Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
IGE-XAOIGE-XAO
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Ograniczenie udaru piorunowego dławikiem.

25 Mar 2011 07:32 7494 32
  • Poziom 23  
    Witam
    Przez ostatnie 10 lat miałem dwa uderzenia pioruna do sieci elektrycznej. W pierwszym spalił się telewizor, lodówka, drugiego nie wytrzymała pralka. Po drugim moją uwagę zwróciła częstość uderzeń. No i doszedłem do wniosku, że ten piorun uderza w budynek gospodarczy, stary zawilgocony ze starą instalacją, która oczywiście jest połączona z domem. Zmieniłem więc połączenie instalacji z tym budynkiem na gniazdko i wtyczkę. W lecie jest ona wyciągnięta, no chyba że coś trzeba zrobić to włączam. Problem może się pojawić jak przez nierozwagę jej nie wyłączę, a akurat przyjdzie burza (powiedzmy w nocy jak będę spał).
    Teraz pytanie, bo czytałem gdzieś że dławikiem można ograniczyć prąd piorunowy. Czy ktoś kiedyś coś takiego robił, albo może umie obliczyć wartości takiego dławika?
    Od razu mówię, że w grę nie wchodzą kupno ochronnika odgromowego i wymiana instalacji (prawdopodobnie by niewiele pomogło, bo to jednak piorun i przez nową izolację też przeskoczy)
  • IGE-XAOIGE-XAO
  • Poziom 33  
    Dławikiem można zmniejszyć jedynie stromość impulsu. Jesli nie chcesz wydać pieniędzy na ochronnik to dławik spewnością Ci nie pomoże.

    Zacząć należałoby od instalacji piorunochronnej.
  • Poziom 23  
    W sumie ja próbuję na to spojrzeć teoretycznie. Wydaje mi się, że w czasie przepływu pioruna przez cewkę część energii zostanie oddana na zewnątrz w postaci energii magnetycznej. Jeśli by więc zainstalować dużą cewką, od dużej mocy to kto wie.
    czesiu napisał:
    Dławikiem można zmniejszyć jedynie stromość impulsu. Jesli nie chcesz wydać pieniędzy na ochronnik to dławik spewnością Ci nie pomoże.

    Jeżeli zmniejszę stromość, jednocześnie nie wydłużając czasu trwania impulsu, to zmniejszę wielkość impulsu. Chyba że dławik wydłuża także czas trwania udaru bądź zwiększa stromość opadania.

    Instalacji odgromowej z prawdziwego zdarzenia nie opłaca się tam zakładać, Jest to tak stary i tak zwilgotniały budynek, że chyba musiałbym całą powierzchnię zaekranować blachą.
  • Poziom 26  
    TyPeczek napisał:

    Od razu mówię, że w grę nie wchodzą kupno ochronnika odgromowego i wymiana instalacji (prawdopodobnie by niewiele pomogło, bo to jednak piorun

    Gdyby "to jednak był piorun" trafiający w instalację to nie miałbyś czego zbierać ze sprzętu w domu.
    Ochronnik odgromowy nie gryzie i niekoniecznie jest droższy od dławika. Kluczem jest jednak DOBRE UZIEMIENIE ochronnika.
    Przypuszczam, że łapiesz indukcyjnie impuls w "antenie", jaką jest przewód miedzy domem a budynkiem gospodarczym. Więc do wyboru:
    -montujesz odgrómowkę C w tym gniazdku, do którego wpinasz bud. gosp.
    -montujesz trafo bezpieczeństwa i podpinasz przez nie b.g.
    -montujesz przynajmniej samoróbczy odgromnik typu 3 warystory lub 3 iskrowniki (iskrowniki wymagają jednak odprzęgnięcia) na gnieździe do b.g (uziom konieczny!)
    -przeplatasz przewód do b.g przez perełkę ferrytową ze 3 razy (musisz znaleźć sporą, żeby się przewód zmieścił)

    Żaden ze sposobów nie jest 100% pewny, ale zmniejszą ryzyko uszkodzeń sprzętu. Ja mimo wszystko polecam ochronnik odgromowy - na odejściu na b.g. - zabezpieczenie w rozdzielni nie spełni w tym wypadku swojej roli.
  • IGE-XAOIGE-XAO
  • Poziom 33  
    TyPeczek napisał:
    W sumie ja próbuję na to spojrzeć teoretycznie. Wydaje mi się, że w czasie przepływu pioruna przez cewkę część energii zostanie oddana na zewnątrz w postaci energii magnetycznej. Jeśli by więc zainstalować dużą cewką, od dużej mocy to kto wie.

    Energia wpływająca do cewki i wypływająca są sobie równe (nie licząc ułamkowych strat w miedzi i rdzeniu).
    W przepięciówce dławiki montuje się między ochronnikami o różnych napięciach zadziałania, służą do opóźniania czoła impulsu, żeby jeden zadziałał szybciej od drugiego, a nie do redukcji przepięcia.
  • Moderator - Elektryka
    Bronek22 napisał:
    Przepięcia. Sprzęt niszczą wyłączenia napięcia podczas burzy. Podczas tego pojawiają się zawyżone napięcia rzędu 300V-400V na czas kilku sekund.
    Każdy myśli,że winien jest piorun, bo ma to miejsce podczas burzy.

    Ciekawa hipoteza. Może ją kolega uzasadni...
    Sporo wyłączeń napięcia zdarza się również w czasie bezburzowym gdzie przyczyny są inne (np. wiatr, ptaki...) i wcale nie jest ich tak mało. Dlaczego więc wtedy nie dochodzi do uszkodzeń sprzętu (lub jest ich znikomo mało w porównaniu z okresem burzowym)?
    Te 400V przez kilka sekund jest po zaniku napięcia czy po jego powrocie? Co powoduje tak długie przepięcie?
    A co gdy na linii SN poleci parę spz-ów? Jakoś nie sieje to spustoszenia u odbiorców.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 26  
    czesiu napisał:

    Energia wpływająca do cewki i wypływająca są sobie równe (nie licząc ułamkowych strat w miedzi i rdzeniu).
    W przepięciówce dławiki montuje się między ochronnikami o różnych napięciach zadziałania, służą do opóźniania czoła impulsu, żeby jeden zadziałał szybciej od drugiego, a nie do redukcji przepięcia.

    Oj, do szkoły trzeba wracać. W standardowych warunkach straty wynikające z impedancji cewki są malutkie, bo stromość narastania napięcia jest niewielka. A jakie będą, kiedy mamy szpilke od pioruna? Spróbuj przepuścić przez ten dławik sygnał gigahercowy albo chociaż sygnał do internetu (skrętkę) :)
    Ponadto nasycenie rdzenia jest zależne od napięcia w pewnym zakresie i nie rośnie do wartości nieskończonych - stąd na wyjściu transformatora nie otrzymasz większej niż określona stromości narastania napięcia.
    Nie wspomnę o nawijaniu na rdzeniu uzwojenia dławika tak, by dwukierunkowy przepływ prądu znosił strumień, a szpilka piorunowa doprowadzała do szybkiego nasycenia i ogromnej impedancji układu.
  • Poziom 25  
    Im więcej stopni ochrony przeciwprzepięciowej, tym mniejsze ryzyko uszkodzeń. Choć koszty mogą być istotne, a niezawodnych zabezpieczeń nie ma, to zastosowanie tych środków jest uzasadnione w miejscach szczególnie narażonych, a Twoje jest takie. Jeśli nie uzyskałeś zwrotu kosztów napraw z ubezpieczenia, to nakłady już by się zwróciły...
  • Poziom 33  
    cranky napisał:
    czesiu napisał:

    Energia wpływająca do cewki i wypływająca są sobie równe (nie licząc ułamkowych strat w miedzi i rdzeniu).
    W przepięciówce dławiki montuje się między ochronnikami o różnych napięciach zadziałania, służą do opóźniania czoła impulsu, żeby jeden zadziałał szybciej od drugiego, a nie do redukcji przepięcia.

    Oj, do szkoły trzeba wracać. W standardowych warunkach straty wynikające z impedancji cewki są malutkie, bo stromość narastania napięcia jest niewielka. A jakie będą, kiedy mamy szpilke od pioruna? Spróbuj przepuścić przez ten dławik sygnał gigahercowy albo chociaż sygnał do internetu (skrętkę) :)
    Ponadto nasycenie rdzenia jest zależne od napięcia w pewnym zakresie i nie rośnie do wartości nieskończonych - stąd na wyjściu transformatora nie otrzymasz większej niż określona stromości narastania napięcia.
    Nie wspomnę o nawijaniu na rdzeniu uzwojenia dławika tak, by dwukierunkowy przepływ prądu znosił strumień, a szpilka piorunowa doprowadzała do szybkiego nasycenia i ogromnej impedancji układu.

    Cranky nic nie zrozumiałem z Twojego postu. Jeżeli sugerujesz, że napisałem nieprawdę to doczytaj w książkach.
    Jeżeli uważasz że nasycenie rdzenia powoduje ogromną impedancję cewki, to musisz wiedzieć że jest dokładnie odwrotnie - impedancja wówczas spada do minimum.
  • Specjalista elektryk
    Witam
    czesiu napisał:

    Jeżeli uważasz że nasycenie rdzenia powoduje ogromną impedancję cewki, to musisz wiedzieć że jest dokładnie odwrotnie - impedancja wówczas spada do minimum.

    Niestety tak jest. Ja zresztą od początku domniemałem, że kol. TyPeczek chodzi o cewkę powietrzną, taką jaką stosuje się dla separacji między kolejnymi stopniami SPD.
    czesiu napisał:

    Energia wpływająca do cewki i wypływająca są sobie równe (nie licząc ułamkowych strat w miedzi i rdzeniu).
    W zasadzie jest to prawda, ale trzeba też uwzględnić, że straty będą nieco większe, gdyż część energii o wyższych częstotliwościach zostanie wypromieniowana (na co chciał być może zwrócić uwagę cranky).

    pzdr
    -DAREK-
  • IGE-XAOIGE-XAO
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 23  
    Bronek22 napisał:
    Przepięcia. Sprzęt niszczą wyłączenia napięcia podczas burzy. Podczas tego pojawiają się zawyżone napięcia rzędu 300V-400V na czas kilku sekund.
    Każdy myśli,że winien jest piorun, bo ma to miejsce podczas burzy.

    Czy przepięcie 400 V może spalić elektronikę - ścieżki na "węgiel"? Jeszcze na dodatek kiedy włącznik zasilania jest rozwarty. Taką sytuację miałem w pralce.
    Wątpię też w to, że takie przepięcie byłoby w stanie uszkodzić mechaniczną lodówkę.

    cranky napisał:
    -montujesz przynajmniej samoróbczy odgromnik typu 3 warystory lub 3 iskrowniki (iskrowniki wymagają jednak odprzęgnięcia) na gnieździe do b.g (uziom konieczny!)

    Muszę się zastanowić nad tym pomysłem. Dobrze by pewnie było umieścić takie warystory w różnych punktach linii zasilającej budynek. Wcześniej chyba nie napisałem - jest to instalacja jednofazowa. Można byłoby też "przepleść" szeregowo włączonymi (w sieć zasilającą) dławikami.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 23  
    Bronek22 napisał:
    TyPeczek napisał:
    Czy przepięcie 400 V może spalić elektronikę - ścieżki na "węgiel"? Jeszcze na dodatek kiedy włącznik zasilania jest rozwarty. Taką sytuację miałem w pralce.
    Wątpię też w to, że takie przepięcie byłoby w stanie uszkodzić mechaniczną lodówkę.

    Jeżeli przepięcie przebiło otwarty wyłącznik, na dodatek dwubiegunowy - 2 przerwy po 5kV-,dodatkowo spaliło ścieżki, to nie tylko pralka,ale wszystko by ci wyparowało w chałupie.

    Wszystko, to znaczy co?
    Telewizor, komputer to inna faza. Ciekawostką może być to, że w monitorze od komputera (właśnie na tej innej fazie) spaliło mostek Graetza, mimo że monitor miał bezpiecznik i na dodatek jeszcze jakiś warystor. Czy twoje przepięcie 400 V jest w stanie przeskoczyć z fazy na fazę i przeskoczyć przez bezpiecznik 1 A w monitorze?
  • Specjalista elektryk
    Witam

    Proponowałbym kupić sobie na Aledrogo jakieś ochronniki p.przepięciowe. Mógłby to być np. Dehnguard 275 w cenie kilkudziesięciu zł / szt. Chyba nie jest to cena powalająca Cię na łopatki?

    Sam nie jestem taki pewny, co do źródła przepięć, czy to dotyczy akurat tego budynku gospodarczego, czy raczej sieci zasilającej - z racji tego, że jest bardziej rozległa.

    Oczywiście, aby rozważania były bardziej konkretne musiałbyś przynajmniej napisać
    - typ sieci w domu TN-C, TN-S, jedno / trójfazowa
    - zasilanie budynku gospodarczego /napowietrzne, kablowe/
    - j.w. zasilanie z stacji trafo
    - czy jest jakiś uziom

    pzdr
    -DAREK-
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 26  
    TyPeczek napisał:

    Muszę się zastanowić nad tym pomysłem. Dobrze by pewnie było umieścić takie warystory w różnych punktach linii zasilającej budynek. Wcześniej chyba nie napisałem - jest to instalacja jednofazowa. Można byłoby też "przepleść" szeregowo włączonymi (w sieć zasilającą) dławikami.

    Nie. Jeśli przepięcie pochodzi z "dołączanej" instalacji to warystory na jej wejściu - wtedy będą najskuteczniejsze. Trójkąt nie miedzy fazami ale między L-N-PE - stąd konieczność dobrego uziomu w puncie zabezpieczenia. Zanim szpilka dotrze do warystora "gdzieś w sieci" zdąży upalić jakiś sprzęt wpięty bliżej (znam te żółte ścieżki i upalone mostki :) ).
    Bronek22 napisał:

    Darom napisał:
    - czy jest jakiś uziom

    Uziom ma sens tylko wtedy, gdy piorun chcemy odprowadzić do ziemi.

    Ależ piorun doskonale sam znajdzie drogę - do ziemi - przez masę zasilacz komputerowego, uziom routera, PE pralki. Ale nie tędy chcemy go tam doprowadzić.
    Z doświadczenia - zabezpieczenie zdolne zabezpieczyć elektronikę z beznadziejną skuteczności 50% to szybki bezpiecznik topikowy 63mA - nie do wykorzystania w sprzęcie. Więc bezpieczniki sobie odpuść.
    Swoją drogą Bronek22 - kondziołki w zasilaczach impulsowych same w sobie są niezłe jako zabezpieczenie - mają swoją pojemność i często bardzo małą rezystancję. Niestety po którymś z rzędu "strzale" muszą dać za wygraną.

    PS A jakaż to pralka ma wyłącznik rozłączający fizycznie 2 bieguny??
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 23  
    Cytat:
    Czy warystor nie wyparuje w przestrzeń, jak uda mu sie w ogóle zadziałać. Awarie sieci elektrycznej nie są strzałami, trwają od 1 sek,, do kilkudziesięciu minut.

    Myślę, że kolegom wyżej chodzi o zastosowanie warystorów jako "zrzucaczy" bezpieczników - przepraszam za kolokwialne słownictwo.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 23  
    Bronek22 napisał:

    Obaj z kolega Cranky jesteście typowymi elektrykami.
    Elektrycy robią „na wariata” bez liczb schematów i parametrów.
    Koledzy , przestańcie pleść głupoty z warystorami. Bo nawet nie macie ”zielonego pojęcia ”
    o parametrach warystorów. I jak działa zabezpieczenie na warystorze.
    Wzrost napięcia o 40% czyli do 322V AC zniszczy sprzęt, a warystor nie ma szans zadziałać bo nie posiada charakterystyki o tak dużej nieliniowości.
    Narysujcie schemat ideowy ( jeżeli potraficie to zrobić – w co wątpię), zakładając rezystancję źródła SWZ 2 omy to się przekonacie co może warystor.
    Tutaj jest wymagana precyzja.

    Pytanie do nietypowego elektryka. Słyszałeś o badaniach EMC odporności na udary napięciowe. Badania przeprowadza się wg norm napięciem do 4 kV o kształcie napięcia udarowego pomiędzy np przewód L i N. Po co się to robi, jak cały czas próbujesz nas przekonać, że sytuacja taka jest niemożliwa?
    Napięcie dwa razy większe jest w stanie co najwyżej spalić zasilacz. Wystarczy że przebije się mostek Graetza i już mamy zwarcie na wejściu.
    Nikt nie twierdzi, że sytuacje jakie opisujesz nie istnieją. Ale nie wystąpiła ona wtedy u mnie.
    Warystor może i nie zadziała na 400 V, ale na pewno zadziała na napięcie udarowe 4 kV. I nie twierdzę, że idealnie ale dzięki niemu jestem w stanie zmniejszyć ewentualne straty.

    Dodano po 1 [godziny] 11 [minuty]:

    Darom napisał:
    Witam

    Proponowałbym kupić sobie na Aledrogo jakieś ochronniki p.przepięciowe. Mógłby to być np. Dehnguard 275 w cenie kilkudziesięciu zł / szt. Chyba nie jest to cena powalająca Cię na łopatki?

    Sam nie jestem taki pewny, co do źródła przepięć, czy to dotyczy akurat tego budynku gospodarczego, czy raczej sieci zasilającej - z racji tego, że jest bardziej rozległa.

    Oczywiście, aby rozważania były bardziej konkretne musiałbyś przynajmniej napisać
    - typ sieci w domu TN-C, TN-S, jedno / trójfazowa
    - zasilanie budynku gospodarczego /napowietrzne, kablowe/
    - j.w. zasilanie z stacji trafo
    - czy jest jakiś uziom

    pzdr
    -DAREK-

    A więc tak:
    - typ sieci to w kuchni i łazience TN-S, w pokojach TN,
    - zasilanie b.g. kablowe w ziemi,
    - z trafo 4 - przewodowe 3 L + N,
    - uziomy są dwa, osobny do łazienki i osobny w kuchni
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 23  
    Bronek22 napisał:

    Ja monitoruję dużo instalacji. W mieszkaniówce impulsy o czasie trwania
    100 usek i napięciu 260V się nie zdarzają. Nigdy !!!!!!!! To fakty z autopsji.

    (czemu 260 V, ja pisałem o 4 kV)
    W mieszkaniówce w mieście może i nie. Ale na wsiach to norma. Różnica choćby w sposobie prowadzenia przewodów (w mieście prowadzi się ziemią) na wsi często w powietrzu.
    Skoro nie istnieją przepięcia udarowe, to po co się bada odporność na nie, jak udowadniałem wyżej i o nich pisze:
    http://www.schneider-electric.pl/documents/el...es/P_Ochrona_przeciwprzep_PD4PLKATKT28210.pdf. Polecam poczytać.
    Pozdrawiam i dzięki za próby pomocy
    TyP
  • Specjalista elektryk
    Witam
    Bronek22 napisał:

    Ja monitoruję dużo instalacji. W mieszkaniówce impulsy o czasie trwania
    100 usek i napięciu 260V się nie zdarzają. Nigdy !!!!!!!! To fakty z autopsji.


    Niestety, nie mam za dużo czasu, ale ostatnie teksty pisane przez kolegę Bronka wołają o wielką replikę (której będzie tylko namiastka, bo nie mam czasu).
    Ja nic nie mam przeciwko marketingowi a w zasadzie popularyzacji kontrolerów, których nasz kolega jest konstruktorem i których przydatność nie próbuję negować. Natomiast niedopuszczalne jest szerzenie dezinforamacji dotyczącej chociażby charakteru przepięć występujących np. w mieszkaniówce. Statystyka rozkładu przepięć występujących w różnych sieciach jest podawana niemalże w każdej książce dotyczącej ochrony p. przepięciowej, widziałem ją też w którymś z dokumentów p. Andrzeja Sowy (www.ochrona.net.pl). Koledzy, którzy mają do czynienia z analizatorami, też wiedzą, że czasami jest tego bardzo dużo. Ponad to kolega Bronek usiłuje przemycić tezy, że podczas burzy niszczące są nie przepięcia powstające w wyniku wyładowań, tylko działania ZE będące ich następstwem.
    Niedopuszczalne jest także szerzenie na forum specjalistycznym własnych wymysłów dotyczących odporności p.przepięciowej zasilanych urządzeń.

    Bronek22 napisał:
    Można sprzęt zabezpieczyć w 99% , zwłaszcza na jednej fazie. Trzeb zastosować kontroler napięcia sieciowego, który wyłączy zasilanie po czasie 2,5 msek. od momentu przekroczenia napięcia 260V.


    Przed chwilą zmierzyłem wartość skuteczną napięcia sieciowego u mnie w domu:
    Usk=235V więc wszystko w normie.
    To jednak oznacza, że wartość 260V jest przekraczana w ciągu 4,2 ms w każdym półokresie napięcia sieciowego. Widzę stąd, że kontroler napięcia sieciowego kol. Bronka u mnie się nie sprawdzi, bo musiałbym siedzieć przy świecach. ;-)

    pzdr
    -DAREK-
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 26  
    Bronek22 napisał:

    Wzrost napięcia o 40% czyli do 322V AC zniszczy sprzęt, a warystor nie ma szans zadziałać bo nie posiada charakterystyki o tak dużej nieliniowości.
    Narysujcie schemat ideowy ( jeżeli potraficie to zrobić – w co wątpię), zakładając rezystancję źródła SWZ 2 omy to się przekonacie co może warystor.
    Tutaj jest wymagana precyzja.

    Szkoda, że w energetyce pracują idioci i montują na słupach iskrowniki zamiast twojego SWZ Bronku. Proponuję ich uświadomić, że są w błędzie.
    Bronek22 napisał:

    Awarie sieci elektrycznej nie są strzałami, trwają od 1 sek,, do kilkudziesięciu minut.

    Typeczek:
    Awarie sieci nie pochodzą z dołączonej wtyczką instalacji - tylko z sieci zasilającej. Sam wiesz, że w budynku gospodarczym nie siedzą krasnoludki podnoszące napięcie o 40% na kilkadziesiąt minut <lol> Oceń więc sam i będziesz wiedział, jakiego zabezpieczenia potrzebujesz.

    Bronek22 napisał:
    Można sprzęt zabezpieczyć w 99% , zwłaszcza na jednej fazie.
    Trzeb zastosować kontroler napięcia sieciowego, który wyłączy zasilanie po czasie 2,5 msek. od momentu przekroczenia napięcia 260V.

    Czas zadziałania warystora lub diody (supresora) jest rzędu pikosekund. Po 2,5 milisekundy tranzystor dawno przestanie działać.
    Półprzewodniki nie są uszkadzane ani przez prąd ani przez napięcie - uszkadza je stromość narastania napięcie du/dt. Z tego powodu mostek zostanie spalony, a klasyczny elektrolit o dużej rezystancji nie zdąży przejąć nawet znaczącej części impulsu.
    To co piszesz Bronku jest sensowne ale nie w tym przypadku - autor postu nie chce zabezpieczyć sprzętu nadnapięciowo tylko tylko przeciwprzepięciowo.
  • Poziom 23  
    Bronek22 napisał:

    Istotą jest prawda. Napisanie jak to działa, podanie parametrów.
    Oszustwem jest napisanie, że ochronnik zabezpiecza przed wszystkimi przepięciami.
    Oszustwem jest pomijanie awarii sieci - zerwania sieci podczas wichury.
    Także awarii na trafach, o których pisąl kol. Karolq.
    Tak na koniec.
    Zobaczymy twoją reakcję, jak ci się upali PEN w WLZ na klatce, lub zerwie PEN sieci napowietrznej.
    Kolego Darom - banalna opcja, której nie przewidziałeś. Facetowi wjechał samochód w skrzynkę, na płocie. 90% sprzętu uległo zniszczeniu.
    Życie nie składa się z samych piorunów i kilowoltowych przepięć.
    Bronek

    Jeśli by to okazało się prawdą to:
    1) pół wsi powinno "iść z dymem" (piszę o urządzeniach),
    2) u mnie szkody powinny być najniższe - jestem na samym końcu linii.
    cranky napisał:
    Typeczek:
    Awarie sieci nie pochodzą z dołączonej wtyczką instalacji - tylko z sieci zasilającej. Sam wiesz, że w budynku gospodarczym nie siedzą krasnoludki podnoszące napięcie o 40% na kilkadziesiąt minut <lol> Oceń więc sam i będziesz wiedział, jakiego zabezpieczenia potrzebujesz.

    Cały czas mi się wydawało, że z sieci, ale jakbyś zobaczył ten budynek. Nawet zmierzyłem na nim rezystancje. Nie pamiętam wartości, ale porównywalna z rezystancją drzewa. A jak wiadomo pioruny lubią drzewa. Jeśli już bym się miał decydować na odgromnik, to wyprowadzenie zasilania budynku gospodarczego wolałbym mieć przed odgromnikiem. A to jest znowu dodatkowy koszt przeróbki instalacji. Bo trzeba puścić dodatkową linie z pokoju do rozdzielni. Może sobie zainstaluję jakąś czasówkę z dużą przerwą po rozłączeniu i wepchnę przed wtyczkę.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 23  
    Tak z czystej ciekawości poszukam gdzieś jakieś starego "zepsutego" radia i podłączę na 400 V. Wyniki doświadczenia z załączonymi zdjęciami postaram się tu dodać.