Koledzy, stawiam problem natury czysto praktycznej, dotyczącej doboru odpowiednich przewodów do podłączenia gramofonu z wkładką magnetyczną do wzmacniacza.
Jestem posiadaczem gramofonu Artur Stereo WG-903 z zamontowaną w odpowiednio zmodyfikowanym ramieniu wkładką MF-101 i wyposażonego w przedwzmacniacz RIAA z takich gotowych zestawów do samodzielnego montażu. Otóż ostatnio podczas jakiejś drobnej naprawy gramofonu podłączyłem słuchawki i słuchając płyty, podłączyłem kabel do wzmacniacza zewnętrznego. Od razu siadły soprany - no może bez przesady, ale wyraźnie brakowało już tego "cykania".
I od razu skojarzyłem to z niedoborem sopranów, który od zawsze dawał o sobie znać. Dotychczas kładłem to na karb jakości płyt gramofonowych czy też korektora RIAA we wzmacniaczu zewnętrznym, ale teraz widzę wyraźnie, że to wpływ pojemności kabla połączeniowego.
Obecnie zastosowany jest kabel powszechnie stosowany w przewodach "do nagrywania" z wtykami DINowskimi 3- żyłowymi, długość kabla około metrów. Pojemność musi być faktycznie spora, wszak każda żyła jest w oplocie wykorzystywanym jako "masa" (skutecznie soprany do tej masy zwiera).
Dodam, że całość aparatury jest dość dobrze uziemiona i nie występuje zwiększony poziom przydźwięku czy jakieś inne zewnętrzne zakłócenia.
Oczekuję praktycznych porad, bo w teorii to ja też jestem mądry (np.skróć kabel połączeniowy). Bo na razie przychodzi my na myśl jedynie zastosowanie oddzielnych 3 przewodów w dość solidnej izolacji, aby zmniejszyć pojemność.
Czekam na sugestie, wypróbuję i opiszę!
Jestem posiadaczem gramofonu Artur Stereo WG-903 z zamontowaną w odpowiednio zmodyfikowanym ramieniu wkładką MF-101 i wyposażonego w przedwzmacniacz RIAA z takich gotowych zestawów do samodzielnego montażu. Otóż ostatnio podczas jakiejś drobnej naprawy gramofonu podłączyłem słuchawki i słuchając płyty, podłączyłem kabel do wzmacniacza zewnętrznego. Od razu siadły soprany - no może bez przesady, ale wyraźnie brakowało już tego "cykania".
I od razu skojarzyłem to z niedoborem sopranów, który od zawsze dawał o sobie znać. Dotychczas kładłem to na karb jakości płyt gramofonowych czy też korektora RIAA we wzmacniaczu zewnętrznym, ale teraz widzę wyraźnie, że to wpływ pojemności kabla połączeniowego.
Obecnie zastosowany jest kabel powszechnie stosowany w przewodach "do nagrywania" z wtykami DINowskimi 3- żyłowymi, długość kabla około metrów. Pojemność musi być faktycznie spora, wszak każda żyła jest w oplocie wykorzystywanym jako "masa" (skutecznie soprany do tej masy zwiera).
Dodam, że całość aparatury jest dość dobrze uziemiona i nie występuje zwiększony poziom przydźwięku czy jakieś inne zewnętrzne zakłócenia.
Oczekuję praktycznych porad, bo w teorii to ja też jestem mądry (np.skróć kabel połączeniowy). Bo na razie przychodzi my na myśl jedynie zastosowanie oddzielnych 3 przewodów w dość solidnej izolacji, aby zmniejszyć pojemność.
Czekam na sugestie, wypróbuję i opiszę!
