Witam,
Motor 1.6 PN benzyna.
Sytuacja wyglada nastepujaco. Od dwoch miesiecy borykam sie z regularnie rozladowujacym sie akumulatorem (2 latek, Centra, 44Ah).
Musze go doladowywac raz na dwa tygodnie bo mam problem z ciezkim odpalaniem po dluzszym czasie.
Sprawdzalem czy nie ma jakiegos 'zlodzieja' na postoju i przy wylaczonych odbiornikach, ale okazalo sie ze pobor jest rzedu 0,015A, wiec wyglada na nieznaczacy.
Sprawdzalem tez regularnie napiecie ladowania. Napiecie jest rzedu 13,9V na biegu jalowym bez odbiornikow i 13,6V z wl. odbiornikami.
To nadal nie pozwalalo stwierdzic co jest przyczyna takiego stanu rzeczy.
Dzis jednak sprawdzilem takze straty na przewodzie + od alternatora do aku.
Sama strata okazala sie nieznaczaca (staram sie dbac o kondycje stykow) rzedu 0,1V.
Ale zaniepokoily mnie chwilowe skoki napiecie az do 10V, co sugerowalo by ze w pewnych momentach czasowych alternator nie laduje! \o/
Teraz pytanie, to jest wina samego alternatora czy regulatora napiecia?
Motor 1.6 PN benzyna.
Sytuacja wyglada nastepujaco. Od dwoch miesiecy borykam sie z regularnie rozladowujacym sie akumulatorem (2 latek, Centra, 44Ah).
Musze go doladowywac raz na dwa tygodnie bo mam problem z ciezkim odpalaniem po dluzszym czasie.
Sprawdzalem czy nie ma jakiegos 'zlodzieja' na postoju i przy wylaczonych odbiornikach, ale okazalo sie ze pobor jest rzedu 0,015A, wiec wyglada na nieznaczacy.
Sprawdzalem tez regularnie napiecie ladowania. Napiecie jest rzedu 13,9V na biegu jalowym bez odbiornikow i 13,6V z wl. odbiornikami.
To nadal nie pozwalalo stwierdzic co jest przyczyna takiego stanu rzeczy.
Dzis jednak sprawdzilem takze straty na przewodzie + od alternatora do aku.
Sama strata okazala sie nieznaczaca (staram sie dbac o kondycje stykow) rzedu 0,1V.
Ale zaniepokoily mnie chwilowe skoki napiecie az do 10V, co sugerowalo by ze w pewnych momentach czasowych alternator nie laduje! \o/
Teraz pytanie, to jest wina samego alternatora czy regulatora napiecia?