Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
IGE-XAOIGE-XAO
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Dywagacje na temat zasadności stosowania wyłączników RCD

17 Lut 2011 15:38 13068 77
  • Specjalista elektryk
    Witam,


    Na wstępie pragnę dodać, żeby nie było wątpliwości. W temacie chodzi tylko i wyłącznie o instalacje odbiorcze w układach sieci TN-C-S, oraz TN-S.


    Jako, że na forum regularnie w różnych tematach występują kłótnie na temat sensu stosowania wyłączników RCD w poszczególnych obwodach. Pozwoliłem sobie założyć temat związany tylko i wyłącznie z tym zagadnieniem.


    W związku z powyższym prosiłbym wszystkich zainteresowanych o przedstawienia swoich poglądów wraz z konkretnymi i rzeczowymi argumentami (mile widziane opisy sytuacji z życia wziętych) na temat zasadności stosowania tychże wyłączników w poszczególnych obwodach, takich jak: obwody gniazdowe, obwody urządzeń przyłączonych na stałe, obwody oświetlenia, obwody oświetlenia zewnętrznego, obwody bram i alarmów, itp., itd. Czy stosowanie aparatów różnicowoprądowych ma w ogóle sens? Jakie są wady a jakie zalety ich zastosowania w poszczególnych obwodach ? Kiedy faktycznie takie urządzenia są niezbędne?

    Podobnie jak w temacie z uziemieniami pozwoliłem sobie umieścić w nazwie tematu słowo "dywagacje", które świadczy o tym, że wypowiedzi w tym temacie należy traktować z dystansem i nie traktować ich jako wykładników dobrze wykonanej instalacji. Prosiłbym także o nie odnoszenie się bezpośrednio do norm w stylu (bo norma tak mówi), tylko własne opinie koniecznie poparte rzeczową argumentacją.


    @edit
    Bronek22 napisał:
    Jak mamy polemizować, to proponuje temat zawęzić do mieszkaniówki.
    Bo w innych obiektach mogą być inne uzasadnienia. Charakterystyczne dla danego obiektu.


    Zapraszam do dyskusji na poziomie, bez zbędnych kłótni.
  • IGE-XAOIGE-XAO
  • Pomocny post
    Poziom 42  
    Witam!

    Widzisz kolego, że takie tematy nie cieszą się powodzeniem.
    Lepiej jest błysnąć co jakiś czas tekstem Nie zgadzam się (tradycyjnie) z kolegą... niż zabrać głos w merytorycznej dyskusji rozważającej i wyjaśniającej wszystkie za i przeciw takiego czy innego rozwiązania.

    Jednak aby cokolwiek na ten konkretny temat napisać należy uświadomić sobie, że istnieją obwody w których obecność wyłącznika RCD jest obowiązkowa, w których obecność wyłącznika jest nie wskazana i takie w których obecność wyłącznika jest zabroniona.
    A przede wszystkim należy uświadomić sobie, że oprócz tego aparatu istnieją również inne sposoby zapewnienia ochrony przeciwporażeniowej a jego brak w obwodzie nie jest śmiertelnym zagrożeniem.
  • Pomocny post
    Użytkownik usunął konto  
  • IGE-XAOIGE-XAO
  • Specjalista elektryk
    kkas12 napisał:
    Witam!

    Widzisz kolego, że takie tematy nie cieszą się powodzeniem.
    Lepiej jest błysnąć co jakiś czas tekstem Nie zgadzam się (tradycyjnie) z kolegą... niż zabrać głos w merytorycznej dyskusji rozważającej i wyjaśniającej wszystkie za i przeciw takiego czy innego rozwiązania.


    Niestety jak widać masz rację. Wydaje mi się, że to wynika z tego, że większość osób wychodzi z założenia, że "robię tak bo tak napisali, bo tak kazali" i jak przyjdzie do dyskusji, w której mają podać dlaczego, po prostu nabierają wody w usta, najzwyczajniej nie mając żadnych rzeczowych argumentów na poparcie swoich argumentów.

    kkas12 napisał:

    Jednak aby cokolwiek na ten konkretny temat napisać należy uświadomić sobie, że istnieją obwody w których obecność wyłącznika RCD jest obowiązkowa, w których obecność wyłącznika jest nie wskazana i takie w których obecność wyłącznika jest zabroniona.


    Jak najbardziej masz rację, jednak wydaje mi się, że warto wyjaśnić z punktu praktycznego zastosowania, dlaczego w danej sytuacji wyłącznik RCD jest obowiązkowy, a w innej wręcz zabroniony. Niestety w normie nie doszuka się uzasadnienia, a u Nas w kraju panuje taki zwyczaj, że jak coś napiszą to tak jest - nikt tak naprawdę nie wnika dlaczego (przykładem jest choćby uziemienie o rezystancji 30 Om w ochronie przeciwporażeniowej). Poza tym wielu doświadczonych elektryków może przedstawić argumenty i spostrzeżenia wynikające z zastosowania tychże wyłączników w poszczególnych obwodach, czego w literaturze się nie znajdzie.


    kkas12 napisał:

    A przede wszystkim należy uświadomić sobie, że oprócz tego aparatu istnieją również inne sposoby zapewnienia ochrony przeciwporażeniowej a jego brak w obwodzie nie jest śmiertelnym zagrożeniem.


    Być może przy odrobinie dobrych chęci forumowiczów, temat ten będzie dobrym przykładem dla początkujących, że RCD to NIE jest panaceum na wszystko. Zwłaszcza jeżeli będzie zawierał dużo merytorycznych wypowiedzi.

    Bronek22 napisał:
    Jak mamy polemizować, to proponuje temat zawęzić do mieszkaniówki.
    Bo w innych obiektach mogą być inne uzasadnienia. Charakterystyczne dla danego obiektu.


    Jak najbardziej słuszna uwaga, w domyśle o to mi chodziło, ale jak widać nie ująłem tego w temacie.

    Bronek22 napisał:
    Na początek stawiam pytanie : dlaczego akurat RCD 30mA ?
    Pytanie może się wydawać na oko niemądre, ale prąd różnicowy , wartość 30mA nie ma żadnego związku z parametrami sieci elektrycznej.


    Wydaje się, że niżej przytoczona definicja może mieć z tym coś wspólnego (pierwszy lepszy link, który znalazłem w google):

    Cytat:
    Wyłączniki różnicowoprądowe są prze­znaczone do ochrony ludzi przed porażeniem prądem elektrycznym przy dotyku pośrednim jak i bezpośrednim instalacji będącej pod napięciem oraz spełniają role ochrony przed pożarami wywołanymi prądami doziemnymi gdy nie zadziałają zabezpieczenia nadprądowe. Są stosowane jako dodatkowy środek ochrony przeciwporażeniowej gdy zawio­dą inne sposoby ochrony przed poraże­niem prądem elektrycznym.
    Źródło: http://www.sklepyelektryczne.com/index.php?com=news-konkret&id=6


    Wśród laików promuje się (w dużym uproszczeniu), że celem wyłącznika RCD jest nic innego jak jego zadziałanie w wypadku gdy, jakaś osoba dotknie przewodu Fazowego, zapobiegające Jego śmierci, lub kalectwu, dlatego 30 mA, bo takie są przyjęte uśrednione graniczne dopuszczalne prądy mogące płynąć przez człowieka, bez uszczerbku na zdrowiu. Niestety jest to przekonanie bardzo częste także wśród "elektryków", w związku z czym nie jeden ma zwyczaj pakować RCD gdzie się da, ba nawet projektanci nieraz mają takie przeświadczenie (nawet mam pod ręką bardzo ciekawy projekt ;)).

    Bronek22 napisał:

    Ustalmy nazwę, definicję RCD :
    norma 60364 napisał:
    urzadzenie ochronne różnicowo-prądowe.
    Wcale nie wyłącznik przeciwporażeniowy RCD.


    I tutaj sprawa jest chyba jasna.


    Bronek22 napisał:

    Co pisze Boczkowski na ten temat:
    Cytat:
    RCD w łazience sluży do ochrony gniazd przed dotykiek bezpośrednim.

    Co wy na to, dla mnie nie jest to logiczne ? Bo gniazd się nie chroni. Są lepsze sposoby ochrony gniazd niż RCD. Jednak są w jego wypowiedzi pewne intencje słuszne.


    Możliwe jest, że po prostu zastosował jakieś skróty/uproszczenia myślowe, niestety nierzadko szkodliwe dla laików, choć jak sam zauważyłeś intencje słuszne.

    Bronek22 napisał:

    Wczorej znalazłem nowy artykuł na temat rezystancji uziomów. .
    Bronek


    Mam prośbę jakbyś mógł podać namiary na ten artykuł tutaj, lub na prv, chętnie się zapoznam.
  • Pomocny post
    Poziom 19  
    Jak pisać to pisać :) temat wolny :)

    Według mnnie to ograniczyć zastosowanie w/w wyłączników w zasilaniu oświetlenia zewnętrznego, dlaczego ano z życia wzięte : 25 lamp od oświetlenia placu niby nic ale różnicowy wybija jak mu się chce. Zrobione pomiary wszystkie jakie można i wsio OK, sam wyłącznik wymieniany na inny ze 3 razy ( różnych firm)i..... bach nie ma światła. Zostaje wezwany i... "różnicówka" spadła no to ją do góry i trzyma, na 1 dzień lub 2 tygodnie.

    A dla tych co są za tym "ustrojstwem". Poprzednio były w tych miejscach stare lampy, takie z lat 70-tych. Jak demontowaliśmy całą instalację to wyglądała jak położona 5 lat temu, czyli troszkę brudna i tyle. Gdyby ładnie odmalować to nie trzeba było ich wymieniać ale inwestor chciał i ma :).
    Jeszcze jedna uwaga do zakładania "różnicówek":

    - utarło się że lepiej dać niż nie.
    - pan projektant ładuje ich bez umiaru. Sam zdał egzamin na UB w latach 60-70 tych i po innych małpuje, sam zresztą nic nie kuma, ale ma tak być ( jak by zdawał egzamin co 5 lat to musiałby coś umieć )
    -zawsze to 1 moduł w tablicy za który inwestor zapłaci.
    -tworzacy prawo nigdy nie byli nabudowie ani awarii tylko siedzą za biurkiem i o "niczym nie mają pojęcia"
  • Specjalista elektryk
    januszbe napisał:
    Jak pisać to pisać :) temat wolny :)

    Według mnnie to ograniczyć zastosowanie w/w wyłączników w zasilaniu oświetlenia zewnętrznego, dlaczego ano z życia wzięte : 25 lamp od oświetlenia placu niby nic ale różnicowy wybija jak mu się chce. Zrobione pomiary wszystkie jakie można i wsio OK, sam wyłącznik wymieniany na inny ze 3 razy ( różnych firm)i..... bach nie ma światła. Zostaje wezwany i... "różnicówka" spadła no to ją do góry i trzyma, na 1 dzień lub 2 tygodnie.



    Super pomysł, wywal RCD, nie będziesz musiał przyjeżdżać i robić "bach", jak Cię wezwą, to do konkretnej lampy, u której podstawy będzie leżał ktoś martwy.
    Jak zbadałeś każda oprawę, czy jest sprawna - możesz zdradzić szczegóły?
  • Specjalista elektryk
    kasprzyk napisał:

    Super pomysł, wywal RCD, nie będziesz musiał przyjeżdżać i robić "bach", jak Cię wezwą, to do konkretnej lampy, u której podstawy będzie leżał ktoś martwy.
    Jak zbadałeś każda oprawę, czy jest sprawna - możesz zdradzić szczegóły?

    Cmentarze są pełny tych, którzy uwierzyli, że RCD ochroni ich przed porażeniem. Ochroną jest SWZ, a nie RCD.
    A jeżeli chodzi o stosowanie RCD, to niestety obowiązują warunki techniczne....., w których wprowadzono obowiązek stosowania RCD w najbardziej absurdalnych miejscach. I można "pyszczyć" na forach, a stosować trzeba, bo byle inspektorzyna zakwestionuje rozwiązanie i "będzie w prawie".
    Podzrawiam.
  • Poziom 19  
    Jak znasz się na pomiarach to chyba wiesz jak wygląda.
    Poza tym każda lampa polączona jest bednarką i podłaczona jeszcze do GSW. Powiedz mi kolego kasprzyk jak może kogoś zabić?? taka lampa.
  • Specjalista elektryk
    HeSz napisał:
    kasprzyk napisał:

    Super pomysł, wywal RCD, nie będziesz musiał przyjeżdżać i robić "bach", jak Cię wezwą, to do konkretnej lampy, u której podstawy będzie leżał ktoś martwy.
    Jak zbadałeś każda oprawę, czy jest sprawna - możesz zdradzić szczegóły?

    Cmentarze są pełny tych, którzy uwierzyli, że RCD ochroni ich przed porażeniem. Ochroną jest SWZ, a nie RCD.
    A jeżeli chodzi o stosowanie RCD, to niestety obowiązują warunki techniczne....., w których wprowadzono obowiązek stosowania RCD w najbardziej absurdalnych miejscach. I można "pyszczyć" na forach, a stosować trzeba, bo byle inspektorzyna zakwestionuje rozwiązanie i "będzie w prawie".
    Podzrawiam.



    Nie rozmawiamy tutaj o usterkach tych urządzeń, tylko zasadności ich stosowania.
    Czy możesz podać statystyki wypadków śmiertelnych, w których bezpośrednią przyczyną było "uwierzenie w RCD" ?

    Pozdrawiam
  • Specjalista elektryk
    kasprzyk napisał:

    Nie rozmawiamy tutaj o usterkach tych urządzeń, tylko zasadności ich stosowania.
    Czy możesz podać statystyki wypadków śmiertelnych, w których bezpośrednią przyczyną było "uwierzenie w RCD" ?
    Pozdrawiam

    Poczytaj wcześniejsze dyskusje o RCD, zwłaszcza dotyczące normy, a także opracowania doktora, z którym nie zawsze się zgadzam, ale często przyznaję mu rację.
    Według normy, RCD stanowi uzupełnienie ochrony przed porażeniem.
    Pytanie o statystykę jest demagogią. Nikt nie napisze w protokole stwierdzenia zgonu, że powodem było zaufanie RCD. Co najwyżej, że porażenie prądem. A że delikwent uwierzył - no to miał pecha. Jeżeli SWZ nie działa, a gość "podepnie się" pod L i N, to RCD nie zadziała, pomimo, że przez popłynie 5 A w obwodzie i - jak mówią bracia Czesi - utrupi osobnika.
    Pozdrawiam.
  • Specjalista elektryk
    januszbe napisał:
    Jak znasz się na pomiarach to chyba wiesz jak wygląda.
    Poza tym każda lampa polączona jest bednarką i podłaczona jeszcze do GSW. Powiedz mi kolego kasprzyk jak może kogoś zabić?? taka lampa.


    Oczywiście wyolbrzymiłem problem porażenia bez wnikanie w to, jaka dodatkowa ochrona jest zastosowana.

    Niestety nie znam się na pomiarach lamp, dlatego pytałem, jak stwierdziłeś że są 100% sprawne.

    Jestem w trakcie próby znalezienie usterki, jest 7 opraw metalohalogenowych, co kilka dni bądź godzin wybija zabezpieczenie C16. Normalny pobór prądu tych opraw to około 5A. Oprawy są już po gwarancji, manipulowanie przy nich na elewacji budynku to duży kłopot (dziadowskie podejścia przewodów, dławiki wbijają się w elewacje razem z przewodami) Znalazłem jedną ewidentną usterkę, między dwoma kolejnymi oprawami (które nie świeciły) był przerwany przewód "N", dodatkowo rezystancja izolacji między L a PE, była w granicach 10k[om] (nowe przewody YDYp) wymieniłem ten odcinek i niestety, po kilku dniach dostaję telefon, że dzieje się to samo. I teraz jest kłopot, ponieważ prawdopodobnie któraś z opraw jest wadliwa - moja rola polega na tym, żeby usunąć usterkę, a nie wymieniać wszystkich opraw (stosunkowo nowych - około 1,5 roczne) dlatego też pytałem, jak się upewniłeś, że są one sprawne - w moim odczuciu jedna z Twoich opraw może być także wadliwa, a przy ilości 25szt - zlokalizowanie która, to nie lada wyczyn.

    pzdr
  • Poziom 21  
    januszbe napisał:
    Powiedz mi kolego kasprzyk jak może kogoś zabić?? taka lampa.
    To może ja podsunę link:
    http://www.tvn24.pl/12690,1692837,0,1,kaluza-...dechl--kobieta-porazona-pradem,wiadomosc.html
    Nie wiadomo co tak naprawdę się stało i jakie zaniedbania i błędy zostały poczynione przy podłączeniu tej latarni, ale kategorycznie wykluczyć porażenia przez lampę czy latarnię, jak widać, nie można.
    Żeby nie było wątpliwości. Nie jestem zwolennikiem stosowania RCD w odwodach oświetlenia zewnętrznego i nie twierdzę, że w przypadku z linku, ten "cudowny" aparat cokolwiek by pomógł.

    RCD nie jest aparatem zagrażającym życiu, ale u większości nie znających tematu, budzi mylne i niebezpieczne poczucie, że z RCD prąd już nie jest groźny! Jak mam w domu RCD, to wszelkie środki ostrożności mogę sobie darować, bo cudowny aparat zawsze mnie ochroni. To jest prawdziwy problem z RCD! Większy nawet, niż ich zawodność!
  • Poziom 42  
    Witam!

    Skoro nie można takiego przypadku wykluczyć przy oświetleniu terenu, to nie można twierdziś iż identyczna sytuacja nie jest możliwa w przypadku linii nn zasilających np: złącza kablowe.
    Tam też kolega zaproponuje wyłącznik RCD?

    Jak widać bardzo łatwo przychodzi ferowanie wyroków iż brak tego aparatu jest zagrożeniem. Nawet wtedy gdy przyczyny wypadku nie są nam znane.

    Proponuję zapoznanie się z opracowaniami dr Musiała na ten temat.
    http://www.edwardmusial.info/pliki/rcd_01.pdf
    http://www.edwardmusial.info/pliki/rcd_02.pdf
    http://www.edwardmusial.info/pliki/rcd_03.pdf

    Nie ma co również straszyć wprowadzającym w błąd zapisem w Rozporządzeniu, ponieważ odpowiedzialność za skutki nadgorliwości również jest możliwa.
  • Poziom 21  
    kkas12 napisał:
    Skoro nie można takiego przypadku wykluczyć przy oświetleniu terenu, to nie można twierdziś iż identyczna sytuacja nie jest możliwa w przypadku linii nn zasilających np: złącza kablowe.
    Tam też kolega zaproponuje wyłącznik RCD?
    Ta część, jak mniemam, odnosi się do mojej wypowiedzi. Proponuję jeszcze raz, na spokojnie, przeczytać to, co napisałem i nie dopatrywać się tam niczego, czego nie napisałem.
    Na temat RCD w ZK już dyskutowaliśmy w innym temacie i zna kolega moje zdanie na ten temat. :wink:

    Jeszcze raz powtórzę. W moim mniemaniu stosowanie RCD do każdego obwodu (nawet tam, gdzie nie jest potrzebne, a bywa szkodliwe) jest spowodowane fałszywym przeświadczeniem o cudowności tego aparatu. Według niektórych zastosowanie RCD zwalnia ich ze stosowania innych środków ochrony i ostrożności. I dotyczy to zarówno projektantów, wykonawców, jak i (może przede wszystkim) nieświadomych użytkowników.
  • Poziom 42  
    Witam!

    Przykład kolega podał dobry (przedstawiłem go w innym wątku wcześniej), ale nic on nam nie daje. Jest on jednak identyczny jak linia kablowa wprowadzona do złącza.
    Zwolennicy "RCD zawsze i wszędzie" wprawdzie stosowanie tych aparatów w takich konfiguracjach pomijają (jeszcze) milczeniem, ale już w sygnalizacji ulicznej są jak najbardziej za bo przecież samochód może uszkodzić słup itp.

    Nie chodzi tu chyba też o to, że zastosowanie RCD rodzi w niektórych umysłach chęć niestosowania innych środków ochrony, ale o przekonanie iż można prace wykonać niechlujnie i partacko bo przecież RCD jest strażnikiem a nawet gwarantem bezpieczeństwa.

    I ten sposób myślenia jest najgroźniejszy.
    Jakie argumenty są używane przez zwolenników?
    Gryzonie kaleczące przewody, woda czy wilgoć penetrująca puszki, uszkodzenia mechaniczne typu gwóźdź czy wiertarka a nawet kontrola izolacji przewodów i połączeń w puszkach czy osprzęcie lub o zgrozo kontrola stanu izolacji uzwojeń silników.
    Tylko aby takim awariom zapobiec to należy stosować osłony przed uszkodzeniami mechanicznymi, stosować osprzęt o IP adekwatnym do danych warunków środowiskowych i odpowiednio do zadławiać oraz uszczelniać i w odpowiedni sposób prowadzić przewody a nie przypisywać cudownych właściwości wyłącznikowi RCD.
  • Specjalista elektryk
    kkas12 napisał:
    Witam!

    Nie chodzi tu chyba też o to, że zastosowanie RCD rodzi w niektórych umysłach chęć niestosowania innych środków ochrony, ale o przekonanie iż można prace wykonać niechlujnie i partacko bo przecież RCD jest strażnikiem a nawet gwarantem bezpieczeństwa.


    Skąd kolega wyciąga takie wnioski - ja nie spotkałem się jeszcze z osobami, które w ten sposób podchodzą do swojej pracy.

    kkas12 napisał:
    Witam!

    Jakie argumenty są używane przez zwolenników?
    Gryzonie kaleczące przewody, woda czy wilgoć penetrująca puszki, uszkodzenia mechaniczne typu gwóźdź czy wiertarka a nawet kontrola izolacji przewodów i połączeń w puszkach czy osprzęcie lub o zgrozo kontrola stanu izolacji uzwojeń silników.
    Tylko aby takim awariom zapobiec to należy stosować osłony przed uszkodzeniami mechanicznymi, stosować osprzęt o IP adekwatnym do danych warunków środowiskowych i odpowiednio do zadławiać oraz uszczelniać i w odpowiedni sposób prowadzić przewody a nie przypisywać cudownych właściwości wyłącznikowi RCD.


    Daję się wyczuć w Twojej wypowiedzi jakąś agresję idącą w kierunku kilku osób, może jakiejś konkretnej grupy, nie wiem. Wydaje mi się, że rozmowa tutaj toczy się kawałek obok tego co wypisujesz.

    Traktujemy RCD jako ochronę dodatkową - nie wnikajmy teraz w inne aspekty błędnej instalacji, niechlujstwa itd.

    Zadam jedno pytanie, w ściśle przedstawionej sytuacji kolegi O^O
    jeżeli w/w latarnia objęta byłaby dodatkową ochroną właśnie RCD (sprawną) czy doszło by do opisanego porażenia ? (proszę nie wypisywać błędów pomiarowców, osób odpowiedzialnych za to mienie, brak kontroli okresowych - bo to życia pieska nie uratuje, )
    Odpowiedź jest raczej retoryczna, osobiście zawsze doradzam prywatnym użytkownikom, zabezpieczanie opraw zewnętrznych omawianym urządzeniem. Przypadki fatalnej w skutkach wymiany żarówki, kopnięcie z nóżki lampy bo kogoś wkur....ła itd. są na porządku dziennym.

    pozdrawiam
  • Pomocny post
    Specjalista elektryk
    kasprzyk napisał:

    Zadam jedno pytanie, w ściśle przedstawionej sytuacji kolegi O^O
    jeżeli w/w latarnia objęta byłaby dodatkową ochroną właśnie RCD (sprawną) czy doszło by do opisanego porażenia ? (proszę nie wypisywać błędów pomiarowców, osób odpowiedzialnych za to mienie, brak kontroli okresowych - bo to życia pieska nie uratuje, )

    Moim zdaniem mogłoby dojść do porażenia. RCD zadziałałoby, gdyby przebicie było między L i obudową - konstrukcją lampy. Nie wyklucza to obecności napięcia w kałuży - być może napięcia krokowego - ale o tym można by powiedzieć dopiero po szczegółowym badaniu.
    Pozdrawiam.
  • Specjalista elektryk
    kasprzyk napisał:

    Skąd kolega wyciąga takie wnioski - ja nie spotkałem się jeszcze z osobami, które w ten sposób podchodzą do swojej pracy.


    Tylko Ci się wydaje, nawet nie zdajesz sobie sprawy jak popularnym w Polsce jest przeświadczenie, że RCD może zastąpić błąd. Ot taki przykład wykonuje elektryk jakieś połączenia w puszkach gdzie dużo przewodów. Kończy robotę, w której samo upchanie i ułożenie przewodów w puszcze było dość pracochłonne i nagle zdaje sobie sprawę, że jeden przewód minimalnie za dużo odizolował i myśli "kurde późna godzina, żona czeka w domu, poprawiać to wszystko to trochę czasu zejdzie, i tak inwestor nie zobaczy a czego oczy nie widzą tego sercu nie żal, działać będzie, a w razie czego jest wyłącznik RCD, więc zadziała jak się okaże że źle, inwestor ma gwarancję, to najwyżej zadzwoni i mu poprawię - a nuż nie będę musiał". Ot taka trochę głupia przykładowa sytuacja, ale widać bardzo realna. Natomiast bez tego wyłącznika elektryk zdaje sobie sprawę, że takie olewanie sprawy może się dla kogoś źle skończyć i robi wszystko, żeby zrobić dobrze, nie ma poczucia, że w razie czego RCD mu dupę uratuje, zwłaszcza, że tenże wyłącznik jest awaryjny i takie przeświadczenie może się źle skończyć. Poza tym w oświetleniu popularne jest wykorzystywać żyłę żółtozieloną jako przewód fazowy (bo innych przewodów nie było w sklepie).
    Oprawa w I klasie ochronności pozbawiona podłączenia żyły PE. Obwód zabezpieczony różnicówką i "elektryk" zadowolony, bo w razie przebicie na obudowę, jak ktoś dotknie to wyłączy.
    Takie przypadki można mnożyć i nie są one wcale pojedyncze.




    kasprzyk napisał:

    Zadam jedno pytanie, w ściśle przedstawionej sytuacji kolegi O^O
    jeżeli w/w latarnia objęta byłaby dodatkową ochroną właśnie RCD (sprawną) czy doszło by do opisanego porażenia ? (proszę nie wypisywać błędów pomiarowców, osób odpowiedzialnych za to mienie, brak kontroli okresowych - bo to życia pieska nie uratuje, )


    Ciekawa wypowiedź piszesz, że argumenty dotyczące zaniedbania nie wrócą życia pieskowi, ale to że teraz tą różnicówkę by zamontowali w obwodzie to już może mu wrócić życie.
    Prawda jest jedna. Doszło do uszkodzenia latarni, do którego nie miało prawa dojść. Jest nawet takie powiedzenie "lepiej zapobiegać niż leczyć", stan instalacji w latarni miał być sprawdzany i w razie nieścisłości natychmiastowo naprawiany, lub odłączony od zasilania. Tak się nie stało, ktoś zaniedbał swoich obowiązków, lub odwalił fuszerę i to jest wina tej osoby, a nie braku RCD. Obecność tego wyłącznika uratowałaby tylko dupę temu kto dopuścił się takiego zaniedbania, przez co dalej mógłby prowadzić swoje "praktyki", a tym mógłby zaszkodzić jeszcze większej ilości osób. Teraz nawet jeżeli nie znajdą osoby odpowiedzialnej za ten błąd, to może ona przynajmniej przemyśli swoje zachowanie.

    kasprzyk napisał:

    Odpowiedź jest raczej retoryczna, osobiście zawsze doradzam prywatnym użytkownikom, zabezpieczanie opraw zewnętrznych omawianym urządzeniem. Przypadki fatalnej w skutkach wymiany żarówki, kopnięcie z nóżki lampy bo kogoś wkur....ła itd. są na porządku dziennym.

    pozdrawiam


    Jeżeli osoba użytkująca instalację nie przestrzega zasad bezpieczeństwa, to żaden RCD nie pomoże, nawet sam Bóg nic nie zdziała - to nie jest żaden argument.
    Jak ktoś stojąc na izolowanym podłożu dotknie przewodu Fazowego i Neutralnego, to jego śmierć będzie winą instalacji, elektryka? Nie przytaczajmy jako argumentów durnych zachowań użytkowników, bo na takie nigdy nie będzie 100% skutecznej ochrony. Przynajmniej następuje naturalna selekcja.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Specjalista elektryk
    Bronek22 napisał:


    Tutaj nie zgadzam się z kolegą. w mieszkaniówce napewno nie wyłączy. w mieszkaniówce RCD ma nikłe szanse wyłączenia. Znam 2 przypadki: suszarka w zlewie lub suszarka w wannie. Za duży SWZ na S-kę, RCD pomoże.
    Będzie tak jak opowiadali mi w szpitalu. Spadł z drabiny, wkrętak mu się wbił w nerke i amputowali mu nerkę. Prąd mu nic nie zrobił.


    Mimo wszystko taki partacz elektryk będzie miał czyste sumienie, bo to nie wina prądu (nie bezpośrednia, w końcu nie on go okaleczył). Poza tym są jeszcze piwnice w domach, wilgoć, poza wylewką (i tak nierzadko wilgotną ) żadnej izolacji od podłoża, a oprawa na tyle nisko, że z ziemi idzie sięgnąć, i użytkownik w jakiś klapkach próbujący wymienić żarówkę chwyta się oprawy - różnie może być.
  • Specjalista elektryk
    Miniax napisał:


    Tylko Ci się wydaje, nawet nie zdajesz sobie sprawy jak popularnym w Polsce jest przeświadczenie, że RCD może zastąpić błąd. Ot taki przykład wykonuje elektryk jakieś połączenia w puszkach gdzie dużo przewodów. Kończy robotę, w której samo upchanie i ułożenie przewodów w puszcze było dość pracochłonne i nagle zdaje sobie sprawę, że jeden przewód minimalnie za dużo odizolował i myśli "kurde późna godzina, żona czeka w domu, poprawiać to wszystko to trochę czasu zejdzie, i tak inwestor nie zobaczy a czego oczy nie widzą tego sercu nie żal, działać będzie, a w razie czego jest wyłącznik RCD, więc zadziała jak się okaże że źle, inwestor ma gwarancję, to najwyżej zadzwoni i mu poprawię - a nuż nie będę musiał". Ot taka trochę głupia przykładowa sytuacja, ale widać bardzo realna. Natomiast bez tego wyłącznika elektryk zdaje sobie sprawę, że takie olewanie sprawy może się dla kogoś źle skończyć i robi wszystko, żeby zrobić dobrze, nie ma poczucia, że w razie czego RCD mu dupę uratuje, zwłaszcza, że tenże wyłącznik jest awaryjny i takie przeświadczenie może się źle skończyć. Poza tym w oświetleniu popularne jest wykorzystywać żyłę żółtozieloną jako przewód fazowy (bo innych przewodów nie było w sklepie).
    Oprawa w I klasie ochronności pozbawiona podłączenia żyły PE. Obwód zabezpieczony różnicówką i "elektryk" zadowolony, bo w razie przebicie na obudowę, jak ktoś dotknie to wyłączy.
    Takie przypadki można mnożyć i nie są one wcale pojedyncze.



    OK, to więc zapytam się inaczej - kto z Was - a na pewno spora ilość osób czyta ten wątek- myśli w podobny sposób i tak by właśnie postąpiła ???
    Sorry kolego, ale dla mnie to jakaś paranoja o której piszesz, jeśli są tutaj elektrycy, którzy myślą w podobny sposób, to wybacz, ale nie nazywają się raczej elektrykami.


    kasprzyk napisał:

    Zadam jedno pytanie, w ściśle przedstawionej sytuacji kolegi O^O
    jeżeli w/w latarnia objęta byłaby dodatkową ochroną właśnie RCD (sprawną) czy doszło by do opisanego porażenia ? (proszę nie wypisywać błędów pomiarowców, osób odpowiedzialnych za to mienie, brak kontroli okresowych - bo to życia pieska nie uratuje, )


    Miniax napisał:


    Ciekawa wypowiedź piszesz, że argumenty dotyczące zaniedbania nie wrócą życia pieskowi, ale to że teraz tą różnicówkę by zamontowali w obwodzie to już może mu wrócić życie.


    Prosto i rzeczowo napisałem, prosiłem, żeby nie przypisywać dodatkowych sytuacji. Żaden argument nie przywróci mu teraz życia - skąd te stwierdzenie.

    Miniax napisał:

    Prawda jest jedna. Doszło do uszkodzenia latarni, do którego nie miało prawa dojść. Jest nawet takie powiedzenie "lepiej zapobiegać niż leczyć", stan instalacji w latarni miał być sprawdzany i w razie nieścisłości natychmiastowo naprawiany, lub odłączony od zasilania.

    Tak się nie stało, ktoś zaniedbał swoich obowiązków, lub odwalił fuszerę i to jest wina tej osoby, a nie braku RCD. Obecność tego wyłącznika uratowałaby tylko dupę temu kto dopuścił się takiego zaniedbania, przez co dalej mógłby prowadzić swoje "praktyki", a tym mógłby zaszkodzić jeszcze większej ilości osób. Teraz nawet jeżeli nie znajdą osoby odpowiedzialnej za ten błąd, to może ona przynajmniej przemyśli swoje zachowanie.


    Z jaką częstotliwością sprawdzał byś stan tej latarni - raz w roku, raz w miesiącu, codziennie co godzinę ? Kolego co Ty wypisujesz, nie wiemy jakie były przyczyny, usterka mogła wystąpić w każdej chwili, jakby było tak idealnie jak sugerujesz, nie powinny zdarzać się żadne wypadki.

    kasprzyk napisał:

    Odpowiedź jest raczej retoryczna, osobiście zawsze doradzam prywatnym użytkownikom, zabezpieczanie opraw zewnętrznych omawianym urządzeniem. Przypadki fatalnej w skutkach wymiany żarówki, kopnięcie z nóżki lampy bo kogoś wkur....ła itd. są na porządku dziennym.

    pozdrawiam


    Miniax napisał:

    Jeżeli osoba użytkująca instalację nie przestrzega zasad bezpieczeństwa, to żaden RCD nie pomoże, nawet sam Bóg nic nie zdziała - to nie jest żaden argument.
    Jak ktoś stojąc na izolowanym podłożu dotknie przewodu Fazowego i Neutralnego, to jego śmierć będzie winą instalacji, elektryka? Nie przytaczajmy jako argumentów durnych zachowań użytkowników, bo na takie nigdy nie będzie 100% skutecznej ochrony. Przynajmniej następuje naturalna selekcja.


    Był taki elektryk idealista, podobny do Ciebie - podobnie myślał o naturalnej selekcji - nie żyje, zginął rażony prądem we własnym mieszkaniu.
    Sorry, ale Twój tok rozumowania jest delikatnie mówiąc dziwny, jeżeli tak podchodzisz do życia, to po co jakiekolwiek zabezpieczenia - przecież tylko barany zginą, a ci mądrzejsi krzywdy nigdy sobie nie zrobią.
    Pozdrawiam
  • Specjalista elektryk
    kasprzyk napisał:

    Był taki elektryk idealista, podobny do Ciebie - podobnie myślał o naturalnej selekcji - nie żyje, zginął rażony prądem we własnym mieszkaniu.
    Pozdrawiam

    I to tyko potwierdza tezą, na głupotę i brak szczęścia RCD nie skutkuje!
    Pozdrawiam.
  • Specjalista elektryk
    kasprzyk napisał:


    OK, to więc zapytam się inaczej - kto z Was - a na pewno spora ilość osób czyta ten wątek- myśli w podobny sposób i tak by właśnie postąpiła ???
    Sorry kolego, ale dla mnie to jakaś paranoja o której piszesz, jeśli są tutaj elektrycy, którzy myślą w podobny sposób, to wybacz, ale nie nazywają się raczej elektrykami.


    Policz sobie ile na forum jest użytkowników, a ile w Polsce masz tylko zarejestrowanych firm świadczących usługi elektryczne, dolicz sobie drugie tyle co robią na czarno i porównaj wyniki. My swoją obecnością i aktywnością na forum, dajemy przykład tego, że jesteśmy świadomi swojej niewiedzy i chcemy się doskonalić, oraz interesuje nas to zagadnienie, co za tym idzie robimy to także, bo to po prostu lubimy. Pozostali, albo uczą się z książek, albo wychodzą z założenia, że już wszystko umieją. Więc akurat małe prawdopodobieństwo, że wśród użytkowników, będzie jakiś partacz. Natomiast wśród pozostałych nieraz pseudo elektryków, panuje nierzadko przeświadczenie, że czas to pieniądz i żeby zrobić a się nie narobić. Mimo wszystko nic nigdy nie zastąpi wymiany i porównania poglądów i doświadczeń z innymi elektrykami. Dlatego w dzisiejszych czasach, naprawdę dobry elektryk powinien zarówno, czytać książki jak i opracowania, oraz przeglądać różne tematyczne fora i w razie wątpliwości pytać.


    kasprzyk napisał:



    Prosto i rzeczowo napisałem, prosiłem, żeby nie przypisywać dodatkowych sytuacji. Żaden argument nie przywróci mu teraz życia - skąd te stwierdzenie.

    Z tym, że te sytuacje nie były dodatkowe, to właśnie były prawdopodobne przyczyny. Przypisaniem dodatkowej sytuacji jest właśnie próba umieszczenia RCD w tym obwodzie.


    kasprzyk napisał:

    Z jaką częstotliwością sprawdzał byś stan tej latarni - raz w roku, raz w miesiącu, codziennie co godzinę ? Kolego co Ty wypisujesz, nie wiemy jakie były przyczyny, usterka mogła wystąpić w każdej chwili, jakby było tak idealnie jak sugerujesz, nie powinny zdarzać się żadne wypadki.


    Zdarzają się, bo ludzie zaniedbują swoje obowiązki, popadają w rutynę itp., itd.
    Przyczyną większości (odważę się napisać, że prawie wszystkich) wypadków i to nie tylko związanych z elektryką, jest czynnik ludzki. W technice nie ma przypadków. W końcu co śrubka w latarni pomyślała, że zrobi na złość komuś i się dla jaj odkręci, poluzowując przewód? Co by nie mówić, ktoś mniej lub bardziej jest za taki stan rzeczy odpowiedzialny.

    kasprzyk napisał:



    Był taki elektryk idealista, podobny do Ciebie - podobnie myślał o naturalnej selekcji - nie żyje, zginął rażony prądem we własnym mieszkaniu.
    Sorry, ale Twój tok rozumowania jest delikatnie mówiąc dziwny, jeżeli tak podchodzisz do życia, to po co jakiekolwiek zabezpieczenia - przecież tylko barany zginą, a ci mądrzejsi krzywdy nigdy sobie nie zrobią.
    Pozdrawiam


    Jesteśmy ludźmi, uważamy się za istoty myślące, więc normalne jest to, że ktoś kopie lampę, która jest zasilona? Albo przy wymianie żarówki wpycha wszędzie ręce? Poza tym jak kogoś może porazić prąd przy wymianie żarówki w prawidłowo wykonanej instalacji? Dla użytkownika za ciężko wyłączyć łącznik/zasilanie?
    Ludzie sami sobie szkodzą, a próbują usprawiedliwiać swoje błędy zwalając je na innych. A braku kompetencji i lenistwa nie można zastąpić, ani usprawiedliwić. Co ja CI poradzę, że ludzie sami sobie kopią groby?

    I uważam, że dalsza polemika na ten temat nie ma sensu. Wróćmy do meritum dyskusji, żeby nie robić syfu, a jeżeli chcesz się powymieniać argumentami zapraszam na prv ;)
  • Poziom 42  
    Witam!

    Daruj sobie kolego kasprzyk przypowieści o agresji. Zaś uwagi czy piszę na temat czy nie zamieść po przeczytaniu swego postu 18 Lut 2011 18:35.

    Pytasz również kolego
    Cytat:
    Skąd kolega wyciąga takie wnioski...
    Ano stąd.
    Ze "złotych myśli" różnego asortymentu zamieszczanych bez żenady na forach
    Cytat:
    RCD ma przede wszystkim odłączyć układ zanim dojdzie do dotknięcia. To jest podstawowa zasada działania i ochrony przy pomocy RCD.
    Niestety czasami zdarzają się sytuacje, że zalana wodą kostka czy uszkodzony przewód zaczynają się palić.

    Otóż okazało się, że w innym pomieszczeniu była chyba słabo dokręcona kostka łączeniowa w puszce rozdzielczej na obwodze zasilającym ten grzejnik. Kostka się zapaliła, zapaliła się puszka, po czym ogień z tej puszki poleciał w dół, gdzie wisiały ubrania i stały buty. Na szczęście skończyło się tylko na spaleniu tych ubrań i butów, a ogień już się dalej nie rozprzestrzenił. Niestety tam nie było RCD.

    Gość montując barierkę przewiercił się przez przewód. Śruba kotwy stykała się z przwodem fazowym i na barierce pojawiło się pełne napięcie 230V.
    Sąsiedzi narzekali, że barierka kopie, ale nikt się tym nie przejmował przez prawie 3 tygodnie. Sprawa nabrała tempa, dopiero kiedy został dość mocno porażony jeden z pracowników - malarz.
    Najprawdopodobiej, gdyby na tym obwodzie była zamontowana różnicówka to duzo wcześniej zostałby ten obwód wyłaczony i dużo wcześniej został bym wezwany do znalezienia przyczyny.

    Jako przykłady, kiedy ta różnicówka może spełnić swoje zadanie:
    - przewiercenie przewodu
    - zabezpieczenie przeciwpożarowe, kiedy przewód zacznie się palić
    - zabezpieczenie przeciwpożarowe oraz przed dotykiem pośrednim na skutek wczesnego wykrycia upływu np. na skutek uszkodzonej izolacji przewodu w ścianie (kopanie ściany) lub na rancie profili do płyt gipsowo-kartonowych lub też po przewierceniu przewodu wkrętem do płyt GK (napięcie zasilania na profilach i płytach GK)
    - zabezpieczenie przed dotykiem bezpośrednim np. wtedy, kiedy użytkownik bez wyłączenia zasilania odsunie meble i będzie sprzątał za meblami, kiedy będzie chciał wymienić żarówkę w piekarniku, kiedy z garnka wyleje się woda za kuchnię i poprzez mokrą ścianę czy mokry mebel może porazić od kostki łączeniowej
    - przed dotykiem pośrenim, kiedy "obwód ochronny" ulegnie uszkodzeniu np. odczepi się przewód PE w rozdzielni od listwy czy też przewód ten ulegnie uszkodzeniu lub też ulegnie uszkodzeniu styk łączący przewód PE z obudową kuchni

    Kiedy rezystancja izolacji instalacji spada poniżej dopuszczalnej wartości, instalację należy wyłączyć spod napięcia. Tego ma dokonać zastosowany RCD, w odpowiednim momencie i właściwym czasie. Tu chodzi o ograniczenie skutków awarii czy niedopuszczenie do poważnej awarii instalacji. [A dlaczego?] Bo zerowanie czy uziemienie ochronne może okazać się zawodne, a zabezpieczenia przetężeniowe niewystarczające.

    Osoby projektujące tego rodzaju instalacje zauważają jeszcze jeden problem, dla którego dodatkowo uzupełniają ochronę przed porażeniem.
    Chodzi tu mianowicie oto, że z różnych przyczyn (wypadek - bo chodzi o pas drogowy, akt wandalizmu - bo to miejsce publiczne itp.) dostęp do takiej instalacji może się stać powszechny dla wszystkich – również dla dzieci nieświadomych zagrożeń.

    Wyłącznik RCD nie tylko spełnia funkcję ochrony dodatkowej od porażeń. Kontroluje np stan przerwy między przewodem N i PE czyli dzięki niemu wiemy że mamy układ np TN-S w rzeczywistości a nie tylko układ TN-S na kwicie. W dodatku wiemy że mamy ten układ na całym obiekcie. Elektrykom wciska się w szkołach i w ustawie jak ważny jest pomiar rezystancji izolacji. Praktyka pokazała że nic nie jest mierzone a pisane są kwity. Wyłącznik kontroluje stan izolacji bez mierzenia.

    Niektórzy projektanci pod wpływem Uczonych Prelegentów ze Szkoleń, wrysowywali radośnie w projektach RCD jako "Wyłączniki Przeciwpożarowe" z wyzwalaniem przyciskiem w stosownej czerwonej kasetce. Przycisk był połączony z rezystorem wpiętym w jedną z faz, drugi koniec obwodu do PE. Wciśnięcie miało wyzwalać RCD.

    Początkowo myślałem, że szarpnąłem za mocno skrzynkę z zabezpieczeniami i naruszyłem za bardzo szynoprzewód i przy zwarciu prąd przeszedł przeze mnie
    Jednak po czasie okazało się, że nie przepaliło żadnego zabezpieczenia szynoprzewodów, tylko ruszając mocno drabiną, która ocierała się do obudowy szyny od oświetlenia,ktora miała na obudowie fazę. Przewody były tak naciągnięte, że przetarły się przy zagięciu o korytko metalowe, które dotykało szynoprzewodu. Przewód ochronny odleciał bo był źle przykręcony

    Wyłączniki przeciwporażeniowe różnicowoprądowe są najdoskonalszym środkiem ochrony spośród tych, które nadają się do szerokiego stosowania.

    I daj Panie Boże aby taka "nauka" poszła w las.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Pomocny post
    Specjalista elektryk
    Najpierw może kilka cytatów
    Cytat:
    Nie ma systemu ochrony absolutnie niezawodnego, nie ma bezpieczeństwa stuprocentowego,
    z konieczności trzeba akceptować pewne ryzyko resztkowe.


    Cytat:
    Wolno w projekcie budowlanym zastosować rozwiązania doskonalsze i droższe niż minimum
    wymagane przez normę, jeśli przekona się inwestora, i będzie on skłonny zapłacić za dodatkowy
    margines bezpieczeństwa.


    Cytat:
    W przypadku
    układu TN kolejne wydania arkusza 41 normy [3] wyraźnie wymieniają urządzenia, jakie mogą być
    użyte do tego celu (ochrony przeciwporażeniowej. przyp mój): zabezpieczenia nadprądowe i zabezpieczenia różnicowoprądowe ([3], pkt
    411.4.5). Norma wymienia je jako urządzenia równouprawnione, bez żadnego wartościowania. Jeżeli
    zatem nie sposób zapewnić w wymaganym czasie samoczynne wyłączenie zasilania przez zabezpieczenie
    nadprądowe, to można w obwodzie dodać wyłącznik różnicowoprądowy, prąd wyłączający
    Ia we wzorze (4) z kilkuset czy kilkudziesięciu amperów spada do poziomu nawet ułamka
    ampera i problem jest radykalnie rozwiązany.

    Cytat:
    .... wyłącznik jest nieodzowny
    w dwóch przypadkach, kiedy jest niezastąpiony:
    a) Kiedy norma wymaga zastosowania ochrony uzupełniającej przed dotykiem bezpośrednim,
    tzn. kiedy wymaga użycia wyłącznika różnicowoprądowego wysokoczułego (IΔn ≤ 30 mA), a
    dotyczy to tylko używania odbiorników przenośnych, zwłaszcza ręcznych, przez laików i/lub w
    warunkach zwiększonego zagrożenia porażeniem (miejsca wilgotne i mokre, ograniczone przestrzenie
    przewodzące itp.).
    b) Kiedy norma wymaga zastosowania ochrony od pożarów wywołanych oporowymi zwarciami
    doziemnymi (obiekty niebezpieczne pod względem pożarowym).


    Cytaty pochodzą z opracowania dr Musiała do którego link podał kol. kkas12. (jak widać nie zawsze się z nim "tradycyjnie nie zgadzam")

    Co z tych cytatów wynika? Ano to, że w sieciach TN, RCD może stanowić, oprócz ochrony uzupełniającej przed dotykiem bezpośrednim, także podstawową ochronę przeciwporażeniową. Takie właśnie "dwa w jednym" jak to określił kol. Bronek. Czy możemy w takim razie zrezygnować z zabezpieczenia nadprądowego? Oczywiście, że nie, ale stanowi ono w tym momencie zabezpieczenie przetężeniowe. Ale czy to oznacza, że zabezpieczenie nadprądowe traci swoje właściwości ochrony przeciwporażeniowej? Jeżeli tylko pętla zwarcia jest odpowiednio mała to oczywiście, że nie. W tym momencie nadprądówki i RCD się dublują.

    Ale z tych cytatów wynika również, że RCD może służyć do innych celow. Norma przywołuje ochronę ppożarową.
    Ale przede wszystkim pozwala wykryć wcześnie awarię. Jego zadziałanie z reguły sygnalizuje narastanie uszkodzenia (najpierw rzadkie zadziałania, potem coraz częstsze), i możliwość jego usunięcia, zanim zdarzy się duża awaria. I tu jest problem, bo elektrycy nie mają odpowiednich narzędzi i nie nauczyli się szybko lokalizować takie uszkodzenia. Co więcej, bardzo wielu podchodzi do problemu lokalizacji uszkodzenia w sposób, który określiłbym jako skrajnie nieodpowiedzialny - RCD wybija, to trzeba ją usunąć. Rzeczywiście, wtedy przestanie wybijać, ale czy problem został rozwiązany? W czasach "przed RCD" taką awarię zlokalizowac było dość łatwo - charakterystyczny zapach i osmalenie wskazywały miejsce usterki jednoznacznie. Teraz jest znacznie trudniej.
    Ogromną zaletą, ale jednocześnie wadą (zdaję sobie sprawę,że brzmi to dość dziwnie, ale tak to czuję) jest szybkość zadziałania różnicówki. Zaletą, bo sprawia że niepożądany przepływ prądu jest niemal natychmiast przerywany, wadą, bo, jak to zauważył również kol. Bronek, ta szybkość sprawia, że RCD jest czuła na zakłócenia.
    Moim zdaniem, w tej chwili powinniśmy szukać sposobów wykrywania takich usterek, bo odwrotu przed RCD nie ma.
  • Poziom 19  
    Kol. kasprzyk
    Z lampami metalohalogenkowymi to już walczyłem. Nie wiem z jakimi masz doczynienia, ale ja miałem z "chinami" i to był problem : 6 lamp 250W i ....C16 "wybijał" a goraąąący był jak patelnia po smarzeniu jajek :). Okazało się że jest to wina układów zapłonowych w tych lampach, po wymianie lamp skończyły się kłpopty i teraz 503 szt świecą aż miło :).
    A tak na marginesie.
    W tablicy było 32 "różnicówki"- bo tak zaprojektował inżynier. Część zasilała obwody gniazd, część oświetlenia następne obwody UPS-ów do zasilania komputerów i.......zaczął się meksyk. Zrzucało co jakiś czas 1,2 lub 3 w kolejności losowej, szału szło dostaćbo ile można łazić w jedno miejsce. Dopiero jak " stary"elektryk powiedział janusz to elektromagnetyzm spowodowany przez UPS powoduje zadziałanie tego gówna( przepraszam za słownictwo ale to jego słowa) i po wydzieleniu obwodów UPS skończyły się przeboje- zostały przeniesione do innej tablicy.
    Może nie na temat ale......z życia wzięte a dlaczego tak wyszło to niewiem mam tylko średnie i tysiące książek przeczytanych oraz wiele latek doświadczenia.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 20  
    HeSz napisał:
    Cytat:
    RCD zadziałałoby, gdyby przebicie było między L i obudową - konstrukcją lampy

    Jeszcz jak N jest podłaczone do PE lub uziemionej konstrukcji tez RCD zadziała.
  • Pomocny post
    Poziom 27  
    Witam - :D:cry:
    RCD ma ważne miejsce w ochronie przed dotykiem pośrednim.
    Ważne, to jednak nierównoważne z innymi zabezpieczeniami. Dla jednych upierdliwe dla innych jedyne.
    Ja dla własnego bezpieczeństwa (samodzielny elektryk z up. bez ograniczeń napięcia i dopuszczeniami (wybuchowe, mokre, urządzenia 10MW), stosuję zasady obwodów bezpieczeństwa.
    Zgodnie z teorią, istnieje hierarchia zabezpieczeń zależna od stanów bezpieczeństwa.
    1) Stan bezpieczny - świadome i jawne wyłączenie napięcia.
    Środkami są wyłączniki główne.
    2) Stan ostrzegawczy - sygnalizacja obniżenia bezpieczeństwa.
    3) Stan zagrożenia - wystąpienie zaburzenia pracy obwodów.
    Środkami są RCD.
    4) Stan niebezpieczny - trwałe wyłączenie obwodów(wystąpił prąd niszczący).
    Środkami są bezpieczniki.
    Do tego stanu zaliczam wyłączenie niejawne - brak zasilania.

    Usuwanie usterek rozpoczyna się od punktu 1).
    Ocena bezpieczeństwa należy do projektanta, zgodna z wiedzą i statystyką wypadków.