Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Pojazd gąsienicowy. Problem z konstrukcją układu sterowania.

02 Sty 2011 17:23 43935 46
  • Poziom 10  
    Witam. Jestem w trakcie konstruowania pojazdu gąsienicowego i natrafiłem na pewien problem. Zacznę od tego że w swoim życiu zbudowałem już kilka pojazdów tego typu ale wszystkie były na kołach i systemy skręcania pojazdów były oparte o gotowe zmodernizowane układy sterowania wykręcone ze złomowanych samochodów ( maluch itp). Ostatnio w internecie natrafiłem na bardzo ciekawy projekt a mianowicie: http://www.youtube.com/watch?v=3NbSTOdlOgo i naszła mnie chęć zbudowania podobnego pojazdu. Mam już jednostkę napędową jest to silnik z fiata uno 1.1 benzyna i większość potrzebnych elementów. Postanowiłem zrobić wstępne plany budowy ( rozrysować wszystko schematycznie ) obrać jakieś wymiary itd. I do tego momentu wszystko wydaje się proste. Natrafiłem jednak na bardzo poważny problem przy projektowaniu układu sterowania. Myślałem aby wzorować się na starych układach sterowania stosowanych w czołgach tzn: 2 odrębne układy hamowania niezależnego, każdy hamuje jedna stronę ( gąsienice ) przy tym napędzając je tak jak w samochodzie z zastosowaniem silnika i skrzyni z półosiami bez żadnych modyfikacji. Hamując jedną stronę ( gąsienice ) włącza się napęd różnicowy i druga gąsienica pracuje tym samym kierując pojazd w np prawą stronę. W teori jest to bardzo oczywiste i proste ale czy bedzie to działać w takim pojezdzie? Bardzo bym prosił o konstruktywne wypowiedzi na temat tego zagadnienia. Mile widziane także inne projekty rozwiązania mojego problemu. Z czasem postaram sie zamieścić wstępne zdjęcia ramy pojazdu. Pozdrawiam i dziekuje za pomoc.
  • Specjalista - systemy grzewcze
    Witam.
    Wykorzystanie układu różnicowego i hamowania niezależnego poszczególnych gąsienic uważam za zły pomysł. Obciążenie poszczególnych gąsienic w czasie jazdy nawet na wprost będzie w różnych sytuacjach różne, i będzie zależało od podłoża po którym jedziesz, pokonywanych przeszkód, nachylenia podłoża, i.t.p. Tak więc w czasie jazdy będziesz musiał stale manewrować hamulcami aby utrzymać jazdę na wprost, a tym bardziej będzie to trudne podczas bardziej skomplikowanych manewrów. Tak więc przy tym rozwiązaniu nie będziesz w stanie utrzymać stabilnie toru jazdy. Ponadto bardzo szybko będą się zużywały hamulce, bo stale będziesz musiał z nich korzystać.
    Ja uważam że dobrym rozwiązaniem było by zastosowanie układu sprzęgieł po między silnikiem i gąsienicami.
    Jazda na wprost - oba sprzęgła zesprzęglone i na sztywno są napędzane obie gąsienice.
    Chcesz skręcić w prawo - rozsprzęglasz lewe sprzęgło (można pomyśleć aby w tym momencie dodatkowo lewa gąsienica była hamowana.
    Skręt w lewo - jak w prawo, tylko analogicznie przeciwne sprzęgło.
    Skrzynię biegów oczywiście bym pozostawił.
    Pozdrawiam.
  • Poziom 10  
    Bardzo ciekawy pomysł. Myślałem nad tym. Jest to chyba najlepsze rozwiązanie w pojezdzie gąsienicowym aczkolwiek nasuwa mi się pytanie... Jak to skonstruować? Musiałbym zamontować dwa niezależne sprzęgła na półosiach. Czy jest możliwe aby dopaść dwa mechanizmy sprzegłowe ( nowe, urzywane , przerobić z czegoś) które dałoby się zastosować w takiej konstrukcji. Może ma ktoś jakiś gotowy projekt rozwiązania tego zagadnienia ( jakiś schemat, konkretne modele części, jakieś przydatne wskazówki, cokolwiek co mogłoby pomóc rozwiązać ten problem). Z reguły proste rozwiązania są najlepsze i chciałbym się tego trzymać w tym projekcie. Pozdrawiam.
  • Poziom 30  
    Z tego co wiem w maszynach budowlanych, może też i w tzw bobcat'ach, stosowane są sprzęgła olejowe. Wymaga to oczywiście dodatkowej instalacji ciśnieniowej ale będzie na pewno trwalsze niż sprzęgło mechaniczne, tzn tarczowe itp. Dodatkowo o ile się orientuje zmiana ciśnienia powoduje "płynne/proporcjonalne" przeniesienie napędu a więc i sterowanie poszczególnymi gąsienicami.
  • Poziom 10  
    Jest to dobre rozwiązanie ale myślę że w pojezdzie tego typu wystarczy zwykłe sprzęgło. Dziękuję za wszystkie propozycje ale problem dalej nie jest rozwiązany. W teori wszystko jasne ( trzeba zastosowac dwa niezależne sprzęgła) aczkolwiek w praktyce totalnie nie wiem jak się za to zabrać. Bardzo bym prosił o jakis projekt z modelami konkretnych czesci tzn gdzie zastosować sprzegło, jakie , jak je zamocować, ewentualnie jak przerobić aby dopasowac do seryjnego silnika ze skrzynią i półosiami bez żadnych modyfikacji. Dziekuje. Pozdrawiam.
  • Poziom 37  
    Zastanawiam się jak to będzie z żywotnością sprzęgieł? Zauważ, że napęd gąsienicowy generuje znacznie większe obciążenia dla układu napędowego jak kołowy. W samochodzie masz układ typu: silnik->sprzęgło->skrzynia biegów-> dyferencjał->koła. Tutaj będziesz miał silnik->sprzęgło->Skrzynia-> Sprzęgło lewe; Sprzęgło prawe->koło napędowe lewe; koło napędowe prawe -> gąsienica lewa + koła trakcyjne lewe; gąsienica prawa + koła trakcyjne prawe. Długo te dwa sprzęgła, moim skromnym zdaniem, nie pociągną. Nie mówiąc o skrzyni czy silniku. Bowiem opory i skoki momentu będą się propagowały wstecz na skrzynię i silnik. W skrzyni zęby przekładni są liczone na określony moment maksymalny. A tu tak na wyczucie będzie "jazda po bandzie" pod względem obciążeń. Nie wiem, czy nie lepszy byłby jednak dyferencjał i klasyczny układ przeniesienia napędu + "szpera" czyli blokada dyferencjału do jazdy na wprost?
  • Poziom 10  
    Mam jeszcze jeden pomysł chyba najprostszy i najwytrzymalszy aczkolwiek najdroższy. Skrzynie zastąpić pompą hydrauliczną połączoną z 2 silnikami hydraulicznymi, po 1 na każdą gąsienicę. W dalszym ciągu czekam na jakieś plany budowy całego mechanizmu lub całego pojazdu gąsienicowego to by mi bardzo ułatwiło zadanie. Pozdrawiam.
  • Poziom 9  
    Witaj bohdan !
    Od jakiegoś czasu myślałem dokładnie o tym samym. Mam już pewien pogląd na sytuację. W moim projekcie zakładałem wykorzystanie silnika 650ccm z malucha, skrzyni oraz półosi również z fiata. Projekt zakłada sterowanie hamowaniem niezależnie kół napędowych co w efekcie przejawia się skrętem. Nie wziąłem jednak pod uwagę, tego co wyżej pisali koledzy na temat jazdy po dziurach i różnym terenie. Jednak to są dywagacje czysto teoretyczne bo w praktyce może się to okazać zupełnie inaczej albo chociaż efekt wywoływany stanie się pomijalny. Mam pewne informacje na temat quadów zbudowanych na bazie układu różnicowego i nie mają one żadnych kłopotów z jazdą w terenie, a o czym mówią wszyscy - zawiesi się i nie ciągnie etc. Dodam jeszcze, że sam maluch jakoś jeździ po drogach polnych i w sumie bezdrożach też i daje rade, ba sam nawet kiedyś zawiesiłem się maluchem tak, że przód był 50cm nad ziemią, jedno koło tylko dotykało jej a mimo to kręciło również tym ze stykiem z glebą.

    Cały ten problem rozwiązuje wspomniana wyżej szpera, tylko czy to nie będzie zbyt niewygodne/niebezpieczne? Czy blokadę da się szybko zdejmować i załączać? Jeśli tak to sprawa wydaje się już łatwa.

    Pytanie mam do Ciebie jeszcze bohdan. Z czego chcesz zrobić gąsienice?
    Jak rozwiązać zawieszenie? Niezależnie na każde z 4 kół wspierających czy może na osiach czy znowu wszystkie 4 koła sztywno w ramie tworzącej pojedynczy wahacz z punktem obrotu poza kołem napędowym (silnik i osprzęt na wahaczu a resorowany tylko kierowca - brak problemów z naciąganiem się gąsienic).

    Pozdrawiam i przepraszam za długi wywód.
  • Poziom 10  
    Witam. Co do zawieszenia to raczej nie jest żaden problem. Można wykorzystać pióra poprzeczne z malucha ( amortyzacja kół parami ) ale tak naprawde nie sądzę żeby w ogóle amortyzacja była potrzebna. Ewentualnie jezeli już z amortyzatorami to poprostu jedno koło powinno być ze sprężyną i napinać gąsienice. Właśnie się zastanawiam czy nie spróbować zrobić jednak sterowania hamulcami ( chociażby z braku innych rozwiązań) i zobaczyć jaka bedzie możliwość manewru pojazdem. Co do gąsienic to mam już gotowe gumowe z koparki ( jedna kosztuje 400zł). Pozdrawiam.
  • Specjalista - systemy grzewcze
    Witam.
    Kolego 18bohdan18,
    Jeżeli chodzi o przeniesienie napędu przy użyciu pompy i dwóch silników hydraulicznych, to też nad takim rozwiązaniem myślałem, ale je uznałem za nie właściwe do takiego projektu, dlatego o nim nie wspomniałem. Uzasadniam:
    Rozwiązanie to było by bardzo łatwe do sterowania, ale nie nadaje się do przenoszenia dużych momentów obrotowych jednocześnie z większymi prędkościami. Moc jaką można przenieść będzie zależna od przepływu oleju i jego ciśnienia. Tak więc gąsienice będą wymagały dużego momentu obrotowego, oraz aby pojazd uzyskiwał większe prędkości, to silnik hydrauliczny musi również obracać się z większą prędkością. Aby to uzyskać, musiał byś pompować olej pod niebotycznie wysokim ciśnieniem, lub z bardzo dużym przepływem. Dla przykładu chcemy przenieść moment obrotowy 1000Nm przy prędkości obrotowej 100obr/min. (do obliczeń przyjmuje że 10N=1kg, w rzeczywistości jest 9,81N=1kg)
    Przykładowo pompa pompuje olej pod ciśnieniem 30bar. To żeby uzyskać przykładowe parametry, olej musiał by płynąć z przepływem ponad 209l/min. Aby uzyskać taki przepływ, wyobraź sobie jak potężne przekroje przewodów hydraulicznych trzeba by zastosować, i jak wielkie pompy, silniki, i rozdzielacze. Aby zmniejszyć przepływ dla tych samych przykładowych założonych parametrów, trzeba by zwiększyć ciśnienie. I analogicznie przy ciśnieniu 100bar przepływ wychodzi powyżej 62l/min, nadal bardzo duży przepływ dla tego typu rozwiązania, i już też ciśnienie spore. A trzeba powiedzieć że przykładowe 1000Nm przy 100obr/min, to nie jest żadna rewelacja dla tego typu pojazdu. Ponadto nie uwzględniłem w obliczeniach oporów i strat. Może się pomyliłem w obliczeniach, ale takie jest moje uzasadnienie. Tego typu rozwiązanie jest w niektórych koparkach, moment obrotowy napędu jest duży, ale prędkość ślimacza.
    Kolejną rzeczą jest to, że jeżeli chcesz zbudować taki pojazd unikając przeróbek półosi, sprzęgieł, i.t.d, i.t.p, to zapomnij. Bez przeróbek, działań tokarskich, frezerskich, i.t.p się nie obejdzie, i nie da się dopasować gotowych podzespołów.
    Kolego michalnz.
    To że quad czy maluch jedzie prosto po nierównej nawierzchni po mimo tego że ma napęd poprzez układ różnicowy, to pojazdy te mają dodatkowo koła prowadzące (mam na myśli koła przednie) które nadają kierunek jazdy, i pojazd dzięki tym kołom utrzymuje zadany tor jazdy po mimo różnego obciążenia kół napędowych. Pojazd gąsienicowy takich kół nie ma i będzie się zachowywał jak wspomniany wcześnie przykładowy maluch, który by nie miał przednich kół , tylko luźno był by zawieszony z przodu w powietrzu, albo miał by koło samoskrętne (jak w marketowym wózku). W takim przypadku pojazd będzie skręcał w tą stronę, z której ma większe obciążenie. Np: jeżeli prawe koło wpadnie w "dziurę", albo będzie jechało po bardziej lgnącym terenie, to będzie miało większe obciążenie od koła lewego, więc dzięki układowi różnicowemu zwolni, lub zatrzyma się, podczas gdy koło lewe będzie nadal jechało powodując skręcanie pojazdu w prawo. Tak samo będzie na gąsienicach. Więc aby utrzymać tor jazdy, trzeba będzie na bieżąco tak manewrować hamulcami, aby stale obie strony miały takie samo obciążenie, tylko wtedy pojazd pojedzie prosto. Przy jeździe w nierównym terenie te obciążenia będą się ciągle i szybko zmieniały, a więc nie zdążysz odpowiednio manewrować hamulcami aby utrzymać tor jazdy.
    Pozdrawiam.
  • Poziom 37  
    Szperę Amerykanie stosowali w samochodach osobowych-cywilnych już w połowie lat '50. Było to rozwiązanie uzasadnione z tego powodu, że nie wszędzie drogi w USA i to do dzisiaj dorównują wyobrażeniu o nich. Szczególnie w centralnych i południowych stanach. Wyjazd z błotka bez szpery jest raczej trudną sztuką. Szpera jest bardzo prostym rozwiązaniem. Można nią sterować cięgnem jak i elektromagnetycznie.
    Rozwiązanie z hamulcami stosowano z powodzeniem np. w T-34. Kierowca/mechanik musiał być solidnie zbudowanym osiłkem by z odpowiednią siłą poruszać drążkami ale to był czołg!
    Jeśli masz dostęp do narzędzi mechanicznych to może lepiej zrobić zawieszenie skrętne? W wannie pojazdu osadzasz prostopadle do podłoża łożyska a w nie wprowadzasz drążek w kształcie spłaszczonej litery Z. W połowie "pionowej kreseczki" mocujesz amortyzator sprężynowy tak by kąt drążka do płaszczyzny podłoża wynosił ~60deg a kąt po między drążkiem a sprężyną wynosił także ~60deg . Do dolnej poziomej części owego Z mocujesz koło trakcyjne. Dzięki temu resor działa w jednej płaszczyźnie, dostosowuje ugięcie w zależności od nierówności i w czasie jazdy nie powybijasz sobie zębów od drgań. Zupełnie jak w PWK VI "Tygrysie".
    Sprawa napięcia gąsienicy jest w takim rozwiązaniu drugorzędna a gąsienica nawet powinna mieć luz by łagodnie spoczywać na górnych rolkach prowadzących. Napięcie gąsienicy wprowadza koło napędowe. Najlepiej umieścić je z tyłu pojazdu. Wtedy przy jeździe do przodu "zabiera" gąsienicę spod kół trakcyjnych jednocześnie ją w ten sposób samo napinając. W jeździe do tyłu koło napędowe najpierw napina gąsienice na rolkach prowadzących a potem naciąga ją za pomocą przedniego koła prowadzącego i "wyciąga" w ten sposób "do przodu" spod kół trakcyjnych.
    Wszelkie mechanizmy do kontroli naciągu gąsienic są zwykle skomplikowane a efekt będzie bardzo podobny. W PWH IV i V czy Jagdpanzer 38(t) "Hetzler" zrezygnowano z górnych rolek prowadzących na rzecz dużych kół trakcyjnych, których górna część stanowiła naturalną prowadnicę górnej części gąsienicy.
    Tak na marginesie to stare konstrukcje tego typu są kopalnią całkiem niezłych pomysłów.
    W pełni popieram poglądy Kolegi Rysio4001 co do napędu hydraulicznego. W koparce może jest on i sensowny. Ale koparka zwykle drogę pokonuje na platformie kołowej a zasilanie hydrauliczne ma i tak zainstalowane do właściwej pracy. Dlatego taki napęd jest niejako przy okazji.
  • Poziom 9  
    Witam Kolegów !
    Rysio - ja zasady działania znam, wiem co się teoretycznie dziać może ze sterowaniem gołymi hamulcami. Ale to tylko teoria nie poparta praktyką ! Możliwe jest, że efekt który opisujesz będzie do przełknięcia. Przykład quada podałem ze względy na analogicznie rozpatrywany problem - każdy mechanik Ci powie, że pojazd bez dyfra nie będzie skręcał a jednak skręca, nawet na twardym podłożu. Trzeba rozpatrzyć kwestię szpery wyżej wspomnianej. Taka 50% blokada mogła by znacznie złagodzić niepożądany efekt. Jednak i bez niej dziury były by do przejechania, wystarczyło by zahamować koło które wisi w powietrzu, myślę że to kwestia umiejętnego operowania hamulcami.
    Czy wracamy do punktu wyjścia - hamulce zetrą się w mgnieniu oka? Być może tak, a być może efekt nie jest aż tak mocny, że trzeba cały czas cisnąć któryś hebel. Dodatkowo - czy tak często występuje sytuacja, że jedziemy jedną stroną po 2 diametralnie różniących się podłożach? A jeśli nawet były by kłopoty to częściowa blokada by tu znacznie pomogła.


    Do bohdana
    Jaki chcesz zrobić napęd - schemat. Napęd na oś która toczy się po glebie czy 2 osie na podłożu a 3 nad nimi z przodu napędowa? Jeśli rozpatrzyć 2 opcję i potraktować 2 osie wspierające jako jeden wahacz to wychodzi prosta i fajna konstrukcja. Z tą jedną wadą, że amortyzowana masa jest źle rozłożona, 80% ciężaru pojazdu na wahaczu. Dało by się to wykonać bez większych ingerencji w podzespoły ze znanego wszystkim malucha. Jeśli jesteś zainteresowany zamieszczę Ci moją wizję na rysunku.
    Chociaż w sumie i tak zamieszczę ;)

    Tak na marginesie - jeśli będziesz coś konkretnie już działał chętnie bym chociaż rzucił okiem - mieszkam w Krakowie więc blisko.

    Pozdrawiam !

    edit: Posta pisałem jak powyższego jeszcze nie było. Koncepcję z Z nie do końca chyba załapałem ale z tego co mi się udało to chodzi tu o niezależne zawieszenie dla każdego koła prawda? Rozwiązanie to jest nieco trudniejsze do wykonania ale resorowana masa wychodzi normalna. Bałem się niezależnego dopóki nie napisałeś o luźności gąsienic w prawdziwych sprzętach. Z drugiej strony sam się zamotałem bo przecież jeśli zastosować 2 kółka jedno napędowe a drugie prowadzące, a poniżej ich osi duże koła jezdne to przecież gąsienica się nie naciąga tak bardzo, ba przy 2 kołach trakcyjnych efekt naciągania nie występuje bo przecież obydwa duże koła są obok naciągających/napędowych, toteż ruch gąsienicy w górę tylko ją bardziej rozluźnia - co innego przy większej ilości kół gdy środkowe wjedzie na np głaz.
  • Poziom 37  
    Na "luźnej" gąsienicy nie ma problemu z ustawianiem jej naciągu co wydłuża jej żywotność. Luz na górze ma być na tyle mały by gąsienica nie spadała i nic ponad to. W tym przypadku gąsienica jest naciągnięta tylko tam gdzie powinna czyli pod kołami trakcyjnymi i po między nimi a kołem napędowym. Zobaczcie jak "wisi" luźna gąsienica w T-55! Toć to rozpacz w biały dzień :-D !
    W T-34 były luźne szpilki spinające gąsienicę. łepek był tylko z jednej strony! Aby szpilki się nie wysuwały od wewnątrz była po jednej stronie koło koła napędowego specjalna, nazwijmy to, prowadnica wsuwająca je z powrotem na miejsce. To przykład praktyczności rozwiązania, które działało nawet przy sporych prędkościach. Z logicznego punktu widzenia to przecież absurd mieć luźne szpilki w gąsienicy! Dlatego jestem zwolennikiem przeglądania starych konstrukcji by nie odkrywać Ameryki na nowo.
    Tak na marginesie było coś takiego jak BT-7 czyli czołg z ZSRR, który miał zakładane gąsienice tylko do trudnego terenu. Po drodze mógł się poruszać na kołach.
    Przepraszam koledzy, że rzucam tyle przykładowych konstrukcji ale myślę, że warte są przejrzenia. Jeszcze tylko szwedzki Stridsvagn 103 i już nie będę :-D .
  • Poziom 10  
    Witam. Dziękuję za duże zainteresowanie tematem. Jeżeli chodzi o mnie to byłem już w trakcie rozpoczynania budowy ( niestety przerwałem ją z powodu remontu mojego warsztatu) i postanowiłem wykorzystać ten czas na dopracowanie wszystkich rozwiązań technicznych. Proponuje przenieść dyskusje na poziom obrazowy tzn: podaliście kilka fajnych rozwiązań które nadawały by się do konstrukcji tego typu aczkolwiek to wszystko jest tylko teorią. Mi potrzebne są gotowe rozrysowane rozwiązania. Schemat układu gąsienicy ma wyglądać jak na przedstawionym zdjęciu lub też na filmiku (jak kto woli) z tym że schemat ten przedstawiony jest dla pojazdy sterowanego za pomocą dwóch sprzęgieł ( 2 suche sprzęgła na półosiach). Jeżeli pojazd bedzie sterowany poprzez 2 niezależne układy hamowania to schemat bedzie wyglądał tak samo aczkolwiek każde koło ( w tym napędowe) bedzie miało hamulec ( każda strona bedzie miała 4 kola z hamulcem na każdym). Ewentualnym rozwiązaniem będzie dodanie napinacza ( koła napinającego gąsienice). Mam jeszcze pytanie dotyczące tego zawieszenia skrętnego. Czy mógłbys wyjaśnić o co w tym chodzi. Nierozumiem tego zbytnio a może to jest to czego szukam. Mógłbyś to przedstawić na jakimś rysunku, schemacie. Pozdrawiam.

    Pojazd gąsienicowy. Problem z konstrukcją układu sterowania.
  • Poziom 9  
    Witaj. Zastosowanie 3 kół stykających się z ziemią spowoduje naciąganie się gąsienicy gdy wjedziesz środkowym kołem na przeszkodę.
    Jest prosta opcja na wykonanie tego - podaję gotowe rozwiązania na przykładzie 126p. Silnik ze skrzynią i półosiami umieszczony przed środkiem pojazdu, tak aby półosie wychodziły naprzód i nadawały napęd do przedniej osi. Oczywiście już na odpowiedniej wysokości, zamontowane na ramie. Założyć można standardowe wahacze od 126p prosto wtedy zrobić hamulec - 2 niezależne pompy. Napędowe kółko - felga 12" ze ściętym rantem i dospawanymi odpowiednimi łopatkami zależy jaki masz wzór na gąsienicy. Tak masz gotowy napęd, 4 koła trakcyjne na niezależnych podwójnych wahaczach lub resor + wahacz i tłumik aczkolwiek resor da mały prześwit, podwójny wahacz + amortyzatory wyjdzie lepszy. Tylna ośka napinająca a raczej niwelująca naciąganie gąsienicy może być umieszczona na twardej sprężynie, upłynni to jej pracę i zaowocuje ciągle napiętą gąsienicą. Chociaż bez niej zapewne też by się obeszło bo w razie wyjazdu na głaz tylnego koła gąsienica napnie się a zamiast zerwać po prostu pociągnie również drugie koło w górę.

    http://img534.imageshack.us/img534/4909/photo0430s.jpg
  • Poziom 37  
    Dla zobrazowania tego o czym pisałem dołączam parę linków do filmików zamieszczonych w internecie wraz z krótkimi objaśnieniami.

    Tu będziemy mieli klasyczne zawieszenie na wałku skrętnym. Nie ma tutaj żadnej sprężyny resorującej za to wykorzystano odkształcenie sprężyste skręcanego wałka. Jak obejrzysz to sobie dośpiewasz co i jak trzeba by zmienić albo i nie.

    http://www.youtube.com/watch?v=N0er504EFMQ&feature=related

    To animacja pojazdu z zastosowanym amortyzatorem sprężynowym a nie resorem działającym na zasadzie odkształcenia sprężystego wałka. Zawias/ łożyko w burcie wanny pojazdu pozostaje w sumie nie zmienione.

    http://www.youtube.com/watch?v=Mf2Lr8zT9sU&feature=related

    Zawieszenie skrętne miał Pwk V "Panther". Filmik poniżej przedstawia meandry tego zawieszenia.

    http://www.youtube.com/watch?v=aS3rP7rLJN4

    A tu zawieszenie modelu "Pantery" w działaniu. Tak samo wyśmienicie spisywało się w kilkudziesięcio tonowym oryginale jak w tym modelu. Zwróć uwagę na naciąg gąsienicy a właściwie jego brak. A mimo to wszystko dobrze funkcjonowało.

    http://www.youtube.com/watch?v=CMdfsBfAO2E&feature=related

    Na koniec trochę inne rozwiązanie. Polska tankietka TKS-3 z nieco innym pomysłem zawieszenia. Mi zawsze kojarzy się on gdy oglądam zawieszenie amerykańskich łazików marsjańskich.

    http://www.youtube.com/watch?v=hYecFrYkGMQ&feature=related
  • Poziom 10  
    RitteX to co wysłałeś napewno bardzo się przyda. Myślę że zdecyduje się na jedno z twoich rozwiązan gdyż będzie to proste do zrobienia i bedzie się bardzo dobrze sprawować w terenie. Ale w dalszym ciągu nie wiem jak rozwiązać system sterowania. Gdyby zdecydować się na 2 samodzielnie działające układy hamowania niezależnego to nadal widnieje problem. Mianowicie JAZDA NA WPROST. Doskonale wiemy że w normalnym napędzie różnicowym kręci się tylko jedno koło np ( podnieśmy samochód, włączmy bieg i dajmy gazu a bedzie się kręcić tylko jedno koło). Analogicznie tak samo bedzie w tym pojezdzie po zastosowaniu takiego rozwiązania tzn: zawsze bedzie pracować tylko jedna gąsienica ( przy hamowaniu jednej przeciwna). Czyli pojazd bedzie caly czas skręcał i utrzymanie jazdy na wprost będzie niemożliwe. Ciekawi mnie tylko jak to rozwiązanie było zaprojektowane w czołgach ( były takie którymi sterowano poprzez zastosowanie napędu różnicowego oraz systemu hamowania niezależnego). Pozdrawiam.
  • Specjalista - systemy grzewcze
    Witam.
    Kiedyś widziałem gokart na bazie silnika z fiata 126p pozbawionego skrzyni biegów i oryginalnego sprzęgła. Zaciekawiła mnie wtedy budowa sprzęgła w tym pojeździe. Było to sprzęgło pasowe. Pas klinowy wisiał luźno na szajbach i się ślizgał, a po jego naciągnięciu następowało zesprzęglenie - pasek przestawał się ślizgać, i następowało przeniesienie napędu. Sprzęgło było bezpośrednio na przeniesieniu napędu na koła. Zapytałem o trwałość paska, sądząc że szybko się zużywa. Właściciel konstrukcji twierdził że wbrew pozorom wytrzymuje bardzo długo. Pojazd ten miał koła napędowe na sztywno na jednej osi bez układu różnicowego, przez co nie najlepiej zakręcał, ale to już inna sprawa.
    Poszukałem na youtube, i znalazłem to:
    http://www.youtube.com/watch?v=BWHAfaC-pPg&feature=related
    Tu też są sprzęgła pasowe, i to bezpośrednio na przeniesieniu napędu na koła napędzające gąsienice.
    Jeżeli chodzi o rozwiązania typowo w czołgach, to przeważnie były stosowane dwa silniki z kompletem sprzęgieł i przekładni niezależnie dla każdej z gąsienic.
    Mam jeszcze taką propozycję:
    Usunąć z przekładni silnika który masz, cały układ różnicowy i półosie. Wyprowadzić na zewnątrz wałek atakujący. Na nim zamontować dwa sprzęgła (u wuja w ciągniku sam jest zastosowane sprzęgło od Lublinka - jest dosyć mocne, co prawda tam jest po między silnikiem a skrzynią, ale po między silnikiem a sprzęgłem jest jeszcze przekładnia pasowa o przełożeniu około 1:5, tak więc to sprzęgło pracuje dosyć wolno i z dużym momentem obrotowym, a pomimo to się nie ślizga, ciągnik jest dosyć duży z popularnym dieslem S-320). Następnie za sprzęgłami przekładnie dopasowujące, i koła napędowe gąsienic. Przy tym rozwiązaniu sprzęgła będą pracowały z wyższymi obrotami, ale będą przenosiły mniejszy moment obrotowy, więc nie powinno być problemów z tego typu przeniesieniem napędu.
    Pozdrawiam.
  • Poziom 9  
    Witaj,
    Niekoniecznie będzie tak jak piszesz. Gdy będziesz jechał po drodze/polu/czymkolwiek o jednolitej nawierzchni - takie samo tarcie dla obu gąsienic - to pojazd powinien jechać prosto. Padło wcześniej hasło szpera i jest to słowo klucz dla projektu z niezależnym hamowaniem. Ono znacznie zmniejsza próg, w którym zaczyna się kręcić jedno koło. Dalej, różnica pomiędzy podłożem z prawej i lewej strony może się różnić bardziej a dalej sprzęt pojedzie na wprost.
    Pozdrówka.

    edit: znów pisałem posta a w trakcie pojawił się nowy więc chciałem się odnieść.

    Pomysł z tego shermana jest niezwykle prosty i ciekawy ! Szczerze mówiąc on niweluje wszelkie dotychczasowe trudności, o ile pasy będą na tyle wytrzymałe. Pozostaje kwestia tego, czy nie trzeba mocno trzymać tych dźwigni, czy to nie jest męczące.
  • Poziom 37  
    Tak jak napisał kolega wyżej. Przy takim samym tarciu kołowy czy gąsienicowy będzie jechał prosto. Szpera jest po to by wymusić napęd na obie osie za pomocą blokady układu różnicowego. Zwykle z bagna wyjeżdżasz na wprost. Układ mechaniczny przeniesienia napędu ma pewne ograniczenia dlatego we współczesnych pojazdach gąsienicowych sięga się coraz częściej po rozwiązanie stosowane np. w lokomotywach spalinowych czyli silnik spalinowy napędza prądnicę, z której energia jest rozdysponowywana na zwykle dwa napędy elektryczne poprzez falowniki. Sterowanie "by wire" za pomocą dżojstika. Ale tutaj byłby to przerost formy nad treścią.
    Hamulce na kołach trakcyjnych to bardzo zły pomysł. Będzie kiepskie hamowanie za to szybkie niszczenie gąsienic! Hamulec powinien być jedynie na kole napędowym. Umieszczanie hamulca na kole prowadzącym czyli tym w miejscu kola napędowego po przeciwnej stronie pojazdu jest jeszcze gorszym pomysłem. Hamowanie w ten sposób będzie prowadziło do napinania i niszczenia gąsienicy. Gąsienica ma być drogą układaną przed pojazdem a zwijana za nim. Niczym więcej! Im więcej będzie "dupereli" po drodze w układzie to będzie on coraz słabszy i bardziej skomplikowany a one w gruncie rzeczy nie wniosą niczego istotnego. Dlatego żadnych napinaczy, hydrauliki i podobnych bzdetów. Generują jedynie koszty i problemy.
    Jak pisałem w T-34 rozwiązanie z hamulcami sprawdzało się nawet bez hydraulicznego wspomagania. Wystarczyło wsadzić jako kierowcę czołgu osiłka i dawał radę. Pojazd gąsienicowy zwykle jest przeznaczony do jazdy na wprost. Wynika to choćby z kształtu gąsienic. Dlatego zbytnie rozpatrywanie skrętów jest trochę bez sensu.
    Do sterowania wystarczą dwa drążki i przycisk uruchamiający szperę w ich główkach. Podwójny by jej nie włączać przypadkiem. W w jednym drążku jak w motocyklu sterowanie gazem a w drugim manetka zmiany biegów i tyle. Stopy lepiej pozostawić niezagospodarowane. Przydadzą się gdy będziesz zapierał się w czasie pokonywania wertepów. Zresztą kto powiedział, że wszystko musi być budowane na modłę samochodu?
  • Poziom 10  
    Witam. I to jest właśnie to czego szukałem. Chodzi mi o sterowanie za pomocą pasa transmisyjnego. Banalnie proste i skuteczne. Myślę że jeżeli nawet pasek bedzie się szybko zużywał to koszty i czas jego wymiany bedą bardzo niskie. Problem wytrzymałości i zniwelowanie efektu "ślizgania" nawet przy napięciu ( może tak być ponieważ opory mogą być bardzo duże, można wyeliminować stosując pasek rozrządu samochodowego ( bardzo wytrzymały i posiada ząbki).Trzymając dzwignie cały czas ( trzeba do tego dużej siły) możemy się męczyć więć lepiej zastosować siłownik elektryczny i sterować naciągiem poprzez guziki. Wielkie podziękowania dla was za podsunięcie tego pomysłu i całkowite jego objaśnienie. Gdy tylko skończe remont warsztatu zabieram się do roboty. Myślę że prototypowy pojazd będzie gotowy za kilka tygodni, wtedy na pewno się nim pochwale. Pozdrawiam wszystkich i dziekuje za poświęcony czas.
  • Poziom 9  
    Życzę powodzenia, jednak w kwestii tych pasów byłbym ostrożny. Zębaty pasek rozrządu wymaga zębatego odbiornika, on po to ma zęby, żeby się nie ślizgał wcale - albo pracuje takim taktem jak podziałka podaje albo się zrywa.
    Prędzej widziałbym tu zwykły pas klinowy jak w cyrkularkach. Z niecierpliwością czekam na rozwój sytuacji.
    pozdrawiam !
  • Poziom 43  
    Panowie powstał przecież jeden prototyp malucha na gąsienicach. Sterowanie oczywiście hamulcami jak zapewniał aktualny właściciel działa to bardzo dobrze. Ciekawostką w nim było, że posiadał kierownice a do niej za pomocą krzywki połączone były dwie pompy hamulcowe do skręcania. Napęd na gąsienice był z oryginalnych półosi przekazywany na gąsienice za pomocą łańcuchów.
  • VIP Zasłużony dla elektroda
    Jak ty chcesz tam zastosować ZĘBATY pas? Przecież zębaty pas dlatego jest zębaty, by się NIE ślizgał! A w tym rozwiązaniu wykorzystano właśnie fakt poślizgu nienapiętego pasa na kole. Jeśli zastosujesz pas zębaty, to po jego poluzowaniu po prostu zetniesz sobie na nim zęby. Tylko i wyłącznie pas gładki. Ewentualnie nitowany z kawałków pod kątem (system taki był stosowany do napędu przed rozpowszechnieniem się łańcucha). Dodatkowo system napędu na pasach ma kilku wrogów. Głównym jest woda. Jak się tam dostanie, to nawet przy mocnym naciągu, będzie się ślizgać. Inny brud też takiej konstrukcji nie służy...
    To samo ze szperą. Przecież szpera jest załączana w pojeździe po to by oba koła pracowały równocześnie, równolegle i BEZ możliwości poślizgu względem siebie. Szpera służy do wyciągania aut z błota, kiedy jedno koło nie ma przyczepności i kręci się luźno. Szpera to przecież SZTYWNA OŚ - zablokowanie mechanizmu różnicowego. Czyli zahamowanie jednego koła zablokuje OBA. O to chodzi? Chyba nie... Poza tym, mało jest mechanizmów różnicowych, gdzie blokadę można załączać w czasie jazdy. W zdecydowanej większości pojazdów wyposażonych w przełączane i blokowane napędy, by je zmienić należy pojazd zatrzymać.
    Na początku dyskusji padła propozycja, by nie odkrywać Ameryki i podpatrzeć istniejące konstrukcje. Szkoda, że niewykorzystany pomysł. Bo oprócz T34 jest jeszcze kilka prostych pojazdów gąsienicowych, z których można by podpatrzeć rozwiązania. Choćby popularny DT75 i jego pochodne...
    Najprostsze rozwiązanie tego typu podwozia, to silnik, skrzynia biegów, sztywny tylny most, przecież koła napędowe są na sztywno montowane i hamulce. Przy odrobinie myślenia, można nawet zrobić kierownicę, która będzie obsługiwać dwie niezależne pompy hamulcowe. A skrzynia biegów nawet automatyczna...
    Most może być o zwiększonym tarciu, ale nie spięty na sztywno, bo ukręci półosie lub uszkodzi hamulce.
    Co do zawieszenia, to wahacz wleczony występuje w większości tanich aut kompaktowych (choćby golf, escort...), drążki skrętne (belki skrętne) to francuzy z tyłu, vw garbusy z przodu (nie wszystkie modele)... Pewnie coś się da wykorzystać.
  • Poziom 14  
    Witam jeżeli chodzi o pasy klinowe i ich zużywanie to nie jest tak tragicznie popularny bizon (kombajn) miał właśnie tak włączaną młocarnie nie pamiętam jak był włączany cheder ale prawdopodobnie w taki sam sposób.

    W starszych modelach był to szeroki pas transmisyjny w nowszych 3 pasy klinowe moc przekazywana przez te pasy nie była mała taki silnik miał od 100 do 140 koni a praktycznie cała moc szła przez te 3 paski klinowe. I o ile dobrze pamiętam bardzo rzadko się je wymieniało zdarzało się że pas pękł albo się przypalił ale takie pasy chodziły po 12 h na dobę czasami więcej a w 80 % przenosiły prawie całą moc w zależności jakie duże były pola ile przejazdów temperatura była dosyć spora bo wiadomo kosi się na wakacjach plus temp od silnika też nie mała.

    Więc pasy klinowe Dobry pomysł pasy zębate raczej zły chyba że do przeniesienia mocy (na sztywno) bez ślizgania bo ten pas służy właśnie do tego żeby się nie ślizgał.

    ja myślałem zastosowanie pompy olejowej małego siłownika i kierownicy Jako wspomaganie skręcania siłownik zaciągał hamulec na gąsienice z jednej strony po przekręceniu kierownica w drugą siłownik by zaciągał hamulec po przeciwnej stronie Oczywiście w sposób liniowy a nie zaciągnięty albo wolny wtedy skręcanie było by bardziej płynne no i kierownica oczywiście jest zabawa z olejem i dodatkowa instalacja która kosztuje ale jeżeli ktoś posiadał by jakieś części ze starego wózka widłowego to chyba nie byłby zły pomysł.

    Co o tym myślicie?
  • VIP Zasłużony dla elektroda
    Tak. Ale tam pas klinowy, to element bezstopniowej skrzyni biegów, a nie metoda na załączanie napędu. Widać to w 3m 10sek filmu. Metoda skręcania jest zresztą wyjaśniona pięć sekund później. Wystarczy posłuchać lektora.
    Poza tym, w takim rozwiązaniu, hamulce będą się zużywać wolniej, niż w aucie, gdyż:
    - osiągane prędkości są niższe,
    - masa pojazdu jest mniejsza,
    - do skrętu, strona będzie blokowana całkowicie i szybko, więc ich czas pracy w tarciu, będzie krótki.
  • Poziom 1  
    Witam też kiedyś chciałem zbudować pojazd sterowany jak czołg, ale na kołach (takie pojazdy produkuje firma Argo). Dowiedziałem się, że większość sterowań pojazdów gąsienicowych oparta jest na sztywnym napędzie dwóch stron a skręt się odbywa przez przekładnie planetarną i hamulec.

    Na każdą gąsienice przypada taki zestaw a skręt odbywa się dwu stopniowo:

    Najpierw jest luzowany pierścień zewnętrzny przekładni, co powoduje odłączenie napędu.

    Następnie zaczyna się hamowanie.

    Oto link gdzie widać dokładną budowę: ARGO_8X8

    Znalazłem jeszcze, że mniejsze modele Argo mają jednak mechanizm różnicowy ale o zwiększonym tarciu wewnętrznym oto link: ARGO_6X6
  • Poziom 1  
    napęd pasowy jest szeroko stosowany w kombajnach i to zarówno do włączania młocarni jak napędu jazdy.są to jednak dość drogie pasy klinowe<ok.600 zł>a do ich napinania trzeba dość dużej siły.żeby włączyć młocarnie w bizonie trzeba trochę krzepy,trwałość też pozostawia wiele do życzenia w końcu kombajn pracuje zaledwie 100-200 godz.w roku.obecnie do napędu jazdy używa się układów hydrostatycznych<bizon rekord,class>.od kilku lat pracuję na koparkach kołowych jak i gąsiennicowych,we wszystkich jest napęd hydrauliczny,gąsiennicowe są pozbawione hamulców,ale można wykonać skręt na miejscu gdy jedna gąsiennica kręci się do przodu,a druga do tyłu,co do przewodów hydraulicznych to wcale nie stosuje się dużych średnic,za to dobre pompy o zmiennej wydajności,bardzo dużym wydatku i dużych ciśnieniach powyżej 20 MPa.


    Na forum obowiązuje REGULAMIN i "przyklejone" do niego pytania wraz komentarzami.

    https://www.elektroda.pl/rtvforum/faq.php

    Popraw błędy i interpunkcję. Użyj przycisku PISOWNIA -->REGULAMIN pkt 15
    Inaczej ten post poleci do KOSZA.[hefid]