Zdaje się, że jest to mój pierwszy post, więc witam wszystkich
Nie znam się doskonale na elektronice i elektryce ale lutować umiem, podłączałem ostatnio paski diodowe pod stopniami schodów (swoją drogą fajny efekt, polecam) i rozprowadziłem kable w suficie podwieszanym dla diod na 12V w kuchni. Także takim zupełnym laikiem nie jestem.
Mam taki problem, że posiadam dwie żarówki diodowe na wtyk GU10 (wciskane i lekko przekręcane). Są one fabrycznie przystosowane na napięcie 230V. Jak wiadomo, prąd w gniazdku jest przemienny i sinusoida powtarza się bodajże 50 razy na sekundę, czyli tak jakby 100 razy w ciągu sekundy przez ułamek chwili prąd nie płynie w żadną stronę. No i niestety, wszystkie żarówki diodowe jakie do tej pory spotkałem, które zasilane są prądem przemiennym, lekko migotają. Domyślam się, że prawdopodobnie mają małą bezwładność i zanim prąd zacznie płynąć w drugą stronę, trochę przygasną (i tak pewnie 100 razy w sekundzie). Wielu ludzi tego nie zauważa, niestety, ja to widzę i bardzo mi to przeszkadza (jest to bardziej widoczne gdy szybko się pomacha dłonią oświetloną takimi diodami).
Przy fabrycznych żarówkach diodowych 12V (wtyk MR16) zasilanych specjalnym zasilaczem dającym prąd stały nie ma tego efektu. Bez tego migotania, światło żarówek LED nawet mi się podoba. I teraz właśnie się zastanawiam, czy jest jakiś sposób na mały układzik (żeby zmieścił się w żyrandolu, w którym na żaden transformator nie ma miejsca), który wyprostowałby prąd 230V zanim dotrze on do żarówki. Myślałem o mostku prostowniczym i jakimś kondensatorze elektrolitycznym. Mam w związku z tym dwie zagwozdki:
1. Jakiej pojemności musi być kondensator, żeby nie było zbyt widocznego tętnienia (nie chcę jak przysłowiowy stryjek, zamienić siekierki na kijek). Nie wiem również czy lepszy byłby jeden duży kondensator, czy kilka mniejszych. Żarówki są łącznie o mocy 6W.
2. Jeżeli w ogóle w ten sposób uda się wyprostować prąd to czy prąd stały docierający do żarówki będzie miał napięcie 230V ? Coś mi się zdaje, że chyba jego wartość się wtedy zmienia ale nie pamiętam jak mocno. Jeśli się zwiększa, to nie wiem jak długo żarówki pociągną, jeśli się zmniejsza to czy będą świeciły tak jasno jak do tej pory.
Poniżej jest schemat tego co mniej więcej chciałbym zmajstrować:
PS. Wiem, że żarówką nie powinno się nazywać świateł LED ale brakuje mi odpowiedniego słowa zastępczego.
Nie znam się doskonale na elektronice i elektryce ale lutować umiem, podłączałem ostatnio paski diodowe pod stopniami schodów (swoją drogą fajny efekt, polecam) i rozprowadziłem kable w suficie podwieszanym dla diod na 12V w kuchni. Także takim zupełnym laikiem nie jestem.
Mam taki problem, że posiadam dwie żarówki diodowe na wtyk GU10 (wciskane i lekko przekręcane). Są one fabrycznie przystosowane na napięcie 230V. Jak wiadomo, prąd w gniazdku jest przemienny i sinusoida powtarza się bodajże 50 razy na sekundę, czyli tak jakby 100 razy w ciągu sekundy przez ułamek chwili prąd nie płynie w żadną stronę. No i niestety, wszystkie żarówki diodowe jakie do tej pory spotkałem, które zasilane są prądem przemiennym, lekko migotają. Domyślam się, że prawdopodobnie mają małą bezwładność i zanim prąd zacznie płynąć w drugą stronę, trochę przygasną (i tak pewnie 100 razy w sekundzie). Wielu ludzi tego nie zauważa, niestety, ja to widzę i bardzo mi to przeszkadza (jest to bardziej widoczne gdy szybko się pomacha dłonią oświetloną takimi diodami).
Przy fabrycznych żarówkach diodowych 12V (wtyk MR16) zasilanych specjalnym zasilaczem dającym prąd stały nie ma tego efektu. Bez tego migotania, światło żarówek LED nawet mi się podoba. I teraz właśnie się zastanawiam, czy jest jakiś sposób na mały układzik (żeby zmieścił się w żyrandolu, w którym na żaden transformator nie ma miejsca), który wyprostowałby prąd 230V zanim dotrze on do żarówki. Myślałem o mostku prostowniczym i jakimś kondensatorze elektrolitycznym. Mam w związku z tym dwie zagwozdki:
1. Jakiej pojemności musi być kondensator, żeby nie było zbyt widocznego tętnienia (nie chcę jak przysłowiowy stryjek, zamienić siekierki na kijek). Nie wiem również czy lepszy byłby jeden duży kondensator, czy kilka mniejszych. Żarówki są łącznie o mocy 6W.
2. Jeżeli w ogóle w ten sposób uda się wyprostować prąd to czy prąd stały docierający do żarówki będzie miał napięcie 230V ? Coś mi się zdaje, że chyba jego wartość się wtedy zmienia ale nie pamiętam jak mocno. Jeśli się zwiększa, to nie wiem jak długo żarówki pociągną, jeśli się zmniejsza to czy będą świeciły tak jasno jak do tej pory.
Poniżej jest schemat tego co mniej więcej chciałbym zmajstrować:
PS. Wiem, że żarówką nie powinno się nazywać świateł LED ale brakuje mi odpowiedniego słowa zastępczego.