Witam forumowiczów. Spędziłem większość długiego weekendu na poszukiwaniach przyczyny nie działającego rozrusznika. W tym czasie oddałem rozrusznik do naprawy tzn. do wymiany styczników, gdyż elektryk stwierdził, że może to być przyczyna. Wiadomo było, że nie jedyna skoro i tak nie dostawał sterowania. Zapłaciłem za to 30zł więc ok. Po wstawieniu rozrusznika naprawionego auto nie żyło w dalszym ciągu. Postanowiłem wyjąć i sprawdzić kostkę stacyjki. (Kostka nowa tylko serwis - koszt 450zł). Po wyjęciu i rozebraniu okazało się, że jest ok. Żadnego nadpalenia, wyrobienia itp. Wyczyściłem i zamontowałem. Auto zapaliło raz. Potem dalej nic. W związku z tym, nie pozostało nic innego jak pójście po tzw kablu. Rozizolowałem całą instalację pod maską. Co się okazało? W wiązce grubości trzonka od łopaty jeden mały czarny kabelek był urwany. I to na szczęście była przyczyna bo nie miałem więcej pomysłów. W ten oto sposób skończyłem ok. 22giej w sobotę. Dzięki wszystkim za podpowiedzi i chęci pomocy. Tyma samy temat kończę.