Po 45 minutach jazdy autostradą przy 120 km/h nagle spadła moc silnika, zapaliła się kontrolka świec żarowych) więc grzecznie zjechałem na pobocze i nie pamiętam czy zgasiłem silnik czy sam zgasł. Po paru minutach chciałem zapalić ponownie ale silnik nie palił. W czasie próby rozruchu kontrolki gasły ok czyli najpierw spiralka, a w czasie kręcenia rozrusznikiem takż oliwiarka i akumlator) - silnik nie startował. Po kilku sekundach takiego próbnego rozruchu zapalała się i migała spiralka (kontrolka świec żarowych). Starałem sie zapalić kilka razy ale bezowocnie.
Po kilku godzinach przyjechałem z lawetą po auto ale zanim je wciągnąłem to dla świętego spokoju jeszcze raz zapaliłem i o dziwo autko zapaliło z kopa i to paliło raz za razem. Jazda powrotna też bezproblemowa. Auto jak nowe
Doczytałem na elektrodzie o możliwości zrobienia self testu i sprawdzenia błędu dtc - no to sprawdziłem i jest " nonE ". Czy ktoś może mi coś podpowiedzieć ? Nie ukrywam, że troche sie boje wyjeżdzać w dalszą trasę. Auto ma przejchane 120 tyś km i to jego pierwszy dziwny przypadek
Po kilku godzinach przyjechałem z lawetą po auto ale zanim je wciągnąłem to dla świętego spokoju jeszcze raz zapaliłem i o dziwo autko zapaliło z kopa i to paliło raz za razem. Jazda powrotna też bezproblemowa. Auto jak nowe
Doczytałem na elektrodzie o możliwości zrobienia self testu i sprawdzenia błędu dtc - no to sprawdziłem i jest " nonE ". Czy ktoś może mi coś podpowiedzieć ? Nie ukrywam, że troche sie boje wyjeżdzać w dalszą trasę. Auto ma przejchane 120 tyś km i to jego pierwszy dziwny przypadek