Takie są wartości oporu czujnika dla określonych temperatur cieczy. Może Kolega sprawdzić czujniki nawet w garnku z wodą i termometrem - czy zachowują parametry; a drugą drogą jest kupno rezystora (potencjometru "głosu" do radyjka) o wartości do 10kΩ i wpięcie go we wtyk zdjęty z czujnika i po ustawianiu poszczególnych wartości - sprawdzanie systemu.
W razie uszkodzenia sterownika, podmiana lub naprawa u znającego sie na tych sprawach fachowca.
I to jest jedna strona medalu.
Drugą jest to, ze w obecnych temperaturach silniki te palą na dotyk nawet z odpiętymi wszystkimi świecami - więc układem mechanicznym też bym się zainteresował.
Dlaczego pali tak świetnie dopiero po odpięciu czujnika - dopiero po stworzeniu informacji dla systemu o istniejącym mrozie "na polu"? Dziś powinno mu być to obojętne do zapalania.
Tu trzeba podjechać do dobrze znającego te silniki fachowca, posprawdza parametry, kąty, dawki itd. Sama walka z czujnikiem to za mało. Tak sądzę.