Witam,
wiem, że na tym forum niejednokrotnie był poruszany temat uciekającego prądu z samochodu, niemniej jednak nie znalazłem rozwiązania w postach które przeczytałem. Przy tym odwiedziłem już 2 elektryków samochodowych i zwróciłem się do sklepu z reklamacją akumulatora, a problem jak był, tak też pozostał.
Sytuacja wygląda tak, że mam stosunkowo nowy akumulator - raptem 9 miesięczny, a pomimo tego po krótkim okresie nieużywania samochodu rozładowuje się on do tego stopnia, że rozrusznik nie kręci. Obaj elektrycy, ja z resztą też, mierzyli pobór prądu podczas postoju - wynik 0,05A.
Wśród potencjalnych przyczyn rozładowywania akumulatora wskazywali na lampkę w bagażniku (którą nawet wyjęli, a pomimo tego akumulator się rozładował) oraz na alarm. Przy czym z tym alarmem jest tak, że nawet nie wiem czy go mam. Były epizody, że np. mrugały mi podczas postoju oba migacze zaś w samym samochodzie w górnej części drzwi są tak jakby czujniki, co wskazywałoby, że jest. Niemniej jednak syrena nigdy nie działała. Na moje prośby o sprawdzenie tego alarmu elektrycy wzruszali ramionami, co wskazywało, że sami specjalnie nie wiedzą czy on jest, czy nie ma, czy działa, czy nie działa.
Tak czy siak, zważywszy na powyższy niski wynik badania poboru prądu podczas postoju pojechałem zareklamować akumulator. Pan w sklepie podpiął aku do testera i wyszło, że napięcie na nim wynosi 12,65V, żywotność aku - 100%, zdolność rozruchowa 94%, napięcie 9,24V (tu Pan powiedział, że za wysokie, bo powinno być poniżej 9V) i w końcu jeżeli chodzi o ładowanie, to napięcie 14,16V.
Reasumując niby wszystko jest ok, tylko jak nie używałem samochodu przez 1,5 tygodnia, to potem rozrusznik nawet nie zarzęził.
Co może być przyczyną takiego stanu rzeczy? Gdzie ucieka mi prąd? Czy przyczyną może być np. niedziałający alarm w sytuacji, gdy badanie poboru prądu na postoju mierzone w różnych okresach mieści się zawsze w przedziale od 0,04 do 0,06A ?
Proszę o jakieś sugestie.
wiem, że na tym forum niejednokrotnie był poruszany temat uciekającego prądu z samochodu, niemniej jednak nie znalazłem rozwiązania w postach które przeczytałem. Przy tym odwiedziłem już 2 elektryków samochodowych i zwróciłem się do sklepu z reklamacją akumulatora, a problem jak był, tak też pozostał.
Sytuacja wygląda tak, że mam stosunkowo nowy akumulator - raptem 9 miesięczny, a pomimo tego po krótkim okresie nieużywania samochodu rozładowuje się on do tego stopnia, że rozrusznik nie kręci. Obaj elektrycy, ja z resztą też, mierzyli pobór prądu podczas postoju - wynik 0,05A.
Wśród potencjalnych przyczyn rozładowywania akumulatora wskazywali na lampkę w bagażniku (którą nawet wyjęli, a pomimo tego akumulator się rozładował) oraz na alarm. Przy czym z tym alarmem jest tak, że nawet nie wiem czy go mam. Były epizody, że np. mrugały mi podczas postoju oba migacze zaś w samym samochodzie w górnej części drzwi są tak jakby czujniki, co wskazywałoby, że jest. Niemniej jednak syrena nigdy nie działała. Na moje prośby o sprawdzenie tego alarmu elektrycy wzruszali ramionami, co wskazywało, że sami specjalnie nie wiedzą czy on jest, czy nie ma, czy działa, czy nie działa.
Tak czy siak, zważywszy na powyższy niski wynik badania poboru prądu podczas postoju pojechałem zareklamować akumulator. Pan w sklepie podpiął aku do testera i wyszło, że napięcie na nim wynosi 12,65V, żywotność aku - 100%, zdolność rozruchowa 94%, napięcie 9,24V (tu Pan powiedział, że za wysokie, bo powinno być poniżej 9V) i w końcu jeżeli chodzi o ładowanie, to napięcie 14,16V.
Reasumując niby wszystko jest ok, tylko jak nie używałem samochodu przez 1,5 tygodnia, to potem rozrusznik nawet nie zarzęził.
Co może być przyczyną takiego stanu rzeczy? Gdzie ucieka mi prąd? Czy przyczyną może być np. niedziałający alarm w sytuacji, gdy badanie poboru prądu na postoju mierzone w różnych okresach mieści się zawsze w przedziale od 0,04 do 0,06A ?
Proszę o jakieś sugestie.