logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
REKLAMA
REKLAMA
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Odpalanie auta z akumulatora innego auta

17 Gru 2010 21:32 22615 49
REKLAMA
  • #1 8881584
    Konto nie istnieje
    Konto nie istnieje  
  • REKLAMA
  • #2 8881608
    any56
    Poziom 39  
    TYLKO bezpośrednie połaczenie biegunów akumulatorów.
  • #3 8881723
    Przemo9826
    VIP Zasłużony dla elektroda
    Tylko bezpośrednie połączenie, oraz zgaszony silnik podczas odpalania "na szelkach"
  • #4 8882176
    pipałosia
    Poziom 28  
    Kable na klemach oczywiście ale pierwsze słyszę żeby podczas odpalania silnik miał być zgaszony.
  • #5 8882218
    Konto nie istnieje
    Konto nie istnieje  
  • #6 8882263
    pipałosia
    Poziom 28  
    Ok ale dlaczego, widać zawsze popełnialiśmy błąd choć jak dotąd nikt i nic na tym nie ucierpiało. Gdzie można o tym coś poczytać. Jeżeli biorca jest niemal pusty to chyba ten niby dawca trochę na tym straci. Czyż nie? będąc podładowywany chyba jest nawet trochę pewniej że mi nie wyładuje na tyle że udzielający pomocy sam będzie potrzebował.
  • #7 8882319
    artur00
    Poziom 25  
    Przemo9826 napisał:
    Tylko bezpośrednie połączenie, oraz zgaszony silnik podczas odpalania "na szelkach"

    kosmonauta80 napisał:
    Silnik dawcy powinien być zgaszony.

    Witam
    Moglibyście uzasadnić to jakoś ?
  • #8 8882394
    c4r0
    Poziom 36  
    Podejrzewam, że podpięcie rozrusznika może być dość stresujące dla pracującego alternatora. Poza tym, i tak każdy samochód jest z założenia zrobiony tak, że odpalanie silnika następuje gdy silnik nie pracuje, więc odpalanie na kablach przy pracującym silniku dawcy to po prostu niepotrzebne kombinowanie.
  • REKLAMA
  • #9 8882398
    gabik001
    Poziom 37  
    Na zgaszonym mamy 12,5V a na zapalonym 14,4V. A co gdy wykończymy akumulator dawcy?
    Chyba jednak lepiej na zapalonym bo mamy pewność że dawca odjedzie w razie czego...
  • REKLAMA
  • #10 8882470
    henrykS
    Poziom 20  
    Mam trochę inny dylemat. Wiadomo, jak ładuje się akumulator- prądem około 1/10
    pojemności akumulatora (w amperogodzinach). Teraz pytanie: czy podanie
    naszemu akumulatorowi potężnej dawki prądowej poprzez bezpośrednie
    połączenie od innego akumulatora nie zaszkodzi ? Czy jednak za każdym
    razem ten wyładowany akumulator powinien być na czas rozruchu odłączany ?
  • REKLAMA
  • #11 8882520
    manta
    VIP Zasłużony dla elektroda
    Nic nie odłączamy, a tym bardziej akumulatora. Szkodzi, ale to samo robi alternator. Założenie jest takie, że tą metodę używamy tylko jako pomocniczą. Co do podłączeń to zaciski plusowe bezpośrednio na akumulatorze, masa dawcy na akumulatorze, a biorcy na silniku i to podłączamy na końcu. Dlaczego? Z racji różnicy nap. powstanie łuk elektryczny, chodzi o to aby zapobiec eksplozji akumulatora, w wypadku rozszczelnienia obudowy, tak dawcy jak i biorcy. Eliminujemy też ewentualne słabe połączenie masowe silnika, w aucie biorcy.
  • #12 8883142
    Konto nie istnieje
    Konto nie istnieje  
  • #13 8883370
    Przemo9826
    VIP Zasłużony dla elektroda
    Co do odpalania, biorca podczas odpalania potrzebuje ok. (w zależności od silnika, auta, stopnia rozładowania akumulatora, itd) 200-600A, jeśli dawca ma słaby akumulator a silnik jest odpalony to te "brakujące ampery" będzie pobierać z alternatora, co może spowodować jego uszkodzenie.
  • #14 8883593
    Ptolek
    Poziom 36  
    Odpowiedź na główne pytanie z pierwszego postu już padła, pociągnę zatem drugi temat, o włączaniu silnika dawcy.
    Zdarzyła mi się sytuacja, że byłem dawcą, miałem zgaszony silnik, i nie udało się odpalić biorcy. Kiedy odpaliłem swój silnik (zaryzykowałem), udało się. Pytanie, jaka była szansa, że uszkodzę swój alternator? Zdarzyło się komuś, słyszał ktoś o takim przypadku? Nie kwestionuję tu teoretycznej możliwości uszkodzenia, która jest całkiem logiczna i nie ulega dla mnie wątpliwości.
    W moim przypadku, odpalenie biorcy, gdy miałem zgaszony silnik, nie udało się zapewne z powodu zbyt cienkich przewodów rozruchowych. Ale zdarza się, że nie ma innych, wtedy odpalenie własnego silnika w praktyce może zadecydować o odpaleniu biorcy lub nie. Co wy na to?

    P.S. Czasem dochodzi jeszcze czynnik w postaci wujka/teścia itp. który mówi: "Na zgaszonym? Co ty? Zawsze się odpala silnik! Słuchaj się starszych!" I spróbuj odmówić :D
  • #15 8883826
    Sokrat58
    Poziom 19  
    Przez analizę charakterystyki zewnętrznej alternatora można wyciągnąć wniosek, że nawet krótkotrwałe zwarcie na jego wyjściu powinien wytrzymać. Jeśli diody są prawidłowo dobrane z zapasem na prąd zwarcia. A przecież rozrusznik nie stanowi zwarcia więc szanse przeżycia rosną.
  • #16 8883952
    trato
    Poziom 12  
    Każdy alternator ma wbudowany regulator napięcia i tzw ogranicznik prądu. Oprócz tego jest automatyczny odłącznik ładowania. W starych prądnicach odłącznik był elektromagnetyczny, w alternatorach funkcję tę
    spełnia zespół diod prostowniczych. W sytuacji gdy napięcie na akumulatorze ma wyższą wartość niż podaje alternator, diody te są splaryzowane zaporowo i efekt jest taki jakby alternator był odłączony od akumulatora. W ten sposób alternator jest zabezpieczony przed przepływem prądu z akumulatora przez alternator.
    W sytuacji gdy po cięzkim rozruchu samochodu akumulator jest dość mocno rozładowany podanie napięcia rzędu 14V spowodowałoby prąd ładowania o wiele za duży dla alternatora. I tu wkracza do akcji ogranicznik prądu który ogranicza wartość prądu ładowania do bezpiecznej wartości. Ograniczenie prądu ładowania sprowadza się do podania napięcia ładowania trochę wyższego od napięcia akumulatora. Podczas ładowania akumulatora stopniowo jego napięcie wzrasta. Aby przepływał przez niego prąd ładowania regulator alternatora zwiększa napięcie ale nie może tego robić w nieskończoność. Z tego powodu napięcie zatrzymuje się w okolicy 14V i w miarę naładowania do pełna prąd ładowania obniża się prawie do zera.
    Tak więc przeciążenie alternatora nie nastąpi przy podłączeniu drugiego akumulatora.
  • #17 8884333
    piwkooo
    Poziom 24  
    Witam

    Ja stosuję metodę -> plusy na klemy , minus dawcy klema , biorcy masa silnika , podłączane na końcu .

    Przerwa na papierosa na odpalonym silniku dawcy , jeśli dawca ma czas i nie blokuje w tym czasie przejazdu , z reguły te 5 min. wystarcza na podładowanie wyładowanego akumulatora na tyle , że nie obciąża tak mocno alternatora , ale silnika nie gaszę .

    Jeszcze co zauważyłem ostatnio , bo jestem właśnie po wymianie akumulatora w A4 B5 1,9 TDI, po mroźnej nocy ( ok. -15 ) stary akumulator 65 Ah padł , miałem drugi ale mały 35 Ah z byłego maluszka , lecz naładowany i przyniesiony z cieplutkiego domu :D .

    Pierwsze podłączenie zaiskrzyło przy dotknięciu do masy , ok jest "moc" , no to idę kręcić , a tu zdziwko prawie bez zmiany , migające kontrolki i tykający elektromagnes , więc myślę spadła mi żabka z klemy idę zobaczyć , wsio OK , ale gdy odłączałem i podłączałem przewody ponownie , nie zauważyłem już iskrzenia przy podłączaniu , no to myślę za mało miał ten akumulator prądu i padł , nerwowy nic nie odłączając zapalam papierosa ( wiem że to niezdrowe , ale koi nerwy
    :D ) dajecie wiarę , że po wypaleniu i ponownej próbie auto bez problemu odpaliło !

    Mój wniosek to , że po wyrównaniu się napięcia na obydwu akumulatorach tym naładowanym i rozładowanym , obydwa dały tyle prądu ile miały w sobie , a wcześniej ten rozładowany pobierał z naładowanego energię , co wy na to ?

    Dlatego wydaje mi się , że jednak po podłączeniu na kable dajmy trochę czasu i nie kręćmy na siłę , bo to na pewno szkodzi i dawcy ( za duży nagły spadek napięcia i prądu ) i biorcy ( nagły wzrost ) , te 5 min. jak już i tak pewnie się gdzieś spóźnimy nie zrobi , aż tak wielkiej różnicy .

    Pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku 2011 .
    Andrzej
  • #18 8884575
    lowbird
    Poziom 23  
    Osobiście słyszałem opinie, że wypada podnieść obroty silnika dawcy w momencie odpalania silnika biorcy, aby zwiększyć obroty alternatora, a co za tym idzie wydajność prądową.
  • #19 8884614
    Przemo9826
    VIP Zasłużony dla elektroda
    Tak podniesiesz, ale co z tego jeśli alternator dawcy może dać z siebie znamionowo np. 100A, a biorca będzie potrzebował np. 300A?
  • #20 8884663
    lowbird
    Poziom 23  
    Przecież nikt z głową nie woła maluszka do pomocy przy swoim dwulitrowym dieslu... Rozruch z akumulatora + 100A zapasu z alternatora.
  • #21 8884677
    Przemo9826
    VIP Zasłużony dla elektroda
    No tak, zgadza się, tylko ciekawe kto w sytuacji awaryjnej na drodze, wie ile dawca może z siebie dać, a ile biorca potrzebuje. Każdy podpina kable i heja.
  • #23 8886255
    ogur3k
    Poziom 33  
    Rany julek, cóż za teorię tu krążą...
    Tak jak już powiedziano, plusy spinamy bezpośrednio, masa u biorcy na silniku, masa u dawcy na aku.
    Testowane na wielu wielu autach. Posiadałem alternator zdaje się 80A, aku 45Ah. Zawsze się udało odpalić. Z większych to Ducato 2.5tdi, bmw 2.5tds, bo takie pikusie jak audi 2.0 benzyna czy golf 1.9tdi to nie warto wspomniać.
    Podpinamy, u dawcy i odbiorcy wszystkie zbędne pobieracze energi wyłączamy. Trochę podnosimy obroty u dawcy, po to by alternator nie męczył się na niskich obrotach, z pięć minut i ognia. Oczywiście przy odpalaniu trupa dawca chodzi na ciut podwyższonych obrotach. Wszyscy zadowoleni, nikt ani nic nie ucierpiał nigdy.
    Polecam poczytać instrukcję od samochodu, bardzo fajnych rzeczy można się dowiedzieć :)
  • #24 8886267
    Hucul
    Poziom 39  
    Można też zastosować metodę :
    - plus do plusa , minus do masy , przerwa na papierosa
    - po pięciu minutach gasimy silnik dawcy , minus przepinamy do minusa biorcy ...
    i wszyscy są szczęśliwi ;) nie przeciążamy alternatora dawcy i nie niszczymy akumulatora biorcy udarowym ładowaniem :D
  • #25 8886554
    Konto nie istnieje
    Konto nie istnieje  
  • #26 8886647
    Przemo9826
    VIP Zasłużony dla elektroda
    badula, niby dlaczego kompromituje, co nie jest tak?

    ogór3k, Hucul, dobrze piszą, można mieć odpalony silnik, podładować biorcę i wtedy palić. Ja widziałem jak bez czekania odpalali, i alternator u dawcy się skończył. Ja osobiście tak nie robię, nie polecam, a każdy niech robi jak uważa.
  • #27 8886676
    Konto nie istnieje
    Konto nie istnieje  
  • #28 8886740
    Przemo9826
    VIP Zasłużony dla elektroda
    No widzisz, ja z takim przypadkiem się nie spotkałem.
  • #29 8886780
    balonika3
    Poziom 42  
    Ale jaja! Akumulatory eksplodują, alternatory się palą, ha ha. A jak świat światem ludzie tak odpalają i jeżdżą. Za dużo amerykańskich filmów niektórzy oglądają. Nie zdziwię się, jak ktoś zrobi doktorat w tym temacie.
  • #30 8886864
    Miracle Woman SM
    Poziom 19  
    Jak dawca nie gazuje to i nie spali alternatora, bo żaden altek nie ma wystarczającej wydajności na jałowym biegu żeby uwalić diody, a przecież nic innego nie spalisz.

    Pozatym masa na obudowę silnika a nie na karoserię.
REKLAMA