Witam, kupiłem radio Dignity NCD-9807, chcę się podzielić spostrzeżeniami na jego temat. Ogólnie radyjko podoba mi się, wygląd dosyć atrakcyjny.
Zaglądamy do wnętrza: elektronika zajmuje połowę obudowy, w pozostałej części hula wiatr! Widać oszczędności W torze audio nie znajdziemy ani jednego kondensatora elektrolitycznego! Sygnał m.cz przepływa przez elementy SMD ,to wpływa na ostateczny charakter brzmienia. Końcówka mocy to scalak NXP (dawny Philips) TDA8571. Układ ten przy napięciu akumulatora 13,7V da moc 23W (przy zniekształceniach 10%). Przy akceptowanym poziomie zniekształceń 0,5% wydzieli moc 17,5 W.
Przełącznik źródła dźwięku, regulatory barwy i balansu realizuje układ SC7313S, katalogowe parametry są dość przyzwoite.
Przechodzimy do tunera. Tu widać największe oszczędności. Cały tuner jest zmontowany na płytce o wymiarach 20mm x20mm. Nie znajdziemy na niej żadnej cewki powietrznej, brakuje też choćby jednego filtru piezoceramicznego p.cz 10,7MHz! Filtr taki znacząco podniósłby selektywność!
Głowica UKF, tor pośredniej częstotliwości i stereodekoder zrealizowany jest jest na miniaturowym układzie scalonym wykonanym w technice SMD.
Prawdopodobnie zapożyczony jest z telefonu komórkowego.
Tuner to najsłabszy człon tego radia, stacji lokalnych da się ''słuchać'', lecz stacje oddalone o kilkanaście kilometrów to już loteria.
Odsłuch muzyki MP3.
Bas potrafi zejść dość nisko, ale jest słabo kontrolowany, czasem nie potrafi oddać potęgi brzmienia. Ilość wysokich tonów nie jest oszałamiająca, wynika to ze słabego przetwornika cyfrowo-analogowego. Stereofonia i lokalizacja źródeł dźwięku jest utrudniona. Traci na tym przejrzystość dźwięku.
Jeżeli ktoś szuka dobrej klasy radia za niskie pieniądze, musi poszukać czegoś z wyższej półki. Ja osobiście zaliczę je do klasy standard.
Zamieszczam kilka zdjęć wnętrza.
Końcówka mocy.
Tuner.
