Witam wszystkich.
Przeczytałem posty dotyczące tego samochodziku, ale nie chciałem już się podpinać, więc założyłem nowy temat.
W skrócie mój problem wygląda następująco.
Jakieś pół roku temu jechałem na dłuższej trasie. Zaraz po wyjeżdzie samochód (po ok 10 min. jazdy) samochód przestał reagowac na gaz. Zatrzymałem, zgasiłem, oczekałem 5 min. Zapaliłem i ruszyłem. Wszystko wróciło do normy. Po ok 500km zaczęły pojawiać się spadki mocy - takie chwilowe. Pomagało pulsacyjne wciskanie gazu. Potem samochód zaczął mocnokopcić na czarno, az w końcu na podjeździe brakło mu mocy i już nie pojechał. Na biegu jałowym wydawało mi się, że silnik procowal normalnie.
Samochód odholowany do warsztatu. Powiedzieli mi, że w silniku było bardzo mało oleju. Zaolejowana była turbina i EGR. Wyczyścili, wymienili olej na 10/40. Turbina była regenerowana jakieś 20 tys. km wczesniej. Mechanik powiedział, że musiałby ją rozebrać, żeby mieć pewność, ale że wygląda ok.
Od tego czasu niby było ok. Ale czasem pojawiały się krótkie spaki mocy, z którymi zresztą jeszcze przed awarią byłem u mechanika, ale stwierdził, że ten silnik tak ma. Najbardziej odczuwalne było to przy podjazdach. Moc spadała dosłownie na jakies ułamki sekundy, ale czuć było szarpnięcie. Zauważyłem też dziwną rzecz, że jadąc z góry na biegu bez gazu dało się czasem odczuć takie rytmiczne zwolnienia prędkości. Dwa razy przy podjeździe pod większa góre poza chilowym spadkiem mocy słychać było jakby coś ocierało. Auto bierze 1l oleju na 1000km
I jeszcze jedna sytuacja. Kilka dni temu w trakcie jazdy dostałem też komunikat o problemie z wtryskami. Ale kontrolka tylko na chwilę się zapaliła i potem już nie było tego.
Proszę o pomoc bo każdy mówi mi co innego, a nie chcę żeby coś się poważnego stało z autkiem, bo w sumie fajnie się jeździ. Nie mam też kasy, żeby wymieniać wszystko po kolei nie mając pewności, że pomoże.
Przeczytałem posty dotyczące tego samochodziku, ale nie chciałem już się podpinać, więc założyłem nowy temat.
W skrócie mój problem wygląda następująco.
Jakieś pół roku temu jechałem na dłuższej trasie. Zaraz po wyjeżdzie samochód (po ok 10 min. jazdy) samochód przestał reagowac na gaz. Zatrzymałem, zgasiłem, oczekałem 5 min. Zapaliłem i ruszyłem. Wszystko wróciło do normy. Po ok 500km zaczęły pojawiać się spadki mocy - takie chwilowe. Pomagało pulsacyjne wciskanie gazu. Potem samochód zaczął mocnokopcić na czarno, az w końcu na podjeździe brakło mu mocy i już nie pojechał. Na biegu jałowym wydawało mi się, że silnik procowal normalnie.
Samochód odholowany do warsztatu. Powiedzieli mi, że w silniku było bardzo mało oleju. Zaolejowana była turbina i EGR. Wyczyścili, wymienili olej na 10/40. Turbina była regenerowana jakieś 20 tys. km wczesniej. Mechanik powiedział, że musiałby ją rozebrać, żeby mieć pewność, ale że wygląda ok.
Od tego czasu niby było ok. Ale czasem pojawiały się krótkie spaki mocy, z którymi zresztą jeszcze przed awarią byłem u mechanika, ale stwierdził, że ten silnik tak ma. Najbardziej odczuwalne było to przy podjazdach. Moc spadała dosłownie na jakies ułamki sekundy, ale czuć było szarpnięcie. Zauważyłem też dziwną rzecz, że jadąc z góry na biegu bez gazu dało się czasem odczuć takie rytmiczne zwolnienia prędkości. Dwa razy przy podjeździe pod większa góre poza chilowym spadkiem mocy słychać było jakby coś ocierało. Auto bierze 1l oleju na 1000km
Proszę o pomoc bo każdy mówi mi co innego, a nie chcę żeby coś się poważnego stało z autkiem, bo w sumie fajnie się jeździ. Nie mam też kasy, żeby wymieniać wszystko po kolei nie mając pewności, że pomoże.