Witam,
Problemy zaczęły sie przy roztopach. Po wjechaniu w kałużę auto zaczęło strasznie nierówno pracować, szarpać i gasnąć. Po odstaniu (ok doby) było OK.
Na początek wymieniłem świece i przewody WN. Nie pomogło, po wjechaniu w wodę to samo. Po bliższych oględzinach zauważyłem że cewka zapłonowa ma popekaną obudowę a blaszki są skorodowane i już się rozsypują - ZMIENIŁEM.
Po wymianie i podłączeniu wszystkiego silnik już od początku na zimnym nierówno pracował, po przygazowaniu wracał do prawie 300 obr, przygasał i dopiero potem na 1000. Po rozgrzaniu z wydechu dalej było słychać lekko nierówną pracę ale już nie tracił obrotów. Po przegazowaniu z wydechu wali czarną sadzą i czuć że nie przepala wszystkiwgo. Coś jest nie tak.
Ja nie mam już pomysłów co mu teraz dolega. Gdzie szukać ?
Problemy zaczęły sie przy roztopach. Po wjechaniu w kałużę auto zaczęło strasznie nierówno pracować, szarpać i gasnąć. Po odstaniu (ok doby) było OK.
Na początek wymieniłem świece i przewody WN. Nie pomogło, po wjechaniu w wodę to samo. Po bliższych oględzinach zauważyłem że cewka zapłonowa ma popekaną obudowę a blaszki są skorodowane i już się rozsypują - ZMIENIŁEM.
Po wymianie i podłączeniu wszystkiego silnik już od początku na zimnym nierówno pracował, po przygazowaniu wracał do prawie 300 obr, przygasał i dopiero potem na 1000. Po rozgrzaniu z wydechu dalej było słychać lekko nierówną pracę ale już nie tracił obrotów. Po przegazowaniu z wydechu wali czarną sadzą i czuć że nie przepala wszystkiwgo. Coś jest nie tak.
Ja nie mam już pomysłów co mu teraz dolega. Gdzie szukać ?