Witam mam problem ostatnio zrobiłem autem 150km. Wróciłem pojechałem później jeszcze do sklepu po piwo i wróciłem. Następnego dnia przy próbie odpalenia miał małe problemu po przejechaniu 10m. zgasł i znów nie chciał zapalić jednak załapał przejechałem 500m i w czasie zaczął jechać tzw "żabką" szarpał na prostej przy dodawaniu gazu. następnie przy wychamowaniu stracił moc i zgasł. Przepchałem auto na parking i próbowałem odpalić. Kreciłem kluczykiem i nic nie łapało ew. z 4 raz na bardzo wiele załapał dałem mu gazu obroty skoczyły jednak tylko do ~4k i zaczynały spadać i auto gasło. Na pewno nie jest to wina aparatu zapłonowego gdyż jest po kapitalnym remoncie ( wymieniona kopułka, cewka, palec, moduł). Może komuś zdażyło się coś podobnego? Obstawiam na sonde lambda albo przepustnice. Tylko nigdzie nie mogłem znaleźć podobnych objawów.
Czy całkowicie wykończona sonda może powodować nieodpalanie auta?
BTW
To też nie akumulator gdyż jest to nówka 2 dniowa.
Proszę o pomoc. Pozdrawiam
Czy całkowicie wykończona sonda może powodować nieodpalanie auta?
BTW
To też nie akumulator gdyż jest to nówka 2 dniowa.
Proszę o pomoc. Pozdrawiam