Dziś w drodze do pracy ruszam ze skrzyżowania i kupa dymu przez nawiewy mi leci. Se myślę coś zacieknąłem od innego samochodu ale patrze NIEE !!! to moj. zatrzymałem się włączyłem awaryjki po chwili przestały mrugać tylko kontrolka została, między czasie zgasiłem silnik, otworzyłem okna, maskę, patrze co pali, już chcę po gaśnicę, a tu nic. Jest zonk teraz nie ma ani mijania ani kierunków, zauważyłem, że się stopił kabel za włącznikiem świateł. Jak włączę długie, pociągając wajchę od kierunków, to mi zapala się lewy kierunkowskaz. (przypuszczam ze jakieś kable teraz idą sobie razem) Oblukałem bezpieczniki, trochę smród ale bezpieczniki ok. Nie wiem co piepszło tak nagle i niespodziewanie z zaskoku. Śmierdzę sam bakelit i nie mam jak wrócić do domu po 22, bo o tej porze kończę prace. Ktoś ma jakiś pomysł. Czy dam zrobić tak na kolanie byle by działało używając scyzoryka i kawałka kabla. Czy to grubsza sprawa. Gdzie szukać przyczyny co się popaliło?? czy moje żelazo będzie żyć??? plissss HELP!!!!
(dodam ze szyber i zapalniczka postojowki chodzą r96, 1.4 pełny wtrysk)
(dodam ze szyber i zapalniczka postojowki chodzą r96, 1.4 pełny wtrysk)