Witam serdecznie! Wiem, że tematów jest o tym wiele, ale zaryzykuje napisać nowy wątek. A więc sprawa ma się tak: Fabia 2000r., czyli wychodzi przekładnia TRW. Skodzianka nagle zaczęła migać światłami w rytm dyskoteki, w tym samym czasie słychać wariującą pompę wspomagania ( chaotycznie rozpędza się i zwalnia). Czyli sprawa jest prosta - duży pobór prądu zmniejsza napięcie na żarówkach. W obecnym stanie nie mam dostępu do VAG-a, więc błędów nie odczytam. Kontrolka wspomagania nie świeci się, jest sprawna. Zapewne wiele osób powie czujnik skrętu, ale piszę właśnie po to, by się upewnić. Zaniepokoiła mnie pewna rzecz... Odpalam samochód, wspomaganie jest OK, sprawdzam napięcie na akumulatorze:
wyłączony silnik ok. 12.5 V
uruchomiony silnik ok. 14.1 V
i tu się zaczynają komedie... Na włączonym silniku włączę wszystkie możliwe odbiorniki prądu i w tym momencie napięcie na akumulatorze spada płynnie w czasie ok. 1 minuty do poniżej 13V... Czyli wskazuje to na walnięty już akumulator lub coś z alternatorem... Wypowie się ktoś na ten temat:-)?
wyłączony silnik ok. 12.5 V
uruchomiony silnik ok. 14.1 V
i tu się zaczynają komedie... Na włączonym silniku włączę wszystkie możliwe odbiorniki prądu i w tym momencie napięcie na akumulatorze spada płynnie w czasie ok. 1 minuty do poniżej 13V... Czyli wskazuje to na walnięty już akumulator lub coś z alternatorem... Wypowie się ktoś na ten temat:-)?