Witam! Jak w temacie posiadam opla kadeta 1.6i 75KM z roku 1989 zasilany benzyna, mój problem polega na tym że około 2 tygodnie temu tuż po odpaleniu przerywal strasznie, na ciepłym i zimnym silniku, następnego dnia kupiłem nowe przewody zapłonowe, świece, wyczyścilem kopulke rozdzielacza na której brudu było dość sporo i problem ustąpił. Po tym wydarzeniu zrobiłem bez kłopotu około 1000km. Dziś wyruszyłem w drogę, pierwsze 3km odbyły się bez kłopotu, zostawiłem samochód na parkingu po pół godziny chcąc kontynuować podróż uruchomiłem silnik który znów strasznie przerywa. Na biegu jalowym jest ok, wkrecą się na obroty jak należy ale już podczas jazdy przerywa nie do wytrzymania, żeby płynnie jechać z gazem trzeba obchodzić się jak z jajkiem, minimalnie gwałtowny ruch nogą powoduje przerywanie, gdy wrzuce luz max obrotów osiąga bez kłopotu, wg moich nie wiem czy trafnych spostrzeżeń silnik zachowuje się jakby nie pracował jeden lub 2 cylindry, jak przerwa i dodaje gazu to męczy się, męczy aż nagle złapie i "pociągnie". Co może być przyczyną takiego stanu rzeczy? Proszę o porady.