Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Kiedy ich wreszcie zaczną zamykać?

K2 07 Maj 2011 04:21 7233 37
  • #1 07 Maj 2011 04:21
    K2
    Poziom 12  

    W USA lub w Niemczech jak sprzedasz samochód ze skręconym licznikiem idziesz do ciupy. Żadne tam zawiasy, ciupa i już.

    Jak jest w Polsce przekonałem się niedawno osobiście.

    Otóż mam znajomego który zapałał miłością do Vectry C z 3 litrowym dieslem Isuzu.Jako,żę znam ten motor zostałem poproszony o pomoc w zakupie.Na moje argumenty, że co prawda motor jest silny i oszczędny ale eksploatacja droga a serwis to makabra ,wzruszał tylko ramionami.Ma być Vectra C w kombi i juz.No cóż ,przyjaciołom trzeba pomagać ,po to ich mamy.Do naszego duetu został jeszcze dookoptowany jak to określił znajomy "mechanik z fejsem".
    Zaczęły się sobotnio- niedzielne eskapady po komisach,giełdach i indywidualnych oferentach.Vectra C V6CDTI jest jednak rodzynkiem i jest ich mało, udało się nam namierzyć łącznie 8 sztuk, jednak do kupna nie dochodziło z powodu tego "fejsu" .
    Ile ma pan przejechane? pytał się sprzedającego "mechanik z fejsem".
    Niech spojrzę na licznik .. no jest ok 140 tyś brzmiała odpowiedz ,na to wpatrzony w swojego netbooka "mechanik z fejsem" skrobiąć się po głowie ..no tak faktycznie na liczniku jest 142 tyś ale pomiar wzięty z silnika mówi,żę jest 360 tyś.Tu zawsze było oburzenie a czasami epitety.
    Notowałem sobie te przebiegi. Podaję z mojej karteczki .Pierwsza wartość to z licznika jaki widzimy ,druga to rzeczywisty przebieg odczytany z komputera

    1. 142 tyś ......360 tyś
    2. 180 tyś .. 287tys
    3. 96 tyś ..232 tyś
    4. 110 tyś .. 270 tyś
    5. 155 tyś i uwaga 478 tyś !!!
    6. 162 tyś ... 270 tyś
    w dwóch ostatnich szwankowała bateria netbooka więc nie było pomiaru.
    Włosy stawały mi za każdym razem dęba.
    Dziwiły mnie te przebiegi (rzeczywiste) ale po raz kolejny dochodzę do wniosku ,że 3 litrowego diesla kupuje się nie po to aby stał w garażu ,tylko by śmigał po 60 do 100 tyś rocznie.
    Musi na siebie zarobić.

    O co tu chodzi?
    Czy otaczają nas sami złodzieje,oszuści?

    W Polsce mamy takie prawo ..kręcić możesz bezkarnie ale masz poinformować kupującego o fakcie zmiany stanu licznika.Paranoja.Mafia licznikowa ma wpływy widac wysoko.
    Komu zależy aby ten złodziejski proceder dalej trwał.Są tak bajecznie proste sposoby aby to zlikwidować np.przy corocznym przeglądzie należy wpisać stan licznika,zobowiązać ASO wszystkich producentów o stworzenie ogólnodostępnej bazy informacji o pojazdach.To doskonale funkcjonuje w USA ,gdzie za parę dolców wiesz wszystko o samochodzie który masz na oku.

    Przypomniało mi się jak ja sprzedawałem dotychczas swoje dwa samochody. Wymieniałem tarcze hamulcowe na nowe,naprawiałem co potrzeba by nabywca nie pomyślał,że samochodem jeździł jakiś frajer. Przyszłemu właścicielowi mówiłem jakie samochód ma bolączki i na co ma zważać aby bezawaryjnie jeździć.A licznik pokazywał tyle ile wyjeździłem.

    Jak można bez zmrużenia oka oferować auto z przebiegiem 155 tyś a faktycznie przebieg to 478 tyś.Niech by te auto jeżdziło na równych jak stół drogach w Niemcowni.To jest dalej prawie pół miliona kilometrów w tyłku.Ta Vectra to nie jest wolnossąca beczka Mercedesa z lat 80 ,te robiły nawet i milion turlająć się po drodze .Cierpła mi skóra jak pomyślałem jak taki młody kierowca mając świadomość że auto ma te 155tyś co dla V6 to lipa i zacznie przyciskać na drodze, bo to silny 3 litrowy diesel i nie zdaje sobie sprawy że to już pół miliona km i trza już tak spoko ,spoko.




    Wydatki na serwis takiego samochodu mogą takiego faceta zdołować.

    To jest zwyczajne złodziejstwo !!!!!

    Chcieliby auto za złotówkę odpowiedzą natychmiast oszuści.
    Powtarzam ,nic ich nie usprawiedliwia,bo robią to świadomie.To okradanie na ciężką kasę ludzi którzy jak w przypadku mojego znajomego latami ściubali kasę.
    To są realne pieniądze wydawane na bezsensowne naprawy.

    W sumie dlaczego tak to niechlujnie robią,że można to w mig sprawdzić pytam speca.Akurat w tym aucie jest sterownik Denso odpowiada i żeby to zrobić fachowo to trochę kosztuje ,więc po prostacku skręcaja tylko to co widać na blacie.

    "mechanik z fejsem". opowiadał, że po polskiej stronie granicy (Niemcy w mig rozkurzyliby i pozamykali to towarzystwo) są punkty skręcania liczników, do których ustawiaja się całe kawalkady lawet.
    Jest to na oczach wszystkich i całkowicie bezkarnie.Rzućcie w Googlach hasło "profesjonalne cofanie liczników" a zobaczycie setki ofert.

    To jest cały złodziejski przemysł.Wielu z tego żyje.Podobno wszyscy o tym wiedzą.Ja nie wiedziałem.

    poczytaj dosyć interesujące : http://www.strefabiznesu.pomorska.pl/artykul/...etrow-stal-sie-nasza-specjalnoscia-53173.html

    Są nawet w Polsce wyspecjalizowane firmy produkujące specjalny sprzęt do tego procederu
    przykład ? proszę bardzo pierwszy z brzegu
    http://www.elprosys.com.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=26&Itemid=40
    jaka kadra, jacy specjaliści wszystko w trosce o nasze liczniki ,mówimy po hiszpańsku ,angielsku itd.
    piszą o sobie "DiagProg III jest najbardziej zawansowanym urządzeniem do korekcji liczników elektronicznych" są na tyle bezczelni ,że nawet na swojej stronie pokazuja filmik instruktażowy jak skręcić licznik w Mercedesie.
    http://www.diagprog.org/updates/
    Może by tak inni pokazali podobne filmiki np. jak obrabować bank

    Ludzie w jakim kraju my żyjemy?
    Może przydałaby się taka akcja jak z dopalaczami ?
    Takich firm jest multum

    warto poczytać http://www.twoja-firma.pl/wiadomosc/16782996,...ilometrow-praktyka-wsrod-sprzedawcow-aut.html

    0 29
  • #2 07 Maj 2011 05:43
    stefanscorpio
    Poziom 20  

    Witam! Kolego nie tak nerwowo! Takie "punkty korekty licznikow" sa wszedzie!Tu (niemcy) kiedys tak bylo jak piszesz.Obecnie jest dzicz jak wszedzie.Mam "niekrecona" C klase do sprzedania (155 tys) i wszyscy tylko mowia ze bardzo duzy przebieg...Pozdrawiam.Stefan.

    0
  • #3 07 Maj 2011 11:19
    krzysiekg7
    Poziom 16  

    Prawda jest taka, że prawie każdy klient chciał by auto po najniższej cenie rynkowej danego modelu i do tego żeby miało przebieg max 150 tyś bo jak widzi 200 tyś przejechanych km to łapie się za głowę i marudzi, że za chwile wszystko zacznie się sypać.
    A więc niestety do chwili kiedy to nie zostanie prawnie uregulowane, wraz z odpowiednim egzekwowaniem kar (ciężka sprawa w naszym kraju) to niestety nie ma szans na jakąkolwiek poprawę w tym temacie.
    Taki handlarz po prostu nie ma innego wyjścia jak cofanie licznika.

    0
  • #4 07 Maj 2011 11:31
    mleczakm
    Poziom 19  

    Cytat:
    Taki handlarz po prostu nie ma innego wyjścia jak cofanie licznika.


    To nie jest żadne wytłumaczenie. Może być uczciwy - nikt mu nie każe skręcać liczników. Wyrobiłby sobie markę i mógłby sprzedawać nawet drożej niż skręcane trupy. Ale - łatwiej, niż wyrabiać sobie markę, jest wciskać innym kit. Dlatego z całego serca nienawidzę handlarzy.

    0
  • #6 07 Maj 2011 13:38
    SauerMauser
    Poziom 21  

    wielki płacz z waszej strony, a szczególnie autora... W Szwabii cofano liczniki, gdy u nas nie wiedziano jeszcze co to VW.

    Wielkie oburzenie z waszej strony - z jednej strony rozumiem, ponieważ sam szukałem auta z małym przebiegiem, aby jeździć bez remontu kilka lat, ale to jest chore założenie!!!

    Dlaczego w Polsce tak chętnie kręci się liczniki? Bo jest na to popyt! Gdyby ludzie nie szukali tanich aut 20-letnich, które nigdy nie wyjechały z garażu, to handlarze nie musieliby kręcić.

    Po co się podniecać, że ktoś cofnął licznik. Nie lepiej poprosić o książkę serwisową, albo zadzwonić do właściciela w Niemczech, on Ci prawdę powie!
    Prosta kalkulacja - jeśli auto robiło wg książki serwisowej przez pierwsze dwa lata 46 tys km, a ma załóżmy 10 lat później je oglądamy to z czystej kalkulacji załużmy, że jeśli było max 3 wałścicieli to ma ok 200-250tys km. Nie rozumiem ludzi, którzy widzą książkę z dwoma wpisami z przebiegiem z pierwszych lat wynoszącym już ok 50tys km lub więcej, a kupują auto 8 lat później i myślą, że ma tylko 90 tys km. Gdzie tu logika kupującego!

    Sam spędziłem wiele godzin na wyjazdach i telefonach szukając tego jedynego, ale gdy widziałem oferty handlarzy, czy prywatnych osób piszących przebieg oryginalny rzędu 100 tys km w 10 letnim aucie, to omijałem je szerokim łukiem, gdy po moim zapytaniu o dowody na ten przebieg milkli!
    Jest wiele wskazówek, które handlarze zapominają usunąć z auta, a świadczących o korekcie licznika: naklejki z ostatniej wymiany oleju, paska rozrządu (są naklejane na słupkach drzwi, wewnętrznej stronie maski, obudowie rozrządu, osłony wentylatora). Nie którzy naiwni nawet po kupnie nie potrafią ich znaleźć, a ja szukjąc tego jedynego zapierniczam 200km, żeby na miejscu zobaczyć niemiecką naklejkę z wymiany paska przy 140tys w 2004, a facet mówi w 2010r, że auto ma oryginalne 143 tys km !!! Ale czy narzekam na forum? Nie bo co to da, może jedynie będzie stanowiło przestrogę dla innych szukających aut, ale i tak na napalonego nawet wiadro zimnej wody nie zadziała.

    Osobiście wolę kupić sobie auto powyżej z przebiegiem150 tys km, czy powyżej 250tys km. Dlaczego? Bo są to górne granice wytrzymałości elementów silnika, zawieszenia itp. Wszystko zależy od marki.

    Przy 150 tys km auto w Niemczech ma wymienianą uszczelkę pod głowicą (oni nie czakeją jak Poloki, aż piźnie pasek czy uszczelka, ale wymieniaja z góry i nie na podróby jak Poloki, ale oryginały!), pasek rozrządu, zawieszenie tylne itp. Przy 250 tys km potrafią nawet wymienić turbiny w turbodieslach.

    I jeszcze jedna sprawa. Drogi K2, w mojej opinii samochód z Niemiec z przebiegiem 200 tys km, będzie bardziej zadbany, a silnik w lepszym stanie, niż oryginalny polski salonowy z przebiegiem 100 tys, na który ktoś ciułał 20 lat, a później nie było go stać na bieżące remonty. Wybacz, że to piszę. Ale dosyć juz sie najeździłem po polskich ideałach z salonu, zajechanych na 0. Zdesperowany kupiłem w Niemczech osobiście 7-latka z przebiegiem 220 tys km, zrobiłem nim 50 tys bez najmniejszego remontu technicznego (pomijam gumowe elementy zawieszenia), bo wszystko zostało już w Niemczech w nim zrobione.

    Wiesz jak długo sprzedawałem później 9 letnia pszczołę. Bardzo długo, bo ludzie dzwonili i mówili, że mój ma 270tys jako jedyny w ogłoszenich, a inne zaledwie 80-120 tys km i pomimo, że mówiłem, aby sprawdzili autentyczność tamtych przebiegów, to i tak kupowali od tamtych, bo niski przebieg oko im cieszył, pomimo iż mój był w najbogatszej wersji wyposażenia i z ceną kilka tysięcy mniejszą od średniej w tamtym czasie! Dopiero po pół roku zjawił się pasjonat, który wyszedł z ałożenia jak ja, że woli kupić z oryginalnym przebiegiem i wiedzieć co kiedy wymienić wg tabeli producenta, niż później gdybać po zakupie auta z cofanym licznikiem.

    Powiem CI szczerze, że gdybym mógł zgodnie z prawem cofnąć licznik przy moim obecnym aucie, nawet informując o tym kupującego, to zrobiłbym tak, bo jestem pewien, że nawet gdybym powiedział, że cofnięty, skorygowany, jest licznik, to ktoś by szybciej kupił, bo nadal kusiłby jego oczy niski przebieg na liczniku - w chwili zakupu czegokolwiek ludzie nie myślą racjonalnie!

    Dodam jeszcze jedną uwagę: Jeżeli zakaże się w Polsce cofania liczników to ceny aut z niecofanymi tak pizdną w górę, że po szosach będą jeździły tylko 400 tys km auta, bo jedyne co do tej pory kusiło ludzi to niska cena i niski przebieg, a osoby z oryginalnymi przebiegami zdesperowani dużą ilością aut z jeszcze mniejszymi przebiegami sprzedawali auta tanio!!!

    Tyle w temacie. Pozdrawiam i życzę wytrwałości w poszukiwaniu ideałów za marne pieniądze...

    0
  • #7 07 Maj 2011 14:38
    K2
    Poziom 12  

    SauerMauser pisał

    Code:
    wielki płacz z waszej strony, a szczególnie autora... 

    a kto tu bedzie płakał nad starym żelastwem, nie przesadzaj! raczej zdumienie,bezsilnośc na takich drani
    Opisałem istniejącą sytuację, to nie jest fikcja, to rzeczywistość

    Code:
    Tyle w temacie. Pozdrawiam i życzę wytrwałości w poszukiwaniu ideałów za marne pieniądze...


    jaki ideał ? czy tu ktoś pisze o chęci nabycia używanego Bugatti Veyron.
    Te marzenia to używana Vectra C auto już nie produkowane,zwyczajny dupowóz.Na ten cel była przeznaczona kwota ok.40 tyś zł to jest ok 10 tyś Euro.To godziwa cena za kilkuletnią używaną Vectrę w znośnym stanie i znośnym przebiegiem.To według mnie nie są marne pieniądze.Przerażające jest to ,że wszyscy oferenci oszukiwali.Piszesz ,że przebieg samochodu można sprawdzić w różny sposób.Może i można ale tu dochodzimy do kolejnego absurdu teraz sprzedający będzie sprawdzał czy w pliku banknotów które otrzymał za samochód nie ma forsy wyciętej z gazety.To działa w dwie strony.Kto kogo bardziej skubnie.To jest smutne.To przenosi się na pozostałe dziedziny życia.
    A żyć z oszustami nikt chyba nie chce.

    0
  • #8 07 Maj 2011 15:13
    gabik001
    Poziom 36  

    @K2
    Jeżeli myślisz że w USA jest lepiej to się mylisz. Przekręcenie licznika kosztuje ok. $250. Kręcisz ile chcesz ,tylko musisz pamiętać żeby nie przekręcić mniej niż było ostatnio notowane na carfax (raportowane są wizyty w autoryzowanych serwisach , zmiana właściciela , wypadki z raportem policyjnym czy badanie spalin - teraz to tylko OBDII od 1995 w górę ). Bo jak to wyjdzie to masz min. 8 lat i nie ma zmiłuj. I ludzie kręcili , kręcą i kręcić będą z tym że tego nie widać przy sprzedaży. Kręcą tak żeby odczyt ze wszystkich możliwych miejsc był taki sam.

    0
  • #9 07 Maj 2011 17:19
    stefanscorpio
    Poziom 20  

    Witam! Czytam i nie moge wyjsc z podziwu jak to niemcy o samochody dbaja...No i te ksiazki servisowe z przegladami....Koledzy obudzcie sie! Pozdrawiam.Stefan.

    0
  • #10 07 Maj 2011 17:48
    CameR

    Moderator Zabezpieczeń Pojazdów

    Na giełdach samochodowych można znaleźć ludzi, którzy mają przy sobie niezbędne pieczątki i długopis do uzupełnienia wpisów serwisowych w książce - na życzenie klienta.

    0
  • #11 07 Maj 2011 19:05
    zeimp
    Moderator na urlopie...

    CameR napisał:


    I tak jest tutaj w norwegii! Tutaj nikt nie oszukuje, bo po co? Każdy przegląd - notowanie km, każde ubezpieczenie/zmiana - notatka km., każda usługa naprawcza - notatka km. I tak wszędzie, co kolwiek nie zrobisz na obojętnie jakim warsztacie tutaj, wszędzie MUSI być odnotowany obecny stan licznika! Sam mam Audi 301.000km i żadnej usterki, wszystko niemal igła. Więc dla mechaników na liczniku może być i 15 milionów kilometrów. On wie na co zwraca się uwagę przy zakupie. Co do handlarzy, no cóż, z tego żyją, a że w ciągłym stresie, że kiedyś umoczą i ktoś im się do du*y dobierze - ich wybór! Pozdrawiam.

    Dodano po 1 [minuty]:

    Aha, dodam, że te adnotacje kilometrów, są w necie a nie gdzieś na papierze, tak więc nie ma możliwości ingerencji i zmiany ;)

    0
  • #12 07 Maj 2011 22:58
    SauerMauser
    Poziom 21  

    stefanscorpio napisał:
    Witam! Czytam i nie moge wyjsc z podziwu jak to niemcy o samochody dbaja...No i te ksiazki servisowe z przegladami....Koledzy obudzcie sie! Pozdrawiam.Stefan.


    nie mówię o osobach z obywatelstwem niemieckim, a o prawdziwych Niemcach. Nie o handlarzach, a o prywatnych osobach. Jak jest w Niemczech wiem. Niestety.

    Dodano po 4 [minuty]:

    CameR napisał:
    Na giełdach samochodowych można znaleźć ludzi, którzy mają przy sobie niezbędne pieczątki i długopis do uzupełnienia wpisów serwisowych w książce - na życzenie klienta.


    tak, dlatego mówię teraz i mówiłem wcześniej w poście: jedziesz kupić auto, patrzysz w Brief, spisujesz imię i nazwisko ostatniego właściciela i szukasz go w internetowej książce telefonicznej, dzwonisz i wiesz jaki ma przebieg i co mu dolega/dolegało

    Ja tak robię i ostatnio dowiedziałem się, że samochód który został wystawiony za 2999 eu u handlarza został mu podarowany za darmo!!! bo handlarz miał staćję przeglądów i polecił oddać mu bo remont nieopłacalny - uszczelka zaworów:D kobita się załamała, jak jej powiedziałem za ile jej auto wystawili...:D 2999eu drożej i o połowę wartości rynkowej taniej...

    0
  • #13 07 Maj 2011 23:13
    jonas
    Poziom 19  

    Ta dziwna "alergia" na przebiegi powyżej 150-200k km pochodzi chyba z czasów Polonezów i polskich Fiatów, kiedy 100k oznaczało remont generalny wszystkiego. Technika poszła do przodu, wytrzymałość materiałów też znacznie się poprawiła, byle Seicento jest w stanie przejechać 300k km jako służbowe, a wiadomo jak są traktowane służbowe auta.

    I okazuje się, co jest dość paranoiczne, że obecnie najkrótszą żywotność ma ... nowoczesny turbodiesel. Jest w nim sporo drogiego w naprawach osprzętu, delikatne wtryskiwacze, turbina, o którą umie dbać może 1/10 posiadaczy. Silnik, który 20 lat temu był symbolem niezawodności, teraz jest złotą żyłą dla mechaników i rzeźników.

    A co do kręcenia liczników - kolego, wystaw na sprzedaż auto z przebiegiem 200k km lub wyższym, nieistotne autentycznym czy nie i posłuchaj, co ci będą mówić potencjalni kupujący. Jak samochód ma stać na placu miesiącami tylko dlatego, że na blacie ma 345 543 km, to skręcasz go na 168 000 (w tym sezonie to modna wartość, rok temu było 175 000) i schodzi w kilka dni.

    0
  • #14 07 Maj 2011 23:26
    SauerMauser
    Poziom 21  

    mam nadzieję kolego mjonczyk, że nie pisałeś do mnie, bo mówiłem niemal to samo co ty... dużo wyżej w poprzednich postach...

    0
  • #15 07 Maj 2011 23:53
    stefanscorpio
    Poziom 20  

    Witam! SauerMauser napisal ze:"nie mówię o osobach z obywatelstwem niemieckim, a o prawdziwych Niemcach. Nie o handlarzach, a o prywatnych osobach. Jak jest w Niemczech wiem. Niestety. "-Po pierwsze to dlaczego "niestety"?Po drugie to jesli w swojej(?) okolicy widzisz auto z podniesiona klapa to na 1000% Polak albo inny slowianin.Po trzecie to zapytaj znajomych (tylko czystej krwi!) co ile sprawdzaja i zmieniaja olej w silniku?Ludzie ktorych ja znam to tylko przy okazji TÜV sie o tym dowiaduja ze trzeba.Nie bede juz poruszal tematu przebiegow miedzy przegladami (wymianami oleju? :) ) bo to inne zagadnienie.Bardzo czesto jest tak ze "zgrzytnelo i stanelo" ADAC przyjechalo i zabralo.no a potem oczywiscie nad odre i Wisle pojechalo... :)Pozdrawiam.Stefan.

    0
  • #16 08 Maj 2011 00:53
    SauerMauser
    Poziom 21  

    po pierwsze: niestety w odniesieniu do polskeij mentalności,
    po drugie: nie klapą, a maską... :-)
    po trzecie: nie wiem skąd masz tak negatywne zdanie na temat Niemców? Tych, których ja znam interesuje stan pojazdu, którym podróżują... A odnośnie czystej krwi w Polsce to nie łatwo o nią ;-) za dużo wojen i ich skutków było.

    0
  • #17 08 Maj 2011 02:37
    stefanscorpio
    Poziom 20  

    Witam! Gratuluje poczucia humoru.Odnosnie mentalnosci to niestety ale jeszcze dlugo zanim sie zaczniemy uczyc na bledach innych.O kupnie uzywanych samochodow napisano juz tyle ze czegokolwiek by nie napisac to jest tylko powielanie prawd oczywistych ktorych niestety nikt nie slucha.Moje zdanie o sasiadach wcale nie jest negatywne.Ja obserwuje ich zachowania i o tym pisze.Sam kiedys przeprowadzilem taki oto "eksperyment".Jak auto zony (relatywnie tanie) jechalo na TÜV przyklejalem tylko kartke ze stanem licznika swiadczaca o wymianie oleju oraz przecieralem filtr..I tak bylo przez szesc dlugich lat i (kleinewagen) przeszlo 70 tysiecy kilometrow....Konca doswiadczenia autko nie doczekalo z innych przyczyn.No i kto mial racje? Moja zona ktora twierdzila ze czesto niepotrzebnie cos przy aucie robie czy ja?Niestety.Na baby wyszlo!Innym tez dosc powszechnym rozwiazaniem jest polisa za 30€ miesiecznie.Wtedy zadne naprawy nie straszne.Ludzie jednak i na to sie nie decyduja poniewaz po 85 roku trwalosc i niezawodnosc aut znacznie sie poprawila.Ma to swoje odbicie i w cenach aut uzywanych.Pod koniec lat osiemdziesiatych dziesiecioletnie np Audi 100 kosztowalo(w dobrym stanie) do 1000 DM.W ogloszeniach czesto byly dopiski ze "bez rdzy" itd.Obecnie jest to (rdza i cena ) prawie nie do pomyslenia.Owszem wowczas zdarzylo mi sie ze zadzwonil do mnie po kilku miesiacach poprzedni wlasciciel auta aby przypomniec o wymianie oleju na "letni" i zapytal jednoczesnie jak sie sprawuje auto.Ale to juz bardzo odlegla przeszlosc.Obecnie aby sciagnac ludzi do autoryzowanych warsztatow wyposaza sie auta w "przypominacze" i inne inspekcje olejowe.Tylko tak sa w stanie wymusic w ludziach "dbalosc o mienie" :) Pozdrawiam.Stefan.



    3.1.13. (10.9, 15) Zabronione jest publikowanie wpisów naruszających zasady
    pisowni języka polskiego, niedbałych i niezrozumiałych.
    Popraw pisownię.

    manta

    0
  • #19 08 Maj 2011 13:24
    Meteo33
    Poziom 17  

    W dowodzie rejestracyjnym powinna być rubryka na przebieg. W każdym roku podczas przeglądu diagnosta miałby obowiązek wpisania przebiegu. Gdyby taki przepis był w UE 90% przypadków z kręceniem licznika można wyeliminować.

    0
  • #20 08 Maj 2011 14:41
    gabik001
    Poziom 36  

    Meteo33 napisał:
    W dowodzie rejestracyjnym powinna być rubryka na przebieg. W każdym roku podczas przeglądu diagnosta miałby obowiązek wpisania przebiegu. Gdyby taki przepis był w UE 90% przypadków z kręceniem licznika można wyeliminować.

    Tak ale musiałbyś to rejestrować co miesiąc... Wiesz ile można kkm machnąć w ciągu roku?

    0
  • #21 08 Maj 2011 15:00
    Anonymous
    Użytkownik usunął konto  
  • #22 09 Maj 2011 02:42
    K2
    Poziom 12  

    Jeszcze trochę tej dyskusji a urodzi się nowy Janosik licznikowy ,dla którego skręcenie licznika samochodu przywiezionego np.z Niemiec z 300 kkm na 100 kkm to szlachetny czyn wyrównujący szansę sprzedaży z krajowym autem salonowym z przebiegiem 100kkm.

    A co w trawie piszczy u oszustów http://elektronikasamochodowa.net/showthread.php?tid=116&page=1 ... szkolą nowy narybek

    http://elektronikasamochodowa.net/showthread.php?tid=429&page=2 tu biedacy wtopili na 770 funtów bo musili kupiś nowy licznik a auto wylądowało w serwisie fabrycznym .Następnym razem chyba sobie odpuszczą ( 3.0 TiD Sabb'a to to samo co V6CDTI Opla ) ... cieniasy !
    a tu radzą co zrobić jak uwalą licznik a klient się piekli
    cytat

    Code:
    RE: Co zrobic gdy uwalimy licznik a klijet sie cisnieni 
    
    jak jest pies to psem JEGO !
     
    powiedz ze to jest nie legalne zmiana KM czy mil i wszystko co nie legalne wiaze sie z RYZYKIEM

    http://elektronikasamochodowa.net/showthread.php?tid=852

    Lektura tego to lepsze jak kryminał i ten slang zza krat
    Fascynujące!

    0
  • #23 09 Maj 2011 11:21
    Zwierzak81
    Poziom 24  

    Rozwiązanie problemu jest moim zdaniem proste, ale czyżby nikomu na tym nie zależało ? Moja propozycja:

    Tworzymy centralną bazę danych pojazdu - każdy pojazd ma numery seryjne, odnotować wszystkich właścicieli pojazdu w historii pojazdu, przebieg i inne ważne rzeczy. Stacja diagnostyczna ma obowiązek przy każdym przeglądzie odnotować datę przeglądu, stan licznika, stwierdzone usterki - ile to potrwa 5 min ? Każdy salon samochodowy po sprzedaniu pojazdu ma obowiązek w centralnym rejestrze zanotować numery seryjne, przebieg, datę sprzedaży (nie sprzedają aut co 5 min więc spokojnie mogą to zrobić) i każdy przegląd oraz każdą wizytę danego pojazdu (wraz z kontrolą przebiegu, jeśli jest możliwa).
    Podobnie komisy. Ubezpieczalnie też powinny zgłaszać szkody wraz z datą i stanem licznika. Dzięki temu będzie wiadomo co się działo z pojazdem i czy nie ubyło mu km.

    Powiecie że to kosztuje - tak, ale przybędzie miejsc pracy. Nie będą zarabiać nieuczciwi sprzedawcy. Sam rejestr mógłby zarabiać na siebie. Musi być do wglądu dla każdego, podajesz numer seryjny pojazdu, wysyłasz sms za np. 1,23 (z vat) i możesz sobie sprawdzić pojazd, a i pieniądze na utrzymanie takiego rejestru są. Oczywiście kary za przekręcanie liczników powinny być surowe, zarówno dla zlecającego jak i dla wykonującego oraz dla osób, które wiedziały o takim procederze, a nie zgłosiły tego.

    Z innej beczki - nie sądzicie że przeglądy samochodów firmowych powinny być bezwzględnie co rok ? Samochód służbowy robi rocznie powiedzmy skromnie 100 tyś. km, pierwszy przegląd będzie po 3 latach czyli po ok. 300 tyś. To może być już jeżdżący trup zagrażający innym użytkownikom (bo szef oszczędzał).

    0
  • #24 10 Maj 2011 00:28
    PCcepuk
    Poziom 19  

    gówno prawda ze w niemczech nie kreca....

    komisy/autohausy i inne cuda w niemczech, angli, itp... w wiekszosci prowadza "ciapate", moze oni sprawiaja wrazenie nied....ych ale w zaczywistosci juz od wieeeelllluuu lat ONI odmladzaja auta....

    jak juz pisałem wielokrotnie, auto w niemczech, austrii, francji, angli.... trafia od własciciela do autohaus'u to oni tam z załozenia -100.000km, potem kupuje polski handlarz i zanim dotrze do granicy znika kolejne 100.000km, a potem sie dziwia nowi własciciele ze po roku sprzegło leci, wtrysk padł, turbina słaba, a w zimie to nie bardzo tak pali.....

    A co wy ludziska sie dziwicie i głupich udajecie ???? przecietny niemiec robi ok 100.000 w ciagu 3 lat, umie liczyc i jak kupuje diesla (ktory jest drozszy) to znaczy ze robi jeszcze wiecej kilometrow....

    zwierzak81 -nic nowego nie wymysliłes, tak jest od wielu lat w angli... nazywa sie to MOT oczywiscie jest to jakies ograniczenie, ale tez kreca liczniki ze hej !!!

    co do firmowych aut... ze niby po 300.000 to trupy :)
    to jedna wielka bzdura! te auta na ogół maja najechane kilometry, ale tez sa servisowane (wiekszosc jest w leasingu wiec "szef" firmy ma gówno do gadania, leasingodawca sprawdza przeglady i leasingodawca musie je wonywac), strach mnie bierze jak ogladam to co przyjezdza do mnie sprowadzone z "zachodu" :)...

    0
  • #25 12 Maj 2011 10:01
    Lord_W
    Poziom 12  

    Faktem jest, że w Polsce mamy setki "znawców", którzy swoją niekwestionowaną wiedzę zdobywają w internecie, którzy czytając wszelakie fora motoryzacyjne są przekonani o tym, że o samochodach wiedzą wszystko i jeśli mechanik lub podobny fachowiec ma inne zdanie niż oni to pewnie się nie zna albo chce ich naciąć. Przychodzą później tacy na giełdę i z odległości 10m stwierdzają, że auto jest całe lakierowane, bo np. lakier za dobrze wygląda (zdarzyło mi się kilku takich) albo przychodzą ze wspaniałym długopisowym miernikiem grubości lakieru i po przyłożeniu go w jednym miejscu również stwierdzają, że auto całe lakierowane bo "ja zmierzyłem 0.8mm a na moim forum napisali że tu ma być0.85mm". Bardzo często zdarza się, że uprą się "to auto było tu uderzone" a prawdą jest, że uderzone było zupełnie gdzie indziej i tego już nie widzą. Czy to naprawdę taki problem wziąć ze sobą fachowca, który sprawdzi auto i bez problemu znajdzie większość mankamentów ? Nie !!! to ja jestem fachowcem bo czytam fora motoryzacyjne więc się znam. Co do kręcenia liczników, absolutnie tego nie bronie ale z drugiej strony to czy auto ma 180tkm czy 280tkm to już raczej nie problem zauważyć, po drugie dla większości kupujących "fachowców" auta do 200tkm są na bank kręcone a te powyżej 200tkm to złom. Weźmy pod uwagę fakt, że ocenianie stanu auta po przebiegu jest raczej mało racjonalne nawet gdy licznik nie był kręcony. Jednak dla polaka trzy rzeczy są ważne : rocznik, cena i przebieg. Trochę woziłem aut z Niemiec i Belgii i zauważyłem, że tam ludzie często kupując używane auta nawet nie wiedzą jaki to rocznik a i przebieg często ich nie interesuje, auto im się podoba, cena jest ok - biorę, a w Polsce. W Polsce każdy poluje na super okazje, jak najmłodsze, jak najtańsze i najlepiej w ogóle nie jeżdżone. No przykro mi ale albo kasa albo jakość. Podsumowując uważam, że liczniki w Polsce są kręcone bo taki jest rynek, ludzie szukają super okazji za małe pieniądze przez co takich "okazji" pojawia się coraz więcej. Jest popyt to jest i podaż :)

    Dodam, że pracuję w innej branży, a swoje obserwacje opieram na tym, że tata prowadzi warsztat i do niedawna też handlował samochodami.

    0
  • #26 14 Maj 2011 18:50
    K2
    Poziom 12  

    krzysiekg7

    Code:
    Taki handlarz po prostu nie ma innego wyjścia jak cofanie licznika

    Lord_W
    Code:
    Podsumowując uważam, że liczniki w Polsce są kręcone bo taki jest rynek, ludzie szukają super okazji za małe pieniądze przez co takich "okazji" pojawia się coraz więcej. Jest popyt to jest i podaż :)

    Czyli wszystko jest OK?

    mam przed oczyma takiego szczupłego faceta z jakimiś dziwnymi kreskami na rękawie który mówił ..powtarzajmy to wielokrotnie a stanie się to prawdą!

    http://www.elprosys.com.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=28&Itemid=41
    czym ich produkcja różni się od produkcji bimbru w jakiejś ziemiance w lesie?
    zeimp
    Code:
    Sam mam Audi 301.000km i żadnej usterki, wszystko niemal igła.

    Gratuluję samochodu ale inni też mają 300.000 km a auto też na chodzie ale .. http://vwszrot.pl/ "Niemiecka precyzja"

    A co czeka szczęśliwego nabywcę samochodu z przebiegiem np.cytowanym przez poprzednika 180kkm (a skręconym z 280kkm) czyli z życia wzięte ,napiszę innym razem.
    pozdrawiam

    0
  • #27 14 Maj 2011 22:34
    stefanscorpio
    Poziom 20  

    Witam! Czytam i oczom nie wierze.Dlaczego tak upieracie sie z tym przebiegiem?!Jesli macie choc troche pojecia o samochodach to powinniscie wiedziec ze sam przebieg tak naprawde jest sprawa trzeciorzedna.Na stan techniczny auta wplywa bardzo wiele innych czynnikow.Kto nie potrafi ich we wlasciwy sposob ocenic nie powinien uzywanego auta kupowac.No chyba ze z gory zalozy ze bierze udzial w loteri.Pozdrawiam.Stefan.

    0
  • #28 14 Maj 2011 22:44
    Zwierzak81
    Poziom 24  

    stefanscorpio napisał:
    Witam! Czytam i oczom nie wierze.Dlaczego tak upieracie sie z tym przebiegiem?!Jesli macie choc troche pojecia o samochodach to powinniscie wiedziec ze sam przebieg tak naprawde jest sprawa trzeciorzedna.Na stan techniczny auta wplywa bardzo wiele innych czynnikow.Kto nie potrafi ich we wlasciwy sposob ocenic nie powinien uzywanego auta kupowac.No chyba ze z gory zalozy ze bierze udzial w loteri.Pozdrawiam.Stefan.


    Wynika to z tego, że jeśli ktoś się nie zna to jedynym wyznacznikiem dla niego może być stan licznika. Ludzie patrzą też na blacharkę, im lepsza tym ich zdaniem lepiej. A pod pięknym lakierem może kryć się szpachla i prostowanie nadwozia.

    0
  • #29 14 Maj 2011 23:10
    jonas
    Poziom 19  

    Od sprawdzenia, czy auto jest spawane z ćwiartek, jest stacja diagnostyczna, można sobie wleźć pod spód i samemu zobaczyć. Przy okazji sprawdzą też kilka innych rzeczy, a autoryzowane serwisy konkretnych marek mają spore możliwości jeśli o historię samochodu idzie.

    To wprawdzie kosztuje 100-500 złotych, ale nie uważam by były to stracone pieniądze, nawet jak się danego samochodu jednak nie kupi.

    0
  • #30 15 Maj 2011 05:04
    stefanscorpio
    Poziom 20  

    Witam! No i w koncu doszlismy do wlasciwego miejsca:"Od sprawdzenia, czy auto jest spawane z ćwiartek, jest stacja diagnostyczna, można sobie wleźć pod spód i samemu zobaczyć. Przy okazji sprawdzą też kilka innych rzeczy, a autoryzowane serwisy konkretnych marek mają spore możliwości jeśli o historię samochodu idzie."-Czyli jesli sprawe oddamy w rece fachowcow (za niewielka w koncu oplata) to znacznie ograniczymy ryzyko.Jest jednak stare przyslowie:"jezeli masz pecha to nawet w drewnianym kosciele cegla w glowe dostaniesz".Pozdrawiam.Stefan.

    0