polski kodeks ma się do łańcuchów w mieście, gdy jest rzeczywiście skorupa lodu. Jak udowodnić policjantowi wyższość łańcuchów w realiach nad kodeksem (bo kodeks to spis reguł w ładnie oprawionej książeczce) oraz oraz ile kosztuje mandat od "zatwardziałego służbisty".
Znalazłem kilka fajnych rozwiązań, które wydają się być przyjazne zarówno dla mnie bo: szybki de/montaż, nie za bardzo rzucają się w oczy i dla drogi, bo są w miarę gładkie i jej nie uszkodzą. Może ktoś z was ma podobne podejście do jazdy zimowej, albo nawet używa któregoś z rozwiązań, lub ma rozwiązanie inne całkiem ciekawe.
Część z was może nie zgodzić się ze mną, ale uważam też, że wydatek 800-1500 zł jest do zaakceptowania. Ta kwota staje się być żadną, w momencie gdy za kolizję przyjdzie nam zapłacić kilka tysięcy.
http://opomarket.pl/produkt/13826/lancuch-trak-215.html
http://www.tylkomarkowe.pl/produkt-pewag-spikes-spider-compact-1-17452.html
http://www.tylkomarkowe.pl/produkt-pewag-spikes-spider-sport-xs-17453.html
http://www.tylkomarkowe.pl/produkt-thule-k-summit-k11-17511.html
http://allegro.pl/lancuchy-picoya-ideal-black-samonapinacz-krakow-i1345126757.html
Najbardziej odpowiada mi to! ale wyczytałem, że to jest patent za 6tyś eruo.
http://www.youtube.com/user/grrunf#p/a/u/0/f2DHR-ZVI3M