Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Norwegia ma plan redukcji emisji CO2 - zachęca do samochodów elektrycznych

exti 10 Maj 2011 13:30 3470 15
  • Norwegia ma plan redukcji emisji CO2 - zachęca do samochodów elektrycznychNorwegia jest jednym z głównych eksporterów ropy naftowej na świecie, jednak w miarę rosnącego dla samochodów elektrycznych entuzjazmu Norwegów, szybko staje się wzorem kraju "czystego energetycznie".

    W Oslo jest więcej samochodów elektrycznych na głowę niż w jakiejkolwiek innej stolicy na świecie. Prawie 4 tys. tych małych, czystych i cichych pojazdów porusza się głównie po drogach miast. Norwegia ma ambitny plan 30-procentowej redukcji emisji dwutlenku węgla do 2020 roku. Jak mówi norweski minister transportu, samochody elektryczne odgrywają w tym bardzo ważną rolę, gdyż 40% tamtejszej emisji pochodzi z sektora transportowego, z czego 60% z transportu drogowego.

    Aby zachęcić kierowców do przesiadania się do aut napędzanych prądem, istnieje szereg przywilejów dla posiadaczy takich pojazdów:
    -mogą oni parkować za darmo w specjalnych strefach, gdzie tradycyjne samochody mają zakaz wjazdu;
    -mogą poruszać się po buspasach;
    -nie pokrywają "opłaty korkowej" (congestion charge).

    Dodatkowym czynnikiem, zniechęcającym do tradycyjnych benzynowych samochodów są ceny paliwa, które w Norwegii należą do najwyższych w Europie, a naładowanie samochodu elektrycznego w domu kosztuje niecałe 3 euro. Pewną przeszkodą są jednak skandynawskie mrozy, negatywnie wpływające na wydajność akumulatorów. Stąd też zdecydowano się rozlokować w kraju sieć stacji, na których można "zatankować" pojazd w ok. 20 minut.

    Źródło:
    http://www.physorg.com/news/2011-05-electric-cars-norway.html

    Fajne! Ranking DIY
    O autorze
    exti
    Poziom 32  
    Offline 
    exti napisał 2384 postów o ocenie 111, pomógł 6 razy. Mieszka w mieście Gliwice. Jest z nami od 2008 roku.
  • #2
    mczapski
    Poziom 39  
    Ekologiczne powiastki to takie zwodzenie publiki. Samochód napycha się wyposażeniem zużywającym coraz więcej energii. Świecenie świateł w słoneczny dzień to już banał. Tak więc opowiadanie ekologicznych uzasadnień jest śmieszne,
  • #3
    MARCIN.SLASK
    Specjalista AGD
    Norwegia to ładny kraj, ale w większości to chłodny kraj i zimy bywają długie i mroźne.
    Wiadomo, że sprawność akumulatorów w zimnych temperaturach mocno maleje. Dodatkowo w zimne dni, trzeba wnętrze samochodu ogrzewać, nawiew szyb.
    Np to gdzie ta ekologia, bo nawet ekonomii nie ma...
    Bo redukowanie uwalniania CO2 i coraz bardziej rygorystyczne normy, to coraz dziwniejsze jest i nieuzasadnione
  • #4
    stanleyms
    Poziom 13  
    Załóżmy że każdy z mieszkańców w jednej chwili zacznie ładować swój samochód... niech mi ktoś powie który kraj ma tak rozbudowaną sieć energetyczną żeby jej wydajność była wystarczająca, mało tego była nawet nadmiarowa... Poza tym jak już ktoś prawidłowo zaznaczył że produkcja i utylizacja akumulatorów również w dużym stopniu sprowadza się do wydzielania CO2 i innych szkodliwych związków.
  • #5
    Rafraf
    Poziom 16  
    Gdyby chodziło o ekologię, to promowano by silniki na sprężone powietrze.
  • #6
    Mat_91
    Poziom 25  
    Tak jak kolega wyżej uważam że tu nigdy nie chodziło o ekologię ;] Ekologia to biznes a biznes to pieniądze i tyle.

    Jedno kapryśne pierdnięcie wulkanu i w atmosferze znajduje się więcej CO2 niż człowiek może wydzielić przez 100 lat. Całe te programy emisji dwutlenku węgla to sobie Unia w siedzenie może wsadzić :]

    Zamiast pchać kasę w tego typu programy przeznaczyli by ją raczej na badania akumulatorów- przynajmniej byłby z tego pożytek.
  • #7
    Xaveri
    Poziom 17  
    Rafraf napisał:
    Gdyby chodziło o ekologię, to promowano by silniki na sprężone powietrze.


    Sprężał byś pewnie zganiając sąsiadów i kazał dmuchać...
    Sprężanie powietrza jest bardzo energochłonne. Do tego sprężany gaz się ogrzewa i trzeba go jak i sprężarki chłodzić. "Ekologiczny" to jest rower, a najbardziej ekologiczny spacer albo jazda na koniku.
  • #8
    Matracz
    Poziom 11  
    Załóżmy, że będą jeździć samochodami na prąd, lecz co to da, jeśli - prawdopodobnie - większość źródeł energii w Norwegii to elektrownie węglowe?
  • #9
    Maticool
    Poziom 20  
    Matracz napisał:
    Załóżmy, że będą jeździć samochodami na prąd, lecz co to da, jeśli - prawdopodobnie - większość źródeł energii w Norwegii to elektrownie węglowe?

    Wbrew Twojej tezie, Wikipedia twierdzi że 99,6% energii el. Norwegów pochodzi z elektrowni wodnych... na tym polu "ekologiczności" chyba nikt nie podważy...
  • #10
    2OMEGA2
    Poziom 14  
    Xaveri napisał:
    Rafraf napisał:
    Gdyby chodziło o ekologię, to promowano by silniki na sprężone powietrze.


    Sprężał byś pewnie zganiając sąsiadów i kazał dmuchać...
    Sprężanie powietrza jest bardzo energochłonne. Do tego sprężany gaz się ogrzewa i trzeba go jak i sprężarki chłodzić. "Ekologiczny" to jest rower, a najbardziej ekologiczny spacer albo jazda na koniku.


    Ciekawe ile taki konik może produkować CO2 ? :D
  • #11
    michal-michalik
    Poziom 23  
    MARCIN.SLASK napisał:
    Norwegia to ładny kraj, ale w większości to chłodny kraj i zimy bywają długie i mroźne.
    Wiadomo, że sprawność akumulatorów w zimnych temperaturach mocno maleje. Dodatkowo w zimne dni, trzeba wnętrze samochodu ogrzewać, nawiew szyb.
    Np to gdzie ta ekologia, bo nawet ekonomii nie ma...
    Bo redukowanie uwalniania CO2 i coraz bardziej rygorystyczne normy, to coraz dziwniejsze jest i nieuzasadnione


    Z tym sobie można łatwo poradzić montując powiedzmy webasto ;) Zużycie paliwa nie wielkie, sprawność ogromna, działa „od razu”, mamy dodatkowe ogrzewanie na postoju ;)
    Co więcej można tym podgrzewać akumulatory ;) No i multum dodatkowych korzyści choćby możliwość załączenia na 5min przed naszym dojściem do samochodu. To mogło by się udać :D

    Pozdrawiam
  • #12
    szulat
    Poziom 23  
    norwegia to inny świat, dzięki zyskom ze sprzedaży gazu są bogaci i moga robić co zechcą, na przykład standardem jest ogrzewanie elektryczne domów, więc dlaczego nie elektryczne samochody... mogą mieć 99% energii z hydroelektrowni, zużywać 10x tyle na głowę co my i dalej być superekologiczni - bo to my, konsumenci gazu za to płacimy :)

    i tu pojawia się pytanie za 100 punktów: jaki jest prawdziwy koszt ekologiczny modelu norweskiego?, tzn. z uwzględnieniem tego gazu który ktoś musi spalić żeby norwegia mogła cieszyć sie dobrobytem i ekologią.
  • #13
    mczapski
    Poziom 39  
    Mało komu przeszkadza, że w sklepie kupuje towar w takim stanie, że ma więcej opakowania niż zawartości. Każdy producent/dostawca unika jak może swoich opakowań, ponieważ już dawno zgarnął (i zapłacił) kasę za ich utylizację. Podobają się nam produkty o charakterze jednorazówek. Produkcja ponad potrzeby. Działalność proekologiczna raczej o charakterze politycznym niż merytorycznym. W przypadku samochodów zupełnie trudno pojąć po co użytkownikom samochód hybrydowy skoro w sumie i tak zużywa paliwo ciekłe. Podobnie z samochodem elektrycznym, którego akumulatory trzeba naładować spalając węgiel czy ropę naftową. Niby sprawnej, ale nie jestem pewien bilansu. Czyli potwierdza się, że ekologia to zwyczajnie interes i z tego powodu działa marketing. Co jednak nie zmniejsza potrzeby racjonalnego zużywania surowców.
  • #14
    stomat
    Poziom 35  
    exti napisał:
    Aby zachęcić kierowców do przesiadania się do aut napędzanych prądem, istnieje szereg przywilejów dla posiadaczy takich pojazdów:
    -mogą oni parkować za darmo w specjalnych strefach, gdzie tradycyjne samochody mają zakaz wjazdu;
    -mogą poruszać się po buspasach;
    -nie pokrywają "opłaty korkowej" (congestion charge).

    A jak już dużo ludzi zakupi pojazdy elektryczne to oczywiście nie może być mowy o tych przywilejach.
  • #15
    michal-michalik
    Poziom 23  
    stomat napisał:
    exti napisał:
    Aby zachęcić kierowców do przesiadania się do aut napędzanych prądem, istnieje szereg przywilejów dla posiadaczy takich pojazdów:
    -mogą oni parkować za darmo w specjalnych strefach, gdzie tradycyjne samochody mają zakaz wjazdu;
    -mogą poruszać się po buspasach;
    -nie pokrywają "opłaty korkowej" (congestion charge).

    A jak już dużo ludzi zakupi pojazdy elektryczne to oczywiście nie może być mowy o tych przywilejach.


    A niby dlaczego ktoś ma zachęcać do kupna elektrycznego samochodu? Jak będzie lepszy, wydajniejszy i tańszy od spalinowego to sam się wypromuje. Nie ogarniam dlaczego niektórzy mają być lepiej traktowani, tym bardziej, że infrastrukturę buduje się z akcyzy, czyli płacą za nią ludzie z silnikami spalinowymi.
  • #16
    cefaloid
    Poziom 32  
    Xaveri napisał:
    Rafraf napisał:
    Gdyby chodziło o ekologię, to promowano by silniki na sprężone powietrze.


    Sprężał byś pewnie zganiając sąsiadów i kazał dmuchać...
    Sprężanie powietrza jest bardzo energochłonne. Do tego sprężany gaz się ogrzewa i trzeba go jak i sprężarki chłodzić. "Ekologiczny" to jest rower, a najbardziej ekologiczny spacer albo jazda na koniku.


    Obawiam się że koń też wydziela CO2.
    Oraz metan, gaz cieplarniany (konie często puszczają bąki, kto hoduje ten wie).

    Natomiast nigdy nie zrozumiem 'ekologiczności' aut elektrycznych. Tak jakby prąd brał się z nikąd.
    Prąd bierze się z takiego samego spalania podobnych paliw kopalnianych w podobnym silniku cieplnym.
    Czyli moc na wale prądnicy w elektrowni jest wytworzona z taką samą emisją CO2 jak moc na kole samochodu.

    Ale teraz dochodzą niemałe straty:
    - na wytworzenie prądu
    - na przesył prądu
    - na magazynowanie prądu
    - na zamianę prądu w energię mechaniczną
    Kiedyś sprawdzałem i sprawność elektrowni i jej emisja na kW mocy jest zbliżona do współczesnego auta spalinowego. W efekcie mamy zupełnie nieekologiczne auta elektryczne.
    Byłyby może ekologiczne gdyby energetyka świata była jądrowa. A jest węglowa.

    To gdzie tu ekologia? A jeśli chodzi o wyprowadzenie spalin z miast miało by to może jakiś sens gdyby nie przykry fakt że motoryzacja to tylko ułamek przemysłowej produkcji CO2.