Witam serdecznie. Oddałem 2 miesiące temu mechanikowi autko jakim jest almera 2.0 Diesel do wymiany rozrządu. Po czym, po odebraniu auta, po wymianie rozrządu przez tego mechanika w aucie zaczęły szaleć obroty. Wyjechałem nim w trasę, ujechałem jakieś 60 km, zgasł i nie moglem odpalić. Dzwoniąc do niego usłyszałem odpowiedz "odpal z plaka" psikając w dolot powietrza ( no i tak zrobiłem). Dojechałem później w docelowe miejsce, po czym zaczęły znowu szaleć obroty. Zawieszały się przy spadaniu z 3 tysięcy na półtora tysiąca obrotów po czym po chwili spadaly i jechało się dalej. W ten sposób zepsułem sobie sprzęgło. Sprzęgło wymieniłem parę dni temu i nadal obroty szaleją. Mechanik przyznał się, że odstęp paska rozrządu od paska pompy wtryskowej ustawił nie oryginalnie taki jaki był na 41 ząbków tylko na 39 ponieważ na oryginalnym ustawieniu nie chciał odpalić w ogóle. W takim razie myślę ze prócz tego coś poza rozrządem, który mógł źle ustawić i chyba ustawił źle. Prócz tego coś innego mógł poprzestawiać i dlatego obroty się zawieszają na 1,5 tysiąca. Tylko pytanie co mógł poustawiać źle??? Proszę pomóżcie bo nie mam już więcej pieniążków żeby go dalej naprawiać.