Witam
Ja stosuję metodę -> plusy na klemy , minus dawcy klema , biorcy masa silnika , podłączane na końcu .
Przerwa na papierosa na odpalonym silniku dawcy , jeśli dawca ma czas i nie blokuje w tym czasie przejazdu , z reguły te 5 min. wystarcza na podładowanie wyładowanego akumulatora na tyle , że nie obciąża tak mocno alternatora , ale silnika nie gaszę .
Jeszcze co zauważyłem ostatnio , bo jestem właśnie po wymianie akumulatora w A4 B5 1,9 TDI, po mroźnej nocy ( ok. -15 ) stary akumulator 65 Ah padł , miałem drugi ale mały 35 Ah z byłego maluszka , lecz naładowany i przyniesiony z cieplutkiego domu

.
Pierwsze podłączenie zaiskrzyło przy dotknięciu do masy , ok jest "moc" , no to idę kręcić , a tu zdziwko prawie bez zmiany , migające kontrolki i tykający elektromagnes , więc myślę spadła mi żabka z klemy idę zobaczyć , wsio OK , ale gdy odłączałem i podłączałem przewody ponownie , nie zauważyłem już iskrzenia przy podłączaniu , no to myślę za mało miał ten akumulator prądu i padł , nerwowy nic nie odłączając zapalam papierosa ( wiem że to niezdrowe , ale koi nerwy

) dajecie wiarę , że po wypaleniu i ponownej próbie auto bez problemu odpaliło !
Mój wniosek to , że po wyrównaniu się napięcia na obydwu akumulatorach tym naładowanym i rozładowanym , obydwa dały tyle prądu ile miały w sobie , a wcześniej ten rozładowany pobierał z naładowanego energię , co wy na to ?
Dlatego wydaje mi się , że jednak po podłączeniu na kable dajmy trochę czasu i nie kręćmy na siłę , bo to na pewno szkodzi i dawcy ( za duży nagły spadek napięcia i prądu ) i biorcy ( nagły wzrost ) , te 5 min. jak już i tak pewnie się gdzieś spóźnimy nie zrobi , aż tak wielkiej różnicy .
Pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku 2011 .
Andrzej