Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Pomiar zadziałania bezpiecznika "S"

06 Mar 2011 22:33 5597 15
  • Poziom 22  
    Witam, chciałbym sprawdzić szybkość działania bezpiecznika tzn. "S".
    Chodzi mi o urządzenie w którym podam prąd np. 30A czyli takie na jakie jest wytrzymałość "S" oczywiście częstotliwość zachowana 50Hz i będę mógł odczytać jaki czas zwłoki był na rozłączenie układu. Czas testu max do 1s. Wiadomo sprawny bezpiecznik ma czas rozłączenia obwodu 0.1s. Oczywiście znając warunki w jakich pracują zabezpieczenia, możliwość powtórzenia cyklu np. 5 razy, po tym czasie zaprzestanie prób, z uwagi na to że płyną duże prądy. Możliwość test bezpiecznika przykładowo od tych 30A do 350A. Zapewne odczyt na mikrokontolerze realizowany, tylko jak zrealizować układ nastawy prądu i odczytu tego czasu. Proszę o sugestię na temat budowy ów urządzenia.

    Z góry dziękuje za zainteresowania. Pozdrawiam.
  • Poziom 19  
    Mówisz o wyłączniku nadmiarowo – prądowym, zwanym też potocznie "eską" ?
    Zapoznałeś się z charakterystykami tych aparatów ?
    Pierwsza z brzegu
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 22  
    charakterystyka poznana, ale mi chodzi np. to właśnie w jakim czasie następuje zrzut eski, można prosić o jakiś schemat wykonanego urządzenia, najbardziej potrzebuje właśnie odczyt czasu zrzutu ESA. Prądy takie jak napisałem, napięcie jak podał kolega wyżej może być dowolne czyli np. te 75V. Ale jak podałem wcześniej do obsługi esów od tych najmniejszych czyli używanych w np. oświetleniu do całkiem potężnych 350A

    idea jest taka - wyjmuje ESA z instalacji, podpinam go do urządzenia, nastawiam prąd nominalny tej eski, załączam układ i następuje cykl wymuszenia przepływu prądu, po czym eska jest zrzucana. jeśli pierwsza próba zrzutu nie działa, następna i następna, aż do 5 i następuje rozłączenie testowania. Wiadomo 5 prób nie udanych, eska ląduje w koszu. 1-2 udana w przedziale jak podałem do 0.1s es nadaje się do zabezpieczenia obwodu. 0.2s już dyskwalifikuje, ew. może to być przedstawione np. na ledach, zrzut zmieścił się w czasie 0,1s, i drugi sygnalizator jeśli zrzut przekroczył czas 0.1s.

    Jak to wykonać elektrycznie - elektronicznie. Oczywiście z odczytem czasu zrzutu eski.

    ma to być wykorzystane jako pomoc w pracy.
  • Moderator
    KStanek napisał:

    idea jest taka - wyjmuje ESA z instalacji, podpinam go do urządzenia, nastawiam prąd nominalny tej eski, załączam układ i następuje cykl wymuszenia przepływu prądu, po czym eska jest zrzucana.


    To jest do szkoły, do zabawy czy na jakąś pracę domową?
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 22  
    dział poczatkujący wybrałem dla tego że nie znam dokładnej terminologii ani dokładnych oznaczeń. Prąd nie pozabija - bo można to zarówno wykonać np. przy napięciu 10V owszem natężenie ogromne, wiem że jest niebezpiecznie, ale na trafie przykładowo 11KV też są prądy. Wiem że jest niebezpieczeństwo ale nie wykorzystuje się przecież tego do zabawy, tylko do ułatwienia sobie pracy.
    Nawet biorąc pod uwagę napięcie 10V i prąd impulsem dawany do testu, wydziela się przy największym esie (350A) 3500W, ale jak zapisałem jest to szpilka, nie potrzeba olbrzymiego chłodzenia do strony wykonawczej bo są to szpilki trwające max do 1s, powtarzane w tych 5 cyklach, oczywiście można zrobić tylko 2 cykle.

    Bronek22 napisał:

    Kolego, zasada jest prosta -załączasz prąd poprzez rezystor na czas 10-20 msek i patrzysz czy jest zrzut S-ki. Teoretycznie nie jest to filozofia.

    Właśnie tylko mi potrzeba podpiąć esa zadać prąd i zobaczyć czy wyrobił się w tym czasie 0.1s.

    Bronek22 napisał:

    Znacznie łatwiej zrobić pomiar sprawności na zasadzie czas mniejszy od...

    oooooo właśnie - pomiar sprawności "S" czyli czy rozłączy się w tym czasie 0.1s.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 22  
    Nie jest to na żaden dyplom a do wykorzystania przez elektryka pracującego na co dzień przy tym. Często trafiana esy które nie działają albo mają zbyt długi czas zwłoki zrzutu. I właśnie chodzi o sprawdzenie czasu w jakim następuje zrzut, ew. sprawdzeni czy mieści się w tym optymalnym czasie 0.1s.


    Bornek22 napisał:

    Twój tekst wskazuje na to, że nie wiesz nawet jak się do tego zabrać.

    dlatego zapytałem na forum. w końcu od tego jest żeby sobie pomagać.
  • Moderator
    KStanek napisał:
    Nie jest to na żaden dyplom a do wykorzystania przez elektryka pracującego na co dzień przy tym.


    Pytanie dodatkowe: Ile tych eS-ów dziennie ten elektryk sprawdza? Czy wszystkie wymontowuje zawsze do sprawdzenia?
    I drugie pytanie dodatkowe: Co Ty, Kolego, wiesz o pomiarach? Czy w ogóle masz kwalifikacje do pomiarów? Czy potrafiłbyś przeprowadzić badanie instalacji np. w ramach przeglądu?
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 22  
    Bronek22 napisał:

    Może kolega wykorzystać gotowe urządzenia.
    I nie ma potrzeby demontowania S-sek.
    Reduktor napięcia sieciowego włącza się do gniazda. Bezpośrednio lub przewodami.


    A może nie kolega nakieruje gdzie takiego urządzenia szukać jak to się nazywa dokładnie.

    Co do sprawdzania ile tych esów dziennie będzie no wiesz to jest losowe, raz wyjdzie ich 20 a następnego tygodnia nic. Nie ma tu reguły.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 26  
    Swoją drogą, można puścić 250A napięcia 48V i też powinna ESka zadziałać, a zabawa bezpieczniejsza.
    Mimo wszystko ES to zabezpieczenie i jeśli ma się wątpliwości co do działania to się wymienia, nie określa ile procent porażonych ofiar opuści ten świat ;)

    A jeśli nie wierzysz ESce, zamontuj topikowy!
  • Poziom 30  
    Wychodzi na to, że wszyscy koledzy którzy zabierali głos w tym temacie nie zrozumieli autora albo co gorsza nie zrozumieli problemu. Nektórzy z moich przedmówców nie rozumieją też problematyki związanej ze sprawdzaniem aparatów na stacjach prób. Mniemam, że wypowiadający się koledzy są z wykształcenia elektrykami, więc każdy z Was ukończył jakąś szkołę elektryczną, gdzie miał taki przedmiot jak pracownia elektryczna (zawodówki i technika) lub laborkę z urządzeń(studia). I chyba o wszystkim już zapomnieliście.
    Trochę teorii.
    Aby sprawić aby jakieś urządzenie prądowe (czytaj "S") zadziałało należy przepuścić przez to urządzenie prąd wynikający z jego charakterystyki czasowo-prądowej. Każdy tor prądowy badanego urządzenia posiada jakąś impedancję (przeważnie bardzo niską aby się za bardzo nie grzało).
    I teraz konkluzja.
    Trzeba znać wartość tej impedancji, potem z prawa Ohma wyliczyć jakie powinno być napięcie żródła przy odpowiedniej wydajności prądowej wymusić przepływ odpowiedniego prądu przez biegum urządzenia prądowego aby nastąpiło zadziałanie tego urządzenia.
    Tyle teorii.
    A teraz trochę na temat realizacji układu do testowania.
    Musisz pomierzyć lub znaleźć dane w Internecie na temat impedancji torów prądowych badanych wyłączników. Z tego wyliczyć jakie napięcie powinno mieć uzwojenie wtórne transformatora prądowego dla największego prądu (ewentualnie jeżeli będzie duży rozrzut wymuszanych prądów - a tak jest w Twoim przypadku) wykonać kilka uzwojeń o odpowiednich do parametrów badanych wyłączników napięciach i mocach. Należy wykonać te uzwojenia odpowiednio przewymiarowanym drutem nawojowym, aby zminimalizować spadki napięć na uzwojeniach transformatora. Pomiar czasu zadziałania (a nie zrzucenia jak piszesz Ty i moi przedmówcy) mozna wykonać w sposób następujący. Start czasomierza zrobić stykiem stycznika załączającego wymuszalnik prądu, a liczenie czasu przerywać (i wyłączać stycznik zasilający) stykiem pomocniczym lub nie badanym biegunem głównym wyłącznika. Problem będziesz miał z wyłącznikami 1-biegunowymi. Ale tu można zastosować jakąś krańcówkę pobudzaną dźwignią załączającą wyłącznik.

    Pozdrawiam wszystkich

    jjanek
  • Poziom 42  
    Witam!

    Nie ma żadnej potrzeby sprawdzania czasu zadziałania wyłącznika nadmiarowoprądowego.

    Natomiast istnieje potrzeba zamknięcia tego tematu ponieważ rady (aczkolwiek poprawne) mogą doprowadzić do nieszczęścia.
    Tu wchodzą w grę prądy o dużych wartościach. Efektem może być poparzenie, pożar czy porażenie.

    To producent wyłącznika gwarantuje zachowanie odpowiednich parametrów.
    I to producent kontroluje te parametry w swych odpowiednio wyposażonych laboratoriach z odpowiednio przeszkolonym personelem.

    Dlatego temat zamykam.