Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Studia techniczne - nie który kierunek tylko czy warto w ogóle

revolt 28 Mar 2011 23:32 61219 216
  • #1 28 Mar 2011 23:32
    revolt
    Poziom 34  

    Ten temat pewnie niektórym podniesie ciśnienie, ale myślę, że warto go poruszyć. Mianowicie czy warto w ogóle męczyć się i iść na studia techniczne. Mam aktualnie obraz jak wygląda praca po politechnice (różne kierunki). W budownictwie - praca jest dla wszystkich branż - konstrukcje, wod-kan, i dla nas elektrotechników. Ofert dużo, ale czy wart tych pieniędzy? W projektowaniu dostaniesz 2000 (chociaż i 1500 nie rzadko) na rękę, ale robisz i robisz - jesteś "murzynem" aż nie zrobisz uprawnień. W wykonawstwie często za tę kasę robisz robotę kierownika projektu. Za kilka lat idąc na swoje zarobisz więcej, ale odpowiedzialność większa. Pójdziesz po automatyce na utrzymanie ruchu - żyć ci nie dadzą. Itp. itd. przykładów jest wiele.
    Podsumowując - w moim mniemaniu być inżynierem SIĘ NIE OPŁACA.
    Ja poszedłem do biura projektowego i stwierdzam, że nie jest to warte tego co muszę w tę pracę zainwestować siebie.
    Jeżeli czytasz to i zastanawiasz się nad politechniką i nie czujesz wielkiego powołania - dej se luz chopok i poszukaj mniej stresującej pracy - w tym kraju odpowiedzialność i wiedza się nie liczy - zarobisz tyle co inżynier w handlu czy usługach.

    0 29
  • #2 29 Mar 2011 00:05
    me_super
    Poziom 29  

    revolt napisał:

    Podsumowując - w moim mniemaniu być inżynierem SIĘ NIE OPŁACA.
    Ja poszedłem do biura projektowego i stwierdzam, że nie jest to warte tego co muszę w tę pracę zainwestować siebie.
    Jeżeli czytasz to i zastanawiasz się nad politechniką i nie czujesz wielkiego powołania - dej se luz chopok i poszukaj mniej stresującej pracy - w tym kraju odpowiedzialność i wiedza się nie liczy - zarobisz tyle co inżynier w handlu czy usługach.


    Moim zdanie praca inżyniera się nie opłaca. Przyczyna jest bardzo prosta, Polska jest krajem rolniczo-usługowym gdzie przemysł praktycznie nie istnieje stąd małe szanse na znalezienie zawodu inżynieryjnego z godną płacą. Wyjątek to pewno klepacze kodu w IT. Równie dobrze możesz być wybitnym specjalistą od silników rakietowych - w Polsce będziesz przymierał głodem.
    Zawody dobrze płatne w Polsce to polityk, alfons, ksiądz, złodziej, prostytutka i adwokat.

    0
  • #3 29 Mar 2011 00:09
    fuutro
    Poziom 43  

    To zdobędziesz doświadczenie i spadasz tam gdzie warto a nie dajesz się jechać w 4 litery na każdym kroku. Jak wybierasz to wybierz mądrze a nie idź na żywioł i potem nic z tego nie miej - a może tylko nie miałeś szczęścia?

    PS
    Czy ja wiem, czy w tym wymienionym gronie prostytutka ma akurat tak różowo?

    0
  • #4 29 Mar 2011 02:22
    c4r0
    Poziom 36  

    revolt napisał:
    Podsumowując - w moim mniemaniu być inżynierem SIĘ NIE OPŁACA
    Praca w Polsce sie nie oplaca, a nie bycie inzynierem.

    fuutro napisał:
    Czy ja wiem, czy w tym wymienionym gronie prostytutka ma akurat tak różowo?
    No, jak jest jakas sensowna (nie "tirowka") to czemu mialaby nie miec rozowo?

    0
  • #5 29 Mar 2011 08:47
    revolt
    Poziom 34  

    fuutro napisał:
    To zdobędziesz doświadczenie i spadasz tam gdzie warto a nie dajesz się jechać w 4 litery na każdym kroku. Jak wybierasz to wybierz mądrze a nie idź na żywioł i potem nic z tego nie miej - a może tylko nie miałeś szczęścia?


    Z tego co wiem to w innych biurach (niezależnie od branży) jest jeszcze gorzej. Dopóki nie masz koło nazwiska numeru uprawnień to każdy cię będzie krótko trzymał bo w końcu gdzieś praktykę musisz zrobić.

    0
  • #6 29 Mar 2011 21:17
    paulinamaria
    Poziom 13  

    Skończenie politechniki i bycie inżynierem w kraju gdzie 3/4 (pewnie zaraz mnie ktoś opie...y że przesadzam) ludzi nie zna porządnie tabliczki mnożenia niesie ze sobą pewien prestiż. Przebrnięcie przez całą analizę matematyczną, numeryczną; programowanie zwykłe tudzież programowanie w automatyce - to jest wykształcenie które nie każdy jest w stanie otrzymać. Głupi jest ten, komu na wykształceniu nie zależy. Mierzy się ponad cel, by trafić do celu.

    Jestem kobietą na politechnice na typowo męskim kierunku Automatyka i Robotyka i daję radę. I cieszę się że wybrałam właśnie to, chociaż z natury jestem humanistką i gdybym żyła w innym kraju niż Polska, pewnie robiłabym coś bardziej oderwanego od rzeczywistości, taka prawda :)

    2
  • #7 29 Mar 2011 21:22
    Elektronik9
    Poziom 30  

    Wydaje mi się, że auto tematu nieco przesadza. Przecież w Polsce jest już dużo firm chociażby z dziedziny IT i Telekomunikacji i Elektrotechniki (że wspomnę Comarch, Mentor Graphics, Volkswagen, ABB, ADB, Kimball itp.) które z chęcią przyjmą zdolnych inżynierów i godziwie zapłacą. Trzeba tylko się wyróżniać z tłumu.

    0
  • #8 29 Mar 2011 22:23
    revolt
    Poziom 34  

    No oczywiście, że są (że większość nie polskie to inna sprawa). Tylko po pierwsze - wszystkich studentów nie wchłoną a po drugie to nie wiem czy aż tak godziwe warunki zapewniają (mam znajomych w dwóch z ww firm) i szału ni ma. Tyle co w tych firmach można zarobić sprzedając suplementy diety a jeszcze więcej sprzedając np. samochody w salonie. Ja się pytam czy te 5 lat studiów i ciągłą konieczność douczania jest warta tych pieniędzy.

    0
  • #9 29 Mar 2011 22:54
    piotrek1984
    Poziom 11  

    w 100% zgadzam z się z paulinamaria...
    mając gruntowne wykształcenie( a ono zależy tylko od Ciebie czy za Twoim inz stoi jakaś wiedza) reprezentujesz sobą coś więcej niż następny marketingowiec czy handlowiec....
    i jeśli jakiś pracodawca nie zaoferuje Ci godziwej zapłaty za Twoje umiejętności to znaczy że powinieneś poszukać innego miejsca pracy.

    Nawet ja kończąc fizykę( która nie jest najbardziej pożądanym wykształceniem na rynku znalazłem kilka ciekawych ofert) i nie wyobrażam sobie że po kierunkach bardziej wyspecjalizowanych nie znajdziesz dobrej pracy

    pozdrawiam

    0
  • #10 30 Mar 2011 10:03
    manio978
    Poziom 11  

    Piotrku 1984 sądząc po nicku jesteś kilka lat po studiach zafascynowany i dumny swoja gruntowna wiedzą to normalne każdy tak miał. Do takich konkluzji jak rewolt dochodzi się czasem po kilkunastu a nawet kilkudziesięciu latach pracy. Jak jakiś menager do spraw operacyjnych zada Ci pytanie: ile potrwa uruchomienie ? Ty odpowiesz choć wiesz że gość nie ma pojęcia. On odpowie : Dlaczego tak długo? Daje Wam czas do ..? Poczym swym służbowym merolem wróci do klimatyzowanego biura. Ty wiesz że choćbyś wiedzę techniczną zgłębią przez 100 lat nie dostaniesz jego 14 000 brutto + fundusz reprezentacyjny, to ty zasuwasz z daleka od rodziny w śniegu w deszczu korzystając z jedynego TOYTOYa na budowie. Jak będzie awaria to do Ciebie będą dzwonić w nocy bo ty się znasz. Do menagera zadzwonią w dzień a on też zadzwoni i powie Ci swoja formułkę : Dlaczego tak długo to trwało?
    Takie zdarzenia sprawiają że myślisz czy nie lepiej było zostać politykiem, samorządowcem, dyr. od lansu i balansu w spółce skarbu państwa tudzież innym picerem.

    0
  • #11 30 Mar 2011 11:47
    piotrek1984
    Poziom 11  

    nie do końca tak jest, ponieważ należy sobie postawić bardzo ważne pytanie:
    Czy chce pracować za średnią krajową 8 godz, czy chce zarabiać więcej i być dyspozycyjny 24h.
    Wiem że mój rok urodzenia na to wskazuje że nie mam doświadczenia ale w życiu imałem się wielu prac i wiem że jak dać się dojeżdżać to tylko za odpowiednią kase a jeśli jest średnia krajowa to po przysłowiowej 16 nie odbieram służbowych telefonów.
    To oczywiście będzie się czasem wiązać ze zmiana pracy, ale drodzy Państwo nie jesteśmy niewolnikami.
    Osobiście uważam że jak poświęcać się to tylko dla własnej działalności.
    pozdrawiam Piotrek

    0
  • #12 30 Mar 2011 12:10
    me_super
    Poziom 29  

    paulinamaria napisał:
    Skończenie politechniki i bycie inżynierem w kraju gdzie 3/4 (pewnie zaraz mnie ktoś opie...y że przesadzam) ludzi nie zna porządnie tabliczki mnożenia niesie ze sobą pewien prestiż. Przebrnięcie przez całą analizę matematyczną, numeryczną; programowanie zwykłe tudzież programowanie w automatyce - to jest wykształcenie które nie każdy jest w stanie otrzymać. Głupi jest ten, komu na wykształceniu nie zależy. Mierzy się ponad cel, by trafić do celu.


    Jak skończysz studia i popracujesz za 1200zł to odkryjesz, że za prestiż nie kupisz ubrań i nie zapłacisz za czynsz, nie wykarmisz rodziny ani nie wyleczysz zębów. Innymi słowy zejdziesz na ziemię. Z resztą, teraz politechniki masowo produkują inżynierów więc co to za prestiż.

    Dodano po 2 [minuty]:

    Elektronik9 napisał:
    Wydaje mi się, że auto tematu nieco przesadza. Przecież w Polsce jest już dużo firm chociażby z dziedziny IT i Telekomunikacji i Elektrotechniki (że wspomnę Comarch, Mentor Graphics, Volkswagen, ABB, ADB, Kimball itp.) które z chęcią przyjmą zdolnych inżynierów i godziwie zapłacą. Trzeba tylko się wyróżniać z tłumu.


    Tyle że to są podwykonawcy albo fabryczki które produkują proste elementy na gotowych, dostarczonych już maszynach wg. specyfikacji już przywiezionej. Tam inżynier jest potrzebny do pakowania do pudeł części zjeżdżających z linii produkcyjnej

    Dodano po 3 [minuty]:

    piotrek1984 napisał:
    w 100% zgadzam z się z paulinamaria...
    mając gruntowne wykształcenie( a ono zależy tylko od Ciebie czy za Twoim inz stoi jakaś wiedza) reprezentujesz sobą coś więcej niż następny marketingowiec czy handlowiec....
    i jeśli jakiś pracodawca nie zaoferuje Ci godziwej zapłaty za Twoje umiejętności to znaczy że powinieneś poszukać innego miejsca pracy.


    Bardzo górnolotna postawa którą przyjmują wszyscy po studiach: "Teraz jestem KTOŚ bo mam inżyniera. I dużo sobą reprezentuję!"
    Niestety życie zweryfikuje Twoją postawę.

    piotrek1984 napisał:

    Nawet ja kończąc fizykę( która nie jest najbardziej pożądanym wykształceniem na rynku znalazłem kilka ciekawych ofert) i nie wyobrażam sobie że po kierunkach bardziej wyspecjalizowanych nie znajdziesz dobrej pracy

    pozdrawiam


    O to ciekawe, czy mógłbyś napisać gdzie można znaleźć miejsce po fizyce?

    0
  • #13 30 Mar 2011 14:27
    ^ToM^
    Poziom 34  

    revolt napisał:
    Ten temat pewnie niektórym podniesie ciśnienie, ale myślę, że warto go poruszyć. Mianowicie czy warto w ogóle męczyć się i iść na studia techniczne. Jeżeli czytasz to i zastanawiasz się nad politechniką i nie czujesz wielkiego powołania - dej se luz chopok i poszukaj mniej stresującej pracy - w tym kraju odpowiedzialność i wiedza się nie liczy - zarobisz tyle co inżynier w handlu czy usługach.


    Zgadzam się w 100% w Polsce nie opłaca się zawód inżyniera. Prestiż niewielki (nie to co kiedyś).
    Lepiej skończyć studia menadżerskie czy byle jakie inne niż "mordować" się na polibudzie. Lepiej chyba skończyć rachunkowość i zająć się kreatywną księgowością, bo z tego można mieć wiele większy zarobek. Teraz po byle jakiej głupiej uczelni za 3 lata można mieć tytuł inż. bez żadnego wysiłku, ale na co komu taki tytuł?. Po takim wykształceniu to łatwo można znaleźć robotę w handlu, sprzedając cukier po 5zł.

    0
  • #14 30 Mar 2011 15:12
    piotrek1984
    Poziom 11  

    czyli wyciągając wnioski z części postów wynika...
    że najlepiej wcale nie iść na studia, a jeszcze lepiej już po szkole podstawowej iść do pracy...
    jeśli założymy że pracownik fizyczny zarabia (jeśli jest młody i pracowity) 1500zl to przemnażając to przez 12 miesięcy mamy: 18000 zł
    i dalej jeśli taki ktoś będzie pracował przez 3 lata zamiast gimnazjum to już ma 54000zł
    jeśli następne 3 lata zamiast liceum to już ponad 100 000zł
    a jak już policzymy do tego 5 lat studiów to daje nam równo 198 000zł...(prawie mamy kawalerkę w Warszawie)

    a ja głupi studiowałem.... i jeszcze śmiem się cieszyć z tego....

    także przepraszam wszystkich z którymi się nie zgadzałem wcześniej i przyznaje że nie warto iść na studia, a jeśli już koniecznie chcecie to idźcie na marketing, zarządzanie lub gdziekolwiek indziej tylko nie na politechnikę...
    pozdrawiam

    1
  • #15 30 Mar 2011 15:18
    ^ToM^
    Poziom 34  

    piotrek1984 napisał:

    także przepraszam wszystkich z którymi się nie zgadzałem wcześniej i przyznaje że nie warto iść na studia, a jeśli już koniecznie chcecie to idźcie na marketing, zarządzanie lub gdziekolwiek indziej tylko nie na politechnikę...
    pozdrawiam


    Prawda jest taka, że obecnie prawie każdy ma jakieś studia, więc one same w sobie nic nie oznaczają. Z obserwacji natomiast wynika, że studia jakoś nie przekładają się znacząco na zarobki. Mam liczne przykłady, gdzie jak ja szedłem na studia moi koledzy ze średniej pozakładali firmy i teraz zarabiają 10x więcej niż ja. Tak więc same studia na pewno nic nie dają, obecnie do tego jest jeszcze potrzebny pomysł na siebie. Natomiast studia na pewno są potrzebne do tego jak się chce zostać i pracować na uczelni czy w szkole. Do reszty w znacznej większości nie.

    0
  • #16 30 Mar 2011 16:36
    Miniax
    Specjalista elektryk

    Z tym, że jeżeli planujesz robić "pod" kimś, a nie założyć własny biznes, to właśnie bez tego papieru ukończenia studiów nie masz szans na jakikolwiek wartościowy awans - to po pierwsze.

    Po drugie studia polegają na INDYWIDUALNEJ NAUCE. Grubo ponad 90% studentów, ogranicza swoją naukę do wiedzy z wykładów i ćwiczeń. Studia mają na celu tylko ukierunkować wiedzę, rozwiać wątpliwości i poszerzyć informacje zdobyte indywidualnie. Jeżeli tak będziemy podchodzić do nauki to wszędzie i po każdym kierunku znajdziemy pracę i to za godziwe pieniądze. A to, że większość osób po studiach to tumoki, które w naukę nie włożyły nic od siebie, to później marudzą, że po studiach nie ma pracy.
    Ale oczywiście łatwiej pić, bawić się, ściągać na egzamach i skakać na warunkach, a później narzekać, że po studiach nie ma perspektyw.

    0
  • #17 30 Mar 2011 16:41
    fuutro
    Poziom 43  

    No zawsze można iść na kierunek/specjalność "marudzenie, że nie ma pracy po studiach" bo jest "prosty i na czasie" i właśnie to robić po chwalebnym jego zakończeniu.

    0
  • #18 30 Mar 2011 16:50
    Tommy82
    Poziom 39  

    fuutro napisał:

    Czy ja wiem, czy w tym wymienionym gronie prostytutka ma akurat tak różowo?

    Najbardziej różowo z nich wszystkich ;)

    paulinamaria napisał:
    Skończenie politechniki i bycie inżynierem w kraju gdzie 3/4 (pewnie zaraz mnie ktoś opie...y że przesadzam) ludzi nie zna porządnie tabliczki mnożenia niesie ze sobą pewien prestiż.


    To już generalnie nie te czasy. Dziś inżyniera dają rożne zaoczno-wieczorowe szkółki kroju i szycia i sam tytuł się zdewaluował. Dzisiejszy inżynier to nie ten sprzed 40 czy nawet 20 lat no i podobno łatwiej skończyć ale starsi ludzie zawsze mówią "za moich czasów..." wiec trudno porównywać. A co do pracy to problem jest taki ze inżynierów jest za dużo w stosunku do potrzeb i dobrzy giną w tłumie. I to nie jest porblem nadmiaru inżynierów tylko niedoboru potrzeb. Kraj jest zacofany technologicznie. Można powiedzieć ze nie jesteśmy twórcami tylko odtwórcami. Wszyscy trąbią o tym żeby kształcić kadry bo będzie brakować pracowników i tak dalej. Że są potrzebni żeby był rozwój, gospodarka oparta na wiedzy ble ble ble. Tylko od samych inżynierów nic się nie stanie bo tylko więcej wkurzonych ludzi stąd pojedzie gdzieś indziej. Pracownicy nie najgorzej wykształceni są i co? i nic. Problemów jest wiele. Na przykład taki ze się pracownicy z pracodawcami na rynku nie spotykają z oczekiwaniami. Efekt tego jest taki ze jedni nie mają pracy drudzy pracowników i wszyscy narzekają. Jedni by chcieli wspaniałą prace za grubą forsę a drudzy super wykwalifikowanego pracownika w wieku 30 lat z 20 letnim doświadczeniem i szafą certyfikatów. Jak obie strony nie popuszczą to nic z tego nie będzie. Trochę tym wszystkim kręcą działy i firmy HR gdzie rożni humaniści nie odróżniający najczęściej śruby od nakrętki muszą się czymś wykazać i stwarzają sobie problemy które muszą dzielnie pokonywać. Firmy publikują raporty o zarobkach które jak ludzie oglądają to się zastawiają "kto tak zarabia?". A branża HR przekonuje pracodawców ze nie ma pracowników i rekrutacja musi być droga a pracowników ile to inni zarabują i koło się zamyka. Tu jest taka trochę bańka bo jest taki moment w którym to się wszystko przestaje opłacać i lepiej jest złapać człowieka na ulicy i go wyszkolić niż próbować rekrutować. Usługi firm rekrutacyjnych czy nawet publikacji ogłoszeń o prace są droższe niż usługi prostytutek które już w tej dyskusji pojawiły się jako dobry zawód. Co ciekawe niektórzy już to widzą. Ze strony jednej ze wskazanych w wątku firm, choć ogłoszeń w PL brak.
    Cytat:

    Mentor Graphics Corporation prefers to recruit candidates directly, rather than through a third party recruiter or agency. Do not submit or present your candidates through any means (email, fax, phone, mail, verbal referral or any other means), to Mentor Graphics or any employee of Mentor Graphics.






    Ale co do wspominanej branży IT i klepaczy kodu należy dodać centra outsourcingowe czyli wszelakie helpdeski i centra księgowe, tylko ze tu z tą nasza wspaniałą gospodarką opartą na wiedzy konkurujemy np z hindusami i ich świętymi krowami, standardowy klient po drugiej stronie słuchawki spodziewa się na przykład czegoś takiego
    http://www.bigoo.ws/code/preview/224159.htm

    Kierunki techniczne to w ogóle szał w porównaniu do innych socjologi i psychologi których niektórzy po 5 pokończyli itp. Inżynier przynajmniej ma szanse na jakąś prace i to w dodatku w zawodzie.

    me_super ze ścisłymi typu fizyka czy matematyka da się znaleźć dobrą prace ale trzeba szukać gdzieś indziej niż by rozum podpowiadał ;). Instytucje finansowe itp słyszałem ze chętniej przyjmują fizyków i matematyków niż absolwentów uczelni ekonomicznych nawet państwowych po marketingach i innych takich.To w sumie mnie nie dziwi bo na fizyce gdzie jest na roku np 70 ludzi a kończy 30 baran się łatwo nie prześliźnie tak samo przez politechnikę bo na czymś go w końcu dojadą. Przynajmniej wiadomo ze dobrze liczyć potrafi do wzoru podstawi i jeszcze wyciągnę jakieś wnioski a to już w wielu miejscach wystarcza a wielu kandydatów przerasta.

    ^ToM^ zawód nie inżyniera opłaca się jeszcze mniej. Bo szukanie pierwszej pracy to potem poważny porblem.
    I tu dobra rada dla wszystkich lepiej podczas studiów rozglądnąć się za jakimiś praktykami solidnymi w branży a najlepiej to już gdzieś pracować choćby na 1/5 etatu nawet jako "wolontariusz". Po prostu wtedy człowiek z dyplomem jest jak by o level wyżej niż ktoś kto ma w ręce tylko dyplom. Często ta różnica sprowadza się to tego ze ktoś w ogóle na CV spojrzy zamiast je od razu położyć na kupkę "dziękujemy". Lepiej zęby zagryźć jeszcze na studiach niż potem zagryzać po i pluć sobie w brodę.

    1
  • #19 30 Mar 2011 17:50
    paulinamaria
    Poziom 13  

    Napisałam o skończeniu politechniki a nie jakieś szkoły cholewiarskiej która daje tytuł inż. To po pierwsze. A po drugie zgadzam się z Piotrkiem i wcale nie wydaje mi się dziwne pracować po fizyce. W ten sposób można podważyc każdy jeden kierunek i typ wykształcenia a chyba nie o to chodzi.
    I proszę mi nie wjeżdżać że jeszcze nie skończyłam studiów; osoba po studiach która ma praktyki w różnych zakładach pracy (nie tylko 1 wpis do indexu który trzeba odbębnić) i umie coś na temat tej pracy powiedzieć jest inaczej traktowana i ma zdecydowanie większe szanse na otrzymanie wymarzonej posady. Oczywiście - zawsze może sie zdarzyć, że szef jest poj**em i sam za bardzo nie rozumie na czym Wasza praca ma polegać (zadając idiotyczne pytania) ale to występuje w każdej branży i niewiele się ten wątek przyda na tym forum.
    Poza tym jeśli ktoś szuka pracy rok, drugi to chyba powinien sie zastanowić czy to z nim jest wszystko w porządku - w sensie z tym jak wypada na rozmowie kwalifikacyjnej. Pomijam tutaj oczywiście sytuacje z szefem debilem. Ukończyłam kurs (tak dodatkowo, dla siebie) aktywizacji zawodowej (sponsorowany przez Unie), w grupie były osoby bezrobotne od kilku lat, z różnym wykształceniem, i wyższym i zawodowoym a nawet była babka po podstawówce. Dowodem tego, że nie był to zmarnowany czas jest to, ze wszystkie te osoby umiały znaleźć i znalazły pracę po tym kursie a ja wyniosłam cenną dla siebie wiedzę. Pewnie że nie pracowałam nigdy zawodowo bo nie mam jeszcze ku temu kwalifikacji ale starając się o nią, z pewnością wykorzystam zdobytą wiedzę.

    Może warto się nad tym zastanowić a nie rozsiewać wokół swoje frustracje.

    0
  • #20 30 Mar 2011 19:35
    Elektronik9
    Poziom 30  

    me_super napisał:
    Elektronik9 napisał:
    Wydaje mi się, że auto tematu nieco przesadza. Przecież w Polsce jest już dużo firm chociażby z dziedziny IT i Telekomunikacji i Elektrotechniki (że wspomnę Comarch, Mentor Graphics, Volkswagen, ABB, ADB, Kimball itp.) które z chęcią przyjmą zdolnych inżynierów i godziwie zapłacą. Trzeba tylko się wyróżniać z tłumu.


    Tyle że to są podwykonawcy albo fabryczki które produkują proste elementy na gotowych, dostarczonych już maszynach wg. specyfikacji już przywiezionej. Tam inżynier jest potrzebny do pakowania do pudeł części zjeżdżających z linii produkcyjnej

    LOL. Poczytaj jeszcze trochę czym zajmuje się np. Mentor Graphics w Poznaniu czy Wrocławiu czy USA albo taki Comarch i zapewniam Cię, nie jest to pakowanie do pudeł z linii produkcyjnej.

    Dodano po 8 [minuty]:

    Tommy82 napisał:

    Ze strony jednej ze wskazanych w wątku firm, choć ogłoszeń w PL brak.
    Cytat:

    Mentor Graphics Corporation prefers to recruit candidates directly, rather than through a third party recruiter or agency. Do not submit or present your candidates through any means (email, fax, phone, mail, verbal referral or any other means), to Mentor Graphics or any employee of Mentor Graphics.

    MG rekrutuje w Polsce. Ostatnio widziałem ogłoszenie że mają nabór do oddziału we Wrocławiu - głównie programiści ale z naciskiem na elektronikę (testowanie układów cyfrowych). Następnym razem radzę lepiej poszukać, a nie wprowadzać innych w błąd.

    0
  • #21 30 Mar 2011 19:59
    revolt
    Poziom 34  

    Panowie i Panie - po primo chciałem przeprosić bo jako twórca tematu za bardzo może uogólniłem swoje wypowiedzi. No oczywiście, że nie można przyjmować, że w Polsce dobrej roboty dla inżynierów nie ma. Jest. Pewne grono znajdzie satysfakcjonujące zajęcia.
    Zwracam uwagę na szerszą perspektywę - wielu idzie na studia na polibude bez "przekonania". Widziałem to wśród znajomych po liceum - łby z najlepszymi wynikami poszły i odpadły po roku. Chciałbym ostrzec przed tym niektórych. Po co marnować 5 lat jak można od razu swoje lody kręcić.

    Polskie uczelnie wypuszczają masę kalek z tytułem inż. mgr. Hurtowa produkcja zaczyna przypominać sytuację na przedmiotach ekonomicznych.
    Dane mi było zobaczyć jak to wygląda w Szwecji. Uderzyły mnie wtedy słowa jednej z Polek, która powiedziała, że politechnika Poznańska wy puszcza więcej inż. budownictwa od wszystkich uczelni w Szwecji. Nie wiem czy to prawda, ale coś w tym jest.

    paulinamaria - ładnie to wszystko opisujesz i idealistycznie podchodzisz. Zmienisz zdanie po pierwszym konkretnym projekcie. Chyba, że widzisz to w formie serialowych spotkań, gdzie wszyscy się uśmiechają i rozwiązują problemy za pomocą słitaśnych wykresików z excela.

    Jadąc dalej ktoś wspomniał, że dużo jest pracy odtwórczej - i jest to najświętsza prawda. Zakłady to nie biura RnD a raczej montownie - dostajesz komplet - złóż - sprawdź czy działa. Są pocieszające wyjątki jak np. philips w pile.

    PS. Teraz pewnie niejednego urażę, ale coś takiego jak inżyniera oprogramowania to naciąganie pojęcia inżynier ;)

    0
  • #22 30 Mar 2011 21:05
    Ptolek
    Poziom 36  

    revolt napisał:

    paulinamaria - ładnie to wszystko opisujesz i idealistycznie podchodzisz.

    I bardzo dobrze. Za to wszyscy inni (no większość) potrafią tylko narzekać i zniechęcać, ludzie zamiast próbować to poddają się na starcie "bo w tym kraju sie nie uda" i koło się zamyka. No gratki.
    Ja jestem na 4 roku EiT i jak na razie dużo ludzi z mojego roku już w czasie studiów pracuje na pół etatu, oczywiście nie zarabiają kokosów, ale nie mówcie, że w ogóle roboty nie ma. Fakt, może nie wszyscy się pomieszczą w tych firmach, które w Polsce są, ale tu wchodzą prawa dżungli, po prostu wygra ten wytrwalszy, a samo studiowanie dla papierka niczego nie zagwarantuje. I nie mówię tu o wyścigu szczurów, moim zdaniem po prostu największe szanse mają ci, których branża naprawdę zainteresuje.

    0
  • #23 30 Mar 2011 21:31
    RitterX
    Poziom 36  

    Nie odpowiem na pytanie jak to jest nie być inżynierem.
    Jeśli się chce być inżynierem to po pierwsze trzeba mieć samozaparcie. "Prymusi" z liceum szybko odpadają bo zwykle tak im podpowiada instynkt wygodnego życia albo spełniają marzenia swoich rodziców, etc. Widziałem takich ludzi nawet u siebie w grupie. To nie trwało zbyt długo, powidzmy do 3...4 semestru.
    Studia to zwykle pierwsze nieprzymusowe zajęcie w życiu. Dlatego to nie ogólniak skrojony dla wszystkich a rzeczywistość.
    Najzabawniejszym tematem jest sposób wyboru studiów. Tych, którzy są zdeterminowani i wiedzą co chcą robić nie liczę. Gdyż mało jest przeszkód, które mogłyby ich zatrzymać w drodze do celu. Ten typ "zawodnika nazywam "lodołamacz" :-D.
    Są też tacy "omnipotentni", ktorzy mogą studiować wszystko. Od ich usług i współdziałania zwykłem trzymać się możliwie daleko...
    Studiowanie budownictwa to dobry pomysł tylko krótki, moim zdaniem, w perspektywie. Przynajmniej w Polsce. Za dwa lata skończą się pieniądze na infrastrukturę. Rosnące koszty życia przy nie rosnących zarobkach także nie będą stymulowały popytu na mieszkania. Na dokładkę będzie ich potrzeba mniej a to za sprawą niżu demograficznego + emigracji.
    Co do braku miejsc pracy w R&D to tylko pół prawdy, że zagraniczni inwestorzy nie są zainteresowani. Ale... Jeśli nawet politechniki dotknęła "sraczka edukacyjna", studenci nagminnie ściągają, a prace końcowe są plagiatami to raczej po skończeniu studiów nie będą się zbytnio nadawali do R&D. A poza tym ludzi do R&D w zasadzie nie kształci politechnika co kształcą się sami! Wyłowienie ich jest może i trudne ale ten trud jest podejmowany. Bynajmniej nie przez wszelkiej maści agencje zatrudnienia. Bowiem to tak jakby szympansa zatrudnić do znalezienia neurochirurga do pionierskiej operacji. W agencjach zatrudnienia szukają tych, którzy od 8-16 będą wkręcali śrubke A w element B albo łączyli kolumny w tabelkach baz danych.
    Na dokładkę by politechnika mogła utrzymywać właściwy poziom potrzebny jest przemysł, w którym są aplikowani zarówno ludzie po niej jak i rozwiązania. Politechnika też musi się gdzieś uczyć. Tymczasem jedynym zajęciem pracowników akademickich, po za pracą na 3 etatach, jest nie kończące się powielanie artykułów na konferencje. Dlatego o spadającym poziomie wykształcenia nie będę pisał. Bo nie trzeba nawet tego udowadniać.
    Czy warto być praktykującym inżynierem?! Trudno powiedzieć. Zważywszy trudne studia przez co rozumiem pełne studia. Dalej mając w perspektywie podwojenie/potrojenie wiedzy w przeciągu 10 lat od ich zakończenia. A trzeba jeszcze znaleźć miejsce np. na pracę zawodową i rodzinę. Jeśli przerwie się proces samokształcenia na dłuższy czas to wraca się do początku. Oczywiście piszę o kierunkach gdzie przyrost wiedzy jest naprawdę intensywny.
    Emigracja też nie jest wyjściem. Zakładając problemy językowo/kulturowe to emigrant ma na starcie "przechlapane". Czym innym jest "świetny" np. z niemieckiego/angielskiego w Polsce a czym innym za granicą gdzie w tym języku mówią od dziecka. Zakładam, że ten "świetny" nie jest natywnie dwujęzyczny bo to inna bajka.
    U zachodniego pracodawcy liczą się umiejętnści a tych kształcenie na politechnikach w Polsce jest w opłakanym stanie. Nie mam na myśli umiejętności lutowania czy obsługi AutoCAD, Catia czy Protela. Bowiem to szczyt możliwości dla bardzo wielu inżynierów w Polsce ale nie tam gdzie się praktykuje inżynierię na prawdę. Tam liczą się pomysły oraz ich praktyczna realizowalność.

    Podsumowując. "Lodołamaczy" nie ma sensu przekonywać ani odwodzić od tego pomysłu. Zaś ci, ktorzy mają zamiar, skuszeni perspektywą wielkich zarobków, studiować na politechnicę, mają w mojej ocenie "przechlapane". Świat, w którym żyjemy, z niewielkimi wyjątkami jak Polska, chronicznie odrzuca miernoty jak chorobę zakaźną/ciało obce.

    1
  • #24 30 Mar 2011 22:20
    paulinamaria
    Poziom 13  

    Cytat:
    Chyba, że widzisz to w formie serialowych spotkań, gdzie wszyscy się uśmiechają i rozwiązują problemy za pomocą słitaśnych wykresików z excela.


    Nie masz pojęcia kim jestem i czym się zajmuję w związku z czym nie życzę sobie sprowadzania moich umiejętności informatycznych do tworzenia projektów w Exelu. Chyba mnie nie zrozumiałeś, jeżeli mówię że studiuję to znaczy że wiedzę zdobywam i posiadam; poza tym każdy porządny automatyk musi być dobrym programistą. To po pierwsze. A po drugie to ciekawe czy w odniesieniu do faceta użyłbyś określenia "słitaśny" wykresik... być może mężczyźni znają się na rzeczy a kobiety potrafią tylko wklejać "słitaśne" wykresiki z jednego programu do drugiego jak na "serialowych spotkaniach"? Co to ma być?! Ja na labolatoriach wykonuję w grupie projekt i nie ma to nic wspólnego z wyżej wymienionymi przez Ciebie metodami. Poza tym i tak w pracy życie zweryfikuje te umiejętności.

    0
  • #25 30 Mar 2011 22:33
    Elektronik9
    Poziom 30  

    paulinamaria napisał:
    poza tym każdy porządny automatyk musi być dobrym programistą.

    Automatyk powinien też umieć posługiwać się językiem polskim. Tak gwoli ścisłości.

    0
  • #26 30 Mar 2011 22:46
    revolt
    Poziom 34  

    Nigdzie nie napisałem, że jak twierdzisz sprowadzam twoje zdolności programistyczne do excela - czytamy ze zrozumieniem.
    Co do słitaśności to wejdź na strony dużych korporacji w dział praca:

    Studia techniczne - nie który kierunek tylko czy warto w ogóle Studia techniczne - nie który kierunek tylko czy warto w ogóle Studia techniczne - nie który kierunek tylko czy warto w ogóle

    Rozumiesz o co mi chodzi?

    0
  • #27 31 Mar 2011 11:30
    me_super
    Poziom 29  

    Cytat:

    me_super ze ścisłymi typu fizyka czy matematyka da się znaleźć dobrą prace ale trzeba szukać gdzieś indziej niż by rozum podpowiadał ;). Instytucje finansowe itp słyszałem ze chętniej przyjmują fizyków i matematyków niż absolwentów uczelni ekonomicznych nawet państwowych po marketingach i innych takich.


    No właśnie, słyszałeś. To jest pusty frazes powtarzany od 10-15 lat. Każdy coś, gdzieś słyszał - czyli jedna pani drugiej pani. To po pierwsze. Po drugie jakbym chciał wpisywać formułki do excela to bym poszedł na ekonomię i marketing.

    Dodano po 4 [minuty]:

    paulinamaria napisał:
    Napisałam o skończeniu politechniki a nie jakieś szkoły cholewiarskiej która daje tytuł inż. To po pierwsze. A po drugie zgadzam się z Piotrkiem i wcale nie wydaje mi się dziwne pracować po fizyce. W ten sposób można podważyc każdy jeden kierunek i typ wykształcenia a chyba nie o to chodzi.
    I proszę mi nie wjeżdżać że jeszcze nie skończyłam studiów; osoba po studiach która ma praktyki w różnych zakładach pracy (nie tylko 1 wpis do indexu który trzeba odbębnić) i


    No widzisz, mi dla odmiany się nie wydaje bo widzę to na przykładzie własnym i znajomych. Widzę, że ludzie z doktoratami na światowym poziomie wyjeżdżają bo nie mają żadnych szans na pracę.

    paulinamaria napisał:

    Może warto się nad tym zastanowić a nie rozsiewać wokół swoje frustracje.


    No, każdy póki jest na utrzymaniu rodziców jest pełen wzniosłych ideałów.

    Dodano po 3 [minuty]:

    Elektronik9 napisał:
    me_super napisał:
    Elektronik9 napisał:
    Wydaje mi się, że auto tematu nieco przesadza. Przecież w Polsce jest już dużo firm chociażby z dziedziny IT i Telekomunikacji i Elektrotechniki (że wspomnę Comarch, Mentor Graphics, Volkswagen, ABB, ADB, Kimball itp.) które z chęcią przyjmą zdolnych inżynierów i godziwie zapłacą. Trzeba tylko się wyróżniać z tłumu.


    Tyle że to są podwykonawcy albo fabryczki które produkują proste elementy na gotowych, dostarczonych już maszynach wg. specyfikacji już przywiezionej. Tam inżynier jest potrzebny do pakowania do pudeł części zjeżdżających z linii produkcyjnej

    LOL. Poczytaj jeszcze trochę czym zajmuje się np. Mentor Graphics w Poznaniu czy Wrocławiu czy USA albo taki Comarch i zapewniam Cię, nie jest to pakowanie do pudeł z linii produkcyjnej.


    Mentor Graphics to firma która robi kod. Jedyne co im do tego potrzebne do komputery i ekspres do kawy. To na prawdę nie jest trudne zadanie inżynierskie.

    1
  • #28 31 Mar 2011 21:38
    RitterX
    Poziom 36  

    No i jak zwykle :-( dyskusja skręciła "na osobiste wycieczki". Prezydent Polski także powinien umieć posługiwać się językiem polskim...

    Z pośród wymienionych wyżej firm rozpoznaję kilka, których świetność mają już po zasoba. Innowacyjności też nie szukałbym w firmach, które dossały się do ciepłego cycka państwa/instytucji finansowych robiąc dla niego produkty ani nie najbardziej udane ani najbardziej wyszukane.
    Naprawdę nowe rzeczy powstają w stosunkowo małych firmach albo filiach dużych, ktore te celowo wydzieliły z powodu projektów wysokiego ryzyka w nich prowadzonych.
    Uzupełniając sprawę R&D to jeśli komuś się wydaje, że pracodawca prowadzący taką firmę zatrudni absolwenta by mu sowicie płacić za to, że ten wogóle bedzie się chciał uczyć to jest w błędzie.

    0
  • #29 01 Kwi 2011 10:15
    ^ToM^
    Poziom 34  

    paulinamaria napisał:
    Napisałam o skończeniu politechniki a nie jakieś szkoły cholewiarskiej która daje tytuł inż.


    Myślisz, że ktoś się będzie tam przyglądał specjalnie temu czy masz dyplom z tej czy tamtej uczelni czy nawet z cholewiarskiej? To wyjątki - zapomnij o tym. Ogólnie do jakiejś pracy będzie potrzebny dyplom z odpowiedniego kierunku. Jak go masz to pracodawcy zwykle jedno czy z PW czy z PWP. Nie chodzi o to, że masz nie iść na politechnikę. Chodzi o to abyś nie przykładał jakiejś ogromnej wagi do tego na którą i jaki kierunek. Zwykle jest tak, że kończy się jaką tam automatykę a pracuje się jako programista. Albo kończy się budownictwo a pracuje się jako koordynator projektu w IT albo otwiera własny sklep AGD. Niestety dzisiaj tak jest i nic nikt na to nie poradzi. Wybierz po prostu kierunek jaki Ci odpowiada a czy znajdziesz po nim później odpowiednią pracę to już inna historia.

    0
  • #30 01 Kwi 2011 11:36
    revolt
    Poziom 34  

    Ba niektórzy przejmują się jaką wybrać specjalizację, żeby się tym potem chwalić na spotkaniu rekrutacyjnym. O ile kierunek jeszcze jest brany pod uwagę to specjalizacja koło d*py pracodawcy lata najczęściej.

    0