Witam wszystkich.
Bardzo proszę o pomoc wszystkich znawców Opla Combo lub Corsy.
A teraz do rzeczy. Wczoraj zakupiłem Opla Combo 1.4 60KM benzyna/gaz. Silniczek chodzi równiutko i cicho zarówno na benzynie jak i na gazie, byłem zadowolony z zakupu aż do wieczora kiedy to podjechałem na stację, żeby dopompować koło.
Silniczek chodził sobie na gazie aż tu w pewnym momencie zgasł i kaplica, silnika nie można uruchomić.
Silnik kręci ale nawet nie daje nadziei na zaskoczenie.
Po godzinie spędzonej na mrozie postanowiłem poszukać kogoś kto podholuje mnie do domu.
Podczas holowania spróbowałem uruchomić silnik "z pychu" i o dziwo zapalił zaraz po puszczeniu sprzęgła i to na benzynie.
Po jakimś czasie przełączyłem na gaz i tu również silnik pracował jak marzenie. Panu podziękowałem i pojechałem dalej do domu o własnych siłach.
Przed wjazdem do garażu z przyzwyczajenia wyłączyłem silnik, otworzyłem bramę, chcę zapalić i powtórka z rozrywki, silnik kręci ale nie zapala.
Zawołałem sąsiada, ten mnie kawałek popchnął i silnik znowu zapalił z pychu na benzynie.
Wjechałem do garażu, zgasiłem silnik i próbowałem uruchomić.
I znowu nic, silnik kręci nie odpala.
W związku z tym, że silnik pracuje na benzynie wykluczam sprawę samej pompki paliwa?
To co zauważyłem to, że po rozgrzaniu silnika zapala się pomarańczowa lampka check engine, podczas kręcenia rozrusznikiem lampka się świeci.
Usterka dosyć nietypowa bo silnik odpala ale tylko z pychu, akumulator kręci rozrusznikiem jak oszalały więc to też nie przyczyna.
Proszę bardzo o jakieś porady, gdzie może być problem bo nie chciałbym żeby jakiś pseudo mechanik wymienił mi pół samochodu, żeby zlokalizować prawdziwą usterkę.
Z góry dziękuję za pomoc.
Bardzo proszę o pomoc wszystkich znawców Opla Combo lub Corsy.
A teraz do rzeczy. Wczoraj zakupiłem Opla Combo 1.4 60KM benzyna/gaz. Silniczek chodzi równiutko i cicho zarówno na benzynie jak i na gazie, byłem zadowolony z zakupu aż do wieczora kiedy to podjechałem na stację, żeby dopompować koło.
Silniczek chodził sobie na gazie aż tu w pewnym momencie zgasł i kaplica, silnika nie można uruchomić.
Silnik kręci ale nawet nie daje nadziei na zaskoczenie.
Po godzinie spędzonej na mrozie postanowiłem poszukać kogoś kto podholuje mnie do domu.
Podczas holowania spróbowałem uruchomić silnik "z pychu" i o dziwo zapalił zaraz po puszczeniu sprzęgła i to na benzynie.
Po jakimś czasie przełączyłem na gaz i tu również silnik pracował jak marzenie. Panu podziękowałem i pojechałem dalej do domu o własnych siłach.
Przed wjazdem do garażu z przyzwyczajenia wyłączyłem silnik, otworzyłem bramę, chcę zapalić i powtórka z rozrywki, silnik kręci ale nie zapala.
Zawołałem sąsiada, ten mnie kawałek popchnął i silnik znowu zapalił z pychu na benzynie.
Wjechałem do garażu, zgasiłem silnik i próbowałem uruchomić.
I znowu nic, silnik kręci nie odpala.
W związku z tym, że silnik pracuje na benzynie wykluczam sprawę samej pompki paliwa?
To co zauważyłem to, że po rozgrzaniu silnika zapala się pomarańczowa lampka check engine, podczas kręcenia rozrusznikiem lampka się świeci.
Usterka dosyć nietypowa bo silnik odpala ale tylko z pychu, akumulator kręci rozrusznikiem jak oszalały więc to też nie przyczyna.
Proszę bardzo o jakieś porady, gdzie może być problem bo nie chciałbym żeby jakiś pseudo mechanik wymienił mi pół samochodu, żeby zlokalizować prawdziwą usterkę.
Z góry dziękuję za pomoc.