Witam.
Kilka dni temu miała miejsce dziwna sytuacja. Rano samochód nie chciał odpalić, a po jakiejś minucie walki z nim doszło do tego:
Pomyślałem sobie, że może wydech mi ktoś zapchał, ale jak się okazało był "czysty":
Od tamtej pory palił sporadycznie, co drugi dzień. Teraz nie odpala wcale, mocno śmierdzi benzyną. Sprawdziłem chyba wszystkie wtyczki pod maską i nic nie wskazuje na to, by coś było nie tak. Grzebiąc pod maską zastałem taki widok:
Spadł przewód, który idzie, jak mi się wydaje, do filtra powietrza (nagrzewnicy?). Zastanawia mnie, czy to ma jakiś związek z moim problemem. Ponad to wypadł również przewód/wężyk, który łączy parownik z wężykiem wychodzącym z silnika, był klejony chyba SuperGlue, bo się złamał i ukruszył:
W czym może tkwić problem? Co sprawdzić? Dlaczego nie odpala? Pomocy.
Kilka dni temu miała miejsce dziwna sytuacja. Rano samochód nie chciał odpalić, a po jakiejś minucie walki z nim doszło do tego:
Pomyślałem sobie, że może wydech mi ktoś zapchał, ale jak się okazało był "czysty":
Od tamtej pory palił sporadycznie, co drugi dzień. Teraz nie odpala wcale, mocno śmierdzi benzyną. Sprawdziłem chyba wszystkie wtyczki pod maską i nic nie wskazuje na to, by coś było nie tak. Grzebiąc pod maską zastałem taki widok:
Spadł przewód, który idzie, jak mi się wydaje, do filtra powietrza (nagrzewnicy?). Zastanawia mnie, czy to ma jakiś związek z moim problemem. Ponad to wypadł również przewód/wężyk, który łączy parownik z wężykiem wychodzącym z silnika, był klejony chyba SuperGlue, bo się złamał i ukruszył:
W czym może tkwić problem? Co sprawdzić? Dlaczego nie odpala? Pomocy.