Witam.
Mam pewne doświadczenie, związane z tematem, przedstawię je tutaj może komuś się przyda.
Mianowicie:
Sąsiad kupił sobie nowy akumulator do ciągnika, Centra Plus 80Ah 700A
Wszystko by było ok., z tym tylko, że prądnica była zepsuta, nie dość, że nie było ładowania to podczas postoju pobierała prąd 2,5A, jako że było lato akumulator nowy, więc kilka dni palił normalnie, potem akumulator już nie dał rady obrócić rozrusznikiem.
Jednak sąsiad nie wyjął akumulatora ani też go nie naładował, a prądnica - właściwie to uszkodzony regulator napięcia pobierał sobie 2,5A, i tak stał tydzień czasu, w efekcie napięcie na klemach akumulatora wynosiło 0,11Volta
Podłączyłem prostownik, (zwykły trafo+diody), mam dwa takie prostowniki 20A i 7,5A.
No ale nic nie podnosi wskazówki, ani na jednym ani na drugim, a jak ładowałem rozładowany w 80% akumulator to mało wskazówki nie urwało od amperomierza, jak podkręciłem na MAX.
A tutaj nic, późnej zmieniłem nawet bieguny plus do minusa i nadal zero efektu.
Ale końcu podłączyliśmy tak jak należy i zostawiliśmy prostownik włączony, i dopiero po 6godzinach ładowania wskazówka podniosła się do poziomu 0,5A (napięcie podczas ładowania wynosiło 18-20V) ,po 24h ładowania wskazówka podniosła się do poziomu 15A a napięcie spadło do 13,15V. Więc zmniejszyłem prąd tak aby ładowało 5A. Ładował się kolejne 24h, wskazówka spadła do 0,5A i napięcie wskoczyło do 16,5V czyli normalne przy takim prostowniku, i „gotował” się elektrolit.
Co najciekawsze, akumulator od wiosny teraz jest w ciągłej eksploatacji i normalnie palił ciągnik 60tke przy tych mrozach co były, po 6dniowych przestojach. Oczywiście naprawiłem ładowanie, zamontowałem alternator od poloneza, tylko podobnie jak u mnie we Władimircu ładuje 14,7V ale to chyba nie przeszkadza.
Wszyscy twierdzili w tym ja, że ten akumulator to już trup a jednak ożył, jak długo pociągnie nie wiadomo, na razie jednak spisuje się jakby nigdy nic.